10 sie 2020

Candy - Dominika Smoleń



Maja jest młodą dziennikarką, która wkrótce dostaje ważne zlecenie - ma przeprowadzić wywiad z Zetem - popularnym raperem, którego uwielbia. Jest jego fanką.
Jemu samemu towarzyszą pieniądze, sława i dziewczyny na jedną noc. Brakuje mu prawdziwej miłości, jest po prostu samotny.
Kiedy dochodzi do spotkania to wszystko dzieje się tak, jakby nie powinno. Majka jest świadkiem tego jak jakaś dziewczyna wsadza mu język do ust, a sam Kuba, czyli Zet, czuje się potem źle (zdrowotnie) i prosi o przełożenie wywiadu. Spotykają się następnego dnia - czują chemię między sobą. Żadne z nich nie ma pojęcia, jak ich życie zostanie wywrócone do góry nogami. Czy ich związek ma szansę na happy end?

***

Do tej historii podeszłam z dużym entuzjazmem - zapowiadało się na naprawdę fajną pozycję. Jakie było moje zdziwienie i to już po pierwszych stronach (a jednocześnie rozdziale), kiedy się okazało, że ta książka jest słaba. I to bardzo. I nie rozumiem, skąd taka wysoka ocena na LC.

Maja jest młodą, ambitną dziennikarką, której dość szybko udało się wypracować swoją renomę. Nie pamiętam, czy było napisane wprost, ile ma lat, ale po jej zachowaniu mam wrażenie, że to niezrównoważona emocjonalnie nastolatka. Jest kąpana w gorącej wodzie, łatwo u niej o zakochanie, choć kiedyś podobno została skrzywdzona - ale co i jak to też raczej nie zostało wyjaśnione. A może i zostało, ale ciężko zapamiętać, bo akcja tak tu pędzi, że jak przegapisz rozdział, czy stronę, to już nie masz pojęcia, co się dzieje.
Tak jak wspomniałam - jej decyzje są bardzo impulsywne, nieprzemyślane, dziecinne (szczególnie taka jedna, bardzo życiowa, a której argumenty mnie załamały; nie będę jednak spojlerować). Dość szybko stwierdza, że kocha Zeta i tak samo szybko mu to mówi. Uważa też, że jednak nie są sobie pisani, że na pewno mu się znudzi i w ogóle ten związek się skończy.

Zet, czyli Kuba, jest trochę nijaki. Jest raperem i chyba tylko tym się zajmował i zajmuje. Nic w sumie za bardzo nie wiadomo o jego przeszłości - czy tylko skończył szkołę, a może nie? Albo znów zostało to napisane, ale przez natłok wydarzeń umknęło *załamka*. Taki niby lowelas, podrywacz, a dość szybko stwierdza, że Majka to jego ta jedyna. Drugie spotkanie a on już chyba się zakochuje! W dodatku nie rozumiem, skąd u niego wzięło się przezwisko dla niej, Candy. Strasznie mu ono nie pasuje. Kiedy go używa w stosunku do niej to wydaje się to takie sztuczne - zwłaszcza dialogi.

Pojawia się jeszcze przyjaciółka Majki, Zuzka, ale jak szybko się pojawia tak szybko też znika. Dużo o niej się nie dowiadujemy. Taka trochę szalona i zakręcona, a potem jak się okazuje, to też z niej słaba przyjaciółka. Pomysł na pewne wydarzenie z nią może i ok, ale wykonanie, tak jak w przypadku pozostałych - bardzo słabe.

Jeśli chodzi o stronę techniczną... Rozdziały są krótkie - po cztery bądź pięć stron (a czasami nawet mniej). Przez to fabuła pędzi jak szalona. Jak Autorka wpada na jakiś pomysł to po chwili już go realizuje i od razu kończy. Zdecydowanie za szybko prowadzi i kończy większość wątków. Dialogi są dziecinne, momentami sztuczne. Bohaterowie również zostali kiepsko przedstawieni. Ich zachowanie ani trochę nie jest adekwatne do wieku (znajoma, z którą pisałam o tej książce, przeczytała podesłany przeze mnie fragment, to stwierdziła, że Zet zachowuje się jak piętnastolatek...).
Ogólnie to mam wrażenie, jakby to było napisane na szybko opowiadanie, wzbogacone dialogami. I cóż, przykro mi to pisać, ale podczas lektury odnosiłam wrażenie, jakby napisała to jakaś nastolatka.
Jedynym chyba plusem jest okładka - mnie to głównie ona przyciągnęła. Opis również brzmi zachęcająco i sprawia, że czytelnik chce sięgnąć po lekturę.

Owszem, Autorka miała pomysł na tę historię i mogło z tego wyjść coś naprawdę dobrego, ale niestety. Kompletnie jej się to nie udało. Podziwiam siebie, że dokończyłam lekturę, bo w trakcie nie wierzyłam w to, co czytam. Mam jednak nadzieję, że kolejne pozycje spod Jej pióra będą lepsze.

Tytuł: Candy
Autorka: Dominika Smoleń
Ilość stron: 272
Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Autorce i życzę powodzenia w dalszym pisaniu.


Czytaj dalej »

6 sie 2020

Syreny - Anna Langner



Majka na wakacje wyjeżdża jak co roku do Burzewa, gdzie mieszka u ciotki i wujka. Pracuje sprzedając lody w budce i w międzyczasie odreagowuje Warszawę, w której na co dzień studiuje i żyje.
Wolny czas zawsze spędza ze swoimi przyjaciółkami - Wiolką i Julką. Jednak w tym roku zapowiada się, że będzie inaczej, bowiem Wiolka i Julka stają się Syrenami - dziewczynami do towarzystwa. Całe miasto o tym huczy, a samej Majce również się to nie podoba, ale koniec końców znajduje w tym idealny materiał na artykuł, który ma pomóc zaliczyć jej przedmiot. Nie mówi o tym swoim przyjaciółkom - postanawia zrobić to po cichu. W dodatku będzie mieć na nie oko, bo nie chce, by stała im się krzywda.

Bogaci przystojniacy, kolorowe drinki, znane, drogie, nadmorskie kluby. Te wakacje z pewnością będą jedyne w swoim rodzaju. Majka jednak nie jest zainteresowana wakacyjnym romansem. Przynajmniej tak sądzi, dopóki nie poznaje pewnego przystojniaka...

***

Trzeba przyznać, że w sieci było bardzo głośno o tej premierze. Wydawnictwo i blogerzy naprawdę się postarali. Opis zapowiada nam gorący wakacyjny romans, przy którym czytelnik ma się dobrze bawić. A co ja sądzę o tej historii?

Majka to taka zwykła dziewczyna. Studiuje, pracuje, by mieć na życie. Uczuciowo jakoś się jej nie wiedzie. Ma wzloty i upadki, a rodzice niekoniecznie się nią interesują. Warszawa momentami ją przytłacza, dlatego też uwielbia spędzać wakacje w Burzewie. Tam może odpocząć, wyciszyć się i spędzać czas ze swoimi przyjaciółkami. Pomaga ciotce i wujkowi, sprzedają lody w ich budce.

Jednak w te wakacje wszystko wygląda inaczej, bowiem w Burzewie zrobiło się głośno o Syrenach - dziewczynach do towarzystwa. I wcale nie chodziło tutaj o seks, a o wspólnie spędzany czas, zarabianie na tym kasy. I tymi Syrenami są właśnie Wiolka i Julia - jej przyjaciółki.
Wiolka to taka pyskata, pewna siebie dziewczyna, potrafiąca zawalczyć o siebie. Julka z kolei to poukładana córeczka rodziców, choć to jej wcale nie przeszkadza, by być Syreną.

Majka martwi się o nie, ale szybko zaczyna w tym widzieć dla siebie szansę na dobry artykuł, który musi napisać, by zaliczyć przedmiot. Oczywiście nic o tym nie wspomina dziewczynom. Brnie w kłamstwa.

Dziewczyny poznają trójkę przyjaciół - Damiana, Filipa i Igora. To ci bogaci przystojniacy, których spotkały Syreny, a którzy dość często kręcą się wokół dziewczyn. Majka jako pierwsza ich poznała, do czego też się nie przyznaje, a z Damianem od początku drze koty. I jest to nawet zabawne, ale i denerwujące.
Damian jest pewny siebie, uwielbia wdawać się w przekamarzanie. Od samego początku przezywa Majkę "wiejską dziewuszką", "a później wiejską truskaweczką". I może jest to urocze, ale z każdą kolejną stroną staje się to irytujące. Damian odzywa się tak w każdym zdaniu - W KAŻDYM. Nawet jeśli w prawdziwym życiu mogłoby tak być, to ja bym dostała chyba świra,  Po pewnym czasie to po prostu zaczyna denerwować.

Damian z nich wszystkich jest chyba najbardziej normalny. Filip to taki bawidymek, a Igor to taki misiaczek - przyjaciel (mam nadzieję, że nie pomyliłam chłopaków z imion). Chociaż ciągłe porównanie innych dziewczyn do Aśki przez Igora również po pewnym momencie staje się denerwujące i człowiek tylko przewraca oczami, kiedy czyta o kolejnym porównaniu. Nawet teraz to zrobiłam, haha.
A Majka czy tego chce, czy nie, to zaczyna lecieć na Damiana, który z czasem przestaje być dla niej głupkiem i w ogóle.

Wbrew pozorom nie jest to tylko taka kolorowa historia. Autorka nie opisuje samych pozytywnych aspektów tej profesji. Zdarza się, że dziewczyny wpadają w tarapaty i to nawet te poważniejsze. Jednak Wiolka zaślepiona jest swoim celem i ciężko jej cokolwiek przetłumaczyć. Z kolei Julia jest jej potulna i rzadko kiedy wypowiada własne zdanie.

Rozdziały są różnej długości - na koniec każdego mamy wypowiedzi mężczyzn korzystających z usług Syren, czy innych kobiet do towarzystwa. Jest wzmianka nawet o dwóch znanych nam już panach, ale nie będę zdradzać, co i jak :D Mnie to miło zaskoczyło.
Sam styl autorki jest łatwy w odbiorze. Nie wyróżnia się niczym szczególnym. Ma się wrażenie, jakby całą tą historię faktycznie opowiedziała zwykła dziewczyna.
Okładka przyciąga spojrzenie - jest naprawdę fajna, a przede wszystkim wakacyjna. Na pewno inni zwrócą na nią uwagę.

Jak dla mnie jest to taka zwyczajna pozycja, a nawet średnia. Nie zachwycam się nią tak jak pozostali. Przyznaję jednak, że gdzieś od połowy zaczęłam się naprawdę dobrze przy niej bawić i nawet ciężko było mi przerwać lekturę. Po przeczytaniu ogólne wrażenie jest dobre, a o tych niektórych mankamentach można po prostu zapomnieć.

Jeśli macie ochotę na historię z wakacjami, romansem i morzem w tle, to Syreny Wam się spodobają. Ja sama póki co jestem zadowolona z tego, co wydaje Autorka :)

Tytuł: Syreny
Autorka: Anna Langner
Ilość stron: 376


Za możliwość recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.



Czytaj dalej »

4 sie 2020

Nasze wszystkie światła - Jamie McGuire



Elliott i Catherine poznali się, kiedy byli dziećmi. Dość szybko się zaprzyjaźnili, a ta przyjaźń zaczęła przeistaczać się w coś więcej. Jednak pewnego dnia Elliott wyjechał i nie wrócił, chociaż obiecał to Catherine. Zniknął z jej życia w najgorszym momencie, kiedy dosięgła ją prawdziwa tragedia.

Po kilku latach znów się spotykają. Są innymi ludźmi. Elliott to wschodząca gwiazda sportowa, a Catherine stała się dziwadłem i pomaga matce w prowadzeniu rodzinnego pensjonatu. Elliott stara się, by dziewczyna mu wybaczyła, bowiem on wciąż ją kocha. Kiedy udaje mu się odbudować jej zaufanie, w mieście dochodzi do tragedii a Elliott staje się głównym podejrzanym.

Catherine nie wierzy w oskarżenia, wspiera go całym sercem. Jednak skrywa sekret, który może wszystko pogrążyć.

***

Już na samym początku muszę Wam napisać, że ta książka, bardzo, ale to bardzo mnie zaskoczyła - i to pozytywnie! Nie ukrywam, że sądziłam, iż to będzie zwykła młodzieżówka - tak się zapowiadało. Aż w pewnym momencie wszystko się zmieniło. Zastanawiałam się nawet, czy rozdział został dobrze przetłumaczony XD. A to po prostu taki szok zaserwowała nam Autorka!

Spotkanie Catherine i Elliott'a, kiedy to byli jeszcze dziećmi, było przypadkowe. Choć prawda jest taka, że chłopak często ją obserwował. Miał wrażenie, że w jej domu dzieje się coś złego. Pewnego dnia Catherine go dostrzegła i zaczęli rozmawiać, a potem po prostu spędzać wspólnie czas. Ich przyjaźń pięknie się rozwijała i nie przeszkadzał im fakt, że chłopak przyjeżdżał tu tylko na wakacje. Obiecał jej, że będzie wracał. Cóż, nie był wstanie dotrzymać obietnicy, czym bardzo zranił Catherine, bowiem odszedł w najgorszy dzień w życiu dziewczyny.

Skupię się bardziej na ich charakterach, kiedy to są już w liceum. Catherine stara się nie rzucać w oczy. Stała się dziwadłem - głównie dlatego, że pensjonat, przy którym pomagała matce, budził w niektórych strach, a fakt, że dziewczyna nikogo tam nie wpuszczała, tylko pogarszał sprawę. Wciąż była nękana przez te same dziewczyny, co kiedyś. Odwrócili się także od niej przyjaciele. Skazana jest tylko na siebie, ale to z własnej woli.
Jest bardzo pracowita i rodzinna, a przede wszystkim - pomocna. Niesie na swoich barkach wiele, zbyt wiele.
Jest bardzo miła dla gości pensjonatu, choć ci potrafią dać jej w kość. Niektórych się nawet boi, ale nie narzeka przed matką. Czasami stara się zawalczyć o siebie, ale koniec końców i tak wybiera matkę i pomoc jej.

Elliott z kolei stawia na swoim. Mówi, co myśli. Nie boi się konfrontować ze swoimi rodzicami, bowiem przez nich miał trudne dzieciństwo. To także przez nich musiał opuścić Catherine, a ci nie pozwalali mu wrócić.
Stara się odbudować zachowanie Catherine. W szkole radzi sobie dobrze, jest wschodzącą gwiazdą sportową, ale też nie ma łatwo ze względu na kolor skóry.
Dba o Catherine, opiekuje się nią i próbuje ściągnąć z jej barków brzemię, które dźwiga, ale ta nie chce nic powiedzieć.

A wszystko się komplikuje, kiedy ktoś znika. I głównym podejrzanym staje się Elliott.

Więcej tutaj z fabuły nie przytoczę, ale możecie być pewni, że ta Was zaskoczy jeszcze nie jeden raz. Naprawdę, nie sądziłam, że autorce uda się mnie tak zaskoczyć. Nawet kilka razy zaczynałam czytać końcówkę jednego rozdziału, a początek kolejnego, bo sądziłam, że chyba coś przegapiłam. Dopiero po chwili zorientowałam się, o co tak naprawdę chodzi. Coś tam się domyślałam, ale nie w ten sposób.

Początek może mnie nie wciągnął, ale dalsza lektura tak mnie pochłonęła, że ciężko było mi się oderwać i zarwałam nockę, by skończyć lekturę (całe szczęście moja córka dała mi pospać - wiedziała, że mama czytała dobrą książkę :D). Rozdziały są dobrej długości, nie przedłużają czytania. Dialogi w porządku, a styl prosty w odbiorze.

Książka porusza wiele ważnych tematów - rasizm, problemy rodzinne, znęcanie się nad innymi, przemoc. Nic tu nie jest przekoloryzowane. Większość to niestety z życia wzięte. Spotyka to wielu ludzi na świecie.

Nasze wszystkie światła to naprawdę dobra, zaskakująca młodzieżówka, poruszająca trudy życia młodych ludzi, którzy często zostawieni są sami sobie ze swoimi problemami. Próbują sami walczyć, ale ich wysiłek idzie na marne, bowiem prawdziwy świat jest niestety bardzo okrutny.

Tytuł: Nasze wszystkie światła
Autorka: Jamie McGuire
Ilość stron: 488


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Young.




Czytaj dalej »

2 sie 2020

Crew. Tom 1 Ekipa - Tijan


Bren nie jest zwykłą dziewczyną - należy do ekipy Wilków i nie da sobą pomiatać. Wszyscy wiedzą, że nie zadziera się z nikim z ekipy. Zadrzesz z jednym z nich to zadzierasz z resztą. Ekipa zawsze się odwdzięczy.

Nadchodzi ostatni rok w liceum i dziewczyna ma nadzieję, że minie on jej w spokoju w towarzystwie Jordana, Zellmanna i Crossa. Ale spokój nie jest im pisany.

W szkole pojawia się Race - kuzyn jej byłego chłopaka, który bardzo chce się zakumplować z Bren. Wszyscy zaczynają się bardziej interesować ekipą Wilków, która jest na celowniku dyrekcji. Pojawia się wiele zgrzytów i nieporozumień między innymi, a co za tym idzie - nie wiele brakuje do wojny.

A w tym wszystkim Bren zaczyna jeszcze rozumieć, że Cross staje się dla niej kimś więcej niż zwykłym członkiem ekipy.

***

Seria Fallen Crest zdobyła moje serce, więc z ogromną przyjemnością wzięłam się za lekturę Ekipy. Tym bardziej, że Roussou pojawia się już właśnie w Fallen Crest, a w tutaj spotykamy również niektórych bohaterów z FC. Czy Ekipa zdobyła moje serce? Czy różni się czymś od Fallen Crest?

Bren to bardziej taka chłopczyca. W dodatku należy do ekipy Wilków, więc nikt jej nie podskoczy. Wszyscy wiedzą, że nie należy jej dotykać bez wyraźnego pozwolenia. Jest trochę zamknięta w sobie, ale uparta i zażarcie walczy o dobro swoich przyjaciół. Bez słów rozumie się z Crossem i uwierzcie mi, że już od samego początku czuć chemię między tą dwójką. Choć momentami mam wrażenie, że Bren ma spóźniony zapłon i sama tego nie widzi. A z czasem widzi, ale się boi, bo według zasad - nie może być żadnych związków w ekipie.
Dziewczyna nosi też w sercu pewną tajemnicę - chłopaki nie wiedzą o niej wszystkiego, ale też na nią nie naciskają. Szanują jej zdanie.

Cross jest tutaj drugim głównym bohaterem. Przystojniak, poukładany bardziej od reszty chłopaków z ekipy. Dba o Bren, jest jej przyjacielem. Jest przy niej w gorszych momentach i tak jak już wspomniałam, rozumie się z dziewczyną bez słów. Dość szybko można dojść do wniosków, że to Cross powinien być przywódcą. Myśli racjonalnie, podejmuje właściwe decyzje. Ale on sam również nosi w sobie mrok, o czym nie mówi na co dzień.

Jordan to obecny przywódca ekipy i po prostu ma dużo gadane. Nie nadaje się na niego, polega bardziej na innych, ale jest w porządku. Za to Zellman to typowy casanova, któremu tylko seks w głowie i taki śmieszek - choć osobiście uważam, że póki co to ta postać jest najbardziej pokrzywdzona i pominięta.

W tej serii motywem przewodnim są ekipy. Poznajemy ich rolę na co dzień. Szybko się orientujemy, że ich zamysł brany jest przez innych na poważnie. Można powiedzieć, że to ekipy rządzą. Lepiej się do nich nie zbliżać, uważać, co się mówi. Powiem szczerze, że na początku irytowało mnie to, jak podkreślana jest waga ekip. Jakby byli nie wiadomo kim. Jednak z czasem zrozumiałam, że tutaj chodzi o coś więcej. Nie tylko o władzę, ale o możliwość polegania na bliskich osobach. Bo członkowie ekip tym właśnie są dla siebie.

Nie brakuje nam również wątku miłosnego. Jak już wcześniej pisałam, od początku czuć chemię między Bren i Crossem. Najpierw próbują walczyć z tym uczuciem, bo przecież znają zasady, ale z czasem sami dochodzą do wniosku, że potrzebują siebie nawzajem. Nie warto walczyć z miłością.

Akcja też jest tutaj na dobrym poziomie. Co chwilę coś się dzieje, a co najważniejsze - nic nie jest tutaj kolorowe. Przedstawione są różne trudy, problemy związane ze szkołą, ale i nie tylko. Poruszanych jest naprawdę wiele kwestii i autorce wyszło to naprawdę świetnie.

Książkę w dodatku czyta się szybko. Styl autorki jest prosty i łatwy w odbiorze, rozdziały nie są za długie. Nie ma zbytecznych długich opisów. Tak samo dialogi są w porządku. Cały zamysł, jaki sobie stworzyła Tijan, oddała go według mnie na sto procent.

Z czystym sercem mogę wam polecić nową serię od Tijan. Moja pierwsza myśl po skończeniu lektury była nawet taka, że Crew jest dużo lepsza od Fallen Crest. Już teraz nie mogę doczekać się kolejnego tomu. Zwłaszcza, że koniec Ekipy obiecuje nam wiele.

Tytuł: Ekipa
Seria: Crew
Autorka: Tijan
Ilość stron: 370


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.




Czytaj dalej »

30 lip 2020

Tylko jedno słowo. Tom 1 W tę samą stronę - Marta Radomska


Pierwsze spotkanie Niny i Adriana zakończyło się kłótnią. Nie polubili się, dlatego też mają szczerą nadzieję, że nigdy w życiu już nie spotkają. Jakie jest ich zdziwienie, kiedy się okazuje, że łączy ich pewna bliska osoba, która właśnie zniknęła, a którą próbują znaleźć.

Obydwoje poddają analizie swoje dotychczasowe życie - dostrzegają, jakie jest nieidealne. W dodatku zauważają, że jednak się lubią, a ich samych łączy trochę wspólnego. Tylko, że Nina ma chłopaka, a Adrian jest żonaty. Co z tym zrobią? Czy na pewno są szczęśliwi tak jak jest?

***

Twórczość Marty Radomskiej nie jest mi obca, więc z miłą chęcią sięgnęłam po jej najnowszą serię - zwłaszcza, że okładka przyciąga wzrok, a ja jestem okładkową sroką :D Opis również mnie zainteresował, więc nie pozostało nic innego jak wziąć się za czytanie.

Nina to pracowita kobieta, bardzo ambitna. Dość długo wytrzymywała przy swojej pokręconej szefowej i wcale się nie dziwię, że w końcu wybuchła. Może trochę ją poniosło, bo od razu się zwolniła, ale muszę przyznać, że było to dobre posunięcie. Nina za to nie spodziewała się, że to zwolnienie tylko pociągnie za sobą ciąg zdarzeń i doprowadzi do małego wypadku.

Adrian wydaje się być naburmuszonym facetem, z którym to tylko się kłócić. Nie robi na Ninie najlepszego pierwszego wrażenia. Cóż, kobieta nawet się na niego wydziera i przy okazji daje upust swoim emocjom. A potem się okazuje, że Adrian to będzie jej lekarzem... No cóż, pierwsze koty za płoty! Momentami jest jak typowy nieogarnięty facet - taki trochę ćwok :D

Ich spotkanie jest niespodziewane i tak samo niespodziewanie się okazuje, że łączy ich ktoś jeszcze - Iza, która jest bliska zarówno Nince jak i Adrianowi. Iza postawiła w ich niecodziennej sytuacji, sprawdziła, że zaczęli się o nią martwić. W końcu niecodziennie dostaje się taką wiadomość, a jej nadawca znika ot tak, prawda?

I od tego momentu wszystko zaczyna się zmieniać. Nina i Adrian dostrzegają w sobie coś więcej niż same negatywne cechy. Okazuje się, że łączy ich o wiele więcej niż by się tego spodziewali. Zaczynają nawet o sobie myśleć w innej kategorii, pomimo że obydwoje są zajęci. Nina ma chłopaka, który lubi mieć wszystko zaplanowane i niekoniecznie bierze pod uwagę zdanie swojej dziewczyny, a Adrian jest żonaty - i szybko dostrzega, że żona myśli tylko i wyłącznie o sobie i swoim biznesie.

Autorka zaskakuje fabułą i to nie jeden raz - już nie wspominając o tym zakończeniu! Matko, miałam ochotę potrząsnąć bohaterami!
Czyta się super - styl autorki jest prosty w odbiorze, przez co pochłaniamy stronę za stroną. Może jedynym mankamentem w moim odczuciu jest brak podziału książki na rozdziały. Lubię po prostu zatrzymać się albo skończyć lekturę w danym konkretnym momencie. Ale nie obawiajcie się, jest to jedyny malutki minus. Reszta jest super.

Jeśli macie ochotę na dobrą lekturę, to gorąco Wam polecam W tę samą stronę. Życiowa historia, nieprzekoloryzowana, poruszająca kilka problemów, ale w tym wszystkim nie brakuje również humoru!

Tytuł: W tę samą stronę
Seria: Tylko jedno słowo
Autorka: Marta Radomska
Ilość stron: 368


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.




Czytaj dalej »

27 lip 2020

Fale i echa - Agata Czykierda-Grabowska


Nina na co dzień walczy z chorobą, powtarzając pewne zaklęcie. Doskwiera jej samotność w Warszawie. Zwłaszcza, gdy ma gorszy dzień.
Nie daje jej też spokoju śmierć jej matki. Wspomnienie to jako dziecko wyparła z pamięci, ale ostatnio co raz częściej chce rozwikłać tę tajemnicę. Zwłaszcza, że jej ojciec nie jest wylewny na ten temat.

Jej życie nabiera kolorów, kiedy poznaje tajemniczego Filipa. Gra na gitarze, a jego piosenki bardzo podobają się Ninie. Jest ciekawa chłopaka i to ze wzajemnością. Filip postanawia jej pomóc przy rozwikłaniu tajemnicy śmierci jej matki. Sam nie wiele mówi o sobie, bo boi się, co takiego pomyśli sobie Nina.

Czy Nina udźwignie prawdę, którą pozna? I to nie tylko na temat swojej matki, ale i Filipa?

***

Byłam bardzo ciekawa tej historii, bowiem od początku Autorka mówiła, że to coś innego, co można spotkać na rynku wydawniczym. I tak, potwierdzam jej słowa. Ta historia zdecydowanie różni się od innych. I to w pozytywnym sensie.

Nina to spokojna dziewczyna. Na co dzień studiuje i walczy z chorobą - nawracającą depresją oraz nerwicą natręctw (jeśli dobrze pamiętam). Ma problemy ze spokojnym snem. Codziennie budzi się o tej samej godzinie, umierając. Boi się śmierci. W chwili pobudki pomaga jej świeże powietrze i jej magiczne zaklęcie.
Obawia się, że ma to po matce. Nie pamięta jej śmierci. Jest przekonana, że wyparła to wspomnienie, ale co raz częściej chce sobie cokolwiek przypomnieć na jej temat.

Poznaje Filipa. Miała okazję zobaczyć go już wcześniej, w stanie, w którym nie była sobą. Chłopak gra na gitarze, śpiewa. Pisze nawet dla niej piosenkę, a kiedy widzi Ninę, słyszy muzykę. Poruszało to moje serce za każdym razem, kiedy jest o tym wzmianka.
Jest też dość tajemniczy, jeśli chodzi o jego osobę. Nina przez bardzo długi czas niewiele wie o chłopaku. Pewne jest jedno - ciągnie ich do siebie niemiłosiernie.

Muszę przyznać, że na początek lektury nie za bardzo mnie porwał. Nie dałam się jednak zniechęcić i bardzo się cieszę z tego powodu, ponieważ później nie mogłam się już od niej oderwać.
Ta historia to jedna wielka niewiadoma i niespodzianka. Kibicowałam bardzo tej dwójce.

Byłam bardzo ciekawa Filipa, bo jego osoba to z początku jedna wielka tajemnica. Nic dziwnego, na jego miejscu też bałabym się powiedzieć prawdę Ninie, patrząc na jej problemy. A kiedy wreszcie to robi, czytelnik myśli sobie, że to koniec. Nawet nie wiecie, jak mocno można się pomylić. Okazuje się, że chłopak ma ich o wiele więcej. Nina domyśla się, że to, co przeżył, musiało być okropne. I owszem, było. Przeszłość sprawiła, że Filip postawił, jak dla mnie, na drastyczne kroki.

Przeszłość Niny również była okrutna. Dziewczyna nie ustępuje w poznaniu prawdy. Zwłaszcza, że widzi, jak ojciec unika odpowiedzi. Tak samo jak ciotka. A kiedy w końcu sobie wszystko przypomina, czytelnikowi po raz kolejny łamie się serce.

Koniecznie muszę napisać jeszcze o epilogu. Uwierzcie mi - przeczytałam go dwa razy i nie wiem, co o nim sądzić. Tak naprawdę nie wiem, co się wydarzyło. Czy to, co mi przychodzi do głowy, faktycznie miało miejsce? Zastanawiałam się wiele razy, ale za każdym razem dochodzę do jednego wniosku - że tak naprawdę nie wiem. I nie, nie jest to minus. Broń Boże. To jest ogromny plus. Epilog sprawił, że często wracam myślami do tej historii.

Książkę czytało się naprawdę dobrze, a nawet bardzo dobrze. Autorka świetnie oddała emocje, które targały bohaterami. Udało jej się zaciekawić i zmusić do myślenia, do próby rozwiązania zagadek. A przede wszystkim stworzyła, według mnie, niezapomnianych bohaterów. Może i są poranieni i poturbowani, ale znajdują ukojenie w swoich osobach.

Jeśli szukacie niezapomnianej historii, lektury, która jest jedyną w swoim rodzaju na dzisiejszym rynku wydawniczym - właśnie ją znaleźliście. Koniecznie musicie ją przeczytać. Ja wielokrotnie wracam do niej myślami. I myślę - ba, ja wiem, że jeśli ją przeczytacie, to także będziecie do niej często wracać.

Tytuł: Fale i echa
Autorka: Agata Czykierda-Grabowska
Ilość stron: 340

Przy okazji chciałam serdecznie podziękować Autorce za dedykację :).


Czytaj dalej »

20 lip 2020

Naga prawda - Vi Keeland



Layla robi karierę zawodową w kancelarii, z której jest zadowolona. Ma reprezentować nowego ważnego klienta, więc bez wahania zgadza się na propozycję szefa. Nowym klientem okazuje się być Grayson Westbrook - mężczyzna, przez którego ponad rok wcześniej miała złamane serce.

Layla jednak zachowuje pełen profesjonalizm i postanawia obsługiwać firmę Grayson'a. Ten musi naprawdę się postarać, jeśli chce od niej dostać drugą szansę.

Czy Layla wybaczy Grayson'owi kłamstwo? Czy Grayson poradzi sobie z nowymi problemami?

***

Po książki Vi Keeland mogłabym sięgać w ciemno - uwielbiam jej twórczość i większość stworzonych przez nią historii bardzo mi się podoba. O Nagiej prawdzie słyszałam różne opinie - m.in., że jest to jej najgorsza książka. Czy podzielam jej zdanie?

Layla to naprawdę świetna babka. Fakt, że w pracy raz ją poniosło i musiała ponieść tego konsekwencje, ale gdyby nie to, nie poznałaby Grayson'a - taka jest prawda. Nie będę wdawać się w szczegóły ich spotkania, bo jest to dość zaskakujące i na pewno niespotykane - przynajmniej dla mnie i tych książek, które do tej pory czytałam.

Zaś Grayson to można rzec, że jest to idealny facet. Przystojny, inteligentny, zabawny, uparty w pozytywny sposób. Jedyną wadą, jaką mogłabym tutaj wymienić to, że okłamał Laylę - co prawda w dobrej wierze, ale jednak. Mężczyzna postanawia odzyskać kobietę i naprawdę bardzo się stara jej pokazać, że zasługuje na drugą szansę. Czy Layla ją mu da?

Jeśli chodzi o fabułę to kilka razy mnie tutaj zaskoczyła i chyba po raz pierwszy nie chcę za bardzo się o niej rozpisywać - uważam, że naprawdę sami powinniście sięgnąć po tę książkę i się przekonać. Odkrywanie kolejnych tajemnic oraz nowych wyzwań było naprawdę dobre.

Layla ma dobre serce. Jest nie tylko dobrą prawniczką, ale i zwykłą osobą. Zawsze przekłada czyjeś dobro ponad swoje. Sama siebie stawia dopiero na drugim miejscu.

Książkę czyta się szybko. Uwielbiam styl autorki, który jest lekki i przyjemny w odbiorze. Dialogi bohaterów naturalne i zabawne, a sama fabuła nie taka kolorowa jakby się wydawało. I to, co mi tutaj się najbardziej podoba - to nie tylko romans. Historia ma drugie dno, bardzo ważne - a to naprawdę lubię w historiach Vi.

Gorąco Wam polecam - ja sama nie podzielam opinii osób niezadowolonych z lektury. Jak dla mnie jest tak samo dobra jak inne jej książki :)


Tytuł: Naga prawda
Autorka: Vi Keeland
Ilość stron: 392

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.


P.S. No i ta okładka :D
Czytaj dalej »

16 lip 2020

Elite Kings Club. Tom 4 Malum część 1 - Amo Jones


Tillie została uprowadzona przez własną siostrę, która ją potem więziła. Urodziła córeczkę, której ojcem jest sam Nate - jeden z Królów, najlepszy przyjaciel Bishopa i jego prawa ręka.

Nie jest w stanie zapewnić córeczce normalnego życia. Zwłaszcza, że wszyscy wokół ją znienawidzili, a Nate akceptuje ją tylko ze względu na dziecko, chociaż ciężko to też nazwać akceptacją.

Tillie musi w końcu wybrać jedną ze stron. Czy wybór będzie dobry? Czy poradzi sobie z tym, co postanowił jej sprawić los?

***

Słynna seria Amo Jones - przez jednych uwielbiana, a przez drugich znienawidzona. Pewne jest jedno - jest to bardzo niemoralna książka i bardzo pokręcona. Do normalnych ta historia nie należy, więc z pewnością nie każdemu się spodoba. Ja z początku miałam do niej mieszane uczucia i choć bohaterki tutaj nie powalają inteligencją, to całość jednak bardzo wciąga. Tym razem było tak samo.

Tillie z pewnością bardziej da się lubić niż Madison. W tym tomie Madison po raz kolejny pokazuje nam jak bardzo jest tępa. Serio, większej głupoty chyba nie widziałam. Ale wracając do Tillie - życie jej się pokomplikowało, ale pojawiła się mała Micaela i z pewnością stała się jej całym życiem. Dziewczyna jest w stanie zrobić dla niej wiele. Przyjmuje pomoc od Nate'a i jego rodziców, choć z początku jest to po prostu zagranie wymuszone przez jej porąbaną siostrę.
Znosi też durne zachowanie Nate'a, ale od początku widać, że to, co kiedyś między nimi było, wciąż istnieje. Śmiem nazwać to nawet uczuciem.

Nate'm z kolei jak to zawieje. Raz jest w porządku, innym razem już irytuje. Ale wydaje mi się, że jest normalniejszy od Bishop'a. Poprzednie tomy czytałam dawno, ale wydaje mi się, że go wcześniej nawet lubiłam. W tej części zostało to trochę zachwiane. Ale jedno jest pewne - córeczka jest całym jego światem i naprawdę chce dać jej wszystko.

Ale Tillie nie dostrzega i nie rozumie niektórych spraw. Nie interesuje się nimi i jest to duży błąd, bowiem może uniknęłaby w ten sposób niektórych wydarzeń.

Jednego na pewno nie mogłaby uniknąć - nie powiem, co to takiego, ale mogę Was zapewnić, że ono Wami wstrząśnie. Prawda jednak jest taka, że trzeba się przyzwyczaić do tego, że Autorka uwielbia szokować fanów i nie powstrzyma się przed najgorszymi rozwiązaniami.

Czyta się bardzo dobrze i szybko. Nie brakuje zagadek, chorych pomysłów (nie ma co ukrywać, Autorka nie ma normalnych :D), ale to naprawdę plus. Ta seria jest bardzo charakterystyczna i tak jak już wcześniej wspomniałam - nie wszyscy będą ją lubić.

Ja polecam - z pewnością jest to coś innego na rynku wydawniczym. Na pewno nie będziecie się nudzić, a historia jeszcze nie raz Was zaskoczy :)

Tytuł: Malum 
Seria: Elite Kings Club
Autorka: Amo Jones
Ilość stron: 320


Za możliwość recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.




Czytaj dalej »

13 lip 2020

Dream Again - Mona Kasten



Jude i Blake tworzyli kiedyś zgraną parę. Byli szczęśliwi, kochali się. Jednak Jude wyjeżdża do Los Angeles, by spełnić swoje marzenia. To tam po jakimś czasie zrywa z chłopakiem, który bardzo to przeżywa. Jude po prostu łamie mu serce.
W życiu zawodowym również zalicza porażkę. Po skończonej grze w serialu, nie ma nowych zleceń. Zaczyna brakować jej oszczędności i dlatego też przeprowadza się do brata w Woodshill. Problem polega na tym, że jednym z jej nowych współlokatorów jest właśnie Blake, który daje jej jasno do zrozumienia, że nie jest tu mile widziana. Blake nigdy jej nie wybaczył tego, co zrobiła. Zaś Jude widzi, jak bardzo jej były chłopak się zmienił. W dodatku to ona się do tego przyczyniła.
Jednak między nimi wciąż istnieje pewne uczucie. Tylko czy będą w stanie mu podołać? Czy warto ponownie zaryzykować, kiedy już raz się zranili?

***

To już piąty tom serii Again od Mony Kasten. Bardzo się z nią polubiłam i powiem szczerze, że czwarty tom sprawił, iż naprawdę zainteresowałam się Blake'm. Wcześniej za nim nie przepadałam, a już w czwartym tomie poznajemy zarys jego historii. Zaciekawił mnie tak bardzo, że nie mogłam doczekać się premiery.

Chyba pierwszy raz czytałam książkę, gdzie główna bohaterka próbuje swoich sił jako aktorka - i nie jest to przerysowane. Jest takie prawdziwe i niekolorowe. Jude naprawdę się stara, ale przez pewien błąd wszystko szlag trafił. Wie, że takowy popełniła. W dodatku kolejne castingi, które oblewa, tylko ją utwierdzają w tym przekonaniu. Żałuje, bo ta praca naprawdę jej się podoba.
Zmuszona zostaje, by przeprowadzić się do brata - kończą się jej oszczędności. Chłopak nie wie do końca, o co tak naprawdę chodzi, a sama Jude też nie chce o tym mówić. Ona sama jest naprawdę fajną dziewczyną, chociaż jak tak dłużej się zastanowię, to nic szczególnego ją tutaj nie wyróżnia. Myślę, że śmiało mogę powiedzieć, że to prosta bohaterka.

Blake z kolei został przedstawiony jako chłopak poturbowany emocjonalnie przez kobietę, co pokazuje, jaki jest wrażliwy. I nie, wcale nie jest babą. W końcu kto by nie zareagował na to podobnie, kiedy miłość twojego życia cię rzuca, a mieliście przecież takie wielkie wspólne plany?
Z resztą ma swoje problemy - nabawił się kontuzji i powrót do zdrowia zajmuje mu więcej czasu niż by chciał. Przez to jest naprawdę sfrustrowany i nawet zgorzkniały. Jednak pewnej bohaterce innej części tej serii udaje się czasem do niego dotrzeć.

Uczucie między głównymi bohaterami nie zgasło i czuć to podczas lektury. Powiem szczerze, że im kibicowałam i naprawdę polubiłam Blake'a. Nie został przerysowany. Autorka pokazała, że facet także może cierpieć i mieć problem z ponownym zaufaniem.

Całość czyta się naprawdę super. Od samego początku wciągnęłam się w ich historię. To także duża zasługa tego, jak pisze autorka. Jej styl jest prosty i łatwy w odbiorze. Nie ma długich, zbędnych opisów, a rozdziały nie są za długie - to dla mnie najważniejsze cechy.

Jeszcze raz gorąco Wam polecam całą serię Again. Jest to jedna z lepszych, jaką czytałam :) Bohaterów naprawdę da się polubić :) Ich historie są wyjątkowe. Tym razem było podobnie.

Tytuł: Dream Again
Seria: Again
Autorka: Mona Kasten
Ilość stron: 480


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.




Czytaj dalej »

9 lip 2020

Grzeszny doktor - Whitney G.


Garret to przystojny, ceniony lekarz w sławnej nowojorskiej klinice, który po pracy lubi sprośne rozmowy z tajemniczą nieznajomą.

Natalie to ambitna rezydentka, która zostaje zmuszona do przeniesienia się do prywatnej kliniki, z czego nie jest zadowolona. Postanawia jednak przyjąć propozycję. Po pracy również uwielbia sprośne rozmowy z tajemniczym nieznajomym, które wynagradzają jej beznadziejne życie prywatne.

W końcu przekonują się do wspólnego spotkania. Natalie nie może doczekać się tego spotkania, bowiem D-Doctor bardzo ją intryguje. Nieoczekiwanie odkrywa, że internetowy znajomy to w rzeczywistości jej nowy przełożony. Wtedy sprawy komplikują się na dobre.

***

Pierwsza część Intensywnych doznań bardzo mi się podobała, dlatego też chętnie sięgnęłam po kolejną historię. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że są króciutkie - idealne na jeden wieczór. I wiecie co? Znów świetnie się bawiłam!

Natalie i Garret są do siebie bardzo podobni, jeśli chodzi o charakterki. Uparciuchy z nich jakich mało, naprawdę. Nie dziwota, że między nimi tak bardzo iskrzyło i to już od samego początku. Pomimo tego, że Garret jest jej przełożonym, to Natalie nie boi się pokazać swoich pazurków i potrafi zawalczyć o swoje. Chociaż jej metody są zabawne, to jednak spełniają swoją rolę.

Garret wydaje się być arogancki. Zapracowany, przystojny, momentami może niegrzeczny, ale mimo wszystko go polubiłam. Może dlatego, że jest bardzo ludzki i uczynny, ale nie napiszę wprost, co dokładnie mam tutaj na myśli. Warto jednak poznać go bliżej.

Nie ma co tutaj za wiele się rozpisywać, bo sama historia jest krótka. Z chęcią przeczytałabym o nich więcej, bo bardzo ich polubiłam, a szczególnie tę łączącą ich relację. Oczywiście w tle przewija się seks i to niekoniecznie grzeczny :)

Czyta się dobrze i szybko. Bardzo lubię styl autorki, bo jest po prostu łatwy w odbiorze. Nie ma żadnych udziwnień.

Jeśli macie ochotę na krótką wieczorną lekturę, to polecam Grzesznego doktora. Będziecie zadowoleni :)

Tytuł: Grzeszny doktor
Seria: Intensywne doznania
Autorka: Whitney G.
Ilość stron: 192


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.



Czytaj dalej »

6 lip 2020

Ostatnie zlecenie - Katarzyna Wilk



Dominika jest zawodową uwodzicielką. Zbiera dowody zdrad mężczyzn do spraw rozwodowych. W końcu żaden mężczyzna nie może się jej oprzeć - Dominika jest idealna, a każdy facet myśli tylko o jednym.
Kobieta zamierza zakończyć swoją działalność - jeszcze tylko ostatnie zlecenie, które będzie zwieńczeniem jej kariery. Malarka Anna chce doprowadzić do zdrady męża, Roberta. Dominika staje się przy tym bezwzględna. Nie przypuszcza jednak, że jej klientka może się wycofać. Przecież jej się nie odmawia. Dominika wchodzi w to zlecenie jeszcze głębiej. Wszystko okazuje się być inaczej niż sądziła. W dodatku przeszłość w końcu chce się na niej zemścić.

Czyżby ostatnie zlecenie miało ją zrujnować?

***

Bardzo długo zwlekałam z napisaniem opinii o tej książce. Czytałam ją i czytałam, a kiedy skończyłam, nie do końca wiedziałam, co takiego dostałam i co o tym sądzić.

Jak już wspomniałam na początku, Dominika jest zawodową uwodzicielką. W dodatku bardzo zadufaną i zapatrzoną w sobie. Materialistka, która nie liczy się z uczuciami innych, wykorzystująca bliskich. A te jej angielskie wstawki w dialogach tak irytują i tylko utwierdzają czytelnika w przekonaniu, jaka to ona jest pusta. Tak. Dominiki nie da się lubić, naprawdę.
Uważa się za super uwodzicielkę. Żaden facet nie ma prawa się oprzeć, a na wszystkie przeciwności Dominika ma plan.

Sprawa Ani i Roberta ma być ostatnia. Jest ona o wiele bardziej skomplikowana, bowiem Robert to naprawdę porządny gość, a to Ania nie jest taka święta, jakby się wydawało. Nie chcę wchodzić za bardzo w szczegóły, bo jeśli to zrobię, to zdradzę Wam całą fabułę.

Wszystko się też komplikuje, kiedy to Dominika dostaje groźby - prawdopodobnie od jakiegoś pokrzywdzonego faceta. Jej wspólnik postanawia się tym zająć i sądzi, że mu się udało. No cóż, był w błędzie.

Przez trzy czwarte książki nie wiedziałam, co myśleć. Miałam wrażenie, jakbym ciągle czytała jakiś wstęp. Większość to opisy, przemyślenia bohaterów i jest to męczące, bo naprawdę tego dużo. A jak już pojawiają się dialogi to te Dominiki są denerwujące, ale to przez to jaki jest z niej człowiek. I przez te trzy czwarte nie wiedziałam też, w którą stronę idzie ta historia. Dopiero pod koniec coś się dzieje, ale bieg wydarzeń można było przewidzieć. I cóż, gdybym miała to podsumować, to w sumie nie wiem, jak to zrobić. Nie wiem, co takiego więcej mogła przedstawić ta historia.

Podsumowując - niestety, była to ciężka lektura. Wywarła na mnie negatywne wrażenie. Gdzieś czytałam, że to kobiecy thriller, ale gdzie te cechy, to ja nie wiem. Może innym się spodoba, ale ja niestety nie polecę tej książki.

Tytuł: Ostatnie zlecenie
Autorka: Katarzyna Wilk
Ilość stron: 400
Wydawnictwo Otwarte

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte.




Czytaj dalej »

2 lip 2020

Inspiracja - Adrian Bednarek


Oskar pisze opowiadania o morderstwach, co jest swojego rodzaju terapią po tym, przez co chłopak przeszedł w przeszłości. Szukając inspiracji, udaje się na pogrzeb młodej dziewczyny, którą brutalnie zamordowano. Tam poznaje Luizę i jej młodszą siostrę Melę.

Pojawiają się kolejne ofiary, a w mieście mówi się już o seryjnym mordercy. W między czasie Oskar zbliża się do Luizy, co skutkuje odnalezieniem poszlak prowadzących do mordercy. Czy prawda, jaką odkryje, zniszczy ich związek?

***

Nie miałam jeszcze okazji czytać książki spod pióra Adriana Bednarka. Pamiętam, że jego poprzednia książka, Córeczki, cieszyła się dobrymi recenzjami, dlatego też postanowiłam sięgnąć po jego najnowszą historię. Chciałam dać szansę i przy okazji sprawdzić, czy się polubimy.

Oskar wydaje się być prostym chłopakiem. Trochę cichym, spokojnym, poturbowanym przez przeszłość. I mam tu na myśli, że naprawdę jest poturbowany - na późniejszych stronach dowiadujemy się, co takiego w życiu przeszedł i powiem szczerze, że dziwię się, iż był w miarę normalny. Naprawdę.
Pisze opowiadania o morderstwach, które potem publikuje na Wattpadzie. Są bardzo realistyczne i to mnie już zmartwiło, jeśli chodzi o niego.
Na studia nie poszedł. Pomaga ojcu w sklepie, któremu nie powodzi się najlepiej. Z ojcem też mało co rozmawia. Większość czasu spędza w pokoju, który jest niczym forteca.

Luiza także wydaje się być taką prostą dziewczyną. Nie studiuje, co również jest skutkiem jej przeszłości. Momentami jest irytująca, wręcz dziwna, jakby na niczym jej nie zależało. Ale za to chętnie wdaje się w dyskusje z Oskarem na temat jego opowiadań, czy w ogóle jakiś plotek związanych z morderstwami. Jakoś niekoniecznie ją polubiłam. Momentami odnosiłam też wrażenie, że zależało jej jedynie na seksie z Oskarem - na początku na pewno tylko o to chodziło. Potem już niekoniecznie.

Meli też nie polubiłam. Jest rozpuszczona, po prostu. Typowa młodsza siostra. Imprezki, chłopaki, bunt, dziecinne zachowanie. Myślę, że to najlepsze podsumowanie.

Jeśli chodzi o całość i te wszystkie morderstwa - to przez trzy czwarte książki czytało mi się ciężko. Nie mogłam jakoś się wkręcić w lekturę. Czegoś mi brakowało. Nie specjalnie porwały mnie opisy tych wszystkich morderstw, czy opis tego, co myśli i kombinuje Oskar. Dopiero jakieś ostatnie 150-200 stron to prawdziwy sztos. To one wcisnęły mnie w fotel i byłam naprawdę pod wrażeniem tego, co wymyślił Autor, który po prostu nie cacka się ani z bohaterami swojej książki, ani z nami, czytelnikami.

Zakończenie naprawdę zaskakuje - położenie, w jakim znajduje się Oskar. W sumie to chyba się nie dziwię. Jego psychika już wcześniej została poturbowana, a co dopiero po kolejnych wydarzeniach. Kto by to wytrzymał?! Już nie mogę się doczekać kontynuacji. Jestem ciekawa, czy Oskar zrobi to, o czym myślę, czy może pójdzie w jeszcze inną stronę.

Jeśli chodzi o styl - myślę, że jest dobry. Dla mnie może nie idealny, nie zawsze czytało się super, to ogólnie jestem raczej zadowolona. Jedne rozdziały są krótsze, inne dłuższe, ale tego wymagała fabuła, więc też się tutaj nie przyczepię (bo jak wiecie, nie jestem fanką długich :D).

Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Autora i na pewno nie ostatnie. Inspiracja wypadła naprawdę dobrze i cieszę się, że dałam jej szansę. Czekam na kontynuację, która pojawi się już we wrześniu :)

Tytuł: Inspiracja
Autor: Adrian Bednarek
Ilość stron: 510

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu NOVAE RES.




Czytaj dalej »

29 cze 2020

Bezlitosna siła. Tom 4 Mars - Agnieszka Lingas-Łoniewska PRZEDPREMIEROWO



Mars i Liwia są jak ogień i woda - wydawałoby się, że każde z nich gra w innej lidze. W dodatku dzieli ich także różnica wieku. Ale kiedy Mars widzi doktor Liwię na horyzoncie, zaczyna wariować. Pragnie tę kobietę, choć ona uważa go za dzieciaka. Bo Mars na takiego się kreuje - odreagowuje w ten sposób bolesną przeszłość.

Liwia również nie miała lekko, ale podniosła się i jest teraz silną kobietą, która pomaga innym. Ciągnie ją do Marsa, choć stara sobie tłumaczyć, że jest inaczej. Ale chemia między nimi tylko rośnie.

Czy ta dwójka będzie w stanie zaufać sobie i pozwolić na szczęście, godząc się jednocześnie z przeszłością?

Finałowy tom serii Bezlitosna siła.

***

Na Marsa chyba czekałam najbardziej! Choć nie ukrywam, że z początku nie przepadałam za tym chłopakiem. Dopiero z czasem naprawdę go polubiłam i byłam bardzo ciekawa jego historii. W dodatku ta okładka :D Jak tu się nie rozpłynąć? :D

Mars, czyli Darek, to bardzo sprzeczna osobowość. Bezwzględny, głodny śmierci, a jednocześnie to taki śmieszek, głuptasek. Te jego żarciki chyba i sposób bycia luzaka do mnie przemówił najbardziej. Przez to odbierany jest przez innych czasami jako taki duży dzieciak. A w rzeczywistości też mężczyzna został bardzo zraniony i cierpi po dzień dzisiejszy. I szuka zemsty, której zamierza dokonać.

Liwia już raz porządnie sparzyła się na facecie, co kosztowało ją wiele. Została skrzywdzona, a bliska jej osoba się od niej odsunęła - z resztą nie tylko ona. Nie brnie w nowe związki, choć ostatnio próbuje. Tylko, że jej myśli zaprząta Mars.

Jedynie do czego mogę się przyczepić, to że faktycznie w tej serii uczucia między bohaterami pojawiają się zbyt szybko. Brakuje trochę tej chemii, która jest na początku. W Marsie rzuciło mi się to najbardziej. Jest to chyba jedyny mankament - no i może fakt, że czwarty tom jest taki krótki :D

Darek i Liwia to naprawdę dwa przeciwieństwa. Darek jest wybuchowy, kiedy Liwia jest spokojna. Można powiedzieć, że najpierw myśli, a dopiero potem działa. Darek z kolei nie zawaha się użyć siły, by obronić kogoś, na kim mu zależy.

W tym tomie po raz kolejny został poruszony problem krzywdzonych kobiet. Jest to popularny motyw, ale niestety wciąż na czasie. Liwia pomaga takim kobietom pozbierać się, zacząć żyć na nowo. Sama kiedyś została tym dotknięta. Jest naprawdę silna.
Wbrew pozorom Darek również jest silny. Dusi w sobie chęć zemsty. Stracił kogoś, kogo mocno kochał. Był wręcz zaślepiony chęcią zemstą, nie dopuszczając do siebie myśli, że coś mogło być inaczej niż sądził.

Pojawiają się także bohaterowie poprzednich części. Wszyscy są szczęśliwi, a co najważniejsze - mogą na siebie liczyć w trudnych chwilach. Tworzą wspaniałą rodzinę - trochę poturbowaną przeszłością, ale wciąż silną. Bo razem są naprawdę silni.

Mars to idealne zwieńczenie Bezlitosnej siły. Nie ukrywam, będę tęsknić za bohaterami, bo naprawdę się z nimi polubiłam. Fajnie było czytać, jak odnajdują siebie nawzajem i są w końcu szczęśliwi. Bo każdy z nich zasługuje na szczęście. Na uśmiech za wszystkie wylane łzy.

Tytuł: Mars
Seria: Bezlitosna siła
Autorka: Agnieszka Lingas - Łoniewska
Data premiery: 1.07.2020
Ilość stron: 256


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Burda.





Czytaj dalej »

25 cze 2020

To, co bliskie sercu - Katherine Center


Cassie pracuje w straży pożarnej, gdzie jest szanowaną kobietą strażak. Jest ambitna, odpowiedzialna i świetnie dogaduje się z kolegami z pracy. W remizie nie odczuwa tego, że jest kobietą. Ba, odnosi same sukcesy zawodowe i szykuje się jej kolejny. Tylko problem polega na tym, że dowiaduje się o nim po tym, jak ją ponosi i okłada pięściami pewnego znanego polityka.

W dodatku jej matka, która kiedyś zostawiła ją i jej ojca, dzwoni z prośbą o opiekę - jest ciężko chora i sobie nie radzi. Cassie z początku nie zamierza przystawać na jej propozycję. Nie chce zmieniać pracy, ani się przeprowadzać. Ale po wpadce nie ma wyjścia i musi się na chwilę usunąć. Przeprowadza się do matki i zmienia remizę, gdzie zaczyna od nowa.

Ląduje w staroświeckiej remizie, gdzie wszyscy panowie uważają, że kobieta nie powinna być strażakiem. Są braki w sprzęcie, którego nie ma, albo który szwankuje. Oprócz Cassie tego samego dnia zaczyna pracę też inny strażak - obydwoje zaczynają od zera.
W między czasie próbuje nauczyć się życia z matką. W pracy stara się nie wychylać i pamiętać o wszystkich zasadach, o których mówiła jej kapitan w poprzednim miejscu pracy. Staje się to trudny, bo jej nowy kolega jest nieziemsko przystojny - z tego też powodu Cassie postanawia go unikać.

Jednak nic nie jest kolorowe....W pracy zaczyna się wszystko komplikować, a jakby tego było mało, Cassie dowiaduje się, że matka ją okłamywała... Czy Cassie poradzi sobie z tym wszystkim?

***

Napiszę prosto z mostu - nie sądziłam, że to będzie taka świetna lektura! Zapowiadało się dobrze, a wyszło jeszcze lepiej :)

Cassie to równa babka. Z chęcią bym się z nią zakumplowała. Pracuje jako strażak i jako kobieta radzi sobie naprawdę świetnie. Pnie się po szczeblach kariery i naprawdę na to zasługuje. Momentami można odnieść wrażenie, że to chłopczyca. Może dlatego, że większość czasu przebywa z chłopakami w pracy. Ona chyba sama zapomniała, jak to jest być kobietą. I to nie tylko z powodu pracy, ale i pewnych wydarzeń z przeszłości, które odcisnęły na niej piętno.
Stara się nie dawać ponieść emocjom, a kiedy daje im upust to cóż - idzie na całego, naprawdę.
Nie jest chętna na pomoc matce. Upiera się przy odmowie, ale kiedy się okazuje, że może zostać zwolniona z powodu pewnego wybryku, sama proponuje, że się przeniesie. I w ten o to sposób przeprowadza się do matki, która jest chora. Cassie nie ma jednak pojęcia w jakim stopniu.

W tym samym momencie w nowej remizie pracę zaczyna frycek - w przeciwieństwie do Cassie on jest żółtodziobem, ale jakim przystojnym! Wesoły, gadatliwy, przyjacielski. Nie da się go nie lubić. A jak się z czasem okazuje frycek również ma za sobą trudną przeszłość i jego praca strażaka wcale nie jest taka pewna.

Nie chcę dalej zagłębiać się w fabułę, ale pewnie się domyślacie, że nie bez powodu wspomina się o przystojnym strażaku. Owszem, Cassie na niego leci, ale czy ze wzajemnością? Tego już Wam nie powiem.

Zwrócę jednak uwagę na to, że autorka świetnie się przygotowała do napisania tej książki. Zrobiła bardzo dobry research, o czym sama pisze w podziękowaniach. Dlatego też wszystkie opisy akcji, żarciki strażaków, ich praca, zostały bardzo dobrze odzwierciedlone. Czyta się to z dużym zaciekawieniem. Nic tutaj nie zostało przerysowane.
Rozdziały nie są długie, choć zdarza się kilka takich. Ale jest ich naprawdę mało. Autorka zazwyczaj kończy rozdziały w takich momentach, że trudno jest nie zacząć czytać kolejnego.

Jest to świetny romans. Pełno tutaj humoru, a kreacja bohaterów wypada super. Każdy ze strażaków jest taki prawdziwy. Jednych się lubi, a drugich już niekoniecznie. Choć momentami się bałam, że za chwilę się znudzę, bo nie ma tutaj jakiś spektakularnych wydarzeń, to za każdym razem okazywało się to być zbędną obawą.

Jeśli macie ochotę na świetny romans z kobietą strażak w tle - gorąco polecam. Gwarantuję, że się nie zawiedziecie.

Tytuł: To, co bliskie sercu
Autorka: Katherine Center
Ilość stron: 480

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Muza.



Czytaj dalej »

22 cze 2020

Ciche dni - Abbie Greaves



Maggie i Frank nie zamienili ze sobą ani jednego słowa już od pół roku, a są małżeństwem już kilkadziesiąt lat. Maggie jest zdruzgotana, bo nie ma zielonego pojęcia, dlaczego jej mąż przestał z nią rozmawiać. Próbuje wielu rzeczy, by go zmusić do rozmowy, aż w końcu daje mu czas, by sam się odezwał. Tylko, że ten czas powoli mu się kończy...

Maggie posuwa się do drastycznych kroków i postanawia targnąć się o własne życie. Lekarze wprowadzają ją w śpiączkę farmakologiczną. Jej rokowania nie są najlepsze, dlatego też Frank trwa przy jej szpitalnym łóżku i zaczyna w końcu mówić. Przedstawia jej wyjaśnienie swojego zachowania z nadzieją, że Maggie go nie zostawi. Czy prawda ją uratuje?

***

Muszę od razu napisać, że ta historia mnie zaskoczyła i to bardzo pozytywnie. Sądziłam, że w rękach trzymam książkę o problemach małżeństwa, a w rzeczywistości dostałam coś innego, głębszego i poważniejszego.

Wydaje się, że małżeństwo Maggie i Franka jest udane, a oni szczęśliwi. Jednak przez ostatnie pół roku wszystko się popsuło. Frank przestał odzywać się do swojej żony, a ta jest zrozpaczona, bowiem nie ma zielonego pojęcia.

Frank od zawsze był nieśmiały - czy to za młodu, czy to nawet na starość. Jest trochę wycofany z życia na własne życzenie, ale to z powodu jego charakteru. Ale pomimo tego udało mu się poznać Maggie i się w niej zakochać.

Maggie zaś od zawsze była obrotna i pogodna. Dziwiłam się, że taka kobieta jak ona wyszła za Franka. Czasami miałam wrażenie, że do siebie nie pasują, a chwilę potem czytałam, jak to się wzajemnie uzupełniają.

Ale Frank przestaje się odzywać do Maggie, a ta jest naprawdę zdesperowana i zdecydowana posunąć się daleko, byleby jej mąż zaczął mówić. Nie wie, czy go czymś uraziła, czy może coś ukrywa. Kiedy Frank w szpitalu zaczyna w końcu opowiadać o tym, co go skłoniło do milczenia, okazuje się, że za tym wszystkim stoi coś głębszego. Cała ta sprawa dotyczy jeszcze kogoś i tego zupełnie się nie spodziewałam. Nie chcę tutaj pisać dokładnie o co i o kogo chodzi, bo byłyby to spojlery. A sądzę, że jeśli sięgnięcie po tę książkę, to Was to też zaskoczy.

Czy postępowanie Maggie i Franka można usprawiedliwić? Powiem szczerze, że nie wiem, co o tym wszystkim sądzić. W trakcie czytania dowiadujemy się, że nie tylko Frank miał jakąś tajemnicę - Maggie miała ich o wiele więcej i myślę, że one bolą bardziej.

Styl, jakim została napisana ta historia, jest dobry. Czytało się naprawdę dobrze. Ja się wciągnęłam już od samego początku - jest to dla mnie ważne, bo rzadko kiedy sięgam po taki gatunek literacki.
Autorka świetnie oddała emocje naszych bohaterów i stworzyła naprawdę bardzo dobrą historię, która mnie zaskoczyła. Choć momentami się domyślałam, co może się wydarzyć z pewną postacią, to reszta była dla mnie niespodzianką.

Książka Ciche dni pokazuje, że nie ma małżeństwa idealnego. Wszyscy popełniają błędy i ważne jest, by ze sobą rozmawiać, a nie dusić w sobie to, co nam leży na sercu.

Tytuł: Ciche dni
Autorka: Abbie Greaves
Ilość stron: 320

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu MUZA.



Czytaj dalej »

18 cze 2020

Zapomnij, że istniałem - Beata Majewska



Po śmierci żony i synka Rafał Snarski postanawia wyjechać i zacząć od nowa, choć wie, że już nigdy nie będzie tak samo. Przenosi się do niedużej wioski, gdzie wszyscy wszystko wiedzą i o wszystkim plotkują. Niekoniecznie jest miły, mówi co myśli i z pewnością nie pozostawia po sobie dobrego wrażenia.

Luiza to młoda kobieta, która pełni funkcję sołtysa. Jest bardzo profesjonalna, dlatego też stara się nie patrzeć na Rafała jak na mężczyznę, a wyłącznie jak na mieszkańca. Chociaż ich pierwsze spotkanie jest bardzo burzliwe. Nie zniechęca to jednak kobietę. Ta postanawia mu pomóc i nawet zaczynają się dogadywać, a ich spotkania zaczynają być na porządku dziennym. Przez to narzeczony Luizy, Damian, staje się o nią zazdrosny i posuwa się do pewnych czynów. W między czasie mydli jej oczy, ale Luiza dowiaduje się prawdy i zaczyna kwestionować ich związek.

Sytuacja Rafała również się zmienia. On także musi podjąć się pewnych kroków i zapomnieć o Luizie, bowiem przeszłość zapukała do jego drzwi. Musi zostawić Luizę w spokoju, ale ta jest bardzo upartą kobietą...

***

Twórczość Beaty Majewskiej, a także Augusty Docher, jest dla mnie bardzo specyficzna, dlatego nie od razu zdecydowałam się na lekturę. Wzięłam się jednak za nią z otwartym umysłem, ale niestety, już na początku ciężko mi było się wczuć w historię.

Zarówno Luiza, jak i Rafał to irytujące postaci. Są warci siebie, naprawdę. Jak tak zastanowię się po dłuższym namyśle, to ani jej, ani jego nie polubiłam.

Luiza jest bardzo pewna siebie, momentami arogancka. Jest także panią sołtys i mam wrażenie, że przez to wywyższa się jeszcze bardziej. Dba o to, by nienagannie się prezentować oraz odpowiednio zachowywać. W końcu jest panią sołtys - tak, podkreśla to za każdym możliwym razem. Mieszka z rodzicami i odnoszę wrażenie, że nie zawsze ich docenia.
Na innych patrzy krytycznie, a sama czasami zachowuje się nie lepiej. Dziwiłam jej się od początku, że związała się z Damianem i nie widziała tego, jaki z niej jest człowiek. Widać to było gołym okiem, że zależało mu jedynie na jej pieniądzach. Jemu samemu szkoda było wydawać pieniądze na własną dziewczynę, a co dopiero na ślub!

Rafał to taki prosty chłop i to w dodatku arogancki. Nie patrzy na to, co mówi, czy to właściwe czy nie. Jego język również pozostawia wiele do życzenia. Nie potrafiłam go polubić, choć naprawdę się starałam. Chociażby ze względu na jego historię. Czasami sam nie wie, czego chce. Jest też dość wybuchowy. Nigdy nie wiadomo, co mu siedzi w głowie.

Tak jak na wstępie wspomniałam, od początku ciężko mi się było wczuć - ale oprócz tego ciężko też mi się czytało. Odniosłam wrażenie, że styl był jakiś specyficzny, ale ciężko mi tutaj wskazać coś konkretnego.
Sama fabuła mnie zaskoczyła - chociaż nie wiem, czy wątek sensacyjny, który pojawia się później, tutaj pasuje. Myślę, że mi przeszkadzał, a przez to całość nabrała innego wymiaru. Tą drugą część czytało mi się jeszcze gorzej, właśnie przez niego, bo nie zrobił na mnie pozytywnego wrażenia. Ale pomimo tych wad (w mojej ocenie), to Autorce udało się mnie zaskoczyć na sam koniec! Na tyle, że na pewno sięgnę po kontynuację, kiedy już powstanie :)

Cóż, mnie akurat ta historia się nie spodobała, choć naprawdę dałam jej szansę. Wiem jednak, że jest dużo osób, którym ta książka naprawdę się podobała. Dlatego tak jak zawsze zachęcam, abyście sami przeczytali i ocenili :)

Tytuł: Zapomnij, że istniałem
Autorka: Beata Majewska
Ilość stron: 376


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.





Czytaj dalej »

15 cze 2020

W twoim cieniu - Anna Kasiuk



Agnieszka postanawia zaryzykować i stawia duży krok w swoją przyszłość - przeprowadza się z małej miejscowości do Warszawy, gdzie podejmuje pracę w korporacji. Jej marzenia zaczynają się spełniać, ale nie przypuszczała, że będzie jednak to trudne. Praca w korporacji okazuje się nie być taka, jak to sobie wyobrażała.

Dziewczyna jednak się nie poddaje. Realizuje kolejne zadania, a w między czasie zaprzyjaźnia się z sąsiadem, do którego szybko zaczyna czuć coś więcej i to ze wzajemnością. Wspierają się pod każdym względem.

Jednak wszystko się komplikuje, kiedy Agnieszka dowiaduje się prawdy na temat swojego sąsiada...

***

Jeśli chodzi o twórczość Anny Kasiuk, to wcześniej czytałam jedynie Kwiaciarkę, ale pamiętam, że historia bardzo mi się podobała. O nowej serii słyszałam wiele dobrego, dlatego też chętnie sięgnęłam po ostatnią nowość jej autorstwa.

Nie ukrywam, że z Agnieszką nie bardzo się polubiłam. Może dlatego, że jak dla mnie jest spokojną postacią, taką trochę szarą myszką. Ma ambitne plany, a rodziców trochę surowych (a raczej to matka jest tutaj "ciężka"). Pracuje u matki, ale nie jest z tego zadowolona. Marzy jej się stolica i kariera. Dlatego też postanawia aplikować o pracę w Warszawie. W końcu jej się udaje i ma zaledwie kilka dni na przeprowadzkę do nowego miejsca.
Myśli rozsądnie - nie pcha się do centrum, bo nie bardzo byłoby ją stać. Woli obrzeża, co też jej nie przeszkadza. Mieszkanie, które wynajmuje również bardzo jej się podoba. Jeśli chodzi o sąsiadów to nie przepada za wszystkimi.
W pracy jest ambitna i dobra. Wykonuje wiele roboty i choć jej się nie podoba, że jej przełożona ją wykorzystuje, to siedzi cicho i robi dalej, co jej każą.
Szybko zaczyna pracę przynosić do domu. Wpada w wir pracy, zaczyna trochę się zaniedbywać. Zaczyna jej też pomagać Eryk - sąsiad, za którym z początku nie przepadała.

Eryk w pierwszej chwili wydaje się być gburem, cwaniakiem - przynajmniej w moim odczuciu. Dlatego też go nie lubiłam przy pierwszym poznaniu. Dopiero z czasem moje uczucia wobec jego osoby się zmieniły, bowiem naprawdę dobrze traktował Agnieszkę. Chociaż jedno jego zachowanie sprawiło, że znów go nie lubiłam xD Dopiero z czasem wszystko się wychodzi na jaw. Bowiem okazuje się, że nasz Eryk nie do końca był szczery - po części, bo o niektóre rzeczy po prostu Agnieszka nie pytała. Nie będę tutaj więcej pisała na ten temat, bo nie chcę spojlerować, ale kiedy dziewczyna się dowiaduje wszystkiego, to według mnie trochę przesadnie reaguje. Zapatrzona jest w swój światopogląd i próbuje się go trzymać.

A to co najważniejsze to temat, jaki jest tutaj poruszany przez Autorkę, a mianowicie praca w korporacji. Autorka nie przedstawia jej w samych superlatywach. Ukazuje także tę "ciemniejszą" stronę pracy. Agnieszkę dotyka praktycznie każda wada tej pracy. Nic tutaj nie jest przekoloryzowane.

Czyta się dobrze, choć na początku ciężko było mi się wczuć. Trochę mi zajęło, by też przyzwyczaić się do stylu, jakim jest napisana ta historia. Nie jest to żaden minus, bo całościowo wypada naprawdę bardzo dobrze. Mnie ta książka bardzo pozytywnie zaskoczyła i czytałam z zapartym tchem.

Jeśli macie ochotę na historię z życia wziętą - serdecznie polecam. Ja sama z miłą chęcią sięgnę po pozostałe książki z tej serii :)

Tytuł: W twoim cieniu
Seria: Oczami kobiet
Autorka: Anna Kasiuk
Ilość stron: 352


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia