Pokazywanie postów oznaczonych etykietą małgorzata falkowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą małgorzata falkowska. Pokaż wszystkie posty

5 mar 2021

Nieosiągalny - Ewelina Nawara, Małgorzata Falkowska


William nie jest mężczyzną w typie Olimpii. Wydaje się, że ich znajomość skończy się po jednym spacerze ulicami Torunia, ale William ma wobec dziewczyny inne plany i nie spocznie, dopóki nie osiągnie celu. To opowieść o Kopciuszku, w której nie ma złej macochy, ale jest okrutny ojciec. Jest bajkowa miłość, ale są i całkiem zwyczajne problemy. Jest mnóstwo śmiałych scen, które wywołują wypieki na twarzy, ale i tak najważniejsza jest miłość, która jest w stanie pokonać wszystkie przeciwności losu.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy. 

***

Wzięłam się za czytanie z wielkim entuzjazmem, a już po kilku stronach mój zapał został ostudzony. Owszem, przed lekturą czytałam opinie, że to taka bajka dla dorosłych i lepiej potraktować tę książkę właśnie w ten sposób, ale w moim przypadku mi to nie pomogło.

Nie mam nic do bajek, naprawdę, ale tutaj to strasznie raziło w oczy. W sensie takim, że mało co z tego mogłoby się wydarzyć. Nawet jak na bajkę. 

W tej historii Olimpia jest Kopciuszkiem - może nie ma tutaj złej macochy, ale mamy za to okrutnego ojca. I muszę powiedzieć, że momentami uważałam to za naciągane. Nie odczułam tego, żeby bohaterka miała tak przechlapane jak tytułowy Kopciuszek. Coś tam się zdarzyło, ale miałam wrażenie, że tylko po to, by było. Dziewczyna ma charakter, a raczej takie chyba było założenie, bo momentami o nim zapominała. Jakoś nie polubiłam się z Olimpią, która też bywa niezdecydowana. Niby jest speszona całym bogactwem Will'a, a dość szybko przyzwyczaja się do luksusu i jej zmieszanie znika.

Tak samo z jej przyjaciółką, która była pyskata, ale raczej mało przyjemna. Relacja Majki z Will'em miała polegać na przekomarzaniu się, dogryzaniu, a w rzeczywistości wypada nienaturalnie. Przynajmniej w moim odczuciu. Z kolei jej związek z Michałem to już w ogóle mógł zostać pominięty, bo chłopak pojawia się na krótko i wypada z historii z hukiem. Ich związek to już w ogóle jak dla mnie zbędna rzecz i naciągana (wiem, powtarzam się, ale ja tak uważam). Taki zapychacz trochę.

No i mamy jeszcze księcia Will'a, którego bycie szarmanckim i gentelman'em również wypada sztucznie. Okej, jest księciem i zachowuje się odpowiednio, ale on sam jest jakiś taki sztuczny. Nie czułam tutaj żadnego realizmu.

Powiem szczerze, że czytałam tę książkę, bo czytałam. Mimo iż starałam się pamiętać, że ma to być bajka, to jednak mi to nie pomogło w odbiorze historii. Zabrakło mi tego czegoś. 
Rozdziały są krótkie, niektóre aż za bardzo. Narracja jest z perspektywy Will'a i Olimpii. Język prosty w odbiorze. Ogólnie czyta się dobrze i szybko, ale dla mnie to za mało. 

Podobno to nie koniec historii bohaterów z tej książki, ale powiem szczerze, że ja chyba się nie skuszę na kolejny tom.

Tytuł: Nieosiągalny
Autorki: Ewelina Nawara, Małgorzata Falkowska
Ilość stron: 318

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Akurat.



Czytaj dalej »

18 gru 2020

Piątkowe polecajki #10


Cześć!

Przed nami ostatnie Piątkowe polecajki przed Świętami :) 

Dziś poleca Małgorzata Falkowska: 

Jako Polka chciałabym polecić Wam kogoś z naszego "podwórka". Tutaj mam pięć propozycji, a pierwszą z nich jest muzyczny romans Eweliny Nawary oraz Justyny Leśniewicz - "Melodia serc". Historia Jo i Liama jest jedną z moich ulubionych w 2020 roku. 

Druga książka to mieszanka romansu i obyczaju "Utracona miłość" autorstwa Magdaleny Krauze. To jedna z tych książek, której nie chce się kończyć. Trzecia na mojej liście jest Agnieszka Zakrzewska i jej "Znam Twoją tajemnicę". Przyznam, że Aga w erotyku daje rade i chcę jej więcej. Dużo więcej! 

Numer cztery to Anita Scharmach z powieścią "Mam na imię Ania". Według mnie to najlepsza książka autorki i czuć, że dała tam całe serce. Mam ciary do dziś, a czytałam ją kilka miesięcy temu. I na koniec moja królowa nadziei, Sylwia Trojanowska z "Wzgórzem świątecznych życzeń". Świątecznie, nie cukierkowo i z nadzieją ❤


Znacie któryś z tytułów? Mnie Melodia serc nie przypadła do gustu, ale za to bardzo mi się podobała Utracona miłość.



Czytaj dalej »

14 mar 2020

Na lodzie - Małgorzata Falkowska



Lena jest łyżwiarką figurową. Dość ambitną i nie wyobraża sobie życia bez łyżew. Pracuje bardzo ciężko i wysiłek się opłaca, bo razem z partnerem (nie tylko tym na lodzie, bo i w życiu) ma zawalczyć o medal olimpijski.

Pech chciał, że dochodzi do wypadku, który uniemożliwia Lenie wzięcie udziału w Olimpiadzie. Dziewczyna niezbyt dobrze sobie radzi z tym faktem, zwłaszcza, że Jacek ma nową partnerkę i to z nią ma zawalczyć o medal, nie wspierając przy tym Lenę w rehabilitacji.
Ojciec postanawia ją zapisać na terapię do Krzyśka, który z własnego doświadczenia wie, przez co przechodzi dziewczyna.

Czy terapia przyniesie zamierzony skutek? A może znajomość z Leną okaże się być dla Krzyśka jego własnym lekarstwem?

***

Kiedy pojawiła się zapowiedź tego tytułu, a także okładka, zrobiło się trochę głośno, bowiem oprócz łyżwiarstwa figurowego miał pojawić się również hokej. Czytelnicy obawiali się, czy Autorka poradzi sobie z tym, bo hokej to wymagający sport. Cóż, mogę jedynie powiedzieć, że na pomyśle tylko się kończy, bowiem hokeju tam jest tyle, że w trakcie lektury czytelnik o nim po prostu zapomina. Czy to jest na plus, czy minus? Ciężko mi powiedzieć, ale muszę się przyznać, że chyba do połowy książki, to ja byłam pewna, że Krzysiek miał więcej wspólnego z piłką nożną niż z hokejem XD

Lena od dziecka marzyła o byciu łyżwiarką i to marzenie udaje jej się spełnić. Jest ambitna, nie ma żadnego planu awaryjnego na przyszłość, gdyby coś się stało. Przy tym jest bardzo narcystyczna, aż się ulewa. Uważa się za najlepszą, stawia siebie w superlatywach i zachowuje się momentami jak rozpuszczona dziewczynka, raniąc przy tym innych. Oj nie polubiłam się z nią. Bardzo mnie irytowała, bywała nawet momentami pusta. Coś było nie po jej myśli, to tylko czekać jak strzeli focha i tupnie nóżką.
Więc taki wypadek był dla niej katastrofą. Owszem, nie miała wsparcia ze strony Jacka, który był także jej partnerem życiowym. Ze strony ojca również go nie było i to jest przykre, naprawdę. Jednak nic nie usprawiedliwia jej zachowania.
Może i z czasem zachodzi w niej wewnętrzna przemiana, ale ona do mnie akurat nie przemówiła.

Krzysiek z kolei to były hokeista. Jeden wieczór sprawił, że został zmuszony do zakończenia kariery, a jego skutek odczuwa po dzień dzisiejszy. Hokej był dla niego wszystkim i dlatego też ciężko mu się pogodzić z jego brakiem. Cierpi na depresję, która znika i wraca jak bumerang. Wspiera go jedynie matka, ojciec udaje, że go nie ma i rzadko przebywa w domu. Z Krzyśkiem jest raz lepiej, raz gorzej. Prowadzi grupę wsparcia, choć czasami wątpi w jej słuszność, bo sam nie świeci przykładem.
Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jaka jest Lena. Widzi także jej ból spowodowany nieszczęśliwym wypadkiem na lodzie. Jest też dla niego trudna w relacji, ale potrafi go pozytywnie zaskoczyć.

Jeśli chodzi o techniczną część, to książka podzielona jest na bardzo krótkie rozdziały - czasem mnie to irytowało, bo miałam wrażenie, że historia biegnie za szybko. Narracja prowadzona jest z perspektywy Leny oraz Krzyśka. Dialogi są proste, styl Autorki jest łatwy w odbiorze. Przez to wszystko czyta się naprawdę szybko - może to i dobrze. Jednak przeszkadzały mi czasem wykrzykniki przy myślach bohaterów. Było to dla mnie takie nienaturalne i raziło mnie w oczy.

Poruszana jest tutaj depresja, ale przez chwilę pojawia się również problem samobójstwa. Jest o nim tylko wzmianka, ale dość ważna. Cała historia pokazuje, że wypadek, czy rezygnacja z marzeń, to nie koniec świata. Nie powinno się dusić w sobie uczuć, tylko głośno o nich mówić. Powinno się wyrzucić z siebie to, co nam leży na sercu, bo to naprawdę wiele daje.

Na lodzie to po prostu dobra książka. Nie jest jakaś wybitna. Sama chyba jednak spodziewałam się czegoś lepszego i ambitniejszego, ale koniec końców nie żałuję lektury.

Tytuł: Na lodzie
Autorka: Małgorzata Falkowska
Ilość stron: 280

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Inanna.



Czytaj dalej »

19 gru 2019

Spełniacze - Małgorzata Falkowska


Zwyczajny projekt na studiach staje się dla Dominiki, Maćka i Juliana czymś więcej. Zaczęło się od listów dzieci, które pragnęły, by ich marzenia zaczęły się spełniać. Skończyło się na tym, że z pomocą profesora Kellera, swoją działalność rozpoczęła Fundacja Spełniacze, której głównym celem było właśnie spełnianie marzeń.

Dwanaście marzeń do spełnienia w ciągu dwunastu miesięcy. Jedne prostsze, drugie trudniejsze, chwytające za serca. A w tym wszystkim trójka przyjaciół, która uwielbia to robić. Jednak wkrótce i oni przekonają się, że życie bywa okrutne...

***

Z wielkim zaciekawieniem sięgałam po nową książkę Małgorzaty Falkowskiej. Zwłaszcza, że jej duet z Darią Skibą bardzo mnie rozczarował i pozostawił niesmak. Zawsze jednak daję drugą szansę, dlatego też zdecydowałam się na Spełniacze - zwłaszcza, że sam pomysł był czymś nowym w wydawniczym świecie.

Poznajemy trójkę młodych studentów - Dominikę, Maćka i Juliana. Zwyczajny projekt na studiach, który polegał na spełnianiu marzeń dzieci z różnych sfer, okazał się genialnym pomysłem na założenie fundacji - w ten sposób mogli zyskać większą pomoc. Z chęcią pomaga im profesor Keller, który w trudnych sytuacjach naprawdę ratuje im tyłki.
Wszyscy lubią to, co robią. Zwłaszcza Dominika, która ma naprawdę dobre serce - jak to kobieta bym powiedziała. Między nią a Maćkiem jest też uczucie. Zaś Julek to taki trochę lekkoduch, ale bardzo pozytywny.

Marzenia dzieciaków są naprawdę przeróżne - jedne wymagają jakiegoś nakładu finansowego, a inne wręcz przeciwnie. Wszystkie są prawdziwe. Nie są przesadzone, nie ma tutaj miejsca na jakieś udziwnienia. Autorka naprawdę świetnie przedstawiła nie tylko działania naszych bohaterów, ale także emocje tych wszystkich dzieci, które marzą o tym, by to właśnie ich list został przez studentów wybrany.

Przy każdym marzeniu byłam bardzo zainteresowana. Każde dziecko jest inne, ma różne potrzeby i jak na swój wiek, większość z nich jest naprawdę dojrzała.

Ale znajdziemy tutaj też coś więcej niż motyw spełniania marzeń. Jak już wcześniej wspomniałam, mamy tutaj wątek miłosny (między Maćkiem a Dominiką), dzieciństwo spędzone w domu dziecka. W dodatku jednego z bohaterów dotyka coś, na co nikt nie był przygotowany. Jest to zaskakujące i co najgorsze - pojawia się pod koniec książki a my zostajemy tylko z pytaniami. Już teraz nie mogę doczekać się drugiej części, bo jestem bardzo ciekawa, co takiego Autorka przygotowała dla naszych bohaterów.

Książkę czytało mi się bardzo dobrze. Styl jest dobry, łatwy w odbiorze, nie ma zbyt długich i nudnawych opisów. Może jedynym minusem jest to, że ta książka to tylko 193 strony historii :D

Podsumowując, szczerze polecam! Autorka zaskoczyła mnie i to pozytywnie. Cieszę się, że ponownie dałam jej szansę i z niecierpliwością czekam na dalsze losy Spełniaczy.

Tytuł: Spełniacze
Autorka: Małgorzata Falkowska
Ilość stron: 193

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Inanna.



Czytaj dalej »

20 lip 2019

Zaskocz mnie - Małgorzata Falkowska, Daria Skiba



Antek właśnie co przeprowadza się ze swoją dziewczyną do wspólnego lokum. Ma wymarzoną pracę i wydawałoby się, że życie świetnie mu się układa. Ale co raz częściej widzi, jak bardzo różni się z Karoliną, która pochodzi z bogatej rodziny i jej zainteresowanie ogranicza się tylko do jej osoby.

Jagoda ma marzenia, które stara się spełniać. Z facetami ma kiepskie doświadczenia, a z matką też nie najlepiej się dogaduje. Nie planuje, lubi żyć tu i teraz.

Czy ta dwójka będzie w stanie się dogadać? Zwłaszcza, że jedno z nich będzie nauczycielem, a drugie uczniem? Czy Antek zrozumie, że Karola to nie prawdziwe uczucie? A Jagoda przekona się, że to właśnie Antkowi powinna zaufać?

***

Byłam bardzo ciekawa tego duetu, zwłaszcza, że okładka od początku przyciągnęła mój wzrok. Powiem szczerze, że wcześniej jak czytałam zapowiedzi, to nie zauważyłam, że wspomniało tam o parkour. Zorientowałam się dopiero w trakcie lektury, a szkoda, bo temat jest mi bliski.

Dla odmiany zacznę od postaci pobocznej, jaką była Karolina, dziewczyna Antka. Matko, dawno nie miałam do czynienia z tak irytującą, pustą i głupią bohaterką. Antka ma za zabawkę, nie traktuje go poważnie, stroi sobie z niego żarty. Dla niej liczy się tylko kasa, bo żyje z pieniędzy rodziców i łatwo jej wydawać tę forsę. Nie ma szacunku do Antka, wykorzystuje to, że chłopak ma do niej słabość. A kiedy okazuje się, że Karola jest naprawdę głupią suką to ucieszyłam się, że ich relacja poszła w tę a nie inną stronę. Bo Antek na nią nie zasługiwał.

Sam Antek jest poukładany, spokojny. Zaczyna wymarzoną pracę, ma plany na przyszłość. Radzi sobie w życiu dobrze, choć nie ma lekko. Dostaje od Karoliny bon na zajęcia z boksu, bo to przecież pomoże mu stać się bardziej męskim. Ale kiedy idzie na zajęcia, to okazuje się, że są odwołane i tam spotyka ekipę od parkour'a. I nagle chłopak ma nową zajawkę. Chce spróbować -  i tak o to tym sposobem Jagoda staje się jego nauczycielką.

Jagoda z początku to taka zadziorna jest, co wychodzi jej sztucznie, bo wewnątrz jest zranioną dziewczyną. Biegnie za marzeniami, parkour to podobno jej prawdziwa pasja, ale ja jakoś tego nie odczułam.

W ogóle nie czułam chemii między Jagodą a Antkiem. Te ich rozmowy były jakieś takie dziwne, tak samo zachowania.... No nienaturalne.

Przejdę też do strony technicznej. Pierwsze kilka rozdziałów to w ogóle miałam wrażenia, jakbym czytała dwie różne książki. Rozumiem, że trzeba było przedstawić historię dwójki bohaterów, którzy poznają się później, ale tutaj wyszło to źle i mnie zniechęcało do czytania. Stylem autorki jakoś nie przypasowały do siebie i tak jak już wspomniałam na początku - czułam się tak, jakbym czytała dwie różne książki.

A jeśli chodzi o parkour...Może i pomysł na ten motyw fajny, bardzo fajny, ale wykonanie jest już gorsze. Pojawia się trochę znikąd, jego przedstawienie jest bardzo sztuczne i jakoś nie odczułam tego marzenia w nim. Po prostu sobie był, a szkoda, bo parkour jest naprawdę niesamowity i trzeba umieć to przedstawić.

Cóż, zapowiadało się fajnie, ale wyszła klapa. Nawet fajna okładka tutaj nie pomoże. I tak im dłużej na nią patrzę, to stwierdzam, że w sumie postać na okładce też jest nieadekwatna (lol?).

Podejrzewam, że i tak znajdą się fani tej książki, więc jeśli macie ochotę sami się przekonać, to po prostu przeczytajcie :) Ja, niestety, nie polecam.

Tytuł: Zaskocz mnie
Autorki: Małgorzata Falkowska, Daria Skiba
Ilość stron: 258

Za możliwość recenzji serdecznie dziękuję Grupie Morgana i Wydawnictwu Inanna.



Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia