29 lis 2020

Molly - Agnieszka Lingas-Łoniewska

Zapnijcie pasy. Agnieszka Lingas-Łoniewska zafunduje wam emocjonalną przejażdżkę, jakiej jeszcze nie znacie!

Powiedzieć, że Molly – Melania Tarczyńska – przeszła w życiu piekło, to nie powiedzieć nic. Osierocona przez matkę, została zupełnie sama, gdy jej ojciec wylądował w więzieniu za finansowe defraudacje. Latami tułała się po domach dziecka i rodzinach zastępczych.

Teraz, gdy jest dorosła, chce się już tylko bawić. Niszczyć ludzi i świat. Imprezy, adrenalina, pedał gazu pod nogą, szalona jazda prosto w noc.

Przy swoim boku ma Robsona – najlepszego kumpla jeszcze z bidula, najbliższą osobę na ziemi. Kiedyś była w nim zakochana, ale choć ją wtedy zdradził – jej rana w sercu się zabliźniła, a ich przyjaźń przetrwała.

Jest pewna, że niczego więcej jej w życiu nie trzeba. Do czasu, gdy w klubie spotyka Wiktora Tuli, którego pamięta z dzieciństwa.

Syn dawnego wspólnika jej ojca dziś jest spadkobiercą rodzinnej fortuny, statecznym panem prezesem. Spokojnym i opanowanym… dopóki ona nie pojawia się w jego życiu.

Molly wnosi w jego poukładane życie nieznane emocje i szaleństwo. Wiktor daje jej poczucie bezpieczeństwa, którego nigdy nie zaznała. Jednak po wszystkim, co przeszła, tak bardzo boi się mu zaufać.

Pochodzą z dwóch różnych światów. Drobna złodziejka i szanowany biznesmen. Trudno o bardziej elektryzujące połączenie. Nic dziwnego, że wszyscy próbują stanąć im na drodze.

Wiktor jest pewien – w walce o swoją Molly stawi czoła choćby i całemu światu. Tylko czy ona mu zaufa? Tym bardziej że pomiędzy nimi są jeszcze niewyjaśnione tajemnice z przeszłości…

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

***

Zdecydowałam się na opis z Empiku, ponieważ on sam wiele mówi i skrócić się tego nie da - a próbowałam to zrobić własnymi słowami, ale się po prostu poddałam. Poza tym nic złego, jeśli od czasu do czasu pojawi się opis z książki, prawda?

Cóż, muszę napisać wprost. Nie wiem, czym czytelnicy tutaj się zachwycają. Naprawdę. Od samego początku nie polubiłam się za bardzo z tą historią. Owszem, Autorka sama na początku podkreśliła, że Molly, jej bohaterka, robi wszystko, by nikt ją nie pokochał. To jej wychodziło najlepiej. Ale patrząc na całość, to niestety nie polubiłam się z tą historią. 

Molly swoim zachowaniem odpycha. Jej język chwilami jest prostacki, ubiera się wyzywająco, tak samo się zachowuje. Nie dopuszcza do siebie innych. Najbliższą jej osobą jest Robson. 
Dziewczyna często łamie prawo, żyje chwilą i nie zastanawia się, co będzie jutro. A pod tą całą przykrywką znajduje się naprawdę mądra dziewczyna, choć rzadko kiedy to pokazuje. Jest irytująca, ściąga na siebie kłopoty. Nie do końca zdaje sobie sprawę, że kiedyś może ponieść konsekwencje swoich czynów.

Wiktor to przeciwieństwo Melanii. Uporządkowany, mądry, prezes firmy. Do tej pory zastanawiam się, co takiego w niej widział. Znali się za dziecka - z resztą ich ojcowie razem pracowali. Wiktor o niej nigdy nie zapomniał. Znał prawdę i chciał ją odnaleźć oraz się nią zaopiekować. 
Mężczyzna dość szybko się w niej zakochuje, choć ta jest nieobliczalna i wielokrotnie go wkurza. Raczej ta jej lekkomyślność go denerwuje, ale się nie zraża. Szybko też wyznaje jej uczucia i niestety, ale nie czułam chemii między Wiktorem i Melanią. Dla mnie ich relacja wypada bardzo sztucznie. Dziwię się też, że mimo wszystko Wiktor pozwalał Melanii na takie zachowanie. Ja rozumiem, miłość wszystko wybacza i w ogóle, no ale nie.

Mamy jeszcze Robsona, który towarzyszy Melanii od pewnego pobytu w domu dziecka. Stali się sobie bliscy, zostali przyjaciółmi. Molly kiedyś się w nim zakochała, ale nie wyszło i postawili na przyjaźń, choć jak się okazuje, to też nie do końca jest pewne. Robson nie ma dobrego wpływu na dziewczynę. Ma swoje za uszami i choć wiele razy rani dziewczynę, to ta i tak mu zawsze pomaga. Oczywiście nie podoba mu się to, że pojawił się Wiktor, więc dramatów tutaj nie zabraknie. Nie powiem, pod koniec jego wątek mnie zaskoczył, ale jak tak się teraz zastanawiam, to stwierdzam, że chyba jednak się tego domyślałam.

Rozdziały są różnej długości, a każdy zaczyna się fragmentem jakiegoś utworu. Język i styl cechują się prostotą. Czyta się dobrze, ale szału jakiegoś nie ma.

Całość oceniam 3/5. Owszem, nie jest to kolorowa historia. Bohaterowie przeszli wiele, ale gdzieś po drodze zabrakło mi tego czegoś. Przez cały czas los nie był łaskawy dla Molly, która w końcu musiała ponieść konsekwencje swoich czynów. Myślę, że dobrze jej to zrobiło. Miała dla kogo się zmienić, ale w między czasie nie zatraciła siebie.

Mam nadzieję, że kolejne historie Autorki spodobają mi się bardziej :)

Tytuł: Molly
Autorka: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Ilość stron: 416


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Burda.




Czytaj dalej »

27 lis 2020

Piątkowe polecajki #7


Cześć!

Dziś polecać będzie Agnieszka Karecka, która debiutowała w zeszłym roku i którą mam okazję znać osobiście :D Niedługo premierę ma kolejna książka Agnieszki, więc zapraszam na jej Instagram, gdzie możecie wszystko śledzić :)

Z trudnymi emocjami jest jak z kawą. Wiem, że uzależnia i w nadmiarze szkodzi, ale nie potrafię sobie jej odmówić. W książce „Powód by oddychać” emocje wylewały się na kartki książki z każdym kolejnym zdaniem. Czasem było to dla mnie zbyt wiele, a mimo to nie potrafiłam oderwać się od tej historii. Wydarzenia, których doświadcza główna bohaterka łamały mi serce, a potem odbudowywały je na nowo. Rebecca Donovan, to wspaniała autorka, która karmi nas nie tylko wspaniała i pełną zwrotów akcji opowieścią, ale też głębokimi refleksjami. Nie jest to książka lekka, prosta i przyjemna. Jest trudna. Czasem wręcz brutalna. Otwierająca oczy na to, co dzieje się w wielu domach za zamkniętymi drzwiami. Serdecznie polecam wszystkim, którzy chcą przeżyć prawdziwy emocjonalny rollercoaster.

Kolejną pozycją, którą serdecznie polecam jest „Zakon Drzewa Pomarańczy”, S. Shannon. Dla mnie jest to odkrycie roku! Autorka zbudowała niesamowity świat, pełen magii i cudownych krajobrazów. Smoki, fantastyczne stworzenia, intryga, romans oraz porywające sceny walki, to tylko niewielki ułamek tego, co ma do zaoferowania Samantha Shannon. Serdecznie polecam wszystkim fanom fantasy… i nie tylko! 😊

Znacie któryś z tych tytułów? :)




Czytaj dalej »

25 lis 2020

Służąca - Alicja Sinicka


Julia chciałaby otworzyć firmę sprzątającą. Już teraz buduje sobie renomę. To zajęcie naprawdę jej odpowiada. Bardzo lubi porządkować czyjeś domy. Nie uważa, by ten zawód był jakiś haniebny.

Z polecenia pewnego staruszka, trafia do domu Państwa Borewskich. Mikołaj jest znanym, atrakcyjnym adwokatem, który interesuje się średniowieczem. Maria to zadbana pani domu, a Kacper zajmuje się pisaniem.

Już przy pierwszym spotkaniu Julii składa się propozycję, by ta zamieszkała z nimi. Stanowczo odmawia. Nie spodziewa się, że ta odmowa będzie ją słono kosztować. Podczas kolejnego spotkania traci przytomność, a kiedy się budzi, zdaje sobie sprawę, że wpadła w szpony samego diabła.

Czy uda się jej uciec?

***

Nie ma co owijać w bawełnę - Służąca okazała się być prawdziwym sztosem! Zaczęłam czytać wieczorem, a skończyłam następnego dnia w południe, więc to o czymś świadczy!

Julia to taka prosta dziewczyna. Nie wyróżnia się za bardzo z tłumu. Chciałabym prowadzić własną firmę, która zajmuje się porządkowaniem domów - tak nazywa sprzątanie. Nie uważa tego za coś haniebnego. Nie wyobraża siebie w innym zawodzie.
W tym, co robi, jest profesjonalna i oddaje całe swoje serce. Na razie pracuje na czarno, by zdobyć klientów i doświadczenie, a ci obecni są zadowoleni z jej usług.
Kiedy jeden z nich rezygnuje, ponieważ przeprowadza się zagranicę, zostaje polecona innym sąsiadom. Państwo Borewscy od razu proponują jej nie tylko dużą sumę, ale też to, by dziewczyna z nimi zamieszkała. Julia kategorycznie odmawia. A przy następnym spotkaniu traci przytomność. Ma dziwne przebłyski, ale nie chce jej się w nie wierzyć. Dopiero kiedy wraca do domu, odkrywa, że to wydarzyło się na prawdę.

Julia zaczyna być szantażowana przez Mikołaja, co doprowadza do tego, że się wprowadza do ich domu. Jest służącą, co sprawia ogromną przyjemność Mikołajowi, który jest zafascynowany średniowieczem. Ma wręcz obsesję na tym punkcie i czasami nie odróżnia rzeczywistości od fikcji.

Sam Mikołaj jest bardzo pewny siebie, co stale pokazuje. Nie znosi sprzeciwu. Nie powstrzyma się przed najbardziej szalonymi pomysłami.
Po Marii spodziewałam się jednak czegoś więcej. Myślę, że jej postać nie została dopracowana. Owszem, widać było, że kobieta rzuca kłody pod nogi Julii, byleby jej mąż się do czegoś przyczepił. Ale jej okrucieństwo, zachowanie, czy plany zostały słabo odkryte przed czytelnikami.

Mamy jeszcze Kacpra, który jest dość specyficznym człowiekiem. Pisze książki, w których historie są bardzo realnie przedstawione. W dodatku tłumaczy się, że inspiracją jest dom, więc wzbudza to strach. Autorka przedstawia go w trochę tajemniczym, mrocznym świetle, przez co nie raz się zastanawiałam, czy chłopak aby na pewno jest po stronie Julii.

Historia wciąga od samego początku. Czuć w niej warsztat Autorki. Chociaż nie ukrywam, że spodziewałam się, iż tych dziwnych zdarzeń będzie trochę więcej, że Julia wytrzyma dłużej i więcej. Raczej się tym nie zawiodłam, ale gdzieś tam jednak z tyłu głowy to miałam.
Trudno oderwać się od lektury. Czyta się szybko. Rozdziały są różnej długości. Nie ma tutaj jakiś niepotrzebnych długich opisów. Emocje targane Julią zostały bardzo dobrze przedstawione.

I tak, Autorce udało mnie się zaskoczyć. Do samego końca nie spodziewałam się tego, co zastałam na końcu (a mam tu na myśli pewną postać). A to, co chyba podoba mi się najbardziej to fakt, że postaci z innych książek wciąż się przewijają :) Chyba po prostu jestem sentymentalna :D.

Jeśli macie ochotę na dobrą historię, od której ciężko będzie się oderwać, to Służąca z pewnością Wam się spodoba!

Tytuł: Służąca
Autorka: Alicja Sinicka
Ilość stron: 368

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.




Czytaj dalej »

23 lis 2020

Zwierzęta i Dinozaury od Wydawnictwa Czarna Owca

Jakiś czas temu dostałam paczkę niespodziankę od Wydawnictwa Czarna Owca. Kompletnie się jej nie spodziewałam, a kiedy zobaczyłam zawartość, to w oczach pojawił się błysk. Tyle wspaniałych nowości i to w dodatku dla....dzieci!

Owszem, co prawda moja córka jest jeszcze malutka, ale już teraz dużo jej czytam. I choć te pozycje, które Wam zaraz przedstawię, są raczej dla starszych dzieci, to ja i tak czytam mojej Małej, której naprawdę się podobają! Zerka ciekawa na obrazki i nawet próbuje zjeść książki :D


Pradawne zwierzęta oraz Niesamowite zwierzęta i ciekawostki z ich życia są dla typowo starszych dzieci, które już trochę więcej rozumieją. Ich wnętrza są co prawda czarno-białe, to jednak całość prezentuje się naprawdę ciekawie. Mnie samej bardzo się podobają i z chęcią je przeczytałam. Czekam jak córa będzie większa :)



Seria z Ivarem jest super dla młodszych dzieci. W tej serii mamy:

- Ivar i zagubiony DIPLODOK

- Ivar zaprzyjaźnia się z TYRANOZAUREM

- Ivar ratuje małego STEGOZAURA

- Ivar ratuje głodne TRICERATOPSY.

Historie nie są długie, a wnętrza książeczek bardzo kolorowe. Zwierzęta nie są przedstawione w jakiś okropny, czy straszny sposób. Zaś przygody Ivara są naprawdę zabawne. 



Od strony technicznej muszę przyznać, że są super wydane. Twarda oprawa, kartki wysokiej jakości, a okładki potrafią przykuć uwagę. Kolory nie są krzykliwe. Myślę, że jak córa podrośnie to wcale jej nie będzie przeszkadzał fakt, że to o dinozaurach :D 

Powiem szczerze, że się nie spodziewałam, iż okażą się takie fajne - nie tylko pod względem merytorycznym, ale i wyglądu. Jeśli zdecydujecie się na serię z Ivarem to uwierzcie mi, będą to bardzo dobrze wydane pieniądze.

Bardzo dziękuję za niespodziankę Wydawnictwu Czarna Owca.


Znacie może już te tytuły? :)



Czytaj dalej »

21 lis 2020

Made Men Tom 2 Vincent - Sarah Brianne

Vincent jest najbardziej porywczym i nieobliczalnym chłopakiem z ekipy Nero. Ma hipnotyzujące niebieskie oczy, które sprawiają, że może mieć każdą panienkę.

Kiedy przypadkiem w klubie spotyka swoją siostrę z jej przyjaciółką, wścieka się na to, jak wyglądają i że w ogóle tam są. W dodatku nie rozumie dlaczego tak bardzo wkurza go fakt, że była tam Lake - przyjaciółka jego siostry.

Lake z kolei robi dobrą minę do złej gry. Nikt nie wie, jak wygląda jej życie po szkole, ani z czym musi się mierzyć. W dodatku sprawa z Vincentem wszystko komplikuje. Tak samo jak uczucie do niego. Jednak wciąż chce się uniezależnić i wyjechać z miasta.

Ale jeden błąd jej ojca sprawia, że dziewczyna znajduje się w samym środku mafii. zupełnie nie zdając sobie sprawy z niebezpieczeństwa. A dla Vincenta to doskonała okazja, by dziewczyna została w mieście.

***

Książkę przeczytałam jakieś dwa miesiące temu, ale coś nie mogłam zebrać się za napisanie kilku słów o niej. Głównie dlatego, że chyba miałam w stosunku do niej większe oczekiwania, a dostałam coś średniego.

W Nero Vincent był naprawdę intrygujący. Byłam bardzo ciekawa historii z nim, więc nie mogłam się doczekać premiery tego tomu. A tym czasem okazuje się być trochę niezrównoważony (chociaż kolejny z chłopaków jest gorszy pod tym względem XD), narwany, nieobliczalny i porywczy. Zabójczo przystojny. Prawa ręka Nero.

Lake z kolei to taka dziewczyna, która nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa świata. Taka trochę zagubiona dziewczyna, ale odważna. Nie boi się mówić, ryzykować. Ma plany na przyszłość. Nie skarży się na to, co się dzieje u niej w domu, a dzieje się sporo. Ale los lubi pleść figle, więc nie może być tak, jak to sobie zaplanowała dziewczyna.

W tym tomie mamy trochę więcej mafii niż to było w Nero. Jednak od początku strasznie mi się dłużyło, a Vincent okazał się być irytujący. Tak jak Lake. Nie ukrywam, że się rozczarowałam tą historią, a w tym przypadku Autorka poszła po bandzie. Dzieje się i to sporo. Czytelnik widzi, co to znaczy mafia w tej historii.

Ale oprócz tego poruszane są inne, poważne problemy, bardziej realistyczne - znęcanie się, gnębienie. To akurat zostało przedstawione bardzo realnie. Aczkolwiek sposób poradzenia sobie z tym to już niekoniecznie.

Ani styl, ani język nie jest jakiś wyszukany. Czytało się dobrze, mimo że się ciągnęło. Chyba za bardzo wyczekiwałam historii Vincenta i dlatego też tak się zawiodłam. W moim odczuciu ten tom wypadł po prostu jak średnia książka. Nie zmienia jednak to faktu, że z pewnością sięgnę po kolejne, bo jestem ciekawa, jak wypadną one i historie pozostałych bohaterów :)

Tytuł: Vincent
Seria: Made Men
Autorka: Sarah Brianne
Ilość stron: 332

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe.



Czytaj dalej »

20 lis 2020

Piątkowe polecajki #6

Cześć!

W zeszłym tygodniu nie udało mi się dodać Piątkowych polecajek, ponieważ dopadło nas małe przeziebięnie. Na szczęście już jest wszystko ok, więc dziś nadrabiamy!

Karolina Klimkiewicz poleca:

O chorobach psychicznych wciąż mówi się za mało. Szczególnie tych, które dotyczą młodych ludzi. "Wariat", "świr", "leń"... ile jeszcze epitetów nadamy osobie, która zmaga się z depresja, zaburzeniami osobowości czy chorobą afektywną dwubiegunową.

Książka "Wszystkie jasne miejsca" w sposób wyjątkowy i ponadczasowy, pokazuje czytelnikowi jak dwoje młodych ludzi radzi sobie z przeciwnościami losu ale i wewnętrznymi ograniczeniami. Świetnie napisana, o nie łatwym ale jakże ważnym temacie. Polecam każdemu, kto szuka w książkach czegoś więcej.

Znacie ten tytuł? :)



Czytaj dalej »

19 lis 2020

Someone Else - Laura Kneidl


Cassie i Maurice byliby idealną parą - mają wspólne zainteresowania i są sobie bliscy. Wiedzą o sobie wiele, jednak ich drogi się rozchodzą. Są przeciwieństwami - Auri jest towarzyski i gra w piłkę nożną, zaś Cassie nie przepada za ludźmi i obraca się w wąskim gronie przyjaciół.

Przyjaźń między nimi jest dość silna, ale Cassie obawia się, że to co tak mocno ich łączy, w rzeczywistości tak naprawdę dzieli...

***

Po lekturze Someone New bardzo się ucieszyłam, że Cassie i Auri dostaną swoją historię. Czytałam też różne recenzje - jedni chwalili, inni besztali. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, ale podeszłam do tej historii z otwartą głową i muszę przyznać, że mi się spodobała, choć nie była ona spektakularna.

Cassie i Maurice są swoimi przeciwieństwami, ale to im nie przeszkadza, by się przyjaźnili. Cassie nie przepada za towarzystwem ludzi. Ogranicza się do swoich bliskich przyjaciół. Jest cicha, wrażliwa. Uwielbia fantastykę, cosplaye i LARPy. Choruje także na cukrzycę.
Auri z kolei jest towarzyski, gra w piłkę nożną, a oprócz tego wyróżnia się kolorem skóry. On także lubi fantastykę, itd. To właśnie dzięki wspólnym zainteresowaniom ta dwójka tak bardzo do siebie się zbliżyła. 

Tylko problem zaczyna się robić wtedy, kiedy Auri w towarzystwie kolegów nie przyznaje się do tego. Udaje, że wcale to go nie interesuje, a tym samym krzywdzi Cassie. Zupełnie jakby się jej wstydził. Problem tej dwójki polega także na tym, że nie zawsze są ze sobą szczerzy. Mimo że się przyjaźnią, to tak naprawdę często nie rozmawiają o tym, co czują. I w ten sposób dochodzi do wielu nieporozumień.

Tak jak wspomniałam wcześniej, ta historia nie jest jakaś spektakularna. Owszem, Autorka poruszyła tutaj rasizm, chorobę i akceptację - są to naprawdę ważne problemy i wciąż aktualne. Skupia się na relacji tej dwójki i tym, jak zbliżają się do siebie i oddalają. Nie są pewni swoich uczuć. Obawiają się, że druga strona ich nie zaakceptuje. Zamiast porozmawiać, milczą, a to prowadzi do niezrozumienia i niepotrzebnego cierpienia.

Co nie znaczy, że źle się bawiłam podczas czytania. Ba, wciągnęłam się! Nawet nie wiem, czy nie czytało mi się lepiej niż przy poprzedniej części. Jedynie do czego bym się przyczepiła, to że choroba Cassie została potraktowania trochę po macoszemu. Owszem, wiele razy było wspomniane, jak Cassie sobie radzi i w ogóle, ale myślałam, że będzie to jednak bardziej istotna sprawa.

Jeśli chodzi o styl i język Autorki, to tutaj się nie zawiodłam. Czytało mi się bardzo dobrze. Rozdziały są różnej długości, a dodatkowo zostały wzbogacone o ilustracje, co bardzo mi się podobało. Jestem bardzo zadowolona z lektury i cieszę się, że pojawi się kolejna część :D

Tytuł: Someone Else
Autorka: Laura Kneidl
Ilość stron: 480



Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.




Czytaj dalej »

17 lis 2020

Rok na Kwiatowej. Tom 8 Grudniowe kwiaty - Karolina Wilczyńska

Tym razem zima przyniesie wiele zmian wśród naszych bohaterów!

Norbert w końcu czuje, że zaczyna mu się układać w życiu. Firma się rozwija, więc razem ze wspólnikiem mogą pozwolić sobie na nowy lokal i większą ilość zleceń. Jednak w życiu prywatnym nie jest tak kolorowo... Musi znaleźć sposób, by przeprosić przyjaciółkę za swoje okropne zachowanie.

Tym czasem Danuta przygotowuje świąteczne spotkanie dla sąsiadów - kto by pomyślał, prawda? Ile tajemnic zostanie na nim wyjaśnionych?

***

Oj dawkowałam sobie lekturę i to bardzo. Zwlekałam z zakończeniem czytania, bo po prostu było mi szkoda się rozstawać z bohaterami. Wszystkich bardzo polubiłam i nie ukrywam, że świetnie się przy nich bawiłam.

Norbertowi się udało - firma się rozwija, a to wszystko dzięki jednemu poważnemu klientowi, który pocztą pantoflową zaczął chwalić i polecać jego usługi. W dodatku ma dla niego niecodzienną propozycję. Norbert wraz z przyjacielem mogą pozwolić sobie na nowe lokum i większą ilość zleceń. Norbert jest przez to zapracowany, ale z czasem zaczyna się uczyć dzielenia obowiązkami. O dziwo Dominik jest dość wyrozumiały, a panowie nawet dochodzą do porozumienia, jeśli chodzi o obowiązki domowe i innego typu rzeczy. Powiem szczerze, że dopiero w tej części dostrzegłam, że Dominik jest młodym chłopakiem. I podejrzewam, że wielu czytelników, tak samo jak ja, z góry założyli, jaka łączy ich relacja XD Fakt, że z czasem zaczęłam się domyślać, że się pomyliłam, ale to nie zmienia faktu, że sama z siebie się śmiałam haha :D
Dominika z pewnością da się polubić w tej części. Poznajemy też historię jego i Norberta - z resztą nie tylko my, bo niektórzy bohaterowie również.

U pozostałych również same dobre nowiny. Julia w końcu znalazła to, co chce robić. Kaja i Danuta są szczęśliwe - uśmiałam się, czytając ich historie i tak bardzo im kibicowałam!

Chciałabym bardzo nawiązać do epilogu, ale tego nie zrobię, bo w pewien sposób jest zaskakujący i robi się ciepło na serduchu :D Ja sama koniecznie muszę nadrobić pierwsze tomy tej serii, bo zaczęłam czytać chyba od czwartego, jeśli dobrze pamiętam :)

Czytało się super! Ciężko mi było oderwać się od lektury. I będę powtarzać za każdym razem, że uwielbiam to, iż narracja prowadzona jest tak, jakby bohaterowie zwracali się do nas - swoich przyjaciół. Właśnie to mnie urzekło, kiedy po raz pierwszy sięgałam po tę serię :) 
Wzruszymy się, ale także i pośmiejemy. Ta seria jest po prostu świetna :)

Tytuł: Grudniowe kwiaty
Seria: Rok na Kwiatowej. Sezon 2.
Autorka: Karolina Wilczyńska
Ilość stron: 324


Znacie tę serię? Planujecie ją przeczytać? :)




Czytaj dalej »

16 lis 2020

Trzecia rocznica recenzowania!

 


Cześć!

Tak jak w tytule napisałam, dzisiaj obchodzę trzecie urodziny recenzowania książek! Kto by pomyślał, że to tak szybko zleci :D

Z roku na rok jest coraz lepiej, a Was - więcej. Zaglądacie na bloga, czytacie i komentujecie. Z niektórymi z Was mam kontakt również na Instagramie, gdzie również jestem obecna.

Jeśli chodzi o współprace z wydawnictwami, to jest ich więcej, ale ja sama staram się dobrze wybierać w propozycjach. Nie zgadzam się na wszystko, a wybieram jedynie te pozycje, które naprawdę mnie interesują - i o ile pozwala mi na to czas. W styczniu zostałam mamą, więc większość czasu pochłania moja Mała Księżniczka, ale i tak jestem pełna podziwu dla siebie, że wciąż tak dużo czytam.

Napisałam kilka polecajek książek, działałam jako wewnętrzna recenzentka, a niedawno rozpoczęłam cykl Piątkowe polecajki.

Chciałabym Wszystkim podziękować za odwiedziny i komentarze. Cieszę się, że w dzisiejszych czasach blogi jeszcze funkcjonują :)

Na Instagramie znajdziecie rozdanie, więc serdecznie Was zapraszam :)

Jeszcze raz dziękuję!

Mam nadzieję, że za rok również będę mogła Wam napisać, jaki to był udany rok pod względem czytelniczym :).







Czytaj dalej »

12 lis 2020

Racer - Katy Evans

Racer Tate jest uzależniony od wyścigów. Rodzice pewnie nie pomyśleli, że jeśli nadadzą mu takie imię, to w ten sposób wyznaczą jego życiową ścieżkę. Racer jest mistrzem w nielegalnych wyścigach.

Lana, jej ojciec oraz bracia poświęcili się wyścigom F1. Jednak ich koniec jest bliski. Lana chce spełnić marzenie jej ojca i udaje się na poszukiwania najlepszego kierowcy, który doprowadzi ich do zwycięstwa. I w ten oto sposób, w codziennych okolicznościach spotyka Racer'a, który od początku robi na niej wrażenie. Nie tylko jako kierowca, ale i mężczyzna. Dziewczyna już dawno nie czuła tego czegoś. Obawia się go, ale jednocześnie go pragnie.

Racer tym czasem ma swoje tajemnice. Jednocześnie pragnie być z Laną całym sobą. Czy ich znajomość ma szansę na coś więcej?

***

Lana to taka poukładana dziewczyna. Miła, dbająca o najbliższych. Poświęciła się marzeniu ojca. Zajmuje się PRem ich drużyny. Kochała kiedyś kogoś bardzo mocno, ale niestety, zostali rozdzieleni przez życie. Bardzo mocno odbiło się to na niej. Nie jest w stanie zaufać innym mężczyznom. Nie myśli nawet o tym w ten sposób. Myślę, że boi się po prostu zapomnieć tego, co przeżyła, a to też nie o to chodzi.

Racer to nieokiełznany mężczyzna. Uparty, świadomy swoich umiejętności. Zabawny, pewny siebie. Jest świetny w tym, co robi. W środowisku wyścigów nielegalnych jest bardzo znany. Kiedy Lana przychodzi do niego z propozycją, nawet się nie waha. Nie tylko dlatego, że będzie mógł się ścigać - Lana zwaliła go z nóg. Poczuł, że ta kobieta jest warta wszystkiego, choć on sam uważa, że nie zasługuje na niego i jego życiowy bagaż. Zwłaszcza, że nie powiedział jej wszystkiego.

Jest to moja pierwsza książka z motywem F1 i powiem szczerze, że nie sądziłam, iż tak bardzo mi się spodoba. Nie jest to jednak mega super historia, warta pięciu gwiazdek. Autorka mogła się do niej o wiele bardziej przyłożyć. W dodatku odnosi się wrażenie, że nie dokonała porządnego research'u, co nie tylko ja zauważyłam.

Owszem, nie znam się na Formule F1, ale gdzieś ciągle za mną chodziło przekonanie, że to wcale tak nie wygląda. Jak to możliwe, że Racer ot tak łatwo dostał się do drużyny i w ogóle zaczął jeździć takimi samochodami? No bo nie ukrywajmy, w nielegalnych wyścigach nie jeździł przecież takimi samochodami. A został wzięty do drużyny dosłownie z ulicy.
I o ile na początku faktycznie było sporo o tych wyścigach, tak z czasem zaczęły one schodzić na dalszy plan. Stały się w sumie takim dodatkiem, a całość skupiła się na relacji głównych bohaterów i ich seksie. W pewnym momencie tego seksu było już naprawdę za dużo. Zupełnie jakby ten motyw stał się głównym wątkiem. Sam Racer również był strasznie irytujący. Owszem, był pewny siebie, ale aż za bardzo i przez to odnosiło się wrażenie, że jest dupkiem. Ich relacja stała się taka trochę mało wiarygodna, jakby Autorkę poniosła wyobraźnia.

No i jeszcze ta tajemnica Racer'a. Nie zdradzę, o co dokładnie chodzi, ale sądziłam, że będzie z tego większe halo. A tak naprawdę był może jeden epizod? W dodatku czytałam gdzieś, że podobno Autorka źle to oddała, nie dowiedziała się podstaw, co z czym się je.

Jeśli chodzi o stronę techniczną to rozdziały są różnej długości, ale ani przez chwilę lektura się nie dłuży. Nie znam się na wyścigach i pomimo tych mankamentów, które wcześniej wymieniłam, wkręciłam się i kibicowałam głównemu bohaterowi. Zupełnie jakbym siedziała na trybunach. Język jest prosty w odbiorze, a styl dość przyjemny w odbiorze. Tutaj raczej nie mam do czego się przyczepić.

Całość oceniam dobrze. Z pewnością mogło być o wiele lepiej, ale koniec końców czas spędzony na lekturze uznaję za udany. Jeśli macie ochotę na romans z seksem (bo dla mnie erotyk to jeszcze to nie był, a widziałam, że Empik go zalicza do tej kategorii), to Wam polecam.

Tytuł: Racer
Autorka: Katy Evans
Ilość stron: 392

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.




Czytaj dalej »

10 lis 2020

K-pop tajne przez poufne - Stephan Lee

Candace ma 15 lat i koreańskie korzenie. Mieszka w New Jersey. gra na altówce, choć tego nie lubi, ale robi to, bo tak chce jej mama.

Jest wielką fanką k-popu. W dodatku lubi śpiewać. Dlatego też, kiedy jedna z wielkich wytwórni organizuje przesłuchania do nowego koreańskiego zespołu, jej przyjaciele namawiają ją na wzięcie udziału. Pomimo pewnych braków udaje jej się zakwalifikować dalej.

Candace przenosi się do Korei, gdzie bierze udział w szkoleniu dla stażystek. Pięćdziesiąt innych dziewczyn marzy o tym, by zadebiutować. Ich codzienność to mordercze treningi, rygorystyczna dieta i brak snu. Dziewczyny nie zawsze są dla siebie miłe.

Problem pojawia się, kiedy na Candace zwraca uwagę dwóch chłopaków. Wytwórnia zabrania randkowania, a nawet rozmów z płcią przeciwną. 

Trzeba wiele poświęcić. Czy Candace na pewno chce być w takim świecie?

***

Bardzo ucieszyłam się na tę książkę! W internetach z pewnością można znaleźć fan ficki z podobną historią, dlatego też fajnie było zobaczyć książkę z tym motywem. Jednak zanim po nią sięgnęłam, zaczęłam się obawiać, że może to być jakaś porażka. No, ale raz kozie śmierć. I wiecie co? Świetnie się bawiłam! Przez chwilę poczułam się jak nastolatka :D

Candace to ułożona dziewczyna. Dobrze się uczy, gra na altówce. Nie sprawia kłopotów rodzicom. Jednak boli ją fakt, że nie może śpiewać. Matka nie zgodziła się na to, choć sama kiedyś miała z tym do czynienia.

Przesłuchanie do nowego girls' bandu S.A.Y. Entertainment wydaje się być dobrą okazją do zmiany swojego życia i spełnienia marzeń. Candace nie jest przekonana, że przejdzie dalej. Zwłaszcza, że uważa, iż nie poszło jej najlepiej. A tym czasem została zaproszona na szkolenie stażystek!
Przenosi się do Korei i zaczyna się trudny okres. Dziewczyna nie ma dostępu do telefonu komórkowego, a przez pierwszy miesiąc nie widzi się matką. Jej cała doba zostaje wygospodarowana. Treningi, kurs językowy, rygorystyczna dieta, mała ilość snu - to wszystko staje się codziennością. Nikt nie waha się przed mówieniem dziewczynom, co powinny w sobie poprawić, albo ile powinny schudnąć.

Równolegle szkolą się chłopcy. Ma zadebiutować męski zespół, który powtórzy sukces SLK - wielkiego odkrycia wytwórni. Jeden z nich przykuwa uwagę Candace - podobnie jak ona, ma koreańskie korzenie. Ma poczucie humoru, jest zabawny i nie przejmuje się zakazami. Choć i tak starają się pilnować, bo jakakolwiek interakcja może skutkować wyrzuceniem.

To, co bardzo mi się tu podobało, to wiedza Autora - tak! Książka została napisana przez mężczyznę! Zorientowałam się dopiero na koniec i było to bardzo pozytywne zaskoczenie! Ale wracając do tej wiedzy - Autor naprawdę ją posiada. Wie, co z czym się je. Wyjaśnia wszystko po kolei. Na końcu nawet znajdziemy słowniczek z pojęciami typowo związanymi z kpopem. Nic tutaj nie przekoloryzował. Stworzył historię, o której pewnie marzy każda nastolatka w Korei, ale nie pokazał jej przez pryzmat różowych okularów. Przedstawił gorzką rzeczywistość, poświęcenia ze strony stażystek. Ci, którzy orientują się w k-popie, doskonale wiedzą, że wytwórnie uwielbiają wykorzystywać swoich artystów, wiązać ich kontraktami. 

Wciągnęłam się od pierwszych stron, naprawdę! W pewnym momencie to nawet piszczałam jak typowa nastolatka, haha :D Mamy mały wątek romantyczny, ale on naprawdę jest niewielki. Autor bardziej skupił się na całym szkoleniu.

Styl i język cechują się prostotą, dzięki czemu czyta się szybko. Występują pojęcia związane z k-popem, ale te zaraz są albo wyjaśniane, albo można samemu sprawdzić w słowniczku, który jest na końcu książki. Rozdziały są różnej długości. 

Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie zakończenie tej historii - choć mam wrażenie, że zostało trochę urwane. No chyba, że Autor planuje jakąś kontynuację, ale w to wątpię. Myślę, że można było dodać jeszcze jakiś epilog albo coś w tym stylu. Uważam jednak, że zakończenie jest takie, jakie większość idoli by chciała. Podejrzewam, że fani również by chcieli, aby ktoś zaczął o tym głośno mówić i działać w tej sprawie. Niestety, k-pop to toksyczne i specyficzne środowisko. 

K-pop tajne przez poufne to bardzo fajna i udana młodzieżówka, która spodoba się nie tylko fanom tej muzyki. Jeśli jej nie słuchacie, to i tak możecie śmiało sięgnąć po ten tytuł. Wszystko jest wyjaśnione, a nie przewala się też tutaj coś, co koniecznie trzeba lubić. To po prostu historia o spełnianiu marzeń.

Tytuł: K-pop tajne przez poufne
Autor: Stephan Lee
Ilość stron: 392

Za możliwość recenzji dziękuję Wydawnictwu Young.




Czytaj dalej »

8 lis 2020

I'm a Babysitter - Anita Rafalska

Ponad milion odsłon na Wattpadzie!

Dwudziestodwuletnia Keith Wilson traci pracę w pubie, po czym – dzięki pomocy swojego przyjaciela Drake’a – otrzymuje posadę opiekunki. Kobieta jest bardzo zadowolona, ponieważ desperacko potrzebuje pieniędzy na leczenie matki. Jej pracodawcą okazuje się właściciel dużej firmy, Rick Morgan. Poszukuje on niani dla swojej pięcioletniej córki Grace. Mężczyzna przejął opiekę nad dziewczynką po rozwodzie z żoną, która wyjechała za granicę. Nowy szef Keith jest od niej o dziewięć lat starszy, jednak mimo różnicy wieku świetnie się dogadują. Pewnego dnia Rick kompletnie zaskakuje Keith, kiedy proponuje jej, żeby spędziła noc w jego łóżku.

Opis pochodzi z empik.com

***

Tym razem ponownie umieściłam opis z Empiku, ponieważ jest krótki i chciałam przy okazji pokazać, że po jego lekturze można później się zaskoczyć i to niekoniecznie pozytywnie. 

Przede wszystkim muszę napisać, że nie dałam rady skończyć tej książki. Dotarłam chyba do połowy i stwierdziłam, że to nie ma sensu. Ta historia powinna zostać na Wattpadzie i nie być wydawana w formie książki, naprawdę. Totalna porażka. Zupełnie jakbym czytała jakieś fanowskie opowiadanie.

Od początku czułam się tak, jakbym już gdzieś to czytała. Sama fabuła gdzieś się zgubiła. Niby skupiamy się na opiece nad dzieckiem, której w rzeczywistości praktycznie nie ma... Okazuje się, że w sumie to ma się kto zajmować Grace, a Keith koniec końców miałaby to robić od czasu do czasu, przy okazji zarabiając nieadekwatną, dużą sumę pieniędzy.

Akcja biegnie jak szalona i wcale nie jest to plus. Jedno dzieje się za drugim i nic tutaj nie ma największego sensu. 

Ani Keith, ani Rick nie są warci uwagi czytelnika. Dziewczyna niczym szczególnym się nie wyróżnia. Jeśli dobrze pamiętam, to utkwiło mi w pamięci, że Keith nie lubi związywać włosów w końcu ogon, a jednak to robi. Zaś Rick jest takim bezpłciowym kretynem, że to głowa mała. W głowie mu tylko seks i z tego powodu bywa również chamski, a najgorsze w tym jest to, że wypada przy tym sztucznie. Niby związki go nie interesują, tylko seks bez zobowiązań, a Keith praktycznie od razu zawraca mu w głowie.

Reszta bohaterów to ja nie wiem, po co tutaj jest. Chyba żeby robić za tło. Drake, przyjaciel Keith, dziwnym trafem jest zawsze w pobliżu dziewczyny i leci jej na ratunek. Nie ma chyba własnego życia. Matka jest bardzo chora i owszem, mamy epizod z chorobą, ale zaraz potem wyjeżdża do koleżanki. 

Rozdziały są krótkie. Język i styl cechują się prostotą. Owszem, czyta się szybko, ale cały czas ma się wrażenie, że czytamy fanowskie opowiadanie, a nie książkę. Nie dokończyłam lektury i nie planuję, bo za bardzo mnie ona irytowała. 

A, i nawiązując do tego czytania opisu i zaskoczenia. Mam tutaj na myśli ostatnie zdanie, kiedy to Rick proponuje, by Keith spędziła noc w jego łóżku. Liczyłam na coś fajnego, a tym czasem dostałam coś, czego nawet nie podejrzewałabym, że to właśnie ten zaskakujący moment. Serio. Nic szczególnego.

No cóż. Nie dane mi przeczytać znów dobrą książkę.

Tytuł: I'm a Babysitter
Autorka: Anita Rafalska
Ilość stron: 276

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe.




Czytaj dalej »

6 lis 2020

Piątkowe polecajki #5

 


Cześć!

Przed nami pierwsze listopadowe Piątkowe polecajki. Tym razem zaprosiłam Aleksandrę Rak.

Hej! Zdecydowanie chciałabym Wam polecić "Ptaki" Patrycji Żurek, które miałam okazję przeczytać trochę wcześniej ;) Premiera ebooka miała miejsce 30.10 a papier pojawi się 16.11. Ta historia jest magiczna. Zabrała mnie w miejsce, gdzie wciąż czuć pradawne moce ognia i wiarę w prawdziwą miłość. To opowieść o tym, że każdy z nas może wzlecieć nawet jeśli w którymś momencie połamał swoje skrzydła. Koniecznie ją przeczytajcie!

Jest jeszcze jedna powieść warta polecenia! "Zielarka" Katarzyny Muszyńskiej. Równie magiczna i piękna, przepełniona zapachem ziół i tajemniczej, leczniczej wiedzy. Przez tę historię się płynie. Poznajemy malownicze Góry Kujawskie i zielarki, które je zamieszkują, a jedna z nich - Marena, odkrywa w sobie wielką moc. Czy uda jej się nad nią zapanować? Zachęcam do przeczytania!

Skusicie się na któryś z tytułów? :)



Czytaj dalej »

5 lis 2020

Melodia mgieł dziennych - Marta Bijan

 

Świat muzyki, sztuki i uzależnień na tle hipnotyzującej Warszawy pełnej dźwięków. Es ma trzydzieści dwa lata i jest menadżerką młodszej od siebie Melodii – najpopularniejszej wokalistki w kraju. Ich z pozoru niewinne spotkanie na parkingu wytwórni muzycznej wywołuje lawinę zdarzeń i zamienia się w niepokojącą relację, która nieuchronnie zmierza do mrocznego finału. Gorzka powieść wywołująca niemal namacalne uczucie dyskomfortu. To historia o marzeniach, które okazały się być początkiem drogi do samego piekła.
Opis pochodzi z empik.com

***

Nie bez powodu wstawiłam opis z Empiku, ponieważ ja sama nie wiedziałam, jak mam Wam streścić fabułę tej książki. Muszę też się przyznać, że nie wiedziałam, o czym była ta książka, dopóki nie przeczytałam tego opisu.

Z ciekawości zerknęłam wcześniej na recenzje i jak się okazuje, niektórzy mieli podobne odczucia do moich. 

Cała ta książka jest dość specyficzna. Śmiało mogę stwierdzić, że skupiła się na relacji Es z Melodią - choć momentami odnosiłam wrażenie, że to jedna osoba. 
Relacja piosenkarki i menadżerki nie była zdrowa. Es niby chciała pomóc Melodii, ale czasami miałam wrażenie, że jest zupełnie inaczej. Brakowało jej pewności siebie i wszystko to, co potrafiła, pokazywała przez osobę Melodii. Jakież było moje zdziwienie na koniec tej historii - Es w moich oczach wypadła na samolubną kobietę, która za wszelką cenę chciała spełnić swoje marzenia. Ja to tak odebrałam. Konkretniej nic nie napiszę, ponieważ nie chcę zdradzać fabuły.

Melodia z kolei pogubiła się. Myślę też, że miała o sobie zbyt wysokie mniemanie. Do tego dochodzą używki. Takie połączenie nigdy nie kończy się dobrze.

Żadnej z bohaterek nie polubiłam. I mimo że napisałam o nich kilka słów, to były też po prostu jakieś takie nijakie. Owszem, poznajemy przeszłość Es, dowiadujemy się, jak dziewczyny się poznały i w ogóle. Ale czasami to przeplatanie teraźniejszości z przeszłością było bardzo mylące. Trudno było się połapać. 

Czyta się średnio. Rozdziały są krótkie i to akurat jest bardzo fajne. Ale styl i język cechuje specyficzność, która niekoniecznie przypadła mi do gustu. Nie byłam jakoś szczególnie zainteresowana. Nie wciągnęłam się, przez co zdarzało mi się kartkować strony. Dokończyłam czytanie, bo sama książka jest krótka i byłam ciekawa, czy może jednak mnie czymś zaskoczy.

Ale tak nie było. Samo zakończenie też było przewidywalne (przynajmniej w części). I jak tak pomyślę, to ta historia to nic nowego.

Melodia mgieł dziennych to gorzka historia, przedstawiająca świat uzależnień. Prawdziwa i smutna. Mnie jednak coś tutaj zabrakło.

Tytuł: Melodia mgieł dziennych
Autorka: Marta Bijan
Ilość stron: 176


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.




Czytaj dalej »

3 lis 2020

Crew. Tom 2 Księżniczka - Tijan

Związek Bren z Crossem się rozwija, a zbliżający się koniec liceum wzbudza w niej niepokój. Bren nie ma planów na przyszłość. Obawia się, że Cross i chłopaki ją zostawią. Z drugiej strony nie chce ich także powstrzymywać przed wyjazdem. Nie wyobraża sobie, żeby Ekipa przestała istnieć.

Na domiar złego w mieście pojawiają się nowi wrogowie, wzrasta napięcie i rywalizacja między innymi ekipami. W dodatku ktoś chce ich przedstawić w najgorszym świetle.

Czy Bren poradzi sobie z tym wszystkim?

***

Drugi tom wciągnął mnie już od pierwszych stron. Muszę przyznać, że dzieje się w nim wiele i z początku miałam wrażenie, że nic z tego nie trzyma się kupy. Serio. Zupełnie jakby Autorka wrzucała pierwszy lepszy pomysł. Dopiero pod koniec okazuje się, że w rzeczywistości to wszystko było bardzo dobrze przemyślane. Nawet Bren nie wpadła na to wszystko. 
Jedynie do czego tutaj mogłabym się przyczepić to do tych wszystkich powiązań i nawiązań do Fallen Crest. Powiem szczerze, że momentami czułam się zagubiona i nie wiedziałam, nie pamiętałam, o kim mówili. Fajnie, że tamta historia jest wciąż żywa, ale dla mnie było to przytłaczające i wkurzałam się, że nie wiedziałam, o co albo o kogo chodzi. Albo o jaką sytuację z serii Fallen Crest. Ale to chyba jedyny mankament. 

I tak, bohaterowie Fallen Crest pojawiają się w tej części. Fajnie było znów ich spotkać. Ani Logan, ani Mason wcale się nie zmienili. Logan wciąż jest głupkowaty i śmieszkowaty, a Mason jak zawsze morduje wzrokiem. Jedynie Sam zrobiła się jakaś taka spokojniejsza. Ale miło czytać, że im się poukładało i że kiedy bliscy potrzebują pomocy, to ci się zjawią.

Jeśli chodzi o naszą Ekipę to myślę, że można śmiało powiedzieć, że dorośli już w tym tomie. Nawet odniosłam delikatne wrażenie, że chłopaki zepchnęli Ekipę na dalszy plan. Wszyscy członkowie się zakochali, a oprócz tego na głowie mają także nadchodzący bal i zakończenie liceum. Jak się okazuje, wszyscy mają jakiś plan na przyszłość, a Bren nie. Bren boi się rozmowy o przyszłości, bo ona nic nie zaplanowała. Chciałaby po prostu zostać tu, gdzie jest.

Czas na Bren - można by powiedzieć, że terapia przyniosła skutki. Dziewczyna nie rzuca się od razu z nożem (no dobra, prawie się nie rzuca). Nie pozwala agresji od razu uderzać, choć momentami ma ochotę ją z siebie wypuścić. Jednak na swój sposób jest irytująca. Odnosiłam wrażenie, jakby była pępkiem świata - taką tytułową księżniczką, ale w negatywnym znaczeniu. 
Po raz pierwszy ma do czynienia również z babskimi sprawami - sukienka na bal, itd. Zaczyna dogadywać się ze swoim bratem, co jest dużym krokiem na przód.

Cross z kolei został tutaj przedstawiony jako seksoholik. Serio, ciągle był na Bren napalony i każde ich zachowanie kończyło się chyba seksem. Nie wiem, czy się śmiać z tego, czy płakać. Nie jest to jakiś duży minus, ale kiedy z ust Crossa pada: Bren, potrzebuję cię - kończy to się seksem. W sumie to schemat podobny do Fallen Crest.

Jordan jest Jordanem, a Zellman wciąż śmieszkuje i robi za głupka. Chociaż czułe słówka naprawdę jakoś nie pasują mi do Jordana. Chłopaki chyba trochę poszli w kąt. Według mnie Autorka nie poświęciła im zbytnio uwagi.

Mimo że wymieniłam trochę wad, to patrząc na całość, bawiłam się świetnie! Ciężko było mi się oderwać od lektury. Czytało się szybko, a to zasługa prostego i łatwego języka. Rozdziały są różnej długości i żaden z nich jakoś specjalnie się nie ciągnął. Akcji również nam nie brakuje. A to zakończenie...Zakończenie po raz kolejny sprawia, że człowiek chce od razu wziąć się za kolejną część!

I tak, chyba Crew podoba mi się bardziej niż Fallen Crest :D.

Tytuł: Księżniczka
Seria: Crew
Autorka: Tijan
Ilość stron: 456

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.




Czytaj dalej »

1 lis 2020

Hate to love you - Tijan

 Kennedy ustaliła sobie kilka zasad:
- zero przystojniaków
- zero dramatów
- zaczyna na nowo.

Liceum nie było łaskawe dla dziewczyny. Przejechała się na chłopaku, koleżanki okazały się być fałszywe. Dokuczano jej. Obiecała sobie, że na studiach nie popełni pewnych błędów, a przede wszystkim nie pozwoli sobie dokuczać.

Zasady zasadami, ale kiedy Clarke spotyka Shay'a, zdaje sobie sprawę, że może być ciężko trzymać się zasad, które sama stworzyła.

***

Tyle czasu zabierałam się za tę książkę, aż stwierdziłam, że akcja #stoswstyduihańby to najlepsza okazja, by nadrobić lekturę. I to właśnie takiej mi było potrzeba, bowiem bawiłam się przy niej świetnie!

Kennedy stara się na siebie nie zwracać uwagę. Nie przyznaje się do tego, kto jest jej rodzeństwem, bo wie, że przez ten fakt może zostać wykorzystana. Nie interesuje się też chłopakami, bowiem jej były okazał się być głupkiem. Starannie dobiera sobie towarzystwo i uważa na nowe koleżanki, ponieważ nie chce być ani popychadłem, ani drugą opcją.
Ma specyficzny humor, ale owszem, jest zabawna. Ciężko u niej z uczuciami, sama czasami ich się boi. Mówi, co myśli, ale koniec końców naprawdę ją polubiłam.

Shay Coleman to uczelniana gwiazda, w dodatku przystojniak, który co nie co ma w głowie. Nie jest głupi, szanuje innych. Z początku mało też o nim wiemy, bowiem Shay mało co o sobie mówi - z czasem zauważa to właśnie Clarke. Jest zabawny, ale i taktowny. Chyba ciężko mi coś więcej o nim napisać, bo nie wyróżnia się zbytnio na tle innych postaci, które pojawiają się w takich książkach.

Nie jest to jakaś dynamiczna historia - na początku obawiałam się, że będę się nudzić. Czekałam na jakieś niesamowite wow, a tym czasem dostałam coś pospolitego. Nie zrozumcie mnie źle - znęcanie się nad innymi, prześladowanie, przemoc, gwałt to nie są błahe sprawy. To dość poważne problemy, które są aktualne po dzień dzisiejszy. Po prostu nie wiem dlaczego, ale sądziłam, że będzie tutaj coś cięższego - co nie znaczy, że książka jest słaba. Wręcz przeciwnie. Historia jest naprawdę dobra i Autorka nie bała się dobić naszych bohaterów. Powiem szczerze, że pewnych wydarzeń się nie spodziewałam. 

Język i styl cechuje prostota i łatwość w odbiorze. Czyta się szybko. Rozdziały nie są długie. Dialogi między bohaterami zabawne, a postaci ciekawe. Nic tutaj nie jest przekoloryzowane. Łatwo się wczuć w całość. 

Jestem bardzo zadowolona z lektury i żałuję, że tak późno za nią się wzięłam. Tijan tutaj wypadła naprawdę dobrze.

Polecam!

Tytuł: Hate to love you
Autorka: Tijan
Ilość stron: 408


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.




Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia