Tytuł: Zdradzieckie serce
Autorka: Mary E. Pearson
Ilość stron: 528
Wydawnictwo Initium
Lia i Rafe, przetrzymywani w barbarzyńskim królestwie Vendy, mają niewielkie szanse na ucieczkę. Kaden, niedoszły zabójca Lii, z całych sił pragnie ją ocalić, dlatego mówi Komizarowi, że dziewczyna ma dar. Przywódca zaczyna się interesować Lią bardziej, niż ktokolwiek mógłby się tego spodziewać. Nic jednak nie jest oczywiste: Rafe okłamał Lię, ale poświęcił własną wolność, by ją chronić; Kaden, który miał ją zabić, ocalił jej życie; mieszkańcy Vendy, których Lia zawsze uważała za barbarzyńców, zaskoczyli ją, gdy zaczęła wśród nich przebywać. Walcząc z tradycją, w której ją wychowano, z darem i własną tożsamością, księżniczka musi podjąć decyzje, które wpłyną nie tylko na jej kraj, lecz też na jej przeznaczenie.
Cóż mogę powiedzieć? Po raz kolejny wracamy do świata, który wykreowała nam autorka. Przyznam szczerze, że nie mogłam doczekać się drugiego tomu, by poznać losy naszych bohaterów.
Bohaterów poznajemy jeszcze bardziej niż w pierwszym tomie. O dziwo też wszystkich lubię, co w moim przypadku jest naprawdę rzadkie. Poznajemy też coraz więcej tajemnic na temat Zabójcy, a dzięki temu możemy bardziej zrozumieć tę postać.
Finał drugiego tomu jak zwykle sprawia, że czytelnik nie może doczekać się kolejnej części. Zdradzieckie serce wciąga już od pierwszych stron, przez co czas bardzo szybko płynie i nim się oglądamy, zbliżają się końcowe strony. Ani przez chwilę się nie nudziłam przy tej lekturze. Język, jakim posługuje się autorka, również bardzo mi odpowiadał. Nie ma długich opisów, których nie znoszę. Dialogi również nie są sztuczne, a cechują się naturalnością.
Nie chcę za bardzo zagłębiać się w fabułę, bo uważam, że sami powinniście sięgnąć po tę lekturę! Jest to naprawdę dobra pozycja i szczerze polecam!


