23 paź 2020

Piątkowe polecajki #3

Kolejny tydzień szybko zleciał! A co za tym idzie, czas na Piątkowe polecajki.

Zaproszenie do nich przyjęła Anna Dąbrowska.

Na wstępie chciałabym bardzo serdecznie podziękować za zaproszenie do piątkowej polecajki. Przyznaję się, że w ostatnim czasie bardzo mało czytam. Stosik książek must have rośnie, a ja tylko spoglądam na niego z nadzieją, że już niedługo przeczytam wszystkie pozycje, a jest ich całkiem sporo! Szalenie intryguje mnie powieść Ani Ziobro „Tysiąc kawałków” i obiecuję, że jeszcze w tym roku ją przeczytam.  

Ostatnio skupiam się na swoich książkach – na pisaniu nowych historii, redakcjach książek ukończonych, które niedługo się ukażą. W listopadzie ukaże się „Czas na ciszę” - historia charyzmatycznego wokalisty zespołu Płomienie. W międzyczasie zaczęłam czytać Biancę Iosivoni i już mogę Wam powiedzieć, że przepadłam z kretesem. Kompletnie zatraciłam się w tej historii! „Falling fast” posiada treść, która uzależnia. Przypomina mi styl pisania mojej ukochanej Brittainy C. Cherry. Romantyczkom radzę koniecznie zainteresować się tą pozycją!

Najbardziej cenię książki, których zakończenia nie jestem w stanie przewidzieć, co się niestety bardzo rzadko zdarza. Po kilku rozdziałach dokładnie wiem, jak dana powieść się zakończy. Jedną z książek, która mnie totalnie zaskoczyła jest to powieść „Coraz większy mrok” – Colleen Hoover. Nie byłam w stanie przewidzieć TEGO zakończenia, a skończyło się naprawdę nieprzewidywalnie!  Nie wiem jak zachowałabym się na miejscu głównej bohaterki, która odkryła wielką tajemnicę w domu swojego zleceniodawcy – domu, w którym przeprowadza reserch potrzebny do napisania powieści, która kończyłaby bestsellerową serię książek jego chorej żony. Serdecznie polecam Wam tę historię!

 

Znacie któryś z tytułów? :) Coraz większy mrok również mnie zaskoczył :)

Czyje polecajki chcielibyście zobaczyć w przyszłym tygodniu? :)




Czytaj dalej »

22 paź 2020

Rock Chick. Tom 3 Od pierwszego wejrzenia - Kristen Ashley

Roxie miała prosty plan na życie - widziała swoją przyszłość w różowych okularach. Niestety, dziesięć lat później nie jest tak kolorowo, jak sobie to wyobrażała. Owszem, może i ma ciuchy, czy buty znanych projektantów, ale kariery zawodowej nie zrobiła, ani nie zdobyła serca milionera. Za to tkwi w związku z krętaczem Billym, który obiecał jej złote góry i rezydencję z bajki. A tym czasem co chwilę się przeprowadzają.

Roxie kilka razy próbowała z nim zerwać, ale ten nie dopuszcza do siebie takiej myśli. Nie pozwala jej odejść. Zawsze po nią wraca. Roxie ma serdecznie dość, zwłaszcza, że bliscy namawiają ją, by raz a porządnie porzuciła tego faceta.

Idealna okazja wydaje się być wtedy, kiedy postanawia odwiedzić wujka, który nie odzywał się do jej rodziny (jedynie tylko z Roxie pisał listy). Dziewczyna chce go w końcu poznać na żywo, a przy okazji uciec z toksycznego związku.

Nie spodziewa się jednak tego, że zostanie tak ciepło przywitana, a szaleństwo znajomych wujka się jej udzieli. Wszystko komplikuje też fakt, iż spotyka szalenie przystojnego policjanta. Hank jest rozchwytywany przez kobiety, ale wciąż nie znalazł tej jedynej. Jednak w ciągu chwili wpada mu w oko Roxie! Hank już wie, że Roxie jest jego.

Czy ta para ma szansę na szczęście? Czy Billy w końcu odpuści?

***

Pierwszy tom czytało mi się fajnie, choć momentami powtarzalność akcji już nudziła. O drugim zapomniałam i wzięłam się za trzeci. A po nim zaczęłam się zastanawiać, czy ta seria z tomu robi się co raz głupsza, czy to może tylko trzeci tom tak wypadł? Będę musiała nadrobić drugi. Koniecznie.

Zacznę chyba od tego, że całość jest tutaj specyficzna. Wydaje mi się, że pierwsza część nie była taka, albo przynajmniej to tak nie rzucało się w oczy. W tym tomie widać to od początku. To taki specyficzny humor, choć momentami głupota bohaterów jest po prostu niesamowicie okropna.

Roxie to taka nieogarnięta dziewczyna, którą łatwo zmanipulować - a już na pewno to zadanie ma ułatwione przystojny facet. Stara się racjonalnie myśleć i działać, ale kończy się raczej na myśleniu - chociaż później to nawet i z tym jest ciężko. Wygadana, lubi dobrze się ubrać. Ważna jest dla niej rodzina. Tkwi w toksycznym związku z Billym. Przez długi czas nie widzi, że ten związek jest zły - mimo że jej bliscy trąbią o tym na prawo i lewo. Dopiero po kilku latach zaczyna widzieć to, czego nie chciała.

Hank jest przystojnym policjantem. Z pierwszego tomu pamiętam, że był trochę takim tajemniczym gburem, ale intrygującym. A w tym tomie dostałam jego przeciwieństwo. Musi mieć to, co chce. W sumie to jego zdanie liczy się bardziej od Roxie. Jak sobie coś postanowi, to tak ma być. Powiem szczerze, że momentami nie podobało mi się to, jak przedmiotowo traktował dziewczynę i wszystko załatwiał za pomocą seksu. Okej, to romans, erotyk i w ogóle, ale tutaj to było takie, że tylko przewracałam oczami i się wkurzałam. Hanka w ogóle nie polubiłam, bo inteligencją nie grzeszył. Aż nie wierzę, że to ta sama postać, co z początku serii. Już nie wspominając o miłości od pierwszego wejrzenia. Dosłownie.

Nie powiem, może i tutaj nie brakuje akcji - co chwilę coś się dzieje. Billy próbuje pokrzyżować plany Roxie, ale to wszystko psuje całościowy wydźwięk. Można by pomyśleć, że wszyscy bohaterowie, to jacyś wariaci, krejzole, a ich głupota nie zna granic. Szczerze? To po którejś stronie nie mogłam się doczekać, aż skończę czytać. I choć mam pewne przypuszczenia, co do następnej części, to niestety, nie jestem pewna, czy po nią sięgnę. Chyba najpierw nadrobię drugi tom, żeby się przekonać, czy tam też już było źle, czy może to tylko trzeci tom tak kiepsko wypada.

Styl i język charakteryzują się prostotą. Wszystko ma zabawny wydźwięk, ale ten humor, przynajmniej dla mnie, jest specyficzny. Dla mnie nie było to zabawne, a po prostu głupie i żenujące. Zaś rozdziały są różnej długości.

Cóż, nie była to trafiona lektura. 

Tytuł: Od pierwszego wejrzenia
Seria: Rock Chick
Autorka: Kristen Ashley
Ilość stron: 480


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Akurat.




Czytaj dalej »

20 paź 2020

PInk Tattoo Tom 3 Jaśmina - Anna Szafrańska


PInk Tattoo to nie tylko azyl Jaśminy - to także rodzina. W końcu znalazła spokój i choć wciąż uważa siebie za winną, to po sobie nie daje tego poznać. Wygadana, pyskata, żywiołowa dziewczyna. Dusza salonu.

Tymon przekonał się na własnej skórze, co to znaczy odpowiedzialność za własne czyny. Zmienił się, mrok zajrzał do jego duszy, ale postanowił spróbować nauczyć się żyć na nowo. Zwłaszcza, że wszyscy są chętni do pomocy.

Żadne nich nie spodziewało się, że we własnych ramionach mogą znaleźć ukojenie i upragniony spokój. Tylko czy pozwolą sobie na chwilę szczęścia?

***

Przyszedł czas na finał serii PInk Tattoo! Nie mogłam się doczekać, bo serię naprawdę polubiłam. Czy ostatni tom mnie usatysfakcjonował?

Jaśmina to z pewnością dusza całego PInk Tattoo. Dziewczyna ma charakterek, jest wygadana i pyskata. Mówi, co myśli, choć przy okazji uważa, by nie zranić najbliższych. Dla każdego poświęci swój czas, a przy okazji w tym wszystkim zaniedbuje siebie. Bo pod maską tej szczęśliwej i uśmiechniętej Dżas, kryje się poraniona dusza, która uważa, że nie zasługuje na szczęście. Uważa, że nie da szczęścia swojemu wybrankowi, dlatego też postanowiła iść przez życie w pojedynkę.

Tymon w końcu mógł znowu zacząć żyć, choć po tym, co przeżył, z pewnością jest to trudne. Na własnej skórze przekonał się, co to znaczy odpowiedzialność. Wiele razy się odwracał, by przeżyć. Zamknął swoją duszę, zapomniał o uczuciach. Teraz miał pozwolić na to wszystko. Musiał nauczyć się na nowo żyć wśród ludzi. Nie przyszłoby mu do głowy, że widok Dżas sprawi, że będzie miał w głowie swoją przyszłość.

Z całą pewnością można napisać, że ta para bohaterów to prawdziwa mieszanka wybuchowa. Ich pierwsze spotkanie może trochę oklepane, ale jak się potem okazuje - wcale już nie tak bardzo. Dżas ten jeden raz pozwala sobie na coś więcej i szybko tego żałuje. Z drugiej strony zachowanie Tymona wydaje się być w jego stylu - przynajmniej na tamtą chwilę. W rzeczywistości tak naprawdę już wtedy zawładnęli swoimi serduszkami.

Tak jak w poprzednich tomach, tutaj uczucie między bohaterami również pojawia się dość szybko. Trochę to kłuje w oczy, ale można powiedzieć, że niech będzie - tyle się już wycierpieli, to niech chociaż szczęśliwie się zakochują w sobie. Gdybym miała się jeszcze czegoś przyczepić, to jednego z wydarzeń, a mam tutaj na myśli ślub pewnych osób. Kobieta przy załatwianiu ślubu cywilnego podaje urzędnikowi nazwisko, jakim będzie się posługiwać. A w książce wyszło na to, że mówi o tym dopiero w dzień ślubu. Chyba, że zostało to specjalnie powiedziane, by ta Pani się pochwaliła, że będzie mieć dwuczłonowe nazwisko. Chyba tylko to mi się tak rzuciło w oczy.

Po raz kolejny nie jest to kolorowa historia. Dżas naprawdę wiele wycierpiała i wciąż cierpi, a to wszystko przez niewiedzę i czyjeś kłamstwa. Jak sobie pomyślę, że można tak kłamać i to w dodatku na taki temat, to aż mnie skręca. Powyrywałabym nogi temu komuś. Specjalnie piszę tak tajemniczo, bo nie chcę Wam niczego spojlerować.
Tymon także nie ma lekko - musi od nowa zbudować zaufanie nie tylko swoje, ale i bliski. Musi nauczyć się na nowo żyć, być wrażliwym na innych. Musi nauczyć się ludzkich odruchów, które się w nim zatarły. 
Plus z pewnością jest taki, że ta dwójka to bardzo pozytywne postaci. Ich rozmowy często kończą się na docinkach i kłótniach niczym jak u dzieci. Dobrali się idealnie i wcale nie czuć różnicy wiekowej między nimi - oni sami także jej nie zauważają.

Nie ukrywam, że zakończenie tego tomu mnie zaskoczyło. Z pewnością to jeden wielki rollercoaster emocjonalny. A epilog wydawał mi się być napisany na już - tak, jakby zostało rzucone hasło, że już trzeba kończyć. Chyba dopiero dodatek daje czytelnikowi satysfakcję :)

Czyta się naprawdę dobrze i szybko. Od początku można się wciągnąć. Rozdziały są różnej długości - ja osobiście preferuję te krótsze, bo łatwiej jest skończyć w danym miejscu :) Emocje targane bohaterami zostały bardzo dobrze oddane. Autorka świetnie to zrobiła i wczuła w swoich bohaterów.

Nie ukrywam, że polubiłam się z całą rodzinką PInk Tattoo i będzie mi ich brakować. Cała seria to historia poturbowanych przez życie osób, które w końcu znajdują własne szczęście i prawdziwą rodzinę. Nie zapominają o przeszłości, bo ta zawsze będzie ich częścią. Po prostu godzą się z nią, zamykają ten rozdział swojej historii i idą dalej - z uśmiechem na twarzy i miłością w sercu.

Tytuł: Jaśmina
Seria: PInk Tattoo
Autorka: Anna Szafrańska
Ilość stron: 355

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Autorce i Wydawnictwu NieZwykłe.



Czytaj dalej »

18 paź 2020

Marzenia mają twoje imię - Karolina Klimkiewicz

Życie Cedricka jednego dnia legło w gruzach. Miał wszystko zaplanowane, wydawało mu się, że jest szczęśliwy i tak zostanie. Nie miał pojęcia, jak bardzo się mylił.

Letty przyjęła to, co przygotował dla niej los. I choć żyła marzeniami, to nie miała nadziei, by się spełniły.

Ta dwójka spotyka się w najgorszym i najlepszym dniu. Wydawałoby się, że to przeznaczenie ich połączyło, ale nie wszyscy w to wierzą. Czy będą potrafili cieszyć się teraźniejszością? Tym, co tu i teraz?

***

Wcześniej czytałam już jedną książkę Autorki i choć nie wywarła na mnie ona super wrażenia, to postanowiłam dać szansę przy kolejnej. Zwłaszcza, że okładka i opis naprawdę zachęcały do lektury. Czy czuję się usatysfakcjonowana? Czy mi się podobało? Zapraszam do lektury!

Cedrick wydaje się być szczęśliwym facetem. Ma dobrą pracę, ma narzeczoną, jest szczęśliwy. W ich życiu łóżkowym również się układa. Przynajmniej tak uważa, choć dostrzega, że coś się dzieje z tą jego narzeczoną. I się nie myli, bo wkrótce dowiaduje się, że ślubu nie będzie, ona go nie kocha, ma kogoś i w ogóle jest z tym kimś w ciąży. Mężczyzna jest wściekły, najchętniej kogoś by rozwalił i w takim stanie spotyka Letty.

Letty wydaje się być dobrą dziewczyną. I choć w pierwszej chwili Cedrick na niej się wyładowuje, ta się nie zniechęca. Zwłaszcza, że za jakiś czas znów spotyka tajemniczego mężczyznę z windy. Ona uważa to za przeznaczenie, a on z tego się śmieje. Nie wierzy w takie rzeczy. Tyle że na jednym spotkaniu się nie kończy. Wpadają na siebie znów i postanawiają zagrać w grę - mieć układ. Robią co chcą, mówią co myślą, skupiają się na sobie - liczy się teraźniejszość, tu i teraz.

Powiem szczerze, że miałam problem z tymi bohaterami. Do żadnego z nich nie zapałałam sympatią. Cedrick potrafi być głupkiem, trochę zadufanym w sobie. Od Letty wymagałby wiele, a sam nie daje nic. 
Letty z kolei wydaje się być wariatką - ale spokojnie, całe szczęście to nieprawda (tak nie do końca może bym powiedziała). Przez jej zachowanie przez większość lektury zastanawiałam się, czy ona w ogóle istnieje naprawdę, czy to może jakiś wątek paranormalny i zjawa, która pojawia mu się przed oczami. Dość długo człowiek nie rozumie zachowania głównej bohaterki. Popada z jednej skrajności w drugą. Jest bardzo tajemnicza, ale zmusza mężczyznę to zastanowienia się nad swoim życiem i sobą.

Niektóre wydarzenia były dla mnie tutaj na siłę i nienaturalne, jakoś nie pasujące do bohaterów. Od początku też jakoś ciężko było mi się wczuć w tę historię i poczuć to coś. Nie czytałam jej z zapartym tchem. Chwilami się nudziłam i przewracałam oczami. Brakowało mi tutaj realności, prawdziwego odczucia. Uczucia między bohaterami również do mnie nie przemówiły.

W pewnym momencie, dość późno zaczęłam uważać, że tutaj jednak chodzi o coś innego (mam na myśli Letty). Zaczęłam coś podejrzewać i te podejrzenia potwierdziły się na koniec - tutaj muszę za to przyznać Autorce plus, bo sprytnie i dobrze ukryła całą prawdę. Serio, ja przez długi czas sądziłam, że możemy mieć tutaj wątek paranormalny ^^'. A kiedy poznałam tę tajemnicę, to zaczęłam się zastanawiać nad zachowaniem Letty. Doszłam do wniosku, że ją to przytłoczyło psychicznie. Nie dała sobie też pomóc. Trwała przy swoim.

Wiem, że może Wam się wydawać to wszystko niespójne to, co napisałam, ale nie chciałam za bardzo zagłębiać się w fabułę, bo ta jednak potrafi na koniec zaskoczyć. Jeśli chodzi o styl i język to jest on w porządku, choć czasami niektóre dialogi wydają się być nienaturalne. Całościowo zabrakło mi tego czegoś.

Jedno jest pewne - ta historia pokazuje, że często zapominamy o dziś. Skupiamy się na przyszłości, a zapominamy o teraźniejszości. Warto się zatrzymać na chwilę i to zmienić. Bo nigdy nie wiadomo, jaki los nas czeka jutro, czy pojutrze.

Nie skreślam Autorki, ponieważ ma potencjał i pomysły. Z miłą chęcią będę śledzić jej postępy :)

Tytuł: Marzenia mają twoje imię
Autorka: Karolina Klimkiewicz
Ilość stron: 300

Za możliwość recenzji dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Inanna.

Na trzecie urodziny bloga będzie zorganizowane rozdanie, w którym do wygrania będzie egzemplarz tej książki :)



Czytaj dalej »

16 paź 2020

Piątkowe polecajki #2

Przyszedł czas na kolejne polecajki!

Tym razem zaprosiłam Adriana Bednarka:

Ostatnie dwa miesiące to dla mnie wyjątkowo specyficzny okres tak pisarsko, jak i czytelniczo. Natłok książkowych projektów tych bieżących, tych których efekty pojawią się w dalszej i bliższej przyszłości, sprawił, że… najwięcej czytałem Adriana Bednarka. Poprawki i dopieszczanie tekstu, plus przeróbki pewnej powieści z początków kariery sprawiły, że książkowy stos hańby drastycznie urósł. Niemniej udało mi się zaliczyć kilka pozycji ;).

Przygotowując się do wcielenia w rolę Karola Kota na potrzeby antologii „Seryjni mordercy”, sięgnąłem po reportaż „M jak morderca” Przemysława Semczuka. Książka zaskoczyła mnie pod każdym względem. Nigdy nie przypuszczałbym, że reportaż może mieć tak mroczny klimat. Czytając, czułem, że przenoszę się w czasie do Krakowa lat 60 XX wieku. Wydawało mi się, że jestem częścią tych wydarzeń. Dałem się porwać atmosferze terroru, jaką stworzył on - zabójczy nastolatek, wampir z Krakowa. Oczywiście nie zabrakło wywiadów ze świadkami, cytatów z ówczesnej prasy czy wniosków psychiatrów sądowych. Wspaniała, inspirująca książka, w której znalazłem to, czego szukałem.

Kolejna powieść, która oderwała mnie od pisarskiej pracy to „Cyberpunk” Andrzeja Ziemiańskiego. Ostrzyłem sobie na nią zęby już od dawna. Wprawdzie nie należę do fanów fantastyki, ale Andrzej Ziemiański to mój osobisty top polskich autorów. Ponownie się nie zawiodłem. Dostałem plastycznie wykreowany obraz Zakazanego Miasta, wielkiego molochu, w którym życie ludzkie nic nie znaczy. Do tego nietuzinkowi bohaterowie, wartka akcja i zbrodnia, przy której nie da się zasnąć, póki nie pozna się jej motywów.  

Ostatnio często wracam do czytelniczych korzeni, czyli komiksów. Mało co potrafi mnie tak skutecznie odprężyć i… skraść połowę nocy. Jestem świeżo po „Harleen”  Stjepana Seijca. Jest to opowieść o pięknej kobiecie z wielkimi ambicjami, która na swojej drodze spotyka psychopatę. Los sprawia, że wkrótce ten psychopata staje się jej pacjentem. Początki romansu Harley Quinn i Jokera na pierwszy rzut oka mogą wyglądać jak szablonowy romans, ale w tle jest coś znacznie głębszego. Ona  —  próbująca ujarzmić jego szaleństwo, wierząca, że go wyleczy. On  —  manipulujący jej myślami, powoli kradnący jej serce i w końcu niewinna dziewczyna pociągająca za spust… Całość okraszona genialnymi rysunkami. 


I jak? Skusicie się na coś? :)




Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia