23 paź 2020

Piątkowe polecajki #3

Kolejny tydzień szybko zleciał! A co za tym idzie, czas na Piątkowe polecajki.

Zaproszenie do nich przyjęła Anna Dąbrowska.

Na wstępie chciałabym bardzo serdecznie podziękować za zaproszenie do piątkowej polecajki. Przyznaję się, że w ostatnim czasie bardzo mało czytam. Stosik książek must have rośnie, a ja tylko spoglądam na niego z nadzieją, że już niedługo przeczytam wszystkie pozycje, a jest ich całkiem sporo! Szalenie intryguje mnie powieść Ani Ziobro „Tysiąc kawałków” i obiecuję, że jeszcze w tym roku ją przeczytam.  

Ostatnio skupiam się na swoich książkach – na pisaniu nowych historii, redakcjach książek ukończonych, które niedługo się ukażą. W listopadzie ukaże się „Czas na ciszę” - historia charyzmatycznego wokalisty zespołu Płomienie. W międzyczasie zaczęłam czytać Biancę Iosivoni i już mogę Wam powiedzieć, że przepadłam z kretesem. Kompletnie zatraciłam się w tej historii! „Falling fast” posiada treść, która uzależnia. Przypomina mi styl pisania mojej ukochanej Brittainy C. Cherry. Romantyczkom radzę koniecznie zainteresować się tą pozycją!

Najbardziej cenię książki, których zakończenia nie jestem w stanie przewidzieć, co się niestety bardzo rzadko zdarza. Po kilku rozdziałach dokładnie wiem, jak dana powieść się zakończy. Jedną z książek, która mnie totalnie zaskoczyła jest to powieść „Coraz większy mrok” – Colleen Hoover. Nie byłam w stanie przewidzieć TEGO zakończenia, a skończyło się naprawdę nieprzewidywalnie!  Nie wiem jak zachowałabym się na miejscu głównej bohaterki, która odkryła wielką tajemnicę w domu swojego zleceniodawcy – domu, w którym przeprowadza reserch potrzebny do napisania powieści, która kończyłaby bestsellerową serię książek jego chorej żony. Serdecznie polecam Wam tę historię!

 

Znacie któryś z tytułów? :) Coraz większy mrok również mnie zaskoczył :)

Czyje polecajki chcielibyście zobaczyć w przyszłym tygodniu? :)




Czytaj dalej »

22 paź 2020

Rock Chick. Tom 3 Od pierwszego wejrzenia - Kristen Ashley

Roxie miała prosty plan na życie - widziała swoją przyszłość w różowych okularach. Niestety, dziesięć lat później nie jest tak kolorowo, jak sobie to wyobrażała. Owszem, może i ma ciuchy, czy buty znanych projektantów, ale kariery zawodowej nie zrobiła, ani nie zdobyła serca milionera. Za to tkwi w związku z krętaczem Billym, który obiecał jej złote góry i rezydencję z bajki. A tym czasem co chwilę się przeprowadzają.

Roxie kilka razy próbowała z nim zerwać, ale ten nie dopuszcza do siebie takiej myśli. Nie pozwala jej odejść. Zawsze po nią wraca. Roxie ma serdecznie dość, zwłaszcza, że bliscy namawiają ją, by raz a porządnie porzuciła tego faceta.

Idealna okazja wydaje się być wtedy, kiedy postanawia odwiedzić wujka, który nie odzywał się do jej rodziny (jedynie tylko z Roxie pisał listy). Dziewczyna chce go w końcu poznać na żywo, a przy okazji uciec z toksycznego związku.

Nie spodziewa się jednak tego, że zostanie tak ciepło przywitana, a szaleństwo znajomych wujka się jej udzieli. Wszystko komplikuje też fakt, iż spotyka szalenie przystojnego policjanta. Hank jest rozchwytywany przez kobiety, ale wciąż nie znalazł tej jedynej. Jednak w ciągu chwili wpada mu w oko Roxie! Hank już wie, że Roxie jest jego.

Czy ta para ma szansę na szczęście? Czy Billy w końcu odpuści?

***

Pierwszy tom czytało mi się fajnie, choć momentami powtarzalność akcji już nudziła. O drugim zapomniałam i wzięłam się za trzeci. A po nim zaczęłam się zastanawiać, czy ta seria z tomu robi się co raz głupsza, czy to może tylko trzeci tom tak wypadł? Będę musiała nadrobić drugi. Koniecznie.

Zacznę chyba od tego, że całość jest tutaj specyficzna. Wydaje mi się, że pierwsza część nie była taka, albo przynajmniej to tak nie rzucało się w oczy. W tym tomie widać to od początku. To taki specyficzny humor, choć momentami głupota bohaterów jest po prostu niesamowicie okropna.

Roxie to taka nieogarnięta dziewczyna, którą łatwo zmanipulować - a już na pewno to zadanie ma ułatwione przystojny facet. Stara się racjonalnie myśleć i działać, ale kończy się raczej na myśleniu - chociaż później to nawet i z tym jest ciężko. Wygadana, lubi dobrze się ubrać. Ważna jest dla niej rodzina. Tkwi w toksycznym związku z Billym. Przez długi czas nie widzi, że ten związek jest zły - mimo że jej bliscy trąbią o tym na prawo i lewo. Dopiero po kilku latach zaczyna widzieć to, czego nie chciała.

Hank jest przystojnym policjantem. Z pierwszego tomu pamiętam, że był trochę takim tajemniczym gburem, ale intrygującym. A w tym tomie dostałam jego przeciwieństwo. Musi mieć to, co chce. W sumie to jego zdanie liczy się bardziej od Roxie. Jak sobie coś postanowi, to tak ma być. Powiem szczerze, że momentami nie podobało mi się to, jak przedmiotowo traktował dziewczynę i wszystko załatwiał za pomocą seksu. Okej, to romans, erotyk i w ogóle, ale tutaj to było takie, że tylko przewracałam oczami i się wkurzałam. Hanka w ogóle nie polubiłam, bo inteligencją nie grzeszył. Aż nie wierzę, że to ta sama postać, co z początku serii. Już nie wspominając o miłości od pierwszego wejrzenia. Dosłownie.

Nie powiem, może i tutaj nie brakuje akcji - co chwilę coś się dzieje. Billy próbuje pokrzyżować plany Roxie, ale to wszystko psuje całościowy wydźwięk. Można by pomyśleć, że wszyscy bohaterowie, to jacyś wariaci, krejzole, a ich głupota nie zna granic. Szczerze? To po którejś stronie nie mogłam się doczekać, aż skończę czytać. I choć mam pewne przypuszczenia, co do następnej części, to niestety, nie jestem pewna, czy po nią sięgnę. Chyba najpierw nadrobię drugi tom, żeby się przekonać, czy tam też już było źle, czy może to tylko trzeci tom tak kiepsko wypada.

Styl i język charakteryzują się prostotą. Wszystko ma zabawny wydźwięk, ale ten humor, przynajmniej dla mnie, jest specyficzny. Dla mnie nie było to zabawne, a po prostu głupie i żenujące. Zaś rozdziały są różnej długości.

Cóż, nie była to trafiona lektura. 

Tytuł: Od pierwszego wejrzenia
Seria: Rock Chick
Autorka: Kristen Ashley
Ilość stron: 480


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Akurat.




Czytaj dalej »

20 paź 2020

PInk Tattoo Tom 3 Jaśmina - Anna Szafrańska


PInk Tattoo to nie tylko azyl Jaśminy - to także rodzina. W końcu znalazła spokój i choć wciąż uważa siebie za winną, to po sobie nie daje tego poznać. Wygadana, pyskata, żywiołowa dziewczyna. Dusza salonu.

Tymon przekonał się na własnej skórze, co to znaczy odpowiedzialność za własne czyny. Zmienił się, mrok zajrzał do jego duszy, ale postanowił spróbować nauczyć się żyć na nowo. Zwłaszcza, że wszyscy są chętni do pomocy.

Żadne nich nie spodziewało się, że we własnych ramionach mogą znaleźć ukojenie i upragniony spokój. Tylko czy pozwolą sobie na chwilę szczęścia?

***

Przyszedł czas na finał serii PInk Tattoo! Nie mogłam się doczekać, bo serię naprawdę polubiłam. Czy ostatni tom mnie usatysfakcjonował?

Jaśmina to z pewnością dusza całego PInk Tattoo. Dziewczyna ma charakterek, jest wygadana i pyskata. Mówi, co myśli, choć przy okazji uważa, by nie zranić najbliższych. Dla każdego poświęci swój czas, a przy okazji w tym wszystkim zaniedbuje siebie. Bo pod maską tej szczęśliwej i uśmiechniętej Dżas, kryje się poraniona dusza, która uważa, że nie zasługuje na szczęście. Uważa, że nie da szczęścia swojemu wybrankowi, dlatego też postanowiła iść przez życie w pojedynkę.

Tymon w końcu mógł znowu zacząć żyć, choć po tym, co przeżył, z pewnością jest to trudne. Na własnej skórze przekonał się, co to znaczy odpowiedzialność. Wiele razy się odwracał, by przeżyć. Zamknął swoją duszę, zapomniał o uczuciach. Teraz miał pozwolić na to wszystko. Musiał nauczyć się na nowo żyć wśród ludzi. Nie przyszłoby mu do głowy, że widok Dżas sprawi, że będzie miał w głowie swoją przyszłość.

Z całą pewnością można napisać, że ta para bohaterów to prawdziwa mieszanka wybuchowa. Ich pierwsze spotkanie może trochę oklepane, ale jak się potem okazuje - wcale już nie tak bardzo. Dżas ten jeden raz pozwala sobie na coś więcej i szybko tego żałuje. Z drugiej strony zachowanie Tymona wydaje się być w jego stylu - przynajmniej na tamtą chwilę. W rzeczywistości tak naprawdę już wtedy zawładnęli swoimi serduszkami.

Tak jak w poprzednich tomach, tutaj uczucie między bohaterami również pojawia się dość szybko. Trochę to kłuje w oczy, ale można powiedzieć, że niech będzie - tyle się już wycierpieli, to niech chociaż szczęśliwie się zakochują w sobie. Gdybym miała się jeszcze czegoś przyczepić, to jednego z wydarzeń, a mam tutaj na myśli ślub pewnych osób. Kobieta przy załatwianiu ślubu cywilnego podaje urzędnikowi nazwisko, jakim będzie się posługiwać. A w książce wyszło na to, że mówi o tym dopiero w dzień ślubu. Chyba, że zostało to specjalnie powiedziane, by ta Pani się pochwaliła, że będzie mieć dwuczłonowe nazwisko. Chyba tylko to mi się tak rzuciło w oczy.

Po raz kolejny nie jest to kolorowa historia. Dżas naprawdę wiele wycierpiała i wciąż cierpi, a to wszystko przez niewiedzę i czyjeś kłamstwa. Jak sobie pomyślę, że można tak kłamać i to w dodatku na taki temat, to aż mnie skręca. Powyrywałabym nogi temu komuś. Specjalnie piszę tak tajemniczo, bo nie chcę Wam niczego spojlerować.
Tymon także nie ma lekko - musi od nowa zbudować zaufanie nie tylko swoje, ale i bliski. Musi nauczyć się na nowo żyć, być wrażliwym na innych. Musi nauczyć się ludzkich odruchów, które się w nim zatarły. 
Plus z pewnością jest taki, że ta dwójka to bardzo pozytywne postaci. Ich rozmowy często kończą się na docinkach i kłótniach niczym jak u dzieci. Dobrali się idealnie i wcale nie czuć różnicy wiekowej między nimi - oni sami także jej nie zauważają.

Nie ukrywam, że zakończenie tego tomu mnie zaskoczyło. Z pewnością to jeden wielki rollercoaster emocjonalny. A epilog wydawał mi się być napisany na już - tak, jakby zostało rzucone hasło, że już trzeba kończyć. Chyba dopiero dodatek daje czytelnikowi satysfakcję :)

Czyta się naprawdę dobrze i szybko. Od początku można się wciągnąć. Rozdziały są różnej długości - ja osobiście preferuję te krótsze, bo łatwiej jest skończyć w danym miejscu :) Emocje targane bohaterami zostały bardzo dobrze oddane. Autorka świetnie to zrobiła i wczuła w swoich bohaterów.

Nie ukrywam, że polubiłam się z całą rodzinką PInk Tattoo i będzie mi ich brakować. Cała seria to historia poturbowanych przez życie osób, które w końcu znajdują własne szczęście i prawdziwą rodzinę. Nie zapominają o przeszłości, bo ta zawsze będzie ich częścią. Po prostu godzą się z nią, zamykają ten rozdział swojej historii i idą dalej - z uśmiechem na twarzy i miłością w sercu.

Tytuł: Jaśmina
Seria: PInk Tattoo
Autorka: Anna Szafrańska
Ilość stron: 355

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Autorce i Wydawnictwu NieZwykłe.



Czytaj dalej »

18 paź 2020

Marzenia mają twoje imię - Karolina Klimkiewicz

Życie Cedricka jednego dnia legło w gruzach. Miał wszystko zaplanowane, wydawało mu się, że jest szczęśliwy i tak zostanie. Nie miał pojęcia, jak bardzo się mylił.

Letty przyjęła to, co przygotował dla niej los. I choć żyła marzeniami, to nie miała nadziei, by się spełniły.

Ta dwójka spotyka się w najgorszym i najlepszym dniu. Wydawałoby się, że to przeznaczenie ich połączyło, ale nie wszyscy w to wierzą. Czy będą potrafili cieszyć się teraźniejszością? Tym, co tu i teraz?

***

Wcześniej czytałam już jedną książkę Autorki i choć nie wywarła na mnie ona super wrażenia, to postanowiłam dać szansę przy kolejnej. Zwłaszcza, że okładka i opis naprawdę zachęcały do lektury. Czy czuję się usatysfakcjonowana? Czy mi się podobało? Zapraszam do lektury!

Cedrick wydaje się być szczęśliwym facetem. Ma dobrą pracę, ma narzeczoną, jest szczęśliwy. W ich życiu łóżkowym również się układa. Przynajmniej tak uważa, choć dostrzega, że coś się dzieje z tą jego narzeczoną. I się nie myli, bo wkrótce dowiaduje się, że ślubu nie będzie, ona go nie kocha, ma kogoś i w ogóle jest z tym kimś w ciąży. Mężczyzna jest wściekły, najchętniej kogoś by rozwalił i w takim stanie spotyka Letty.

Letty wydaje się być dobrą dziewczyną. I choć w pierwszej chwili Cedrick na niej się wyładowuje, ta się nie zniechęca. Zwłaszcza, że za jakiś czas znów spotyka tajemniczego mężczyznę z windy. Ona uważa to za przeznaczenie, a on z tego się śmieje. Nie wierzy w takie rzeczy. Tyle że na jednym spotkaniu się nie kończy. Wpadają na siebie znów i postanawiają zagrać w grę - mieć układ. Robią co chcą, mówią co myślą, skupiają się na sobie - liczy się teraźniejszość, tu i teraz.

Powiem szczerze, że miałam problem z tymi bohaterami. Do żadnego z nich nie zapałałam sympatią. Cedrick potrafi być głupkiem, trochę zadufanym w sobie. Od Letty wymagałby wiele, a sam nie daje nic. 
Letty z kolei wydaje się być wariatką - ale spokojnie, całe szczęście to nieprawda (tak nie do końca może bym powiedziała). Przez jej zachowanie przez większość lektury zastanawiałam się, czy ona w ogóle istnieje naprawdę, czy to może jakiś wątek paranormalny i zjawa, która pojawia mu się przed oczami. Dość długo człowiek nie rozumie zachowania głównej bohaterki. Popada z jednej skrajności w drugą. Jest bardzo tajemnicza, ale zmusza mężczyznę to zastanowienia się nad swoim życiem i sobą.

Niektóre wydarzenia były dla mnie tutaj na siłę i nienaturalne, jakoś nie pasujące do bohaterów. Od początku też jakoś ciężko było mi się wczuć w tę historię i poczuć to coś. Nie czytałam jej z zapartym tchem. Chwilami się nudziłam i przewracałam oczami. Brakowało mi tutaj realności, prawdziwego odczucia. Uczucia między bohaterami również do mnie nie przemówiły.

W pewnym momencie, dość późno zaczęłam uważać, że tutaj jednak chodzi o coś innego (mam na myśli Letty). Zaczęłam coś podejrzewać i te podejrzenia potwierdziły się na koniec - tutaj muszę za to przyznać Autorce plus, bo sprytnie i dobrze ukryła całą prawdę. Serio, ja przez długi czas sądziłam, że możemy mieć tutaj wątek paranormalny ^^'. A kiedy poznałam tę tajemnicę, to zaczęłam się zastanawiać nad zachowaniem Letty. Doszłam do wniosku, że ją to przytłoczyło psychicznie. Nie dała sobie też pomóc. Trwała przy swoim.

Wiem, że może Wam się wydawać to wszystko niespójne to, co napisałam, ale nie chciałam za bardzo zagłębiać się w fabułę, bo ta jednak potrafi na koniec zaskoczyć. Jeśli chodzi o styl i język to jest on w porządku, choć czasami niektóre dialogi wydają się być nienaturalne. Całościowo zabrakło mi tego czegoś.

Jedno jest pewne - ta historia pokazuje, że często zapominamy o dziś. Skupiamy się na przyszłości, a zapominamy o teraźniejszości. Warto się zatrzymać na chwilę i to zmienić. Bo nigdy nie wiadomo, jaki los nas czeka jutro, czy pojutrze.

Nie skreślam Autorki, ponieważ ma potencjał i pomysły. Z miłą chęcią będę śledzić jej postępy :)

Tytuł: Marzenia mają twoje imię
Autorka: Karolina Klimkiewicz
Ilość stron: 300

Za możliwość recenzji dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Inanna.

Na trzecie urodziny bloga będzie zorganizowane rozdanie, w którym do wygrania będzie egzemplarz tej książki :)



Czytaj dalej »

16 paź 2020

Piątkowe polecajki #2

Przyszedł czas na kolejne polecajki!

Tym razem zaprosiłam Adriana Bednarka:

Ostatnie dwa miesiące to dla mnie wyjątkowo specyficzny okres tak pisarsko, jak i czytelniczo. Natłok książkowych projektów tych bieżących, tych których efekty pojawią się w dalszej i bliższej przyszłości, sprawił, że… najwięcej czytałem Adriana Bednarka. Poprawki i dopieszczanie tekstu, plus przeróbki pewnej powieści z początków kariery sprawiły, że książkowy stos hańby drastycznie urósł. Niemniej udało mi się zaliczyć kilka pozycji ;).

Przygotowując się do wcielenia w rolę Karola Kota na potrzeby antologii „Seryjni mordercy”, sięgnąłem po reportaż „M jak morderca” Przemysława Semczuka. Książka zaskoczyła mnie pod każdym względem. Nigdy nie przypuszczałbym, że reportaż może mieć tak mroczny klimat. Czytając, czułem, że przenoszę się w czasie do Krakowa lat 60 XX wieku. Wydawało mi się, że jestem częścią tych wydarzeń. Dałem się porwać atmosferze terroru, jaką stworzył on - zabójczy nastolatek, wampir z Krakowa. Oczywiście nie zabrakło wywiadów ze świadkami, cytatów z ówczesnej prasy czy wniosków psychiatrów sądowych. Wspaniała, inspirująca książka, w której znalazłem to, czego szukałem.

Kolejna powieść, która oderwała mnie od pisarskiej pracy to „Cyberpunk” Andrzeja Ziemiańskiego. Ostrzyłem sobie na nią zęby już od dawna. Wprawdzie nie należę do fanów fantastyki, ale Andrzej Ziemiański to mój osobisty top polskich autorów. Ponownie się nie zawiodłem. Dostałem plastycznie wykreowany obraz Zakazanego Miasta, wielkiego molochu, w którym życie ludzkie nic nie znaczy. Do tego nietuzinkowi bohaterowie, wartka akcja i zbrodnia, przy której nie da się zasnąć, póki nie pozna się jej motywów.  

Ostatnio często wracam do czytelniczych korzeni, czyli komiksów. Mało co potrafi mnie tak skutecznie odprężyć i… skraść połowę nocy. Jestem świeżo po „Harleen”  Stjepana Seijca. Jest to opowieść o pięknej kobiecie z wielkimi ambicjami, która na swojej drodze spotyka psychopatę. Los sprawia, że wkrótce ten psychopata staje się jej pacjentem. Początki romansu Harley Quinn i Jokera na pierwszy rzut oka mogą wyglądać jak szablonowy romans, ale w tle jest coś znacznie głębszego. Ona  —  próbująca ujarzmić jego szaleństwo, wierząca, że go wyleczy. On  —  manipulujący jej myślami, powoli kradnący jej serce i w końcu niewinna dziewczyna pociągająca za spust… Całość okraszona genialnymi rysunkami. 


I jak? Skusicie się na coś? :)




Czytaj dalej »

14 paź 2020

Seksowny duet. Tom 1 Grzeszny zdobywca Tom 2 Grzeszne Gierki - Laurelin Paige

 Cześć!

Te dwa tomy postanowiłam zrecenzować w jednym poście, ponieważ przeczytałam je na raz :D Stwierdziłam, że bez sensu będzie pisać dwie osobne, jak mogę to zrobić od razu :) A skoro przeczytałam je na raz, to znaczy, że lektura była wciągająca!

Weston wiele zawdzięcza swojemu przyjacielowi Donovanowi, który jednocześnie jest jego wspólnikiem. Pewnego dnia ten mu oznajmia, że weźmie ślub z pewną kobietą - wszystko dla korzyści biznesowych. Młoda Elizabeth chce ratować rodzinną firmę, którą odziedziczy, jeśli wyjdzie za mąż. Zaaranżowane małżeństwo ma pomóc tej dwójce, jeśli chodzi o biznes. Wydaje się być nieszkodliwe. Ale czy aby na pewno? Czy wytrzymają ze sobą wystarczająco czasu? Czy zniosą siebie nawzajem?

Te dwa tomy na tle Perwersyjnego bogacza i Perwersyjnej miłości wypadają naprawdę niewinnie :D. Owszem, mamy momentami tutaj dużo seksu, ale nie jest on tak perwersyjny jak w przypadku poprzedniej serii - co nie znaczy, że to coś gorszego. Śmiało mogę napisać, że przy tych dwóch książkach bawiłam się naprawdę dobrze i o wiele lepiej niż przy Kuszącym duecie.

Ilość stron: 292

Weston to prawdziwy playboy. Przystojniak, posiada pieniądze, super firmę, może mieć każdą pannę. Lubi pokazywać innym jak się obściskuje. To w sumie nawet go podnieca. Nigdy nie myślał o stałym związku, a co dopiero o ślubie - co prawda ma to być udawane małżeństwo, ale celibat ma obowiązywać.
Polubiłam Westona. Myślę, że podobnie jak Elizabeth, ciągle darłabym z nim koty. I choć wydaje się być dupkiem, powie co myśli, to ten głupek ma uczucia i serce. Zwłaszcza, kiedy poznajemy jego przeszłość dowiadujemy się, że jest naprawdę dobrym człowiekiem.

Jeśli chodzi o Elizabeth, to mamy okazję poznać ją już w Kuszącym duecie - i tam bardzo jej nie lubiłam. Choć niewiele o niej można było przeczytać, to jakoś nie zdobyła mojej sympatii. A tutaj wszystko zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. Bardzo polubiłam dziewczynę, bo jak na swój młody wiek, myśli poważnie o pracy i ciągle chce się uczyć, doskonalić. Wydaje się być ostra, zimna, ale to tylko maska. Pod nią jest niepewna siebie dziewczyna, która czasami w siebie wątpi.

Jak możecie się domyśleć między tą dwójką pojawi się w końcu uczucie - jednak żadne z nich długo się do tego nie przyznaje przez co myślą, że ta druga osoba nie jest zainteresowana. Takie trochę błędne koło, bo zamiast powiedzieć wprost (bo przecież ciągle to robią), to oni udają.

Pojawiają się także momenty z poprzedniej serii, opisane z perspektywy tej sytuacji, a co za tym idzie, mamy tu też Sabrinę. Nie wiele, ale jednak.

Pierwszy tom kończy się w takim momencie, że ciężko nie sięgnąć po drugi.

Ilość stron: 288

Niby czytelnik miał nadzieję na happy end, a tu nagle wszystko się komplikuje bohaterom. Jednak Weston i Elizabeth nie zamierzają się poddawać. Weston chce wymyślić jakieś wyjście podczas ich miesiąca miodowego na Hawajach. Tam grają w grę - udają, że spotykają się po raz pierwszy i w ten sposób chcą poznać swoją przeszłość. 

Ten tom również dobrze mi się czytało, ale momentami było już trochę mdło. W sensie takim, że ciągle krążyli wokół tego, jak poradzić sobie z zaistniałą sytuacją. Jedno jest mądrzejsze od drugiego. Jednak przy ich wybuchowych charakterach nie można się nudzić. Uwierzcie mi.

Podczas lektury kibicowałam bohaterom, czytałam z zapartym tchem i się śmiałam. Dialogi były zabawne, naturalne. Ich potyczki słowny wywoływały uśmiech na twarzy. Styl jest prosty, tak samo język, jakim posługuje się Autorka, a to wszystko przyczynia się do tego, że książki czyta się szybko. Nie ma długich opisów. Narracja prowadzona jest z perspektywy Westona i Elizabeth. Ja sama nie mam do czego się przyczepić.

Cóż mogę jeszcze napisać. Nie pozostaje mi nic innego jak polecić Wam tę serię. Seks, dobry humor, mocne charaktery, potyczki słowne. Jednym słowem dobra zabawa na wieczór przy lampce wina (albo przy herbatce).

Czytaliście już?

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.




Czytaj dalej »

12 paź 2020

Chemia serc - Krystal Sutherland

Henry Page nigdy nie był zakochany. Nie miał też na to czasu. Ciężko pracuje, by zasłużyć na indeks wymarzonej szkoły. Oprócz tego walczy o stanowisko redaktora naczelnego szkolnej gazetki. Nieliczne wolne chwile spędza w towarzystwie przyjaciół (którzy są tak samo pokręceni jak on) lub przy grach komputerowych.

Aż pewnego dnia poznaje Grace Town - nową uczennicę, która nosi męskie ubrania, niekoniecznie dba o siebie i chodzi o lasce. Nie wychyla się, a wszyscy biorą ja za dziwadło. A tym czasem skrywa kilka tajemnic...

***

Byłam bardzo podekscytowana tą książką, kiedy zabierałam się za czytanie. Zapowiadała się być w moim guście, a pozytywne recenzje tylko zachęcały, by ją przeczytać. Jest też film, ale obiecałam sobie, że najpierw przeczytam książkę.

Cóż. Trochę się rozczarowałam i nie do końca wiem czym.

Na początku warto podkreślić, że cała ta książka jest bardzo specyficzna - pod każdym względem. Zaczynając od postaci, a kończąc na stylu, jakim posługuje się Autorka. Ja nie przepadam za tym, dlatego też ciężko mi się czytało. Przez to nie wciągnęłabym się tak bardzo, jakbym chciała. Zwłaszcza, że bohaterowie momentami są bardzo irytujący. Dopiero gdzieś pod koniec faktycznie udało mi się w to wszystko wczuć i zainteresować.

Henry to taki trochę szaraczek. W połowie nerd, ale niczym się nie wyróżniający. Powodzenia u dziewczyn nie ma. Zależy mu, by zostać redaktorem naczelnym szkolnej gazetki. Daje z siebie wszystko, by dostać również indeks wymarzonej uczelni. Nigdy nie był zakochany. Rodzinę ma specyficzną, momentami czytelnik się zastanawia, czy to normalne, że rodzicom udziela się bycie dziwnym dziecka. Ale kiedy trzeba, to potrafią jednak zachować się tak jak na rodziców przystało.


Kiedy Henry poznaje Grace, jest nią zaintrygowany. Głównie dlatego, że dziewczyna wyróżnia się na tle innych i to niekoniecznie w pozytywny sposób. Nosi męskie ubrania, niekoniecznie jest zadbana, kuleje i wspomaga się laską. Sama niewiele mówi i raczej stara się nie zwracać na siebie uwagę. 
Ale im więcej rozmawiają i spędzają ze sobą czasu, tym bardziej do siebie ich ciągnie. W pewien sposób się rozumieją. Henry pragnie dowiedzieć się o Grace jak najwięcej, ale ta nie jest na to chętna. Nie dopuszcza go do siebie. Może dopiero z czasem, ale i tak sama decyduje, ile on się dowie. Ich dialogi to głównie cytaty jakiś filmów. Momentami odnosiłam wrażenie, że inaczej nie potrafią rozmawiać.

Grace bardzo irytuje. Od początku. Nie powiem, byłam ciekawa, co takiego się wydarzyło, że dziewczyna tak bardzo się zmieniła. Autorka po kolei odkrywa nam karty na temat jej przeszłości. Owszem, jest ona bolesna, ale chyba do tej pory się dziwię, że jej bliscy nie uparli się, by jej pomóc. Grace próbowała sobie z tym radzić na swój sposób, ale ciężko jej to szło. W dodatku zaczęła wykorzystywać Henry'ego w tym celu. Nie polubiłam jej. Co chwilę zmieniała zdanie w stosunku do tego chłopaka. Potrafił rzucić dla niej wszystko, pomóc jej, a ona i tak potem odwracała się do niego plecami, choć jak twierdziła - też coś do niego czuła.

Tak jak wspomniałam wcześniej - całość jest tutaj specyficzna. Tak samo jak styl i język, jakimi posługuje się Autorka. Dla mnie to minus, bo przez to czytało się ciężko. Nie potrafiłam wczuć się w bohaterów. Dialogi między nimi bywały dziwaczne i nienaturalne. Dla mnie nic tutaj nie było zabawnego. 

Podsumowując, w moim odczuciu ta książka wypadła naprawdę średnio. Z pewnością obejrzę jeszcze film i mam nadzieję, że on spodoba mi się bardziej.

Chemia serc pokazuje, że pierwsza miłość nie zawsze jest radosna i pełna szczęścia. Bywa gorzka, łamie serce, ale z pewnością uczy czegoś i pozostaje w pamięci.

Tytuł: Chemia serc
Autorka: Krystal Sutherland
Ilość stron: 288

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskie.




Czytaj dalej »

9 paź 2020

Piątkowe polecajki #1 - nowy cykl na blogu i Instagramie

 


Dzisiaj chciałabym zaprosić Was na pierwszą serię, która będzie się pojawiać tutaj na blogu i na Instagramie. 

W Piątkowych polecajkach będziecie mogli przeczytać o książkach, które polecają sami znani nam polscy autorzy.

Cykl ten rozpoczyna Martyna Senator:

Tegoroczna jesień obfituje w cudowne premiery. Na rynku właśnie ukazało się wznowienie debiutu Anny Bellon, czyli „Uratuj mnie”, które rozpoczyna muzyczną serię „The Last Regret”. Czytałam tę książkę wiele lat temu i nadal wspominam ją z ogromnym sentymentem. Polubiłam bohaterów do tego stopnia, że z chęcią ponownie zanurzę się w lekturze i pozwolę, aby muzyka wypływająca z kart powieści na nowo rozbrzmiała w mojej duszy.

Kolejną książką (a właściwie książkami), które z pewnością rozgrzeją Wasze serca w te chłodne jesienne wieczory jest dylogia „Landon & Shay” autorstwa Brittainy C.Cherry. Opisana historia porusza m.in. temat depresji, ale nie jest przytłaczająca. Obok mrocznych momentów pojawiają się chwile pełne światła i nadziei, które podkreślają jak ważne w życiu są miłość oraz wsparcie bliskich. Mamy tu elementy, które niesamowicie cenię w powieściach, a mianowicie: piękny język, piękny styl i całe mnóstwo emocji.

Na koniec chciałabym wspomnieć o książce, która ma w moim miejscu szczególne miejsce. Mowa o „Spragnieni by żyć” Anny Szafrańskiej. To nie jest typowa historia dwojga młodych ludzi z poharataną przeszłością. To piękna i poruszająca powieść o stracie, społecznym wykluczeniu oraz przyjaźni, która przeradza się w miłość. Zachwyca intensywnością przeżyć i siłą przekazu, a tym samym zapada w pamięć. I serce.


Bardzo dziękuję Martynie, która zgodziła się napisać kilka słów! Mam nadzieję, że zachęciła Was do tych tytułów. Ja sama planuję dać szansę Landon & Shay, która do tej pory odstraszała mnie swoją okładką :) Spragnieni by żyć już za mną i również kilka postów niżej polecałam Wam ten tytuł :)

A jak to jest z Wami? Czytaliście którąś z tych książek? A może macie dopiero taki zamiar?




Czytaj dalej »

7 paź 2020

Następnym razem - Karolina Winiarska


We Włoszech między Olgą i Michałem rodzi się uczucie. Nie wyznają tego sobie, a po powrocie do Polski kontakt się urywa. Kilka lat później próbują ułożyć sobie życie oraz stworzyć nowe związki, zapominając o przeszłości. Jednak ciągle o sobie myślą.

Czy Olga i Michał posłuchają swoich serc?

***
Pamiętam, jak z koleżanką rozmawiałam o tej książce i jak bardzo ona się przy niej męczyłam. Czytałam kilka podobnych opinii, więc się nie dziwię, że dopiero teraz sięgnęłam po ten tytuł. W końcu nadrabiam stos hańby. I cóż. To był zły wybór.

Ta książka to jedna wielka pomyłka. Mam wrażenie, że Autorka pomyliła się z pisarską rolą. Może mogłaby wydać jakąś książkę, np. przewodnik turystyczny, ale na pewno nie powieść. 

Wszystko tutaj jest niesamowicie sztuczne - zaczynając od opisów, kończąc na dialogach bohaterów. Styl Autorki jest bardzo specyficzny. Tak jakby wszystko chciała napisać i opisać "ładnie".
Sama akcja rozwija się ot tak, a już na pewno uczucia, które powstają z niczego. Momentami miałam wrażenie, jakbym została wrzucona w środek jakiejś historii. Muszę przyznać, że książkę kartkowałam, a w pewnym momencie to czytałam dialogi, co z czasem również stało się uciążliwe.

Olga to taka trochę zagubiona dziewczyna, wierząca w szczęśliwą miłość aż po grobową śmierć. Przez to trochę naiwna. Michał zaś wydaje się być taki trochę bezosobowy. We Włoszech to jemu bardziej zależało na ich relacji, bo wtedy Olga miała przecież jeszcze chłopaka (a ten jej związek to też był taki, że tylko przewracałam oczami; sztuczny, wszystko sztuczne, a jak coś się działo, to nie wiadomo skąd).

Jedynym plusem jest tutaj okładka - ładna, przykuwa wzrok. Ale to wszystko.

Cóż, był to jeden z gorszych debiutów, jaki przeczytałam. 
Niestety.

Tytuł: Następnym razem
Autorka: Karolina Winiarska
Ilość stron: 320

Czytaliście? A może macie w planach?



Czytaj dalej »

5 paź 2020

W deszczu - Anna Dąbrowska

Aleks, perkusista znanego zespołu, po kilku latach postanawia wrócić do Polski i rodzinnego domu. Chce w końcu uwolnić się od przykrej przeszłości i zrozumieć pewne wydarzenia, które miały wcześniej miejsce. Chce się dowiedzieć, dlaczego dziewczyna, w której był zakochany, zostawiła go bez słowa.

Czy Aleks poradzi sobie z nową rzeczywistością?

***

Aleks przez kilka lat był perkusistą zespołu i mieszkał zagranicą. Żył tam, choć przeszłość często do niego wracała. Nie wiązał się na poważnie z żadną kobietą, bo jego serce należało do tej jedynej. W końcu postanowił wrócić do kraju i do domu, gdzie wiele go spotkało. Nie tylko tych dobrych chwil, ale i tych gorszych.

Za dziecka nie miał łatwo, zwłaszcza, że matka zmarła, a ojciec nie poradził sobie z utratą żony. Życie go przerosło, a Aleks musiał szybko dorosnąć. W dodatku zmuszony został do opiekowania się ojcem, który dość często wracał do domu pijany. Aleks sprzątał po nim i próbował go doprowadzić do porządku. Zaczął go nienawidzić. Ukojenie znajdował wyłącznie w muzyce, a dokładniej w grze na perkusji.

W dodatku pojawiła się Ona. Dziewczyna niezwykła, którą rodzice próbują uchronić przed złem tego świata. Ta dwójka dość szybko się w sobie zakochuje, ale szczęście nie jest im pisane. Niestety. Dziewczyna pewnego dnia znika, a przyszłość Aleksa również nabiera tempa.

Aleksowi ciężko jest się pogodzić z przeszłością oraz teraźniejszością. Nie jest w stanie traktować ojca normalnie - w końcu wyrządził mu wiele krzyw. Jego ojciec jest szczęśliwy w nowym związku. Jego żona otwarta jest na pobyt Aleksa i muszę przyznać, że to cudowna kobieta. Nie zrażała się zachowaniem głównego bohatera. Starała się go również wspierać. Myślę, że można śmiało stwierdzić, że czegoś również nauczyła Aleksa.

Pojawia się i Ona. Aleks próbuje nawiązać kontakt, porozmawiać ze swoją miłością, ale nie jest to łatwe. A kiedy wychodzi na jaw, co się wydarzyło i jak życie ją poturbowało, nie poddaje się. Ona nie chce go w swoim życiu - przynajmniej tak się jej wydaje. Z czasem zaczyna dostrzegać, że jednak czuje całkowicie coś innego. Ta dwójka na nowo uczy siebie nawzajem i przekonuje się, że ich uczucie nie zgasło.

Ta historia jest dość melancholijna. Przeważa w niej smutek i udręka. Chyba dawno nie czytałam takiej książki, gdzie przeważały takie smutne emocje. Można uznać to za plus, bo Autorka pokazała, że życie wcale nie jest takie kolorowe. Nie ukrywam też, że bardziej ciekawiły mnie rozdziały związane z teraźniejszością niż przeszłością. Jakoś tak byłam nimi bardziej zaintrygowana.

Autorka bardzo dobrze oddała emocje, które targały bohaterami. Świetnie przedstawiła całą historię, choć na końcu odniosłam wrażenie, że trochę się pośpieszyła z zakończeniem, które według mnie wyszło odrobinę sztucznie. Po prostu nie pasowało mi do bohaterów i tego, jacy w tamtej chwili byli. Ale całość oceniam naprawdę bardzo dobrze. W deszczu podobało mi się bardziej niż Odlecimy stąd.

W deszczu to historia z życia wzięta - dla odmiany nieusłana różami. Przeważa w niej ból i smutek, ale z czasem pojawia się nadzieja na lepsze jutro i szczęśliwą przyszłość.

Tytuł: W deszczu
Seria: W płomieniach
Autorka: Anna Dąbrowska
Ilość stron: 342

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu i Autorce.



Czytaj dalej »

3 paź 2020

Spragnieni by żyć - Anna Szafrańska

Alicja została wyrzutkiem. Po tym, co zrobił jej brat, jej rodzina i ona stali się wyrzutkami. Matka musiała zamknąć własny biznes, ojciec ucieka do pracy, a Ala stara się ogarnąć dom i spełnić oczekiwania rodziców. Przed nią matura - musi wypaść jak najlepiej, by dostać się na prawo. Taki kierunek wybrał jej ojciec, choć ona sama pragnie czegoś innego.

W dodatku los sprawia, że jej drogi z Kubą ponownie się skrzyżowały - kiedyś razem z jej bratem tworzyli paczkę przyjaciół. Ona sama skrycie się w nim kochała. Jednak po rodzinnej tragedii wszystko się zmieniło.

Kuba także ma wybraną ścieżkę życia przez ojca, która mu się nie podoba.

Czy Kuba i Ala zawalczą o swoje marzenia?

***

Książki Ani Szafrańskiej czytam zawsze w ciemno - lubię jej pióro, a ona sama bardzo trafia w mój gust czytelniczy. Więc nikogo nie powinno dziwić, że postanowiłam się zapoznać również z tą historią.

Ala to przykładna córka i uczennica. Taka szara myszka, niedoświadczona. Bardzo podporządkowana rodzicom, choć ci ostatnio nie wywiązują się ze swoich ról. Po rodzinnej tragedii Ala skazana jest na siebie. Musi opiekować się domem, gotować, bo gdyby nie ona, to by wszyscy chodzili głodni. Matka próbuje się pozbierać, znika we własnym świecie, a ojciec wiecznie pracuje. Nie dostrzegają własnej córki, która wewnątrz odczuwa ogromny ból. Pragnie ich uwagi, jakiegokolwiek kontaktu. Nie otrzymuje nawet zwykłego "dziękuję". Jest jej ciężko, bo cała wieś odwróciła się od jej rodziny. W szkole została wyrzutkiem. Jej jedynym przyjacielem jest Eryk, który podobnie jak Ala, był takim wyrzutkiem. Jego rodzinie przyklejono łatkę i pach. Wszyscy również zaczęli ich unikać.
Dziewczyna od kilku lat próbuje się przyzwyczaić do tej nowej rzeczywistości, ale jest jej po prostu ciężko. Ma tego dość. Chciałaby w końcu odetchnąć.

Kuba jest synem burmistrza, więc nie może psuć wizerunku rodziny. Ojciec zaplanował mu przyszłość, a po wydarzeniach u Ali, zabronił kontaktu z jej rodziną. Miał się odciąć. Chłopakowi jednak nie odpowiada takie życie, dlatego też w tajemnicy zajmuje się czymś, co sprawia mu przyjemność - tatuowaniem. Co prawda studiuje kierunek, który wybrał mu ojciec i traktuje to jako przyszłościowy plan awaryjny, ale na pierwszym miejscu stawia tatuaże.
Czy tego chce, czy nie, jego ścieżki ponownie przecinają się z Alą. I choć próbuje ją do siebie zniechęcić, to w jego oczach i zachowaniu widać, że w rzeczywistości nie chce tego. Walczy ze sobą i swoimi uczuciami. Dość często sam do siebie rzuca jakieś uwagi, po których widać, że Kuba od zawsze czuł coś do tej dziewczyny. Podobnie jak Ala.

Dość często pojawia się tu także Eryk, który jest prawdziwym przyjacielem Ali. Czasami odnosiłam wrażenie, że chłopak chciałby, aby było to coś więcej. Ala kocha go, ale jak brata. Myślę też, że sam Eryk nie pasowałby do Ali jako chłopak.
Jest wrażliwy, opiekuńczy i Alę naprawdę stawia na pierwszym miejscu. Próbuje przemówić jej do rozumu, by zawalczyła w końcu o siebie. A Kubę najchętniej by rozszarpał. 

Ta historia wzbudza wiele emocji. Było mi żal Alicji, która praktycznie poświęcała siebie, a nic w zamian nie dostawała. Jedynie reprymendy od ojca. Matka jej nie dostrzegała. Ala mogła liczyć jedynie na swojego przyjaciela, a z czasem i na Kubę, który również postanowił jej pomóc. Nie będę więcej zagłębiać się w fabułę, żeby nie zdradzać zbyt wiele.

Autorka porusza wiele aktualnych problemów. A co najgorsze, i co sama zauważyła, tę historię miała w głowie kilka lat temu. Jak widać niewiele się zmieniło. Znęcanie się psychiczne, fizyczne, plotkowanie, przyklejanie innym łatek, surowi rodzice, narzucanie dzieciom przeszłości, nietolerancja, depresja i jeszcze coś gorszego.... To wszystko wciąż istnieje.

Czyta się naprawdę dobrze i szybko. Ciężko jest się oderwać od lektury. Bohaterowie są realistyczni, nieprzerysowani. Ania idealnie oddała ich uczucia, szczególnie Ali, którą emocje targały przez cały ten czas. Może jedynie mam jakieś zastrzeżenia, co do Kuby, który trochę za szybko zaczął zmieniać swoje nastawienie do dziewczyny. No i coś jeszcze. Jak już wcześniej wspomniałam, Kuba chce zostać tatuatorem. Kiedy to przeczytałam, pomyślałam: "znowu"... Mamy już serię, która poświęcona jest tatuażom, niedługo nawet premiera finałowego tomu, więc trochę kręciłam nosem, kiedy poznałam fach Kuby. Ale to już takie moje czepianie się :D
Sam styl i język jest prosty w odbiorze. Nie ma jakiś niepotrzebnych długich opisów. Dialogi są naturalne, a same wydarzenia prawdziwe. Narracja jest pierwszoosobowa, z perspektywy Alicji.

Spragnieni by żyć to historia pełna bólu, niezrozumienia i braku akceptacji nie tylko ze strony społeczeństwa, ale i najbliższych. To właśnie te osoby, których kochamy najmocniej, potrafią zranić i stłamsić człowieka. Zniszczyć jego marzenia. Ale mimo wszystko nie należy się poddawać. Warto walczyć o siebie, swoje życie i własne szczęście. 
Gorąco Wam polecam. To kolejna, ważna książka.

Tytuł: Spragnieni by żyć
Autorka: Anna Szafrańska
Ilość stron: 364

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Burda.



Czytaj dalej »

1 paź 2020

Najgłośniej krzyczy serce - Martyna Senator

Nina to licealistka zakochana w tańcu. Jednak na co dzień zmaga się z innymi problemami. W szkole jest obiektem drwin i pośmiewisk.

Kacper próbuje sobie radzić z rzeczywistością na swój sposób. Nie wychyla się przed szereg. Kiedyś miał wszystko, a teraz nie ma prawie nic. 

Pewnego dnia Kacper jednak się wychyla - nie potrafi patrzeć na to, jak inni dokuczają Ninie, a ta cierpi, choć udaje silną. Zwłaszcza, że sprawy zaczynają zachodzić za daleko.

Ale jak poradzić sobie z hejtem, nienawiścią i przemocą w szkole, kiedy dorośli nie widzą problemu?

***

Tak bardzo ucieszyłam się na nową książkę Martyny Senator! Uwielbiam jej pióro. Sięgając po Najgłośniej krzyczy serce nie sądziłam, że ta książka tak mocno mną wstrząśnie. A raczej fakt, jakie to było prawdziwe.

Nina jest spokojną licealistką. Dobrą uczennicą, zakochaną w tańcu, w którym odnosi wiele sukcesów. Jej jedyną przyjaciółką jest Magda - reszta klasy omija ją szerokim łukiem. Sama Nina stara się unikać Huberta, który się na nią uwziął. Poniża ją, gnębi, wyśmiewa. Stroi jej żarty, chociaż ciężko nazwać coś żartem, kiedy to Cię nie śmieszy. Nina stara się nie pokazywać po sobie, jak cierpi. Udaje twardą, ale jest to dla niej co raz trudniejsze. Jej rodzice nie wiedzą o całej tej sprawie, a kiedy zgłosiła to raz wychowawczyni, ta stwierdziła, że dziewczyna przesadza - Hubert po prostu w ten sposób okazuje zainteresowanie jej osobą.

Pewnego dnia z pomocą przychodzi jej Kacper.

Kacper to taki wyrzutek. Powtarza klasę, siedzi cicho, nie udziela się, zbiera najgorsze oceny. Na przerwie często można go zobaczyć ze słuchawkami w uszach. Nie wychyla się przed szereg, ale kiedy widzi, jak Nina cierpi, odzywa się i zaczyna działać. Chociaż z początku próbuje ją odepchnąć na wszystkie sposoby, bowiem ta ma mu pomóc z zaległościami - taka prośba od nauczycielki. W tej kwestii Nina również się nie poddaje.
Kacper przechodzi przez trudny okres. Musiał szybko dorosnąć i zająć się domem, bo po śmierci matki ojciec przestał być ojcem. Wszystko go przerosło. Dlatego też Kacper ma zamiar wziąć życie w swoje ręce.

Wkrótce Nina i Kacper stają sobie bliżsi niż by mogli to przypuszczać. Są dla siebie opoką i wsparciem, choć Kacprowi przychodzi to z większym trudem. Zalicza pewną wpadkę, ma chwilę załamania, ale szybko bierze się w garść i rozumie, że nie można zostawić kogoś w potrzebie.

Nie sądziłam, że ta historia tak na mnie zadziała. Zdarzyło się, że kilka razy uroniłam łzy. Czułam tę samą bezsilność, co Nina. Bo to się w głowie nie mieści, jak momentami zachowywali się nauczyciele, czy do jakich wniosków dochodziła szkoła. Młodzież potrafi być wredna i nieobliczalna. Potrafią zadawać ból i czerpać z tego przyjemność. Może dopuścić się nawet krzywdy, a dyrekcja nie widzi w tym nic złego.

Autorka poruszyła tutaj aktualne tematy, o których nie mówi się tak głośno, jak powinno. Przemoc, hejtowanie, wyśmiewanie się, przyklejanie komuś łatki wyrzutka. Czasem jedno słowo wystarczy, by zranić kogoś głęboko, by ten ktoś załamał się psychicznie; posunął do kroków, które mogą mu zaszkodzić, a nawet doprowadzić do odebrania sobie życia.

Książkę czyta się naprawdę bardzo dobrze i ciężko było mi się od niej oderwać. Rozdziały są różnej długości. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie z perspektywy Niny i Kacpra. Język jest prosty w odbiorze, a dialogi typowe jak na młodzież. Nic tutaj nie jest przesadzone. Jedynie do czego się doczepię, to okładka - według mnie jest totalnie nieadekwatna do tego, co przedstawia nam ta seria. Ale to jedyny mankament :)

Nie pozostaje mi nic innego jak gorąco Wam polecić tę książkę. Historia ta nie jest łatwa, a wkurzająca - dlatego, że inni boją się zareagować. Dlatego przy okazję chcę Was o coś prosić - nie bądźcie bierni na podobne zachowanie. Naprawdę czasem wystarczy jedno słowo, albo zdanie, by komuś zniszczyć życie i zdrowie.

Tytuł: Najgłośniej krzyczy serce
Autorka: Martyna Senator
Ilość stron: 399

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu We Need YA.


Czytaj dalej »

29 wrz 2020

Requiem - Anna Bellon


Od dwóch lat Alek próbuje uciec od przeszłości i zacząć żyć teraźniejszością. Poszedł na studia, na których wydaje mu się, że wszystko wróciło do normy - poznaje nowe osoby, bywa na studenckich imprezach i zalicza kolejne egzaminy.

Łucja w końcu uwalnia się od apodyktycznych rodziców. Wybiera całkowicie inny kierunek niż dla niej zaplanowali. Nareszcie poznaje smak wolności, a w jej świecie pojawia się tajemniczy Alek. Musi zdecydować, czy zaakceptuje go ze swoim bagażem doświadczeń, czy ucieknie, chcąc mieć spokojne życie.

Alka i Łucję ciągnie do siebie i kiedy między nimi zaczyna się układać, przeszłość Alka puka do jego drzwi...Czy chłopak będzie miał odwagę jej wszystko opowiedzieć? Czy Łucja go zaakceptuje?

***

Po bardzo udanej lekturze Nigdy więcej tej Autorki, od razu bez zastanowienia sięgnęłam po Requiem. Bardzo się cieszę, że to zrobiłam, bo była to kolejna udana książka! W końcu :D

Łucja to taka trochę tajemnicza dziewczyna, z czego też nie wszyscy zdają sobie sprawę. Dopuszcza do siebie innych na tyle, ile chce. Nie jest wylewna. Niechętnie dzieli się faktami na temat swojego życia czy samopoczucia w danej chwili. Jest powściągliwa. Cieszy się na wyprowadzkę z domu, bowiem jej rodzice są bardzo zaborczy. Ustawialiby ją po kątach. Wysłaliby ją na inne studia. Zaplanowaliby jej życie w inny sposób. Ale Łucja miała tego dość i zaczęła od wybrania innego kierunku oraz wyprowadzki. W końcu zaznaje wolności, a to uczucie bardzo się jej podoba.
W dodatku pojawia się Alek - i choć Łucja bardzo się stara, by nie był dla niej ważny, to jej to słabo wychodzi.

Alek to taki normalny chłopak. Nie jest zbyt pewny siebie, choć czasami bywa, ale raczej w żartobliwy sposób. Dobry z niego kumpel, kolega z roku. Nie jest jakimś podrywaczem. Ciągnie się za nim przeszłość, z którą stara się pogodzić. Wydawałoby się, że mu to wychodzi, ale zdaje sobie sprawę, że wcale nie jest tak kolorowo, jak myśli. Zauważa jednak, że w towarzystwie Łucji czuje upragniony spokój. I choć ich znajomość zaczyna się nietypowo, to zaczynają spędzać ze sobą co raz więcej czasu.

Tak jak wspomniałam na początku - to kolejna świetna historia spod pióra Anny Bellon. Nieprzesadzona, realna, prawdziwa. Relacja między Łucją i Alkiem rozwija się w swoim tempie - ani za szybko, ani za wolno. Po prostu naturalnie tak jak to bywa w życiu. 
Nie znajdziemy tutaj nic przekoloryzowanego. Wszystko, co przedstawiła Autorka, dla mnie wyglądało bardzo wiarygodnie, z życia wzięte. Poruszyła dość ważny temat i myślę, że nietypowy. Nie chcę pisać dokładnie, o co chodzi, bo bym musiała zaspojlerować, a lepiej tego uniknąć. Powiem szczerze, że przez dłuższy czas nie wiedziałam, co takiego się wydarzyło. A kiedy poznajemy całą prawdę, możemy jedynie współczuć Alkowi i mu kibicować. Bo ciężko pogodzić się z tym, co widział na własne oczy. Zwłaszcza, że nikt nie potrafi tego zrozumieć.

Apodyktyczni rodzice to według mnie temat aktualny i chyba nigdy "nie wyjdzie z zużycia". Niestety, nie wszyscy są na tyle odważni i silni, by w jakikolwiek sposób się przeciwstawić i spróbować zawalczyć o swoje. Zwłaszcza, że w tym wszystkim taka osoba nie jest sama. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie ją wspierał. Łucja znalazła w sobie tę siłę i postanowiła zawalczyć o swoją wolność. Powroty do domu ją bolały, bo rodzice nic się nie zmienili. Dopiero z czasem po pewnych wydarzeniach coś się zmieniło, ale to i tak długa droga do normalności.

Historia Łucji i Alka wciąga od pierwszych stron. Czyta się naprawdę szybko, ciężko jest się oderwać. Język jest prosty i łatwy w odbiorze. Nie ma niepotrzebnych długich opisów. Dialogi są naturalne. Okładka również jest super i przyciąga wzrok.

Jak dla mnie ta pozycja ma same plusy. Żałuję. że nie wzięłam się za czytanie wcześniej :D Udało mi się to dopiero przy akcji @filizankazmieta - zmniejszam swój stos wstydu i hańby :D

Nie pozostaje mi nic innego jak polecić Wam tę pozycję. Dla mnie była świetna. Kibicowałam bohaterom i ich naprawdę polubiłam. Nie jest to słodka historia. To historia dwójki osób poturbowanych przez przeszłość na swój sposób. Każde z nich ma swój bagaż doświadczeń, ale nie powstrzymuje to ich od tego, by zaznać wspólnego szczęścia.

Tytuł: Requiem
Autorka: Anna Bellon
Ilość stron: 368



Czytaliście? A może macie w planach? :)




Czytaj dalej »

27 wrz 2020

Nigdy więcej - Anna Bellon

Poprzedni związek Kuby wiele namieszał w jego życiu. Zrobił to tak bardzo, że chłopak był przekonany, że w żaden inny już się nie wpakuje. Zwłaszcza, że Blanka co chwilę pojawiała się w jego życiu i mieszała jeszcze bardziej. 

Kuba tak sądził, dopóki nie poznał Igi. W jej towarzystwie czuje błogi spokój, którego tak bardzo mu brakowało. Ta dwójka spędza ze sobą coraz więcej czasu i kiedy zaczyna się rodzić między nimi uczucie, pojawia się dawna miłość...

***

Tyle czasu zwlekałam z czytaniem tej książki i po jej lekturze tak bardzo żałuję, że zrobiłam to tak późno! A cieszę się jeszcze bardziej, bo po ostatnich nieudanych historiach w końcu przeczytałam coś świetnego!

Kuba nie szuka już miłości ani związku. Ten poprzedni odcisnął na nim ogromne piętno. W dodatku wciąż odczuwa jego konsekwencje i próbuje wypracować na nowo zaufanie rodziców. Dostał nauczkę i tym razem stara się oddzielić przeszłość od teraźniejszości. Nie jest mu łatwo, bo Blanka pojawia się co chwilę, by znów namieszać w jego życiu i zniknąć. A Kuba jest tym po prostu już zmęczony.

Iga do tej pory również jakoś specjalnie nie myślała o związkach. Dopiero co właśnie zaczęła studia i studenckie życie. Wszystko dla niej jest nowe, tak samo jak i uczucie, które zaczyna się pojawiać do Kuby. Jest spokojna, wyrozumiała. Bardzo ją polubiłam, bo wydaje się być taka prawdziwa. Nie jest ani trochę przerysowana.

Poznają się na domówce, na której nie do końca dobrze się bawią. Dlatego też postanawiają razem spędzić czas inaczej. I tak nie kończy się na tym jednym spotkaniu. Widują się co raz częściej, aż zaczynają do siebie coś czuć. 

Rozwój ich relacji nie jest ani szybki, ani gwałtownie. Uczucie, które kiełkuje, rozwija się naturalnie. Ani razu nie odczułam, by coś było przesadzone, albo żeby te ich spotkania były monotonne. Po prostu prawdziwe życie. Tak samo jest z kreacją bohaterów - nie są oni przekoloryzowani, tylko prawdziwi i naturalni. O dziwo żadne z nich mnie również nie irytowało - nawet taka Blanka. 

Wspomnę również o Blance, bo choć tutaj jest przedstawiona jako negatywna postać, to uważam, że jest bardzo ważna. Blanka pogubiła się w życiu. Miała pewne problemy, z którymi nie potrafiła sobie poradzić i po prostu sięgnęła po jedyny sposób, który wydawał się jej przynieść ukojenie. Tylko bywało ono chwilowe. Zniszczyło jej życie i ją samą. I nawet gdybym chciała ją nienawidzić, czy żywić do niej negatywne emocje, to jednak nie potrafię. Owszem, jest sama sobie wszystkiemu winna, ale to tylko człowiek. A już na pewno nie spodziewałam się takiego finału, jeśli chodzi o jej osobę.

Całość czyta się szybko i super. Już od pierwszych stron wiedziałam, że to jest to - książka, która spodoba mi się po kilku nieudanych historiach. Rozdziały nie są długie. Czytelnik szybko się wciąga i ciężko jest oderwać się od lektury. 
Język, którym posługuje się Autorka, jest prosty i łatwy w odbiorze. Świetnie przedstawiła całą historię oraz oddała uczucia naszych bohaterów. Jak dla mnie wszystko na piątkę. No i ta okładka! Super, super!

Nigdy więcej to historia z życia wzięta, która może dotknąć każdego z młodych. Nie przedstawia relacji wyłącznie kolorowo. Pokazuje także te inne aspekty oraz problemy, które potrafią namieszać w życiu i to dość poważnie. Ale podkreśla również to, iż czasem trzeba zdecydować się na poważny krok, by odciąć się od toksycznej przeszłości.

Tytuł: Nigdy więcej
Autorka: Anna Bellon
Ilość stron: 336


Znacie? Czytaliście? Ja od razu sięgnęłam po Requiem tej Autorki :)


Czytaj dalej »

24 wrz 2020

Falling fast - Bianca Iosivoni

Hailee postanawia zmienić swoje życie. Obiecała swojej siostrze, że nie będzie już strachliwa tylko odważna. Będzie czerpała radość z każdego dnia i zrobi wszystkie te rzeczy, których wcześniej się bała. Nie przypuszczała jedynie, że poznanie chłopaka może wszystko zmienić. Chase sprawia, że czuje emocje, których do tej pory nie chciała, a które mieszają w jej postanowieniu. Czuje przy nim szczęście. Chce się dać ponieść emocjom, ale pewien sekret jej na to nie pozwala...

***

Do lektury tej książki podeszłam z wielkim entuzjazmem. Chyba zbyt wielkim, bo większość książki bardzo przemęczyłam. Nie znaczy to, że jest zła. Po prostu spodziewałam się, że wypadnie dużo lepiej.

Los sprawia, że Hailee zatrzymuje się w mieście, w którym miała być tylko na chwilę. Zmuszona jest zostać dłużej - całe szczęście miejscowi są dla niej bardzo mili i ma zapewniony jakiś kąt do spania oraz pracę.
Hailee w te wakacje postanowiła żyć pełnią życia i zrobić wszystkie te rzeczy, których do tej pory się bała. Chce być odważna - w końcu obiecała to swojej siostrze bliźniaczce.
Jednak poznaje Chase'a, którego pojawienie się bardzo miesza w jej postanowieniach. Między nimi rodzi się uczucie, które może sprawić, że Hailee zmieni swoje plany. Jednak z drugiej strony nie chce łamać obietnicy danej siostrze.
To taka spokojna dziewczyna, trochę zawstydzona, ale i zaskakująca. Wierna obietnicom. Troszeczkę szara myszka, ale swoim zachowaniem faktycznie potwierdza to, iż stara się być odważna.

Chase...Powiem szczerze, że nie do końca wiem, co o nim sądzę. Wyjechał na studia do Bostonu, ma pracować w rodzinnej firmie. Kryje swojego starszego brata. Nawalił jako przyjaciel. Za dziewczynami nie gania. Ze znajomymi z rodzinnego miasta nie bardzo jakoś utrzymuje kontakt. Jest zaciekawiony Hailee, ale nie jest też nachalny w jej stronę. Wydaje mi się, że ciężko jest go dobrze poznać w tej części. 

Od początku tej historii łatwo się domyśleć, o co chodzi i co zamierza zrobić Hailee - nie będę jednak tutaj spojlerować. Było to oczywiste i chyba trochę ten fakt mi przeszkadzał. 
Uczucie między bohaterami również dość szybko zaczęło się kiełkować. Niby Hailee się przed tym wszystkim broniła, ale coraz dalej przesuwała postawioną przez siebie granicę. Z czasem widać, że chciałaby, aby jej przyszłość wyglądała inaczej, ale kurczowo trzyma się tej swojej obietnicy.

Trochę ciężko mi się czytało, choć styl Autorki i język nie są jakieś wyszukane. Rozdziały są długie - przynajmniej dla mnie, gdyż preferuję krótsze (ale też nie za krótkie, jak to bywa w przypadku innych książek ^^'). Narracja prowadzona jest z punktu widzenia Hailee i Chase'a.
Wrażenie za to robi okładka - jest śliczna. Przyciąga wzrok. 

Ogólnie nie jest to zła książka, broń Boże. Porusza wiele ważnych i aktualnych problemów, które występują wśród młodzieży. Autorka pokazała, jak niektóre osoby z nimi sobie radzą bądź nie. Zwraca uwagę, że warto prosić o pomoc i że nigdy nie jest się w tym wszystkim samym.

Spodziewałam się, że ta historia wypadnie dużo lepiej. Dla mnie to taka trójka z plusem. Co nie zmienia faktu, że niecierpliwie czekam na drugi tom i mam nadzieję, że on obroni całość i wypadnie o niebo lepiej :)

Tytuł: Falling fast
Autorka: Bianca Iosivoni
Ilość stron: 440


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.




Czytaj dalej »

22 wrz 2020

Napraw mnie - Anna Langner

Amy leczy swoje złamane serce, zajadając się żelkami i oglądając Netflixa. Dopiero nowa praca sprawia, że dziewczyna ma po co wyjść z domu. W końcu widzi światełko w tunelu i możliwość poukładania wszystkiego w głowie. Zmienia jednak zdanie, kiedy się okazuje, że sprawca całego zamieszania również pracuje w tej firmie.

Barry i Amy znów się spotykają, tak samo jak i tajemnice. Napięcie między nimi rośnie. Czy uda im się naprawić zniszczoną relację?

***

Zniszcz mnie było dość specyficzne. Pamiętam też, że po lekturze nie do końca wiedziałam, o czym była ta historia i jakie było jej przesłanie. Cóż. Napraw mnie jest jeszcze bardziej specyficzne i pokręcone.

Amy jest załamana i zrozpaczona po tym, jak Barry wyjechał bez słowa. Zaszyła się w łóżku, wcina tony żelek i nie gasi Netflixa. Próbuje jakoś pozbierać swoje myśli i poskładać serduszko. Ma możliwość pracy w agencji reklamowej. Z początku nie jest chętna, ale koniec końców się zgadza. Wszystko trochę się jednak komplikuje, kiedy okazuje się, że Barry jednak wrócił i pracuje w tej samej agencji pracy.

Barry wyjechał bez słowa i tak samo bez słowa wrócił. Znalazł sobie mieszkanie, zatrudnił się w agencji reklamowej i tak sobie pracuje. Nie znosi Amy, a ta nie ma zielonego pojęcia, czym sobie zasłużyła na takie traktowanie, jakie on jej serwuje. Tym bardziej, że to on zniknął bez słowa. I jak myślałam, że Barry jest w miarę normalnych bohaterem, tak tutaj odniosłam wrażenie, że inność i dziwność Amy przeszła również na niego.

Tak jak wspomniałam na początku, ta seria jest dość specyficzna i tacy sami są też bohaterowie. Są inni niż ci, których znamy obecnie w innych historiach. Można to potraktować za plusa, bo nie czytamy znowu o jakiś postaciach, które są idealne, pochodzą z normalnego domu, etc. To bycie specyficznym po prostu ich wyróżnia na tle innych książek. Dla mnie jednak było to trochę uciążliwe. Tak samo jak ich wewnętrzne monologi, ale one przeszkadzały mi już w poprzedniej części.

I tak samo tutaj nie wiem, o czym była ta historia. Czytałam tę książkę z lekkim zmieszaniem, nie do końca wiedząc, jakie jest przesłanie. Amy i Barry najpierw się odpychają, a potem przyciągają. Jednocześnie chcą i nie chcą czuć do siebie tego, co czują.

Na pewno czyta się tę książkę dobrze, choć monologi bohaterów, czy ich przemyślenia, bywały już w pewnym momencie męczące. Zwłaszcza, że one również były specyficzne (tak, powtarzam się, wiem). Muszę jednak przyznać, że bywały chwile, kiedy naprawdę się wciągnęłam i nie mogłam się oderwać od lektury. Na plus zasługuje zakończenie, którego totalnie się nie spodziewałam, a które pokazuje, jak bardzo przewrotne bywa życie.

Wiem, że są fani tych książek, dlatego też zachęcam do lektury, by samemu się przekonać, jak wypada historia tej dwójki. Ja zaliczam ją do tych średnich.

Tytuł: Napraw mnie
Autor: Anna Langner
Ilość stron: 368


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.


P.S. Dziewczyna z okładki strasznie przypomina mi aktorkę grającą siostrę Green Arrow :D

Czytaj dalej »

20 wrz 2020

Mrok przed świtem - Claire Contreras

Blake i Cole czeka ciężka próba. Dziewczyna została porwana i gdzieś uwięziona. Próbuje się nie załamać. Przy życiu trzymają ją wspomnienia o najbliższych i o ukochanym.

Cole próbuje odnaleźć Blake, ale nie jest to takie proste. Brak postępu dobija chłopaka, który nie potrafi żyć bez dziewczyny. Ma dość swojej niemocy i postanawia zrobić cokolwiek, by znów mieć przy sobie ukochaną.

Na jaw wychodzą kolejne tajemnice i powiązania. Czy Cole odnajdzie Blake? Czy ta dwójka będzie w końcu szczęśliwa?

***

Pierwsza część Nie ma światła w ciemności koniec końców bardzo mi się podobała, a zakończenie sprawiło, że nie mogłam doczekać się kolejnego tomu. Kiedy po niego sięgnęłam, ciężko było się oderwać.

Blake nie ma lekko. Została porwana i gdzieś zamknięta. Porywacze wcale nie są anonimowi, a jeden z nich nawet dobrze ją traktuje. Dziewczynie jest ciężko. Tęskni za bliskimi, a sam fakt, że nic innego jej nie pozostaje oprócz myślenia, tylko ją dołuje. W dodatku czuje się coraz gorzej i choć zapewniają jej lekarza, to nie ma co liczyć, że uda się jej uciec.
Blake w tej części dużo cierpi. Nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Przechodzi przez trudne sytuacje, które dość długo ją potem męczą. Ma swojego rodzaju traumę. Ma problem z powrotem do normalności. Staje się zagubiona w tym wszystkim. Jedynie co mnie denerwowało, to że pozwalała chłopakowi mówić za siebie. Rozumiem, że Cole był dla niej wszystkim. Jedyną prawdziwą osobą, ale czasami narzucał jej swoje zdanie, kiedy ona potrzebowała trochę czasu na przetrawienie tego wszystkiego.

Cole odchodzi od zmysłów. Ciężko znosi całą tę sytuację. Policja sobie nie radzi, a on sam nie wie, co robić. W końcu postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i użyć każdej znajomości, jaką posiada. Cole kocha Blake i zrobi wszystko, by ją odzyskać.
W tej części za to mnie irytował. Kiedy już wszystko w miarę się ustabilizowało, "kochaniował" dziewczynie prawie co drugie zdanie (kochanie to, kochanie tamto). Strasznie mnie to raziło w oczy, bo momentami wychodziło to naprawdę sztucznie. Nie powiem, super, że otaczał ją opieką, ale czasami przesadzał. Wypowiadał się za nią. Wiem, że chciał dobrze i że zawsze mieli siebie, ale odniosłam wrażenie, że czasami Blake nie miała siły po prostu mu przerwać.

Nie brakuje tutaj akcji i tajemnic. Powiem szczerze, że chwilami gubiłam się w wyjaśnieniach i powiązaniach. Przyznam jednak, że Autorka świetnie to wymyśliła. Jej styl jest prosty w odbiorze. Czyta się naprawdę dobrze i szybko. Momentami ciężko było mi się oderwać od lektury. No i okładka jest super :)

Z całą pewnością mogę powiedzieć, że drugi tom podobał mi się o wiele bardziej :)

Polecam całą tę dylogię, bo naprawdę jest warta uwagi :) 

Tytuł: Mrok przed świtem
Autorka: Claire Contreras
Ilość stron: 376

Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu Kobiece.



Czytaj dalej »

18 wrz 2020

Intensywne doznania. Tom 3 Bezwstydny klient - Whitney G.

Penelope zerwała z chłopakiem, który ją zdradził. W dodatku straciła także dwóch ważnych klientów, czego sprawcą był właśnie jej eks. Całe szczęście szybko pojawia się nowy potencjalny klient, któremu bardzo zależy na tym, aby to właśnie Penelope się nim zajęła. Cieszy się, że jeden problem ma z głowy.

Postanawia też zaszaleć i się zabawić w klubie, w którym nie jest tak fajnie, jakby sobie wyobrażała. Ale całe szczęście pojawia się przystojniak, z którym spędza noc. Wszystko wydaje się pięknie, gdyby nie fakt, że ten przystojniak okazuje się być jej nowym klientem...

***

To już finał tej króciutkiej serii od Whitney G. Powiem szczerze, że ten tom również mi się podobał i chyba nie umiem wybrać faworyta z pośród nich wszystkich :D Wszystkie przypadły mi do gustu :)

Penelope to ambitna kobieta, profesjonalistka w swoim fachu, mająca pecha do faceta. Zdradził ją i ten drań jeszcze nie widzi w tym żadnej swojej winy. Totalny kretyn. Kobieta jednak nie zraża się jego działaniami i pracuje dalej. Ma już swoją renomę, a poza tym lubi to, co robi.

Ryan jest prezesem jednej z popularniejszych i dobrze prosperujących firm w Nowym Jorku. Problem polega na tym, że zachowuje się trochę jak rozpuszczony przystojniak, który bzyka wszystko i mówi, zanim pomyśli. Niszczy przez to swój wizerunek i to właśnie nad tym ma popracować Penelope, która jest specjalistką od PR.

I choć w pierwszej chwili Penelope chce z tego zrezygnować, bo nie łączy pracy z prywatą, to jednak tego nie robi. Ryan staje się dla niej pewnego rodzaju wyzwaniem, ale też nie może ignorować napięcia, które między nimi się pojawia.

Tak jak w poprzednich częściach, tak i tutaj nie brakuje nam humoru, zabawy i seksu. Jest to króciutka historia, idealna na wieczór przy winku bądź herbatce (co wolicie). Będziecie się przy niej śmiać i dobrze bawić. Ja z bohaterami bardzo się polubiłam i tak jak w przypadku poprzednich tomów, z chęcią przeczytałabym więcej o tych bohaterach. 

Czyta się szybko, ponieważ napisana jest prostym językiem. Rozdziały nie są długie, jak i cała książka, o czym już wcześniej pisałam, ale taki był właśnie zamysł Autorki.

Cóż ja mogę więcej napisać - po prostu polecam! Ja miło wspominam wszystkie trzy tomy :) Nie są to wymagające pozycje i nie ma również co od nich wymagać - jedynie dobrej rozrywki :)

Tytuł: Bezwstydny klient
Seria: Intensywne doznania
Autorka: Whitney G.
Ilość stron: 152

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.




Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia