Tytuł: Przebudzenie Olivii
Autorka: Elizabeth O'Roark
Ilość stron: 430
Wydawnictwo Kobiece
Przebudzenie Olivii miałam długo na swojej liście czytelniczej i to dzięki wymianie z Gosią z tego bloga miałam okazję przeczytać ją szybciej niż planowałam. A czy mi się spodobała? Tak! I to bardzo, więc zapraszam na zapoznanie się z recenzją.
Olivia biega i wychodzi jej to świetnie, ale nie zawsze. Od początku była obiecującą zawodniczką, ale częściej zdarzały się te momenty, kiedy nie dawała rady. Były dni, kiedy szło jej świetnie i nic nie mogło jej powstrzymać przed zwycięstwem. Ta dobra passa kończyła się jednak równie szybko, co zaczęła. I nikt tak naprawdę nie wiedział, co się z nią dzieje, bowiem dziewczyna stworzyła swojego rodzaju mur i nie dopuszczała nikogo do siebie. Ma trudny charakter, na studiach nie było z nią lekko i kiedy wpada w tarapaty, wszyscy zrzucają winę na nią i zostaje wyrzucona z elity biegaczek. Nawet gdyby wyjawiła prawdę, to i tak nikt by nie uwierzył w jej słowa.
I tak trafia do nowego miasta pod skrzydła trenera o imieniu Will, który był bardzo sceptycznie nastawiony do jej osoby. Od samego początku widać, że nie przepadają za sobą. Will dlatego, że nie chciałby kłopotów, a Olivia wkurza się o to, że nigdy jej nie chwali tylko beszta ją, albo wymaga więcej. Jednak to właśnie Will koniec końców przychodzi z jej pomocą. Odkrywa z czym tak naprawdę zmaga się Olivia i postanawia jej pomóc, mimo iż wie, że jest to niezgodne z zasadami. Po prostu chce jej pomóc, bo potrafi dostrzec, jaka jest naprawdę.
Nie trzeba chyba nikomu mówić, że w pewnym momencie zaczyna się rodzić między nimi uczucie. Inaczej nie byłoby tej historii. Jednak dzieje się to powoli. Nie rzucają się na siebie od razu. Will tkwi w między czasie w związku, więc też stara się patrzeć na swoją podopieczną w inny sposób - ten prawidłowy. Poznaje jednak też okropną historię dziewczyny, którą tak długo skrywała i to nieświadomie.
Postaci bardzo mi się spodobały i choć Olivia z początku może wydawać się suką, to bardzo ją polubiłam. Dawno tak bardzo nie czułam bohaterów książki. Podoba mi się również motyw lekkoatletyki. Jest to miła odmiana od tego, co teraz pojawia się na rynku czytelniczym. I przede wszystkim nie ma seksu na prawo i lewo, co też stało się tendencją w książkach.
Styl autorki jest prosty, czyta się naprawdę szybko. Myślę, że nie mam do czego się tutaj przyczepić. Spełniła moje oczekiwania pod każdym względem i nie mam na co narzekać.
Jeśli nie mieliście jeszcze okazji przeczytać historii Olivii, to koniecznie musicie to nadrobić!

