6 lip 2020

Ostatnie zlecenie - Katarzyna Wilk



Dominika jest zawodową uwodzicielką. Zbiera dowody zdrad mężczyzn do spraw rozwodowych. W końcu żaden mężczyzna nie może się jej oprzeć - Dominika jest idealna, a każdy facet myśli tylko o jednym.
Kobieta zamierza zakończyć swoją działalność - jeszcze tylko ostatnie zlecenie, które będzie zwieńczeniem jej kariery. Malarka Anna chce doprowadzić do zdrady męża, Roberta. Dominika staje się przy tym bezwzględna. Nie przypuszcza jednak, że jej klientka może się wycofać. Przecież jej się nie odmawia. Dominika wchodzi w to zlecenie jeszcze głębiej. Wszystko okazuje się być inaczej niż sądziła. W dodatku przeszłość w końcu chce się na niej zemścić.

Czyżby ostatnie zlecenie miało ją zrujnować?

***

Bardzo długo zwlekałam z napisaniem opinii o tej książce. Czytałam ją i czytałam, a kiedy skończyłam, nie do końca wiedziałam, co takiego dostałam i co o tym sądzić.

Jak już wspomniałam na początku, Dominika jest zawodową uwodzicielką. W dodatku bardzo zadufaną i zapatrzoną w sobie. Materialistka, która nie liczy się z uczuciami innych, wykorzystująca bliskich. A te jej angielskie wstawki w dialogach tak irytują i tylko utwierdzają czytelnika w przekonaniu, jaka to ona jest pusta. Tak. Dominiki nie da się lubić, naprawdę.
Uważa się za super uwodzicielkę. Żaden facet nie ma prawa się oprzeć, a na wszystkie przeciwności Dominika ma plan.

Sprawa Ani i Roberta ma być ostatnia. Jest ona o wiele bardziej skomplikowana, bowiem Robert to naprawdę porządny gość, a to Ania nie jest taka święta, jakby się wydawało. Nie chcę wchodzić za bardzo w szczegóły, bo jeśli to zrobię, to zdradzę Wam całą fabułę.

Wszystko się też komplikuje, kiedy to Dominika dostaje groźby - prawdopodobnie od jakiegoś pokrzywdzonego faceta. Jej wspólnik postanawia się tym zająć i sądzi, że mu się udało. No cóż, był w błędzie.

Przez trzy czwarte książki nie wiedziałam, co myśleć. Miałam wrażenie, jakbym ciągle czytała jakiś wstęp. Większość to opisy, przemyślenia bohaterów i jest to męczące, bo naprawdę tego dużo. A jak już pojawiają się dialogi to te Dominiki są denerwujące, ale to przez to jaki jest z niej człowiek. I przez te trzy czwarte nie wiedziałam też, w którą stronę idzie ta historia. Dopiero pod koniec coś się dzieje, ale bieg wydarzeń można było przewidzieć. I cóż, gdybym miała to podsumować, to w sumie nie wiem, jak to zrobić. Nie wiem, co takiego więcej mogła przedstawić ta historia.

Podsumowując - niestety, była to ciężka lektura. Wywarła na mnie negatywne wrażenie. Gdzieś czytałam, że to kobiecy thriller, ale gdzie te cechy, to ja nie wiem. Może innym się spodoba, ale ja niestety nie polecę tej książki.

Tytuł: Ostatnie zlecenie
Autorka: Katarzyna Wilk
Ilość stron: 400
Wydawnictwo Otwarte

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte.




Czytaj dalej »

2 lip 2020

Inspiracja - Adrian Bednarek


Oskar pisze opowiadania o morderstwach, co jest swojego rodzaju terapią po tym, przez co chłopak przeszedł w przeszłości. Szukając inspiracji, udaje się na pogrzeb młodej dziewczyny, którą brutalnie zamordowano. Tam poznaje Luizę i jej młodszą siostrę Melę.

Pojawiają się kolejne ofiary, a w mieście mówi się już o seryjnym mordercy. W między czasie Oskar zbliża się do Luizy, co skutkuje odnalezieniem poszlak prowadzących do mordercy. Czy prawda, jaką odkryje, zniszczy ich związek?

***

Nie miałam jeszcze okazji czytać książki spod pióra Adriana Bednarka. Pamiętam, że jego poprzednia książka, Córeczki, cieszyła się dobrymi recenzjami, dlatego też postanowiłam sięgnąć po jego najnowszą historię. Chciałam dać szansę i przy okazji sprawdzić, czy się polubimy.

Oskar wydaje się być prostym chłopakiem. Trochę cichym, spokojnym, poturbowanym przez przeszłość. I mam tu na myśli, że naprawdę jest poturbowany - na późniejszych stronach dowiadujemy się, co takiego w życiu przeszedł i powiem szczerze, że dziwię się, iż był w miarę normalny. Naprawdę.
Pisze opowiadania o morderstwach, które potem publikuje na Wattpadzie. Są bardzo realistyczne i to mnie już zmartwiło, jeśli chodzi o niego.
Na studia nie poszedł. Pomaga ojcu w sklepie, któremu nie powodzi się najlepiej. Z ojcem też mało co rozmawia. Większość czasu spędza w pokoju, który jest niczym forteca.

Luiza także wydaje się być taką prostą dziewczyną. Nie studiuje, co również jest skutkiem jej przeszłości. Momentami jest irytująca, wręcz dziwna, jakby na niczym jej nie zależało. Ale za to chętnie wdaje się w dyskusje z Oskarem na temat jego opowiadań, czy w ogóle jakiś plotek związanych z morderstwami. Jakoś niekoniecznie ją polubiłam. Momentami odnosiłam też wrażenie, że zależało jej jedynie na seksie z Oskarem - na początku na pewno tylko o to chodziło. Potem już niekoniecznie.

Meli też nie polubiłam. Jest rozpuszczona, po prostu. Typowa młodsza siostra. Imprezki, chłopaki, bunt, dziecinne zachowanie. Myślę, że to najlepsze podsumowanie.

Jeśli chodzi o całość i te wszystkie morderstwa - to przez trzy czwarte książki czytało mi się ciężko. Nie mogłam jakoś się wkręcić w lekturę. Czegoś mi brakowało. Nie specjalnie porwały mnie opisy tych wszystkich morderstw, czy opis tego, co myśli i kombinuje Oskar. Dopiero jakieś ostatnie 150-200 stron to prawdziwy sztos. To one wcisnęły mnie w fotel i byłam naprawdę pod wrażeniem tego, co wymyślił Autor, który po prostu nie cacka się ani z bohaterami swojej książki, ani z nami, czytelnikami.

Zakończenie naprawdę zaskakuje - położenie, w jakim znajduje się Oskar. W sumie to chyba się nie dziwię. Jego psychika już wcześniej została poturbowana, a co dopiero po kolejnych wydarzeniach. Kto by to wytrzymał?! Już nie mogę się doczekać kontynuacji. Jestem ciekawa, czy Oskar zrobi to, o czym myślę, czy może pójdzie w jeszcze inną stronę.

Jeśli chodzi o styl - myślę, że jest dobry. Dla mnie może nie idealny, nie zawsze czytało się super, to ogólnie jestem raczej zadowolona. Jedne rozdziały są krótsze, inne dłuższe, ale tego wymagała fabuła, więc też się tutaj nie przyczepię (bo jak wiecie, nie jestem fanką długich :D).

Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Autora i na pewno nie ostatnie. Inspiracja wypadła naprawdę dobrze i cieszę się, że dałam jej szansę. Czekam na kontynuację, która pojawi się już we wrześniu :)

Tytuł: Inspiracja
Autor: Adrian Bednarek
Ilość stron: 510

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu NOVAE RES.




Czytaj dalej »

29 cze 2020

Bezlitosna siła. Tom 4 Mars - Agnieszka Lingas-Łoniewska PRZEDPREMIEROWO



Mars i Liwia są jak ogień i woda - wydawałoby się, że każde z nich gra w innej lidze. W dodatku dzieli ich także różnica wieku. Ale kiedy Mars widzi doktor Liwię na horyzoncie, zaczyna wariować. Pragnie tę kobietę, choć ona uważa go za dzieciaka. Bo Mars na takiego się kreuje - odreagowuje w ten sposób bolesną przeszłość.

Liwia również nie miała lekko, ale podniosła się i jest teraz silną kobietą, która pomaga innym. Ciągnie ją do Marsa, choć stara sobie tłumaczyć, że jest inaczej. Ale chemia między nimi tylko rośnie.

Czy ta dwójka będzie w stanie zaufać sobie i pozwolić na szczęście, godząc się jednocześnie z przeszłością?

Finałowy tom serii Bezlitosna siła.

***

Na Marsa chyba czekałam najbardziej! Choć nie ukrywam, że z początku nie przepadałam za tym chłopakiem. Dopiero z czasem naprawdę go polubiłam i byłam bardzo ciekawa jego historii. W dodatku ta okładka :D Jak tu się nie rozpłynąć? :D

Mars, czyli Darek, to bardzo sprzeczna osobowość. Bezwzględny, głodny śmierci, a jednocześnie to taki śmieszek, głuptasek. Te jego żarciki chyba i sposób bycia luzaka do mnie przemówił najbardziej. Przez to odbierany jest przez innych czasami jako taki duży dzieciak. A w rzeczywistości też mężczyzna został bardzo zraniony i cierpi po dzień dzisiejszy. I szuka zemsty, której zamierza dokonać.

Liwia już raz porządnie sparzyła się na facecie, co kosztowało ją wiele. Została skrzywdzona, a bliska jej osoba się od niej odsunęła - z resztą nie tylko ona. Nie brnie w nowe związki, choć ostatnio próbuje. Tylko, że jej myśli zaprząta Mars.

Jedynie do czego mogę się przyczepić, to że faktycznie w tej serii uczucia między bohaterami pojawiają się zbyt szybko. Brakuje trochę tej chemii, która jest na początku. W Marsie rzuciło mi się to najbardziej. Jest to chyba jedyny mankament - no i może fakt, że czwarty tom jest taki krótki :D

Darek i Liwia to naprawdę dwa przeciwieństwa. Darek jest wybuchowy, kiedy Liwia jest spokojna. Można powiedzieć, że najpierw myśli, a dopiero potem działa. Darek z kolei nie zawaha się użyć siły, by obronić kogoś, na kim mu zależy.

W tym tomie po raz kolejny został poruszony problem krzywdzonych kobiet. Jest to popularny motyw, ale niestety wciąż na czasie. Liwia pomaga takim kobietom pozbierać się, zacząć żyć na nowo. Sama kiedyś została tym dotknięta. Jest naprawdę silna.
Wbrew pozorom Darek również jest silny. Dusi w sobie chęć zemsty. Stracił kogoś, kogo mocno kochał. Był wręcz zaślepiony chęcią zemstą, nie dopuszczając do siebie myśli, że coś mogło być inaczej niż sądził.

Pojawiają się także bohaterowie poprzednich części. Wszyscy są szczęśliwi, a co najważniejsze - mogą na siebie liczyć w trudnych chwilach. Tworzą wspaniałą rodzinę - trochę poturbowaną przeszłością, ale wciąż silną. Bo razem są naprawdę silni.

Mars to idealne zwieńczenie Bezlitosnej siły. Nie ukrywam, będę tęsknić za bohaterami, bo naprawdę się z nimi polubiłam. Fajnie było czytać, jak odnajdują siebie nawzajem i są w końcu szczęśliwi. Bo każdy z nich zasługuje na szczęście. Na uśmiech za wszystkie wylane łzy.

Tytuł: Mars
Seria: Bezlitosna siła
Autorka: Agnieszka Lingas - Łoniewska
Data premiery: 1.07.2020
Ilość stron: 256


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Burda.





Czytaj dalej »

25 cze 2020

To, co bliskie sercu - Katherine Center


Cassie pracuje w straży pożarnej, gdzie jest szanowaną kobietą strażak. Jest ambitna, odpowiedzialna i świetnie dogaduje się z kolegami z pracy. W remizie nie odczuwa tego, że jest kobietą. Ba, odnosi same sukcesy zawodowe i szykuje się jej kolejny. Tylko problem polega na tym, że dowiaduje się o nim po tym, jak ją ponosi i okłada pięściami pewnego znanego polityka.

W dodatku jej matka, która kiedyś zostawiła ją i jej ojca, dzwoni z prośbą o opiekę - jest ciężko chora i sobie nie radzi. Cassie z początku nie zamierza przystawać na jej propozycję. Nie chce zmieniać pracy, ani się przeprowadzać. Ale po wpadce nie ma wyjścia i musi się na chwilę usunąć. Przeprowadza się do matki i zmienia remizę, gdzie zaczyna od nowa.

Ląduje w staroświeckiej remizie, gdzie wszyscy panowie uważają, że kobieta nie powinna być strażakiem. Są braki w sprzęcie, którego nie ma, albo który szwankuje. Oprócz Cassie tego samego dnia zaczyna pracę też inny strażak - obydwoje zaczynają od zera.
W między czasie próbuje nauczyć się życia z matką. W pracy stara się nie wychylać i pamiętać o wszystkich zasadach, o których mówiła jej kapitan w poprzednim miejscu pracy. Staje się to trudny, bo jej nowy kolega jest nieziemsko przystojny - z tego też powodu Cassie postanawia go unikać.

Jednak nic nie jest kolorowe....W pracy zaczyna się wszystko komplikować, a jakby tego było mało, Cassie dowiaduje się, że matka ją okłamywała... Czy Cassie poradzi sobie z tym wszystkim?

***

Napiszę prosto z mostu - nie sądziłam, że to będzie taka świetna lektura! Zapowiadało się dobrze, a wyszło jeszcze lepiej :)

Cassie to równa babka. Z chęcią bym się z nią zakumplowała. Pracuje jako strażak i jako kobieta radzi sobie naprawdę świetnie. Pnie się po szczeblach kariery i naprawdę na to zasługuje. Momentami można odnieść wrażenie, że to chłopczyca. Może dlatego, że większość czasu przebywa z chłopakami w pracy. Ona chyba sama zapomniała, jak to jest być kobietą. I to nie tylko z powodu pracy, ale i pewnych wydarzeń z przeszłości, które odcisnęły na niej piętno.
Stara się nie dawać ponieść emocjom, a kiedy daje im upust to cóż - idzie na całego, naprawdę.
Nie jest chętna na pomoc matce. Upiera się przy odmowie, ale kiedy się okazuje, że może zostać zwolniona z powodu pewnego wybryku, sama proponuje, że się przeniesie. I w ten o to sposób przeprowadza się do matki, która jest chora. Cassie nie ma jednak pojęcia w jakim stopniu.

W tym samym momencie w nowej remizie pracę zaczyna frycek - w przeciwieństwie do Cassie on jest żółtodziobem, ale jakim przystojnym! Wesoły, gadatliwy, przyjacielski. Nie da się go nie lubić. A jak się z czasem okazuje frycek również ma za sobą trudną przeszłość i jego praca strażaka wcale nie jest taka pewna.

Nie chcę dalej zagłębiać się w fabułę, ale pewnie się domyślacie, że nie bez powodu wspomina się o przystojnym strażaku. Owszem, Cassie na niego leci, ale czy ze wzajemnością? Tego już Wam nie powiem.

Zwrócę jednak uwagę na to, że autorka świetnie się przygotowała do napisania tej książki. Zrobiła bardzo dobry research, o czym sama pisze w podziękowaniach. Dlatego też wszystkie opisy akcji, żarciki strażaków, ich praca, zostały bardzo dobrze odzwierciedlone. Czyta się to z dużym zaciekawieniem. Nic tutaj nie zostało przerysowane.
Rozdziały nie są długie, choć zdarza się kilka takich. Ale jest ich naprawdę mało. Autorka zazwyczaj kończy rozdziały w takich momentach, że trudno jest nie zacząć czytać kolejnego.

Jest to świetny romans. Pełno tutaj humoru, a kreacja bohaterów wypada super. Każdy ze strażaków jest taki prawdziwy. Jednych się lubi, a drugich już niekoniecznie. Choć momentami się bałam, że za chwilę się znudzę, bo nie ma tutaj jakiś spektakularnych wydarzeń, to za każdym razem okazywało się to być zbędną obawą.

Jeśli macie ochotę na świetny romans z kobietą strażak w tle - gorąco polecam. Gwarantuję, że się nie zawiedziecie.

Tytuł: To, co bliskie sercu
Autorka: Katherine Center
Ilość stron: 480

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Muza.



Czytaj dalej »

22 cze 2020

Ciche dni - Abbie Greaves



Maggie i Frank nie zamienili ze sobą ani jednego słowa już od pół roku, a są małżeństwem już kilkadziesiąt lat. Maggie jest zdruzgotana, bo nie ma zielonego pojęcia, dlaczego jej mąż przestał z nią rozmawiać. Próbuje wielu rzeczy, by go zmusić do rozmowy, aż w końcu daje mu czas, by sam się odezwał. Tylko, że ten czas powoli mu się kończy...

Maggie posuwa się do drastycznych kroków i postanawia targnąć się o własne życie. Lekarze wprowadzają ją w śpiączkę farmakologiczną. Jej rokowania nie są najlepsze, dlatego też Frank trwa przy jej szpitalnym łóżku i zaczyna w końcu mówić. Przedstawia jej wyjaśnienie swojego zachowania z nadzieją, że Maggie go nie zostawi. Czy prawda ją uratuje?

***

Muszę od razu napisać, że ta historia mnie zaskoczyła i to bardzo pozytywnie. Sądziłam, że w rękach trzymam książkę o problemach małżeństwa, a w rzeczywistości dostałam coś innego, głębszego i poważniejszego.

Wydaje się, że małżeństwo Maggie i Franka jest udane, a oni szczęśliwi. Jednak przez ostatnie pół roku wszystko się popsuło. Frank przestał odzywać się do swojej żony, a ta jest zrozpaczona, bowiem nie ma zielonego pojęcia.

Frank od zawsze był nieśmiały - czy to za młodu, czy to nawet na starość. Jest trochę wycofany z życia na własne życzenie, ale to z powodu jego charakteru. Ale pomimo tego udało mu się poznać Maggie i się w niej zakochać.

Maggie zaś od zawsze była obrotna i pogodna. Dziwiłam się, że taka kobieta jak ona wyszła za Franka. Czasami miałam wrażenie, że do siebie nie pasują, a chwilę potem czytałam, jak to się wzajemnie uzupełniają.

Ale Frank przestaje się odzywać do Maggie, a ta jest naprawdę zdesperowana i zdecydowana posunąć się daleko, byleby jej mąż zaczął mówić. Nie wie, czy go czymś uraziła, czy może coś ukrywa. Kiedy Frank w szpitalu zaczyna w końcu opowiadać o tym, co go skłoniło do milczenia, okazuje się, że za tym wszystkim stoi coś głębszego. Cała ta sprawa dotyczy jeszcze kogoś i tego zupełnie się nie spodziewałam. Nie chcę tutaj pisać dokładnie o co i o kogo chodzi, bo byłyby to spojlery. A sądzę, że jeśli sięgnięcie po tę książkę, to Was to też zaskoczy.

Czy postępowanie Maggie i Franka można usprawiedliwić? Powiem szczerze, że nie wiem, co o tym wszystkim sądzić. W trakcie czytania dowiadujemy się, że nie tylko Frank miał jakąś tajemnicę - Maggie miała ich o wiele więcej i myślę, że one bolą bardziej.

Styl, jakim została napisana ta historia, jest dobry. Czytało się naprawdę dobrze. Ja się wciągnęłam już od samego początku - jest to dla mnie ważne, bo rzadko kiedy sięgam po taki gatunek literacki.
Autorka świetnie oddała emocje naszych bohaterów i stworzyła naprawdę bardzo dobrą historię, która mnie zaskoczyła. Choć momentami się domyślałam, co może się wydarzyć z pewną postacią, to reszta była dla mnie niespodzianką.

Książka Ciche dni pokazuje, że nie ma małżeństwa idealnego. Wszyscy popełniają błędy i ważne jest, by ze sobą rozmawiać, a nie dusić w sobie to, co nam leży na sercu.

Tytuł: Ciche dni
Autorka: Abbie Greaves
Ilość stron: 320

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu MUZA.



Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia