Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tijan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tijan. Pokaż wszystkie posty

22 gru 2022

Insiders - Tijan

 


Bailey świetnie się odnajduje w komputerowym świecie, a jej przyszłość zapowiada się bardzo dobrze. Wszystko się zmienia, kiedy tajemnicza organizacja próbuje ją porwać. Dziewczyna dowiaduje się prawdy o ojcu i jej świat wywraca się do góry nogami. W pewien sposób tajemniczy Kashton chce jej pomóc.

Powiem szczerze, że po kilku pierwszych stronach trochę obawiałam się tej lektury, ale po kolejnych rozdziałach moje obawy rozwiano. Wciągnęłam się w tę historię, ciężko było mi się od niej oderwać, a jednocześnie chciałam ją sobie dawkować.

Bailey to inteligentna dziewczyna, która ma pamięć fotograficzną. Jest hakerką i w tej książce naprawdę to czuć. Niejednokrotnie wykorzystuje swoje umiejętności, nie jest to tylko dodatek do historii. Nie ukrywam, że niektóre jej decyzje, czy przemyślenia mnie irytowały, ale tak dochodzę do wniosku, że to przecież młoda dziewczyna, która znalazła się w nowej rzeczywistości. Nie znała całej prawdy. Czy każdy by się zachowywał racjonalnie? Raczej impulsywnie.

Kash’a zaś bardzo polubiłam. Wystarczy jego spojrzenie, by się ktoś zaczął bać o swoją przyszłość :D Oddany swoim przekonaniom, rozsądny, pilnuje bezpieczeństwa.

W całości przemycane są też inne, ważne wątki – relacja między rodzicami, a dziećmi. Próba radzenia sobie z nową rzeczywistością. Takie motywy, które podrzucają nam namiastkę realności.

Uwielbiam twórczość Autorki. Jej styl jest bardzo w moim guście, więc jej książki dosłownie pochłaniam.

Polecam!


Tytuł: Insiders
Autorka: Tijan
Ilość stron: 400
Niegrzeczne Książki



Współpraca reklamowa z Niegrzecznymi Książkami – bardzo dziękuję za możliwość lektury. 



Czytaj dalej »

11 wrz 2022

Carter Reed 2 - Tijan

 


Na prawdziwą walkę gotów jest tylko ten, kto ma dla kogo zwyciężyć

Carter zrobił już swoje w mafii. Teraz chciałby zostawić tę część życia daleko za sobą i rozpocząć nowy etap z Emmą u boku. Jednak mroczna przeszłość podąża za nim jak cień. Dawni wrogowie i dotychczasowi przyjaciele nie zamierzają tak łatwo zapomnieć o Carterze. Zimny Zabójca nadal jest potrzebny zbyt wielu osobom. Czy powrót prawowitego dziedzica rodziny Mauriciów sprawi, że Carter wróci do gry?

Emma wie, że szczęście nie przychodzi łatwo. Wierzy jednak, że Carterowi uda się zakończyć mafijną wojnę i wspólnie zbudują dla siebie nową przyszłość. Kiedy w jej życiu pojawia się tajemnicza kobieta, która twierdzi, że jest dla Emmy kimś bliskim, dziewczyna nie wie, czy może jej zaufać. Do tej pory nauczyła się bowiem jednego – dla niektórych ludzi nie istnieją reguły, których nie można złamać.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

***

Pierwszą część czytało mi się dobrze i myślę, że nawet na tym mogła się skończyć historia Cartera i Emmy. Tym czasem znów wracają i mierzą się z nową rzeczywistością. Carter niby odcina się od mafii, a w życiu Emmy pojawia się ktoś, o kim nie miała pojęcia.

Powiem szczerze, że w tym tomie zachowanie Emmy mnie irytowało, a szczególnie to, co zrobiła na koniec. Bez zastanowienia, na oślep – nie chcę wdawać się w szczegóły, żeby nie spojlerować, ale dla mnie to był po prostu szczyt głupoty. Reszta jakoś na mnie nie zrobiła super wrażenia i tak jak już wcześniej napisałam, całość obyłaby się bez tej części. W pewnym momencie czytało mi się już lepiej, ale nie było tak jak przy pierwszej części. Śmiesznie to zabrzmi, ale było w miarę poprawnie, o.

Ogólnie tak czy siak polecam. Ostatnio zrobiłam sobie przerwę od mafii w tle, po Cartera sięgnęłam w ciemno i nie żałuję 😉

Tytuł: Carter Reed 2
Autorka: Tijan
Ilość stron: 312
Niegrzeczne Książki



Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Niegrzecznym Książkom.




Czytaj dalej »

15 maj 2022

Carter Reed - Tijan

 


Emma postanowiła zrezygnować z pójścia na siłownię i wrócić wcześniej do domu. To była ostatnia łatwa do podjęcia decyzja w jej życiu, ponieważ w pokoju zobaczyła, jak jej współlokatorka jest gwałcona przez jej chłopaka. Miała dwie możliwości: zadzwonić na policję i zginąć z powodu mafijnych powiązań jego rodziny lub zabić go pierwsza i mieć nadzieję, że uda jej się z tego wyplątać.

Emma się nie zawahała.. Najpierw zabiła drania, a następnie poszła do jedynej osoby, która mogła ją ochronić – Cartera Reeda.

Mężczyzna jest tajną bronią konkurencyjnej rodziny mafijnej, ale także tajemnicą Emmy. Był najlepszym przyjacielem jej brata, jednak po jego śmierci wycofał się z jej życia. Nie wiedziała, że to właśnie ona była przyczyną, dla której stał się tym, kim jest dzisiaj…

***

Ostatnio odpuściłam sobie książki z mafią w tle, dlatego też obawiałam się trochę lektury tego tytułu. Jednak Autorką jest Tijan, więc nie byłabym sobą, gdybym się nie skusiła. I całe szczęście, że to zrobiłam, bo historia naprawdę mi się podobała i po prostu mnie wciągnęła.

Emma nie zawahała się pociągnąć za spust, kiedy zobaczyła, że jej przyjaciółka jest gwałcona przez mężczyznę i to w dodatku nie byle kogo. Po tym wydarzeniu udała się do Cartera, który jako jedyny mógł ją ochronić. Był jej asem w rękawie i tajną bronią konkurencyjnej mafii. W dodatku był przyjacielem jej brata…

Wciągnęłam się od samego początku, ale prawda jest taka, że tak po prostu już jest z książkami tej Autorki. Inaczej po prostu być nie może. Emma broni bliskie sobie osoby i jest w stanie wiele zrobić, by ich ochronić. Z resztą tutaj właśnie to udowodniła. Może czasami najpierw działa, a dopiero potem myśli o konsekwencjach działania, ale ma dobre serce.

Carter to tajemniczy, przystojny mężczyzna, który ma wyrobione zdanie na swój temat. Bliskie mu osoby stoją zawsze na pierwszym miejscu, co udowodnił już jakiś czas temu, kiedy zniknął z życia dziewczyny. Nie jest draniem, bo takiego typu bohaterzy zazwyczaj są tak kreowani. Widzi fakty i to nimi się kieruje.

Bohaterowie drugoplanowi również są warci uwagi i powiem szczerze, że sądziłam, iż to któregoś z nich będzie się tyczył kolejny tom, a tym czasem pierwsze skrzypce znowu mają grać Emma i Carter. Już nie mogę się doczekać, by sprawdzić, co takiego Tijan wymyśliła.

Rozdziały nie są długie. Język i styl w porządku, czyta się naprawdę z przyjemnością. Jestem jak najbardziej zadowolona z lektury.


Tytuł: Carter Reed
Autorka: Tijan
Ilość stron: 384


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Niegrzecznym Książkom.



Czytaj dalej »

28 lut 2022

Nie do odzyskania - Tijan


Nowa szkoła. Nowe przyjaźnie. Nowe życie. A może nie do końca?

Alex jest wściekła na rodziców, którzy ją porzucili. A jeszcze bardziej na przyjaciół, którzy zrobili to samo. Tuż po przeprowadzce do kampusu uniwersyteckiego kieruje kroki do domu Jessego, od którego zamierza zażądać odpowiedzi na pytanie, co naprawdę wydarzyło się w noc śmierci jej brata. Chce zrozumieć, dlaczego Ethan przed wypadkiem przyjaźnił się z grupą o szemranej reputacji. Kiedy jednak wreszcie się spotykają, Jesse milczy. Alex dowiaduje się za to, że wciąż jest między nimi chemia. Dawna namiętność wybucha nowym płomieniem...

Z pewnych nawyków trudno się wyleczyć i wkrótce Jesse i Alex wracają do potajemnych spotkań. On ma na uczelni status gwiazdy, a ona nie chce się zmierzyć z konsekwencjami bycia jego dziewczyną. Nie zamierza już cierpieć, więc nikomu się nie zwierza ani nie polega na innych. Ale gdy chodzi o Jessego Hunta, jest bezradna. Jak zakończy się dla niej upublicznienie ich związku? Czy dziewczyna przetrwa ujawnienie prawdy o jej rodzinie i bracie? I co zrobi Alex, gdy się dowie, że Jesse nie wyznał jej całej prawdy?


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.


***

Trochę bałam się drugiej części, ale jak to się okazało – zupełnie niepotrzebnie. Autorka spełniła moje oczekiwania i powiem szczerze, że z przyjemnością czytałam tę książkę, choć jest ona pełna bólu.

Wszyscy bohaterowie są zdecydowanie poturbowani. I nie mam tutaj tylko na myśli głównych, Alex i Jessego. Ci drugoplanowi a nawet dalsi, również mają swoją historię i niestety przykre doświadczenia. Chociaż w przypadku Alex to ciężko mi sobie wyobrazić, by najbliżsi mogli zachować się po prostu tak okrutnie. W dodatku jej związek, nie-związek, wychodzi na jaw i musi sobie poradzić z konsekwencjami ujawnienia. Ona sama nie wie, czy jest na to gotowa, a fakt, że Jesse coś przed nie ukrywa, nie pomaga. W tym tomie Jesse’go jest trochę więcej, ale w trakcie wciąż czułam, że jest gdzieś daleko i jest go trochę mało. Wydaje mi się jednak, że to też taki typ bohatera.

Naprawdę dobrze mi się czytało, pomimo całego tego bólu. Znajdziemy też tutaj seks, do którego bohaterowie uciekają, by odciąć się od bólu i jakoś zapanować nad swoimi emocjami. Czy to dobra metoda? Nie pochwalam, ale w takim stanie człowiek nie zawsze racjonalnie myśli.

Jestem zadowolona z lektury. Uwielbiam twórczość Tijan, więc z niecierpliwością czekam na kolejne nowości.


Tytuł: Nie do odzyskania
Seria: Rozdzieleni
Autorka: Tijan
Ilość stron: 432
Niegrzeczne Książki



Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Niegrzecznym Książkom.



Czytaj dalej »

4 lis 2021

Rozdzieleni. Tom 1 Nie do naprawienia - Tijan


Śmierć brata ją złamała. Miłość do jego najlepszego przyjaciela ją zniszczyła.

Rok po śmierci brata Alex wciąż boryka się ze stratą. Czuje się zniszczona, bezradna i złamana. Rodzice zamknęli się we własnym świecie, przyjaciele nie rozumieją jej żalu i nie potrafią jej wesprzeć. Nie ma nikogo, komu zależałoby na tym, by w pełni powróciła do życia. Jedyną osobą, która dzieli z nią ból, jest Jessie – najlepszy przyjaciel jej brata. 

Potrzebują się nawzajem. Tylko kiedy są razem, mogą zapomnieć o nieustającym bólu. Jessie jest opoką, która utrzymuje Alex przy zdrowych zmysłach – ale tylko w tych krótkich chwilach, kiedy w ogóle chce się z nią widzieć. W ważne dla nich daty związane ze zmarłym Ethanem spotykają się, aby znaleźć ukojenie w swoich ramionach. Jednak kiedy następnego dnia wschodzi słońce, żadne z nich nie czuje się na siłach, aby spojrzeć drugiemu w oczy i porozmawiać o skomplikowanych uczuciach, które ich łączą.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

***

Niecierpliwie przebierałam nóżkami, jeśli chodzi o premierę nowej serii od Tijan. Uwielbiam jej twórczość – książki zawsze pochłaniam na raz. W dodatku Nie do naprawienia ma bardzo ładną okładkę, więc wszystko zapowiadało się super.

Ale nie do końca tak było. Może inaczej. Ta historia bardzo mi się podobała, naprawdę, ale mam wrażenie, że została trochę niedopracowana, albo niekoniecznie dobrze autorka oddała to, co chciała.

Brat Alex umarł i wszyscy próbują się pogodzić z jego stratą. Alex była bardzo z nim zżyta. Tak samo jego najlepszy przyjaciel Jesse. Ta dwójka razem próbuje odnaleźć się w nowym świecie. Obydwoje są załamani, chociaż to po Alex najbardziej widać. Uciekają do seksu i uczuć, które pojawiły się między nimi, a których tak naprawdę nie rozumieją.

Jak dla mnie to Jesse trochę za bardzo zszedł tutaj na drugi plan. Trochę mało go było. Widzimy, że jest zaborczy w stosunku do Alex, mimo że tak naprawdę nie chce z nią być. Ich wspólne sytuacje ograniczają się tak naprawdę do seksu, choć bywają też zabawne momenty.

Rodzice Alex również cierpią i odbija się to na Alex. Nie mogę zrozumieć tego, jak tak bardzo można odsunąć się od drugiego dziecka. Są wręcz dla niej okrutni i przez całą lekturę tak bardzo mnie to bolało.

No właśnie. Cała książka jest pełna bólu. Czuć go na każdym kroku. Alex bardzo cierpi i jest mi jej po prostu szkoda. Musi z tym wszystkim radzić sobie sama.

Nie ukrywam, że czasami czułam się zagubiona podczas lektury. Wielokrotnie odniosłam wrażenie, że Autorka nie potrafiła przedstawić tego, co miała w zamyśle. Jest to jednak naprawdę mały mankament, bowiem całość wypada dobrze. W dodatku końcówka wprawia osłupienie i aż mi przeszły ciarki, kiedy zorientowałam się, że w drugiej części Alex pokaże, na co ją stać.


Tytuł: Nie do naprawienia
Seria: Rozdzieleni
Autorka: Tijan
Ilość stron: 280


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Niegrzecznym Książkom.



Czytaj dalej »

16 sie 2021

Bennett Mafia - Tijan


On jest dla niej ucieleśnieniem wszystkiego, z czym walczyła. Ona dla niego – jedyną nadzieją na zmianę.

Riley dobrze wiedziała, że jej przyjaciółka Brooke nie pochodzi ze zwyczajnej rodziny. Bennettowie stanowili potężny ród mafijny. Śmierć ojca i najstarszego brata spowodowały, że na jej czele stanął szesnastoletni Kai. Jego magnetyzujące spojrzenie obiecywało tyle samo grozy, co rozkoszy.

Czternaście lat później Riley musi za wszelką cenę unikać kontaktów z Bennettami. Ukrywa się od lat i osiągnęła w tym mistrzostwo. A przynajmniej tak jej się wydaje. Nagle dowiaduje się, że jej dawna przyjaciółka zaginęła. Dwa dni później Kai ponownie zjawia się w życiu Riley. Wiele się zmieniło. Tylko jego spojrzenie pozostało takie samo.

Opis pochodzi od wydawcy

***

Po książki Tijan sięgam w ciemno, ale kiedy zorientowałam się, że jest tutaj wątek mafii, to się trochę przestraszyłam. Ten motyw po prostu mi się przejadł, głównie przez polskie autorki, które też nie potrafią sobie z mafią poradzić.

Jak się okazuje, obawy były bezpodstawne, bowiem Tijan poradziła sobie naprawdę świetnie! Mamy tutaj mafię, ale Autorka przedstawiła ją w ciekawy – jak dla mnie – sposób. Może zachowanie Kai’a, jego rodziny i ochroniarzy sprawia, że ten motyw rzuca się w oczy, ale całość już tak bardzo nie wysuwa się na pierwszy plan.

Postać Riley bardzo mi się podobała, choć zdarzały się momenty, że czasami irytowała. Czytając opis książki ma się wrażenie, że Kai to ktoś ostry, bezwzględny i okrutny – przynajmniej ja tak w pierwszej chwili pomyślałam. Owszem, jest taki, ale z zewnątrz to oaza spokoju i opanowania, co z kolei trochę nie bardzo mi do niego pasowało.

Pomimo mafii i wszystkich problemów, które krążą wokół niej, to Autorka porusza również sferę emocjonalną. Pokazuje z czym bohaterowie muszą się zmierzać, jak ukształtowała ich przeszłość. Owszem, mamy tutaj seks, w pewnym momencie jest go dużo, ale całość wypada naprawdę super. Od początku do końca bardzo mi się podobała i byłam żywo zainteresowała historią Bennettów i Riley.

Ja ze swojej strony polecam!


Tytuł: Bennett Mafia
Autorka: Tijan
Ilość stron: 460


Za możliwość lektury dziękuję Niegrzecznym Książkom.



Czytaj dalej »

30 lip 2021

Chłopak na zawsze - Tijan



Łączy ich miłość bez końca, dzieli przepaść bez dna.

Dadzą sobie szczęście czy unicestwią się wzajemnie?

Heather kochała Channinga niemal przez całe życie. Od pierwszej klasy, kiedy próbował zabrać jej teczkę i w rezultacie oberwał nią po głowie. Ich przyjaźń kwitła, nieuchronnie przeistaczając się w romans. Z biegiem lat ich światy oddalały się od siebie coraz bardziej. Heather doskonale czuła się wśród dobrze sytuowanych przyjaciół, a Channing wsiąkł w przestępcze środowisko. Oboje wiedzieli, że dla własnego bezpieczeństwa powinni o sobie zapomnieć. Niełatwo jednak zrezygnować z namiętności. Choć zrywali ze sobą wielokrotnie, za każdym razem Channing wracał pod okno Heather, a ona je dla niego otwierała.

Czasem wydaje im się, że nie mogliby być sobie bardziej obcy, ale zdarzają się momenty, w których stanowią jedną istotę o wspólnym sercu. Dla tych chwil warto poświęcić wiele. Ale czy wszystko?

 

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

***

Uwielbiam twórczość Tijan, a Chłopak na zawsze utwierdził mnie tylko w przekonaniu, że po książki tej Autorki mogę sięgać w ciemno.

Muszę przyznać, że podczas lektury czułam ciepło na sercu. Może wydawać się to dziwne, ale do całej tej historii wszystkich bohaterów czuję sentyment (mam tutaj na myśli serię Fallen Crest i Ekipę). Zwłaszcza, że podczas lektury Chłopaka na zawsze pojawiają się wzmianki o wydarzeniach z poprzednich serii (ale nie są to duże spojlery). 

Zawsze byłam zaintrygowana losami Heather i Channing'a, dlatego też cieszę się, że dostali własną historię. Zwłaszcza, że jak się okazuje, przeszli swoją własną tragedię, z którą nie do końca sobie poradzili. A oprócz tego całe życie za sobą gonili - byli razem, ranili się, rozstawali a potem znowu schodzili. Niby już tym wszystkim zmęczeni, ale i tak nie potrafią z siebie zrezygnować. 

Nie narzekałam tutaj na nudę. Mamy narrację z perspektywy Heather i Channing'a - teraźniejszą i przeszłą. Autorka świetnie oddała ich emocje, co z resztą jest dla niej charakterystyczne. Rozdziały nie były długie, czytało się je szybko. Ja jestem bardzo zadowolona z lektury i cieszę się, że to ich historia zwieńcza całość. 

Gorąco polecam!

Tytuł: Chłopak na zawsze
Autorka: Tijan
Ilość stron: 480

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Niegrzecznym Książkom.



Czytaj dalej »

20 maj 2021

Crew. Tom 3 Miłość - Tijan


Niespokojne serca nie znają czegoś takiego jak "zwykłe życie".

Bren miała swoją oddaną ekipę i to jej wystarczało. A potem wszystko zaczęło się zmieniać. Zakochała się, choć nigdy tego nie planowała. Ponownie nawiązała relację z bratem, mimo że nigdy nie liczyła na jego powrót. Teraz jest w Cain, członkowie jej ekipy poszli do college'u, dorastają, zaczynają się ustatkowywać. A ona stoi na rozdrożu i zastanawia się, jaką drogę powinna wybrać. Nigdy nie miała problemów z pokonywaniem przeszkód, ale życie zwykłym życiem? Tego musiała się nauczyć. I kiedy wydaje się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, sprawy ponownie się komplikują. Najwyraźniej normalność nie jest Bren pisana. Pora ponownie stanąć do walki.

Zwieńczenie bestsellerowej serii pióra niesamowitej Tijan!

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

***

Jestem fanką twórczości Tijan. Fallen Crest mi się podobało, ale to seria Crew zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu.

A ostatni tom to już w ogóle wypada najlepiej. Muszę przyznać, że czytało mi się go najlepiej ze wszystkich. Towarzyszymy ekipie Bren podczas studiów - ona sama ich się nie podjęła, ale znajduje pracę, w której z pewnością będzie potrafiła się odnaleźć.

Brakowało mi tutaj tylko trochę chłopaków - Jordan'a i Zellman'a. Dobra, ten pierwszy nawet często się pojawiał, ale ten drugi poszedł trochę w odstawkę, choć miał swój moment, dzięki któremu naprawdę go polubiłam, bo przestałam go widzieć jako tylko grupowego śmieszka.

To, co łączy Cross'a i Bren z pewnością jest rzadko spotykane - to naprawdę bratnie dusze, które rozumieją się bez słów. Wystarczy spojrzenie i już wiedzą, o co chodzi. Choć mam wrażenie, że seksualnie to są od siebie za bardzo uzależnieni. Seks oczywiście został tu też przedstawiony jako sposób na ucieczkę od mrocznych myśli, ale to chyba już cecha charakterystyczna twórczości Tijan.

Nie brakuje tutaj akcji, zagadek, błędów młodości oraz śmiechów. Dla mnie Bren jest dość specyficzną postacią i niekoniecznie bym się z nią zaprzyjaźniła. Mogłabym ją tolerować, ale raczej nic więcej. 

Podoba mi się też to, że Autorka nie rozwlekła historii bohaterów na X tomów, tylko zamknęła ją w trzech - przynajmniej taką mam nadzieję. Jako czytelnik jestem usatysfakcjonowana całością, a zakończenie sprawiło, że poczułam ciepło na sercu.

Czytało mi się bardzo dobrze i szybko. Pochłonęłam lekturę w jeden dzień. Narracja była prowadzona głównie z perspektywy Bren, czy Cross'a, ale Autorka dała dojść do głosu także pozostałym bohaterom, co było bardzo fajne.

Całą serię polecam - jak dla mnie wypada lepiej niż Fallen Crest.

Tytuł: Miłość
Seria: Ekipa
Autorka: Tijan
Ilość stron: 488

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.



Czytaj dalej »

3 lis 2020

Crew. Tom 2 Księżniczka - Tijan

Związek Bren z Crossem się rozwija, a zbliżający się koniec liceum wzbudza w niej niepokój. Bren nie ma planów na przyszłość. Obawia się, że Cross i chłopaki ją zostawią. Z drugiej strony nie chce ich także powstrzymywać przed wyjazdem. Nie wyobraża sobie, żeby Ekipa przestała istnieć.

Na domiar złego w mieście pojawiają się nowi wrogowie, wzrasta napięcie i rywalizacja między innymi ekipami. W dodatku ktoś chce ich przedstawić w najgorszym świetle.

Czy Bren poradzi sobie z tym wszystkim?

***

Drugi tom wciągnął mnie już od pierwszych stron. Muszę przyznać, że dzieje się w nim wiele i z początku miałam wrażenie, że nic z tego nie trzyma się kupy. Serio. Zupełnie jakby Autorka wrzucała pierwszy lepszy pomysł. Dopiero pod koniec okazuje się, że w rzeczywistości to wszystko było bardzo dobrze przemyślane. Nawet Bren nie wpadła na to wszystko. 
Jedynie do czego tutaj mogłabym się przyczepić to do tych wszystkich powiązań i nawiązań do Fallen Crest. Powiem szczerze, że momentami czułam się zagubiona i nie wiedziałam, nie pamiętałam, o kim mówili. Fajnie, że tamta historia jest wciąż żywa, ale dla mnie było to przytłaczające i wkurzałam się, że nie wiedziałam, o co albo o kogo chodzi. Albo o jaką sytuację z serii Fallen Crest. Ale to chyba jedyny mankament. 

I tak, bohaterowie Fallen Crest pojawiają się w tej części. Fajnie było znów ich spotkać. Ani Logan, ani Mason wcale się nie zmienili. Logan wciąż jest głupkowaty i śmieszkowaty, a Mason jak zawsze morduje wzrokiem. Jedynie Sam zrobiła się jakaś taka spokojniejsza. Ale miło czytać, że im się poukładało i że kiedy bliscy potrzebują pomocy, to ci się zjawią.

Jeśli chodzi o naszą Ekipę to myślę, że można śmiało powiedzieć, że dorośli już w tym tomie. Nawet odniosłam delikatne wrażenie, że chłopaki zepchnęli Ekipę na dalszy plan. Wszyscy członkowie się zakochali, a oprócz tego na głowie mają także nadchodzący bal i zakończenie liceum. Jak się okazuje, wszyscy mają jakiś plan na przyszłość, a Bren nie. Bren boi się rozmowy o przyszłości, bo ona nic nie zaplanowała. Chciałaby po prostu zostać tu, gdzie jest.

Czas na Bren - można by powiedzieć, że terapia przyniosła skutki. Dziewczyna nie rzuca się od razu z nożem (no dobra, prawie się nie rzuca). Nie pozwala agresji od razu uderzać, choć momentami ma ochotę ją z siebie wypuścić. Jednak na swój sposób jest irytująca. Odnosiłam wrażenie, jakby była pępkiem świata - taką tytułową księżniczką, ale w negatywnym znaczeniu. 
Po raz pierwszy ma do czynienia również z babskimi sprawami - sukienka na bal, itd. Zaczyna dogadywać się ze swoim bratem, co jest dużym krokiem na przód.

Cross z kolei został tutaj przedstawiony jako seksoholik. Serio, ciągle był na Bren napalony i każde ich zachowanie kończyło się chyba seksem. Nie wiem, czy się śmiać z tego, czy płakać. Nie jest to jakiś duży minus, ale kiedy z ust Crossa pada: Bren, potrzebuję cię - kończy to się seksem. W sumie to schemat podobny do Fallen Crest.

Jordan jest Jordanem, a Zellman wciąż śmieszkuje i robi za głupka. Chociaż czułe słówka naprawdę jakoś nie pasują mi do Jordana. Chłopaki chyba trochę poszli w kąt. Według mnie Autorka nie poświęciła im zbytnio uwagi.

Mimo że wymieniłam trochę wad, to patrząc na całość, bawiłam się świetnie! Ciężko było mi się oderwać od lektury. Czytało się szybko, a to zasługa prostego i łatwego języka. Rozdziały są różnej długości i żaden z nich jakoś specjalnie się nie ciągnął. Akcji również nam nie brakuje. A to zakończenie...Zakończenie po raz kolejny sprawia, że człowiek chce od razu wziąć się za kolejną część!

I tak, chyba Crew podoba mi się bardziej niż Fallen Crest :D.

Tytuł: Księżniczka
Seria: Crew
Autorka: Tijan
Ilość stron: 456

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.




Czytaj dalej »

1 lis 2020

Hate to love you - Tijan

 Kennedy ustaliła sobie kilka zasad:
- zero przystojniaków
- zero dramatów
- zaczyna na nowo.

Liceum nie było łaskawe dla dziewczyny. Przejechała się na chłopaku, koleżanki okazały się być fałszywe. Dokuczano jej. Obiecała sobie, że na studiach nie popełni pewnych błędów, a przede wszystkim nie pozwoli sobie dokuczać.

Zasady zasadami, ale kiedy Clarke spotyka Shay'a, zdaje sobie sprawę, że może być ciężko trzymać się zasad, które sama stworzyła.

***

Tyle czasu zabierałam się za tę książkę, aż stwierdziłam, że akcja #stoswstyduihańby to najlepsza okazja, by nadrobić lekturę. I to właśnie takiej mi było potrzeba, bowiem bawiłam się przy niej świetnie!

Kennedy stara się na siebie nie zwracać uwagę. Nie przyznaje się do tego, kto jest jej rodzeństwem, bo wie, że przez ten fakt może zostać wykorzystana. Nie interesuje się też chłopakami, bowiem jej były okazał się być głupkiem. Starannie dobiera sobie towarzystwo i uważa na nowe koleżanki, ponieważ nie chce być ani popychadłem, ani drugą opcją.
Ma specyficzny humor, ale owszem, jest zabawna. Ciężko u niej z uczuciami, sama czasami ich się boi. Mówi, co myśli, ale koniec końców naprawdę ją polubiłam.

Shay Coleman to uczelniana gwiazda, w dodatku przystojniak, który co nie co ma w głowie. Nie jest głupi, szanuje innych. Z początku mało też o nim wiemy, bowiem Shay mało co o sobie mówi - z czasem zauważa to właśnie Clarke. Jest zabawny, ale i taktowny. Chyba ciężko mi coś więcej o nim napisać, bo nie wyróżnia się zbytnio na tle innych postaci, które pojawiają się w takich książkach.

Nie jest to jakaś dynamiczna historia - na początku obawiałam się, że będę się nudzić. Czekałam na jakieś niesamowite wow, a tym czasem dostałam coś pospolitego. Nie zrozumcie mnie źle - znęcanie się nad innymi, prześladowanie, przemoc, gwałt to nie są błahe sprawy. To dość poważne problemy, które są aktualne po dzień dzisiejszy. Po prostu nie wiem dlaczego, ale sądziłam, że będzie tutaj coś cięższego - co nie znaczy, że książka jest słaba. Wręcz przeciwnie. Historia jest naprawdę dobra i Autorka nie bała się dobić naszych bohaterów. Powiem szczerze, że pewnych wydarzeń się nie spodziewałam. 

Język i styl cechuje prostota i łatwość w odbiorze. Czyta się szybko. Rozdziały nie są długie. Dialogi między bohaterami zabawne, a postaci ciekawe. Nic tutaj nie jest przekoloryzowane. Łatwo się wczuć w całość. 

Jestem bardzo zadowolona z lektury i żałuję, że tak późno za nią się wzięłam. Tijan tutaj wypadła naprawdę dobrze.

Polecam!

Tytuł: Hate to love you
Autorka: Tijan
Ilość stron: 408


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.




Czytaj dalej »

2 sie 2020

Crew. Tom 1 Ekipa - Tijan


Bren nie jest zwykłą dziewczyną - należy do ekipy Wilków i nie da sobą pomiatać. Wszyscy wiedzą, że nie zadziera się z nikim z ekipy. Zadrzesz z jednym z nich to zadzierasz z resztą. Ekipa zawsze się odwdzięczy.

Nadchodzi ostatni rok w liceum i dziewczyna ma nadzieję, że minie on jej w spokoju w towarzystwie Jordana, Zellmanna i Crossa. Ale spokój nie jest im pisany.

W szkole pojawia się Race - kuzyn jej byłego chłopaka, który bardzo chce się zakumplować z Bren. Wszyscy zaczynają się bardziej interesować ekipą Wilków, która jest na celowniku dyrekcji. Pojawia się wiele zgrzytów i nieporozumień między innymi, a co za tym idzie - nie wiele brakuje do wojny.

A w tym wszystkim Bren zaczyna jeszcze rozumieć, że Cross staje się dla niej kimś więcej niż zwykłym członkiem ekipy.

***

Seria Fallen Crest zdobyła moje serce, więc z ogromną przyjemnością wzięłam się za lekturę Ekipy. Tym bardziej, że Roussou pojawia się już właśnie w Fallen Crest, a w tutaj spotykamy również niektórych bohaterów z FC. Czy Ekipa zdobyła moje serce? Czy różni się czymś od Fallen Crest?

Bren to bardziej taka chłopczyca. W dodatku należy do ekipy Wilków, więc nikt jej nie podskoczy. Wszyscy wiedzą, że nie należy jej dotykać bez wyraźnego pozwolenia. Jest trochę zamknięta w sobie, ale uparta i zażarcie walczy o dobro swoich przyjaciół. Bez słów rozumie się z Crossem i uwierzcie mi, że już od samego początku czuć chemię między tą dwójką. Choć momentami mam wrażenie, że Bren ma spóźniony zapłon i sama tego nie widzi. A z czasem widzi, ale się boi, bo według zasad - nie może być żadnych związków w ekipie.
Dziewczyna nosi też w sercu pewną tajemnicę - chłopaki nie wiedzą o niej wszystkiego, ale też na nią nie naciskają. Szanują jej zdanie.

Cross jest tutaj drugim głównym bohaterem. Przystojniak, poukładany bardziej od reszty chłopaków z ekipy. Dba o Bren, jest jej przyjacielem. Jest przy niej w gorszych momentach i tak jak już wspomniałam, rozumie się z dziewczyną bez słów. Dość szybko można dojść do wniosków, że to Cross powinien być przywódcą. Myśli racjonalnie, podejmuje właściwe decyzje. Ale on sam również nosi w sobie mrok, o czym nie mówi na co dzień.

Jordan to obecny przywódca ekipy i po prostu ma dużo gadane. Nie nadaje się na niego, polega bardziej na innych, ale jest w porządku. Za to Zellman to typowy casanova, któremu tylko seks w głowie i taki śmieszek - choć osobiście uważam, że póki co to ta postać jest najbardziej pokrzywdzona i pominięta.

W tej serii motywem przewodnim są ekipy. Poznajemy ich rolę na co dzień. Szybko się orientujemy, że ich zamysł brany jest przez innych na poważnie. Można powiedzieć, że to ekipy rządzą. Lepiej się do nich nie zbliżać, uważać, co się mówi. Powiem szczerze, że na początku irytowało mnie to, jak podkreślana jest waga ekip. Jakby byli nie wiadomo kim. Jednak z czasem zrozumiałam, że tutaj chodzi o coś więcej. Nie tylko o władzę, ale o możliwość polegania na bliskich osobach. Bo członkowie ekip tym właśnie są dla siebie.

Nie brakuje nam również wątku miłosnego. Jak już wcześniej pisałam, od początku czuć chemię między Bren i Crossem. Najpierw próbują walczyć z tym uczuciem, bo przecież znają zasady, ale z czasem sami dochodzą do wniosku, że potrzebują siebie nawzajem. Nie warto walczyć z miłością.

Akcja też jest tutaj na dobrym poziomie. Co chwilę coś się dzieje, a co najważniejsze - nic nie jest tutaj kolorowe. Przedstawione są różne trudy, problemy związane ze szkołą, ale i nie tylko. Poruszanych jest naprawdę wiele kwestii i autorce wyszło to naprawdę świetnie.

Książkę w dodatku czyta się szybko. Styl autorki jest prosty i łatwy w odbiorze, rozdziały nie są za długie. Nie ma zbytecznych długich opisów. Tak samo dialogi są w porządku. Cały zamysł, jaki sobie stworzyła Tijan, oddała go według mnie na sto procent.

Z czystym sercem mogę wam polecić nową serię od Tijan. Moja pierwsza myśl po skończeniu lektury była nawet taka, że Crew jest dużo lepsza od Fallen Crest. Już teraz nie mogę doczekać się kolejnego tomu. Zwłaszcza, że koniec Ekipy obiecuje nam wiele.

Tytuł: Ekipa
Seria: Crew
Autorka: Tijan
Ilość stron: 370


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.




Czytaj dalej »

11 cze 2020

Fallen Crest. Na zawsze - Tijan


Ostatni z siedmiu tomów przygód Sam, Masona i Logana!

Choć reakcja Sam na zadane pytanie przez Masona nie wygląda tak, jak sobie wyobrażał chłopak, to jednak dochodzą do pewnego porozumienia. Tyle, że jednak między nimi coś się zaczyna psuć.

Sam w końcu postanawia zrobić coś dla siebie. Dlatego też dołącza do drużyny biegaczek. Z początku stara się pozostać anonimowa, ale niestety jej się to nie udaje. Jest też nowym wyzwaniem dla Faith, poprzedniej mistrzyni w tej dyscyplinie. A Sam nie zamierza się ograniczać. Chce dać z siebie wszystko - nawet jeśli to oznacza wojnę i tym razem bez chłopaków.

Przeszłość depcze Masonowi po piętach. Ich występki dają o sobie przypomnieć. Chłopaki muszą obmyśleć nowy plan. Zwłaszcza, że mogą stracić wszystko - w tym siebie.

***

Ostatni tom serii Fallen Crest. Muszę przyznać, że szybko po niego sięgnęłam, bowiem poprzedni był naprawdę ciekawy. Odniosłam wrażenie, jakby autorka dostała poweru i napisała go inaczej niż poprzednie. Już nie wspominając o tym, że Dom zakończyła w takim momencie, że nie dało się zbyt długo zwlekać z lekturą.

Ten tom zdecydowanie skupia się na Sam, która nie ma zielonego pojęcia, co chce zrobić ze swoją przyszłością. Każdy z bohaterów miał jakiś plan, ale nie ona. Zrozumiała, że do tej pory nic takiego dla siebie nie zrobiła. Zawsze na pierwszym miejscu stawiała Masona. Chciała, żeby tym razem było inaczej. Dlatego też dołącza do drużyny biegaczek. Towarzyszy jej Taylor, dziewczyna Logana.

Pojawienie się Sam w drużynie jest dużym wydarzeniem. Głównie dlatego, że Sam jest świetna w tym co robi, więc obecna mistrzyni, Faith, ma się czym martwić. Sam oczywiście ma to gdzieś, a przynajmniej jej się tak wydaje. Boi się jednak, że Faith wypowie jej wojnę bądź ją skrzywdzi. Jest przewrażliwiona. Nie chce też, aby Mason i Logan mieszali się w tę sprawę, bowiem jej chłopak musi uważać na to, co robi - jego kariera może szybko się skończyć.

Jeśli chodzi o chłopaków to chyba największą zmianę widzę w Masonie. Stał się spokojny, ale bardziej powiedziałabym cicha woda brzegi rwie. Bo kiedy kończy mu się cierpliwość, to dawny Mason znów się pojawia. Dba o Sam, doskonale wie, kiedy coś jest nie tak.

A Logan jak to Logan. Dalej śmieszkuje, ale to nie jest już ten sam chłopak co w poprzednich tomach. Taylor jest jego dziewczyną i jakoś wciąż nie jestem przekonana do tego związku. Nie czuję tej chemii między nimi, a samą Taylor naprawdę lubię. Dziewczyna też swoje przeżyła.

Jedno jest pewne - wszyscy dorośli i przeszli własne przemiany. Sam, Mason, Logan i Nate. To nie są już te same postaci co na początku tej historii. Każde z nich jest bogatsze o swoje własne oraz wspólne doświadczenia. Są silniejsi a ich uczucia względem siebie tylko się wzmocniły. Stworzyli silną rodzinę, która może na sobie polegać - nawet jeśli wcześniej mocno się ranili.

Ten tom czytało się naprawdę dobrze, choć nie ukrywam, że liczyłam, iż postać Faith mocniej namiesza w życiu Sam. Czekałam na jakieś bum, ale takiego nie było. Po dłuższym zastanowieniu się stwierdziłam, że to dobrze. Bo ileż można? Oni też zasługiwali w końcu na spokój. Choć pojawienie się pewnej postaci było zaskoczeniem, a jego motyw wciąż nie jest dla mnie jasny. Kto miał rację? Sam, czy Mason? Wiem, że piszę zagadkowo, ale nie chcę Wam tutaj spojlerować.

Na sam koniec swojej przygody z serią Fallen Crest znów się powtórzę - naprawdę polecam. Choć niektóre tomy miały swoje wpadki, wypadały gorzej, to koniec końców warto to przeboleć i czytać dalej. Ostatnie tomy są świetne i aż się nie chce wierzyć, że to już koniec. Bohaterowie zaczęli nowe życie.

Tytuł: Na zawsze
Seria: Fallen Crest
Autorka: Tijan
Ilość stron: 474


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.



Czytaj dalej »

28 maj 2020

Fallen Crest. Dom - Tijan



Sam i Mason wspólnie spędzają wakacje. W końcu mogą odetchnąć od kłopotów, ale dla Sam nie jest to najlepszy okres. Do miasta wróciła jej matka.
Obydwie starają się unikać, choć matka dziewczyny zostawiła jej wolną rękę. To Sam może zdecydować, czy się w ogóle spotkają, czy też nie.
Mason rozpoczyna staż w firmie swojego ojca, gdzie ma współpracować z Adamem. Sam znajduje sobie pracę w wesołym miasteczku, by zająć swoje myśli. Jednak nie są w stanie uciec od kłopotów, bowiem te same do nich przychodzą.

***

Chyba żadnego tomu z tej serii nie czytało mi się tak super jak ten. Nie mogłam w to uwierzyć, że tak bardzo się wciągnęłam i przeczytałam Dom w niecałe dwa wieczory. Miałam wrażenie, jakby jakość i w ogóle wszystko poszło wzwyż.

Tak jak już wspomniałam w recenzji poprzedniego tomu, tak i tutaj się powtórzę - bohaterowie dorośli. To już nie do końca takie łobuzy jak wcześniej, aczkolwiek Mason, Logan i Nate wciąż potrafią posunąć się daleko, by ochronić siebie nawzajem. I jak się okazuje, Sam również. Bowiem odzyskała coś, co za chwilę musiała stracić. Dla niej to było jasne - zawsze wybierze swoją rodzinę. Zwłaszcza tą prawdziwą.

Chyba dopiero tutaj widzę jak Mason się uspokoił. Głównie dlatego, że nie chce ryzykować swoją karierą. Przez to musi być uważny w swoich działaniach. Ale kiedy już go poniesie, to cóż. Idzie na całego.

Logan dalej jest śmieszkiem, ale odniosłam wrażenie, że umysłowo to chyba trochę poszedł wstecz XD Serio, nie wiem dlaczego tak sądzę. Ale to już nie jest ten Logan, który mi się podoba. Ale on także jest szczęśliwy. Chyba już zapomniał o tym, co czuł w stosunku do Sam.

A Sam...Jak to Sam, zagubiona jest w tym wszystkim. Nie ma nawet chwili wytchnienia, bo ciągle coś się zwala na jej głowę. Powrót matki wyprowadza ją z równowagi, ale to nie jest coś z czym by sobie nie poradziła.

Jedynie, czego mam tutaj dość, to seksu między Masonem i Sam jako sposobu na radzenie sobie z problemami. Do pewnego momentu to jest ok, ale w tym tomie wyjątkowo rzuciło mi się to w oczy i cóż, jakoś tego po prostu nie kupuję.

Ale to co najważniejsze - dzieje się tutaj sporo i naprawdę, żadnego tomu z tej serii nie czytałam tak szybko, jak tego :D Od samego początku się wciągnęłam w te ich perypetie i byłam ciekawa, jak to tym razem się skończy. W jakim momencie znów nas zostawi Autorka? Oczywiście poszła po bandzie i nie pozostało mi nic innego, jak sięgnięcie od razu po finał :D

Tym razem nie mam do czego się przyczepić (nie licząc tego seksu naszej dwójki). Ta seria dorasta razem z bohaterami, więc pozostaje mi tylko polecić Wam całe Fallen Crest.

Tytuł: Dom
Seria: Fallen Crest
Autorka: Tijan
Ilość stron: 400



Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.




Czytaj dalej »

21 kwi 2020

Fallen Crest.Tom 5 Uniwersytet - Tijan


Sam zaczyna naukę na uniwersytecie. Mason i Logan również na niego uczęszczają. Tak samo jak ich wspólny wróg - Sebastian Park.

Mason tym razem musi uważać. Nie może za bardzo się wychylać, bowiem wszyscy go obserwują. Nie cierpi faktu, że musi się powstrzymywać przed zemstą. Nie może ryzykować swojej kariery. Musi ochronić Sam, na którą Sebastian zaczął polowanie.

Kolejny tom serii Fallen Crest. Czy bracie Kade oraz Sam znów będą mieć szczęście i wszystko skończy się po ich myśli?

***

Fallen Crest to jedna z tych serii, która składa się z wielu tomów. Można powiedzieć, że każdy z nich opowiada o pewnym rozdziale życiu bohaterów. I choć czasami uważam, że tego już za dużo, to po kolejnej lekturze stwierdzam, że się myliłam.

Tym razem Sam zaczyna studia. Na uniwersytecie nie jest sama, bowiem ma przy sobie również Logana i Masona. Ten ostatni bardzo chce i się stara, aby ta dwójka miała w miarę spokojny pierwszy semestr, jak i rok. Jest to trudne, bowiem Sebastian Park nie próżnuje. Zaś Mason musi uważać na to, co robi. Wszyscy go obserwują - koledzy z drużyny, władze uczelni. Ma w zanadrzu plan na zemstę, ale wie, że musi być cierpliwy. Uwierzcie mi, cierpliwość w tym tomie to słowo klucz.

Mason nikomu nie zdradza swojego planu. Nate, czy Logan wiedzą, że po prostu jakiś ma. Logan z kolei sam coś tam próbuje działać. Sam również chce się sama obronić, a także ochronić Masona.

Tak jak wspomniałam wcześniej, kluczem tego tomu jest cierpliwość. Nie tylko ze strony Masona, bo czytelnik podczas lektury tej części również musi się jej nauczyć. Naprawdę, przez cały czas czeka się na ten moment kulminacyjny, wewnętrznie się przygotowuje i czeka na TO. Zdałam sobie z tego sprawę pod koniec tomu - że tak naprawdę przez większość książki nie ma nie wiadomo czego. Nie ma jakiegoś efektu wow (owszem, jakieś zwroty akcji są i niespodzianki również, ale czytelnik wielu z nich może się domyślić). Nie jest to jednak minusem, bo ani razu nie złapałam się na tym, żebym się nudziła. Ten tom czytało mi się naprawdę dobrze.

Jeśli chodzi o bohaterów, to po głębszym zastanowieniu się uważam, że wszyscy są przygaszeni. Ani Logan, ani Mason nie są tacy straszni jak w poprzednich częściach. Sam również nie jest już taka ostra. Nie wiem, czy dorośli, ale z łatwością można zauważyć zmianę w ich zachowaniu. Odniosłam też wrażenie, że Logan nie jest już sobą. Moim zdaniem stracił swój urok, a szkoda, bo była to naprawdę fajna postać. Nie wiem, czy to było celowe ze strony autorki, czy może nawet nie zdała sobie z tego sprawy.

Cała ta sprawa z Sebastianem przybiera mało realny obrót sprawy. Nie zaskoczyło mnie to i chyba spodziewałam się wokół tego większego zamieszania. Za to zakończenie tej części było już zaskakujące i sprawiło, że zabrałam się za lekturę kolejnego tomu :D

Książkę czytało się naprawdę dobrze i choć może połowa tej recenzji ma wydźwięk negatywny, to wcale tak nie jest. Uważam, że to dobra część, bo za każdym razem kiedy odrywałam się od lektury, miałam ochotę od razu do niej wrócić.
Styl autorki wciąż bez zmian - łatwy w odbiorze, język prosty, rozdziały nie są długie, co według mnie jest plusem.

Po raz kolejny mogę z czystym sercem polecić Wam serię Fallen Crest. Może nie wszystkie części utrzymują poziom, to jednak mogę zapewnić, że w większości z nich nie będziecie zawiedzeni.

Tytuł: Fallen Crest. Uniwersytet
Seria: Fallen Crest
Autorka: Tijan
Ilość stron: 408


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.



Czytaj dalej »

9 lis 2019

Fallen Crest. Próba - Tijan


Sam i Mason muszą stawić czoła nowemu wyzwaniu - czeka ich rok rozłąki. Sam kończy liceum, a Mason zaczyna studia. Chłopak zapewnia ją, że wszystko będzie dobrze. W końcu będą się widywać najczęściej jak się da, a na miejscu zostanie Logan. Tyle, że jego brat staje się problemem dla dziewczyny, bowiem usłyszała o nim coś, co może rozdzielić ją z chłopakiem, a tego by nie chciała.

Mało tego - w jej życiu pojawia się biologiczny ojciec, a przy Masonie ponownie zaczęła kręcić się Marissa. Wie o uczuciu Logana, a w tym wszystkim nie może zwariować, bo chce dostać stypendium i studiować na tym samym uniwerku, co jej chłopak. Czy uda jej się osiągnąć wymarzony cel?

***

Cóż, powstrzymywałam się przed napisaniem czegoś, żeby nie zaspojlerować, a tym czasem na empiku zobaczyłam, że w opisie jest to wprost napisane, więc ja już nie będę się powstrzymywać. Głównym problemem w tym tomie jest to, że Sam usłyszała, iż Logan ją kocha. I nie, nie tak jak brat siostrę, ale jak chłopak dziewczynę. To sprawia, że Sam odpycha od siebie Logana, kiedy ten jej potrzebuje. W końcu nie mają na miejscu Masona. Sam dusi w sobie tę tajemnicę, która ją dosłownie pożera od środka. Wszyscy dookoła widzą, że coś jest nie tak, ale nie mają takiej mocy, by wyciągnąć od niej, o co dokładnie chodzi. Więc co Sam ponownie robi? Ucieka do biegania. Z drugiej strony nie ma co się dziwić, że wybiera tę drogę, bowiem od najbliższych zawodów zależy, czy dostanie stypendium na tym samym uniwersytecie, gdzie studiuje Mason.

Mason za to ma własne problemy - a raczej na początku świetnie udaje mu się ich unikać. Pragnie skupić się na karierze, choć pojawiają się osoby, które z chęcią pozbyłyby się nowej konkurencji. Mason w tym tomie jest spokojny, taki poukładany i aż nie chce się wierzyć, że to ten sam chłopak. Odległość sprawia, że razem z Sam nie mówią sobie wszystkiego, a to tylko tworzy niepotrzebne napięcie między nimi i nieporozumienia.

Postać Nate'a mnie tutaj zawiodła. Nie sądziłam, że chłopak jest taki ślepy i...no głupi. Nie chcę wdawać się w szczegóły, ale bardzo mnie irytował, a jego zachowanie było bardzo beznadziejne. Dziwiłam się, że jako tako Mason je tolerował.

Tytułowa próba to odległość związek na odległość. Przyznaję, że Sam i Mason naprawdę nieźle sobie radzą. Spodziewałam się jednak trochę innej reakcji po tym, jak głośno zostaje wspomniane uczucie Logana względem Sam, no ale z drugiej strony... Mason i Logan to niesamowite rodzeństwo. Pokręcone, ale są dla siebie ważni.

Ten tom czytało mi się dużo lepiej niż poprzedni. Nie wiem, czy to zasługa tego, że trochę poczekaliśmy na kolejną część, czy po prostu zaszła jakaś poprawa. Wciągnęłam się w te ich nowe rozterki i problemy, a końcówka sprawiła, że mam ochotę napisać do Wydawnictwa, by szybciej wzięli się za wydanie kolejnej części hahaha XD.

Pomimo że to czwarty tom, to naprawdę z czystym sercem mogę Wam polecić tę serię. To fajne New Adult, które może czasami trochę przynudzić, ale szybko nadrabia ten czas. Polecam!

Tytuł: Fallen Crest. Próba
Autorka: Tijan
Ilość stron: 424


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.





Czytaj dalej »

26 lis 2018

Pozwól mi zostać - Tijan



Dzień przed osiemnastymi urodzinami Mackenzie, jej siostra bliźniaczka Willow odebrała sobie życie - popełniła samobójstwo. Tej nocy dziewczyna miała nocować w obcym domu. Poszła tylko po coś do picia, a kiedy wróciła do pokoju, okazała się, że go pomyliła i wylądowała w łóżku razem z Ryan'em - ale nie zrozumcie tego na opak. Ona po prostu w nim spała, do niczego nie doszło. Poczuła się bezpiecznie. W tamtej chwili nie przyszłoby jej do głowy, że to miejsce będzie jedynym, w którym będzie mogła spokojnie spać. Jego pokój stał się miejscem, gdzie mogła przez chwilę odetchnąć.
Czy Mackenzie poradzi sobie ze stratą drugiej połówki? Jak poradzi sobie z tym wszystkim jej rodzina?

Zacznę od okładki, która jest prześliczna i według mnie sprawia, że czytelnik zatrzymuje na niej wzrok. Jestem wzrokowcem i z pewnością nie przeszłabym obok niej obok. Zwłaszcza, że postawa dziewczyny intryguje.

Mackenzie jest przeciwieństwem swojej bliźniaczki - uczy się dobrze, wystarczą jej czwórki z plusem. Nie jest tak bardzo popularna, lubi się trochę poopierniczać, a nawet być leniwą. Nie rzuca się w oczy i nie wszyscy wiedzą, że ona to ona.
Z kolei Willow to gwiazda. Wszyscy ją znają, wiedzą, kim jest. Szóstkowa uczennica, ambitna. Jednak z czasem zaczyna coś się dziać w nocy, a Mackenzie nie do końca wie, o co chodzi. Jednak postanawia zostawić ten temat.

Pewnej nocy znajduje swoją siostrę martwą. W kałuży krwi - i jak potem się okazuje - z listem w ręku. Świat dziewczyny się zawala. Nie rozumie, dlaczego jej siostra odebrała sobie życie. Można by pomyśleć, że miała wszystko - dobrze się uczyła, miała mnóstwo znajomych, plany na przyszłość.
Rodzice dziewczyny zostawiają ją na noc u sąsiadów. Tam, ma nocować z Peach, z którą niekoniecznie się kumpluje. Wychodzi do kuchni po coś do picia i wraca, jak się okazuje, do innego pokoju. Pokoju brata Peach - Ryan'a.

Ryan to przystojniak, gra w piłkę nożną i w dodatku doskonale wie, przez co przechodzi dziewczyna. Kiedyś przechodził przez coś podobnego. Staja się pewnego rodzaju bezpieczną przystanią dla Mackenzie. Nie wygania jej, nie odwraca się od niej. Trwa przy niej i nie ma w tym żadnego konkretnego celu. Pozwala jej spać obok siebie, i to nie jeden raz, ale nie wykorzystuje jej. Do niczego nie nawiązuje. Jeśli dziewczyna nie chce rozmawiać, to jej do tego nie zmusza. Poznaje ją z innymi swoimi znajomymi.

A co się dzieje w głowie Mackenzie? Słyszy Willow. Ba, z czasem zaczyna ją nawet widzieć. Ta myśli, że wariuje i z początku z nikim się o tym nie dzieli. Mówi o tym dopiero później Ryan'owi, który stał się jej przyjacielem.

Rodzice wysyłają dziewczynę na terapię, ale ta albo wychodzi bez słowa, albo na nią nie dociera. No ale właśnie, jak pozostali członkowie rodziny sobie radzą z sytuacją? No cóż, nie radzą sobie. Dziewczyna została zostawiona sama sobie - a przynajmniej tak sądzimy na początku. Jej brat, który jest pilnym uczniem, zostaje odesłany do szkoły z internatem, bowiem rodzice stwierdzili, że dobrze by było ich rozdzielić. Bo przecież Mackenzie może zwariować i to źle się na nim odbije. To był jeden z wielu błędów.
Wszyscy nie rozmawiali i uważam, że to był najważniejszy błąd. Przez to dziewczyna kompletnie na opak rozumiała zachowanie swoich rodziców. Kiedy zaczęła od nich czegoś wymagać, uzewnętrzniła się, to w końcu, powoli zaczęło się układać. A między nią i Ryan'em coś zaczęło się dziać.

Sama Mackenzie przez to, że słyszała i widziała Willow, trochę się zmieniła. Stała się pewniejsza siebie, bywała chamska wobec innych, ale głównie wobec pustych lalek i suk, które próbowały uprzykrzyć jej życie czy poderwać Ryan'a. Ciężko było w niej zobaczyć dawną Mackenzie.

Jednak koniec tej książki, a raczej ostatnie słowa Mackenzie, były dla mnie szokiem. Nie będę spojlerować, bo koniecznie sami musicie sięgnąć po tę książkę. Ja byłam wstrząśnięta. Zaczęłam nawet analizować całą historię od początku, by dostrzec wskazówki. Nie spodziewałam się tego po prostu.

Znów pokochałam Tijan, bowiem przedstawiła naprawdę poważny problem. Język, jakim się posługuje, jest prosty. Szybko się czyta, czytelnik nawet nie wie, kiedy zbliża się do końca. Nie nudziłam się. Żadne opisy, czy dialogi nie były nudne, ani ciężkie.

Pozwól mi zostać pokazuje, że warto rozmawiać o tym, co nas trapi. Należy mówić o problemach, nie warto ich dusić w sobie. Samobójstwo to poważna sprawa, a kiedy dotyka bliskich osób, nie wolno ich zostawić samych sobie. Z czasem nauczymy się żyć na nowo. Ale ta droga jest długa i ciężka, więc warto mieć przy sobie drugą osobę, która będzie naszą bezpieczną przystanią.

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

Tytuł: Pozwól mi zostać
Autorka: Tijan
Ilość stron: 320






Czytaj dalej »

28 sie 2018

Fallen Crest. Szkoła - Tijan


Tytuł: Fallen Crest. Szkoła
Autorka: Tijan
Ilość stron: 429
Wydawnictwo Kobiece

Samantha zaczyna uczęszczać do nowej szkoły - szkoły Logana i Masona. Wiedziała, że będzie źle, że b.ędzie ciężko, ale nie przypuszczała, że to będzie aż taka katastrofa. Zdawała sobie sprawę, że może mieć wielu wrogów - głównie z powodu swojego przyszywanego brata i faceta. W końcu Logan i Mason byli legendą tej szkoły. Śmiem stwierdzić, że nawet wizytówką tego liceum.

Obecność Sam nie podoba się szczególnie Kate, która uważała, że była dziewczyną Masona. Oczywiście ona wszystko to sobie ubzdurała, bo Kade był z nią tylko dla seksu i za każdym razem podkreślał ten fakt. A teraz, kiedy została wygnana, zrobi wszystko, by wrócić do władzy i zniszczyć Sam.

Mason i Logan chcą chronić Samanthę, ale ta nie zamierza na to pozwolić. Chce załatwić to sama. Nie będzie jednak to takie łatwe. Zwłaszcza, że na horyzoncie pojawia się Budd Broudou, który zrobi wszystko, żeby zniszczyć Masona - zrani tę, którą Mason kocha najbardziej.

Nasza trójka bohaterów zmierzy się z wieloma problemami. Musi dbać o swoje bezpieczeństwo oraz o to, by jej chłopak nie spędził ostatniego semestru w szpitalu lub w areszcie. Czy na tym skończy się historia?

Sięgając po trzeci tom, zastanawiałam się, czy aby to nie za dużo. No bo czego nowego możemy się dowiedzieć? Kiedy dobrnęłam do końca i zobaczyłam, w jakim momencie się kończy ta historia - nie mogłam uwierzyć, że będzie kolejny tom. Ale muszę przyznać, że jestem go jeszcze bardziej ciekawa :D (dobra, właśnie ogarnęłam, że dużo tych części będzie :o )

Samantha stara się załatwić wszystko na własną rękę. Pokazuje, że jest twarda. Ma gadane, ale w rzeczywistości wewnątrz jest kruchą osobą. Możemy to zauważyć, kiedy nie ma nikogo w jej towarzystwie. Jej myśli są zupełnie inne. Dziewczyna chciałaby mieć święty spokój, ale wie, że ciężko będzie to osiągnąć.

Mason z kolei dba o nią, chociaż mam wrażenie, że ciężko jest między nimi z komunikacją. W dodatku ma on wiele tajemnic przed nią. Nie mówi jej wszystkiego i nie zawsze wychodzi im to na dobre.
Zauważyłam za to, że w tej części mało między nimi seksu, co z kolei rzucało się bardzo w oczy w poprzednim tomie. W sumie to nie ma co się dziwić, patrząc na to, co się tu dzieje.

Logan jak to Logan. Taki śmieszek. Może jego decyzje nie są najlepsze i trochę kręci się w kółko, ale bardzo go lubię. Chociaż czasami mógłby się najpierw zastanowić nad tym, co chce powiedzieć.

Postać Kate to taka typowa rozpuszczona księżniczka, która pragnie władzy w szkole. Owszem, dziewczyna nie ma najlepszego życia, ale moim zdaniem to ją nie usprawiedliwia. To, do czego się posuwa, jest ohydne i okropne i cieszę się, że karma wraca.

Warto też wspomnieć o braciach Broudou - ta dwójka to dopiero przeciwieństwa! Budd byłby wstanie pobić, zgwałcić i skrzywdzić dziewczynę. Brett z kolei taki nie jest. Miał mały incydent z naszą Sam, ale mogę śmiało powiedzieć, że lubię tego gościa. Jego brata już niekoniecznie.

Co mogę powiedzieć o tej części? Historia skupia się głównie na Sam i na tym, jak radzi sobie w nowym miejscu, gdzie jest w centrum uwagi. O jej matce jest tylko wzmianka i według mnie bardzo dobra, taka, która cieszy czytelnika. I tak jak wspomniałam wcześniej - do Sam dociera coś, co ją szokuje, a co my, czytelnicy, wiemy już o tym od jakiegoś czasu. Mason też o tym wie i ukrywa to przed nią. W dodatku robi wszystko, by to nie wyszło na jaw.

Polecam, ja z pewnością sięgnę po kolejny tom, jak tylko się ukaże!

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.





Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia