Pokazywanie postów oznaczonych etykietą colleen hoover. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą colleen hoover. Pokaż wszystkie posty

19 lip 2024

Reminders of him - Colleen Hoover

 


Po pięciu latach więzienia Kenna postanawia wrócić i zawalczyć o swoją córkę. W końcu chce ją poznać, bowiem po porodzie nie było jej to dane. Niestety, jest to trudne, bowiem wszyscy przykleili jej łatkę winnej. Jedynie Ledger nie skreśla Kenny. Między nimi pojawia się nić porozumienia, ale obydwoje zdają sobie sprawę, że ich znajomość może zaważyć na losach Kenny i jej córki…

CoHo znana jest z emocjonujących lektur i muszę przyznać, że ta również do takich należy. Od pierwszych stron czuć przez co przechodziła i wciąż przechodzi Kenna. Rozdziały z jej perspektywy są bolesne. W pamięci szczególnie zapadł mi jeden z początkowych, których Kenna tak bardzo negatywnie ocenia siebie i swoje decyzje z przeszłości. Pamiętam, że czytałam go z ogromnym grymasem bólu na twarzy. Myślę, że matki szczególnie zrozumieją sytuację głównej bohaterki.

Ta historia to próba wybaczenia sobie, to próba dania drugich szans, choć uważa się, że na nie się nie zasługuje. Całość naprawdę skłania do refleksji i choć spodziewałam się większej konfrontacji w tej sprawie, to cieszę się, że wszystko odbyło się tak naturalnie i….spokojnie. Po prostu zobaczono człowieka i zrozumiano, że pozory mogą być mylne.

Ledger jest pozytywnym bohaterem i bardzo go polubiłam, ale chyba jak dla mnie był trochę hm…Zbyt mdły. Nie wiem, nie potrafił się wybić przed szereg. Jak dla mnie był tutaj dość mocno na drugim planie.

To była naprawdę dobra i mocna lektura. Myślę, że jeśli kiedyś wrócę do niej i zrobię reread to odczuję ją dokładnie tak samo, a nawet mocniej. To jedna z tych historii, które chce się zostawić dla siebie na półce na przyszłość.

Polecam, ale przygotujcie się na dużo bólu.


Tytuł: Reminders of him
Autorka: Colleen Hoover
Ilość stron: 352
Wydawnictwo Otwarte


Znacie twórczość Autorki? Lubicie?



Czytaj dalej »

14 gru 2022

Never never - Colleen Hoover, Tarryn Fisher

 


Charlie i Silas nie wiedzą, kim są i co do siebie czują. Nie mają pojęcia, co się wcześniej wydarzyło. Jednak niektóre rzeczy wiedzą, jakby były oczywiste, choć nie dotyczą ich samych. Czy uda im się wszystko przypomnieć? Czy znów się pokochają? 

Miałam wielkie oczekiwania, co do tej lektury i chyba to właśnie z ich powodu, czuję się trochę zawiedziona tą historią. Liczyłam na ogrom emocji, a tym czasem… Nic z tego nie poczułam. Zabrakło mi pasji, przede wszystkim w próbach przypomnienia sobie przez bohaterów ich przeszłości i tego, co do siebie czuli. Owszem, było wiele prób rozwikłania ich zagadek, ale jakoś nie potrafiłam w tym wszystkim dostrzec emocji.

Ciężko mi też coś napisać o głównych bohaterach. Z jednej strony mam wrażenie, że nie są wyraziści, ale myślę, że mógł to być celowy zabieg. Jak mają się określić, skoro nie pamiętają o miłości swojego życia?

Na plus muszę jednak napisać, że czytało mi się dobrze. Język i styl Autorek był w porządku. Przynajmniej strona techniczna mi przypasowała, bo niestety – początek może i mnie wciągnął, ale później niekoniecznie czułam przyciąganie do tej historii.

Nie wiem, może zbyt dużo oczekiwałam? Dla mnie wypadło średnio, ale myślę, że za jakiś czas zrobię reread i dam jeszcze jedną szansę.

Tytuł: Never never
Autorki: Colleen Hoover, Tarryn Fisher
Ilość stron: 392
Wydawnictwo Moondrive



Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Moondrive, któremu bardzo dziękuję za możliwość lektury. 



Czytaj dalej »

9 lis 2022

It starts with us - Colleen Hoover

 


It starts with us rozpoczyna się w momencie, w którym znaleźliśmy się dzięki epilogowi It ends with us. Lily i Ryle dzielą się opieką nad córką. Przypadkowe spotkanie Lily i Atlasa sprawia, że ta dwójka znów postanawia się spotkać. Kobieta chętnie przystaje na propozycję randki, ale dość szybko się orientuje, że jej były mąż wciąż odgrywa ważną rolę w jej życiu. Czy Lily słusznie przejmuje się uczuciami byłego męża? Czy znajdzie w końcu szczęście?

Dawkowałam sobie tę lekturę przez kilka dni, bowiem ciężko było mi się rozstać z bohaterami już na dobre. Ostatnio robiłam reread poprzedniej części i jak już Wam pisałam, zakochałam się w niej na nowo. Uwielbiam bohaterów, choć są nieidealni. Trochę obawiałam się sięgać po kontynuację, ale zupełnie niepotrzebnie. Zarówno Lily jak i Atlas, a nawet Ryle, muszą zmagać się z nową, trudną rzeczywistością. Atlas również ma hm… pewien „problem”, choć prędzej napisałabym, że to przeszłość zapukała do jego drzwi, a nawet o niej nie wiedział, o! Wiem, piszę tajemniczo, ale nie chcę zbytnio zdradzać fabuły.

Obawiałam się, czy ta książka nie będzie zbytnio na siłę, a tym czasem to idealne zwieńczenie tej historii. Lily i Atlas bardzo na to zasługiwali. Autorka pokazała, że życie nie jest idealne, a kiedy mamy do czynienia z przemocowcem, to musimy być na baczności. Lily jednak miała w sobie na tyle odwagi i siły, iż postanowiła z tym zawalczyć. Nie chciała żyć nowym życiem, w tle którego wciąż widać było strach. Przecież nie po to wzięła rozwód.

Cieszę się, że Autorka posłuchała fanów i dała zakończenie Lily i Atlasowi, na które w pełni zasłużyli. Te dwie pozycje zdecydowanie zapisują się w moich ulubionych książkach od CoHo.

Gorąco polecam!


Tytuł: It starts with us
Autorka: Colleen Hoover
Ilość stron: 336
Wydawnictwo Otwarte


Czy są tutaj fani twórczości Autorki?



Czytaj dalej »

28 paź 2022

It ends with us - Colleen Hoover

 


Był to mój reread tego tytułu, bowiem widziałam, że ma pojawić się kontynuacja. Prawda jest taka, że nic nie pamiętałam z tej książki. Obawiałam się, że to pewnie dlatego, że była beznadziejna. A tym czasem miło się zaskoczyłam, bowiem historia Lily skradła całe moje serce.

Lily otworzyła kwiaciarnię inną niż te, do których są przyzwyczajeni klienci. Ciemne kolory, odważne dekoracje…Dzięki nietypowemu podejściu osiągnęła sukces. Na swojej drodze ponownie spotkała Ryle’a, który na dobre skradł jej serce. Ich związek wydaje się być idealny, ale prawda, która się za nim kryje, jest całkowicie inna. Widzi to Atlas – chłopiec z przeszłości Lily, który kiedyś był jej bezpieczną przystanią…

Ta książka porusza bardzo ważny problem, jakim jest przemoc. Od samego początku czuć, że podane wydarzenia zostały opisane tak, jakby Autorka znała je z autopsji. Jak się potem okazuje, jest w tym ziarenko prawdy. Wszystko to czujemy każdą cząstką naszego ciała. Te dobre i te złe emocje. 

Na nowo zakochałam się w bohaterach – Lily, Ryle i Atlas są tacy ludzcy, a ich emocje bardzo prawdziwe. Nie są idealnymi bohaterami, posiadają wady, jak każdy z nas. I choć w trakcie lektury przypominałam sobie te wszystkie wydarzenia, to jednak czułam się tak, jakbym czytała ją na nowo. Mam wrażenie, że tym razem urzekła mnie bardziej niż wcześniej.

Mało tego – rzadko kiedy zaznaczam cytaty w książkach. Tutaj to zrobiłam. 

Powtórzę się, ale ta książka naprawdę skradła moje serce. Myślę, że w dużej mierze to zasługa Lily. Kontynuacja zamówiona, czekam na swój egzemplarz.


Tytuł: It ends with us
Autorka: Colleen Hoover
Ilość stron: 368
Wydawnictwo Otwarte


Są tu jacyś fani twórczości Autorki?




Czytaj dalej »

23 mar 2021

Layla - Colleen Hoover



Nowa powieść autorki bestsellerów "Hopeless" i "Ugly Love".

Layla oczarowała Leedsa swoją szczerością i bezpośredniością. Znany muzyk już od pierwszej chwili czuł, że łączy ich wyjątkowa więź. Po pierwszej wspólnie spędzonej nocy oboje byli pewni, że są bratnimi duszami, że będą razem już do końca życia…

Jednak ktoś ma inne plany i próbuje zabić Laylę. Dziewczyna przez wiele tygodni dochodzi do siebie po brutalnym ataku. Niestety jej psychiczne rany nie goją się równie szybko jak fizyczne. Leeds ma wrażenie, że to zupełnie inna kobieta niż ta, w której się zakochał. Aby ratować ich związek, zabiera ukochaną do pensjonatu, w którym wszystko się zaczęło. Tam Layla zaczyna czuć się jeszcze gorzej, a jej dziwne zachowania coraz bardziej się nasilają. A to tylko niektóre z wielu niewytłumaczalnych zdarzeń w pensjonacie…

Leeds musi podjąć trudną decyzję. Wie, że jeśli dokona złego wyboru, może zaszkodzić nie tylko Layli.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

***

Twórczość Autorki bardzo lubię i dlatego też chętnie sięgam po jej książki - zwłaszcza, kiedy próbuje innych gatunków. Layla od początku wzbudza zainteresowanie i kiedy skończyłam czytać, uznałam, że była to naprawdę dobra książka.

Chociaż z początku nie polubiłam się z tą całą historią. Może dlatego, że uczucie między bohaterami pojawia się bardzo szybko, aż za szybko. Są też dość odważni, skoro ryzykują, zaczynają mieszkać ze sobą, a tydzień zamienia się w miesiące. Myślę nawet, że uzależnili się od siebie. Pod każdym względem Layla i Leeds naprawdę sobie przypasowali. 

Ona rozrywkowa, uśmiechnięta, pełna dobrej energii. On z kolei niezdecydowany i niezadowolony z tego, co robi. W końcu przeciwieństwa się przyciągają, prawda? Ale wszystko się zmienia, kiedy ktoś próbuje zabić dziewczynę. Po tym zdarzeniu już nic nie jest takie jak dawniej. Sama Layla się zmienia i to bardzo. Nie jest już tą samą Laylą, co kiedyś. Różnica jest tak bardzo widoczna, że Leeds ma wrażenie, jakby to była inna osoba....

Początek był dla mnie ciężki i trochę nudny, ale gdzieś chyba po 60 lub 70 stronach, poczułam się -zainteresowana i zaintrygowana, choć tak naprawdę całość jest przewidywalna i dość łatwo wszystkiego się domyślić. Jednak cała ta otoczka sprawia, że czyta się bardzo dobrze i można się wciągnąć. Jedynie przyczepię się epilogu, bo jak dla mnie został napisany na szybko. Takie szybkie podsumowanie.

Jak dla mnie to udana próba podjęcia się przez Autorkę czegoś nowego i naprawdę polecam!

Tytuł: Layla
Autorka: Colleen Hoover
Ilość stron: 336

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte.



Czytaj dalej »

25 mar 2020

Gdyby nie Ty - Colleen Hoover



Gdyby nie ciąża w młodym wieku, Morgan stałaby teraz w innym miejscu. Skupiłaby się na sobie oraz podjęłaby lepsze decyzje. Ale ciąża zmusiła ją do wyborów, które uważała za słuszne. Dałaby wiele, żeby ustrzec przed tym swoją nastoletnią córkę, Clarę.

Gdyby nie matka, Clara mogłaby spełniać swoje marzenia. Obawia się, że w przyszłości stanie się taka sama jak ona. Przewidywalna i zgorzkniała.

Gdy wypadek dotyka rodzinę Clary i Morgan, obydwie uciekają do mężczyzn, do których nie powinny. Znajdują w nich oparcie, choć wydaje się to niewłaściwe. Czy zakazane uczucie, jakie żywią do tych mężczyzn, zaleczą rany, jakie wyrządzili im bliscy?

***

Byłam bardzo ciekawa nowej książki spod pióra Colleen Hoover. Zwłaszcza, że jej ostatnie nowości nie za bardzo przypadły mi do gustu. Dlatego też sięgnęłam po tę historią z dozą niepewności i obawy. Szybko jednak się przekonałam, że Autorka stworzyła bardzo dobrą historię. Pełną bólu.

Morgan ma trzydzieści cztery lata. Clarę urodziła bardzo młodo. Poświęciła swoją przyszłość. Zdecydowała się na szybki ślub z Chris'em. Owszem, kochała go, ale był jedynym jej chłopakiem w całym życiu. Jej doświadczenie związane ze związkiem dotyczyło tylko jego.
Nie skończyła studiów. Poświęciła się wychowywaniu córki. Była też zawsze starszą siostrą Jenny, z którą obecnie Clara ma dobrą relację. To właśnie do ciotki Clara się zwraca po porady. Owszem, dostaje je, ale w rzeczywistości nie są to słowa Jenny.
Morgan jest dość spokojna. Jej wybuchy złości nie są spektakularne. Są spokojne. Naprawdę. Jest cierpliwa i podziwiam ją za niektóre podjęte decyzje, naprawdę.

Clara w pewnym momencie zaczęła mnie irytować swoim zachowaniem. Po wypadku, jaki ich dotknął, zaczyna łamać wszystkie zakazy i szlabany, jakie dostała od matki. To właśnie ją o wszystko obwinia, mści się na niej i zadaje jej niesamowity ból. Jej zachowanie jest szczeniackie. Często działa, zanim dobrze przemyśli sytuację. Naprawdę dość długo jej nie znosiłam, ale bywały momenty, kiedy można było dostrzec dawną Clarę i ją dało się lubić.

Jonah wraca do miasta po wielu latach, kiedy to za czasów liceum zniknął bez pożegnania. Wraca, sypia z ciotką Jenny, która okazuje się, że jest w ciąży. Jonah staje na wysokości zadania, przeprowadza się do miasteczka, znajduje to pracę i wychowuje syna. To świetny mężczyzna. Teraz i kiedyś, naprawdę go polubiłam i od początku widać, że czuje coś do Morgan i to ze wzajemnością.

Warto tutaj również wspomnieć o Millerze, który to podoba się Clarze, ale ten jest zajęty - ma dziewczynę. Choć momentami jej się wydaje, że Millerowi również się podoba, ale nie chce być tą drugą czy planem B. Zaś sam chłopak jest dojrzały jak na swój wiek. Jest zabawny i potrafi wziąć na swoje barki naprawdę wiele.

Czyta się szybko i naprawdę dobrze. Hoover świetnie wykreowała bohaterów oraz przedstawiła ich uczucia. Jej styl jest prosty w odbiorze, bo uważam za plus. Narracja prowadzona jest z perspektywy Clary i Morgan.

Autorka stworzyła historię pełną bólu. Pokazuje, że podejmowanie właściwych decyzji nie zawsze wychodzi na dobre. Nie da się także uchronić swoich dzieci przed popełnianiem własnych błędów. Warto im na to pozwolić, nie można zamykać ich w bańce. Muszą sami nauczyć się życia, co z czasem Morgan również to rozumie. Co najwyżej może wspierać swoją córkę w tych decyzjach.
Nie można również ulegać pierwszym wrażeniom, bo te bywają naprawdę mylne. Warto poznać drugiego człowieka, by potem móc go ocenić.

Nie pozostaje mi nic innego, jak szczerze Wam polecić ten tytuł. Według mnie jest to jedna z lepszych książek, jakie ostatnio mogliśmy przeczytać spod pióra tej Autorki.

Tytuł: Gdyby nie Ty
Autorka: Colleen Hoover
Ilość stron: 408

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte.



Czytaj dalej »

11 lip 2019

Too Late - Colleen Hoover PRZEDPREMIEROWO



Sloan nie ma łatwo w życiu. Ma pod opieką chorego brata, któremu zapewnienie opieki kosztuje ją wiele pieniędzy. Dlatego też jest w związku z Asą, który prowadzi nielegalny biznes. Już raz od niego odeszła, ale kiedy się okazało, że zabrano świadczenia socjalne dla brata, musiała wrócić do chłopaka i zgadzać się na wszystko - zgadzać się na seks, który wcale się jej już nie podobał, bo liczyły się tylko jego potrzeby. W dodatku te wszystkie imprezy, narkotyki... Dziewczyna jest wykończona takim stylem życia, a musi przecież skończyć studia. Jeszcze trochę i będzie mogła uciec i zapewnić bratu dobre życie.

Wtedy na jej drodze pojawia się Carter. Sloan dostrzega, że to właśnie on sprawia, iż Sloan znów przez chwilę czuje się normalna. Chciałaby zostać przez niego ocalona, ale wie, że jest to niemożliwe. Bo Asa wszystko widzi i musi być mu posłuszna. Tyle, że Carter i tak wkracza do ich życia. Sloan nie spodziewała się, że jest podobnym człowiekiem do Asy - przynajmniej tak przypuszcza na początku. Nie zniechęca ją to, bowiem szybko zaczynają prowadzić niebezpieczną grę. Czy Sloan ma szansę na szczęśliwe życie?

***
Tym razem Hoover wzięła się za powieść dla dorosłych. Poprzednia premiera Coraz większy mrok bardzo mi się podobała, więc z wielką nadzieją podeszłam również i do tej pozycji. Czy faktycznie spełniła moje oczekiwania? Zapraszam do lektury!

Sloan to naprawdę dobra dziewczyna i choć z początku byłam na nią zła, że daje się tak wykorzystywać, to ją jednak rozumiałam. Chciała jak najlepiej dla swojego brata, bo niestety, matka nie była w stanie zapewnić mu opieki. Chłopak jest niepełnosprawny, a pobyt w specjalistycznym ośrodku kosztuje. Gdyby nie ten fakt, gdyby miała więcej pieniędzy, nie musiałaby żyć w związku z Asą. Chociaż ciężko nazwać to prawdziwym związkiem.

Asa jest po prostu okropny. Seks, narkotyki, imprezy, władza. Jest też, jak się potem okazuje, chory. Nie miał łatwego dzieciństwa, ma wypaczony obraz związku oraz kobiet, więc stał się, kim się stał. Jest obsesyjnie uzależniony od Sloan. Za każdym razem prosi ją, by powiedziała, że nigdy go nie zostawi. Nie okazuje jej czułości. Uprawia z nią seks, kiedy tylko ma ochotę - nawet jeśli Sloan sobie smacznie śpi i wcale nie myśli o łóżkowych igraszkach. Dla mnie traktuje ją po prostu przedmiotowo. I wcale nie widzi nic złego w tym, że po boku sam sypia z innymi panienkami, o czym Sloan biedna nie wie. Może to i lepiej? Kiedyś go kochała, był w końcu jej pierwszą miłością, ale sądzę, że szybko się z niej wyleczyła.

Pojawia się także postać Carter'a - o nim nie rozpiszę się za bardzo, bo gdybym miała przyznać, kim jest, to bym zdradziła za dużo. Oczywiście, czytelnik domyśla się tego po pierwszych stronach, ale nie odbiorę Wam tej przyjemności. Carter jest przystojny, kulturalny i uroczy. Ciągnie go od początku do Sloan, a kiedy dowiaduje się, czyją jest dziewczyną, to szybko rozumie, że będzie zgubiony. Wspiera Sloan, bo dużo rzeczy się domyśla, a z czasem wytwarza się między nimi więź i dziewczyna po prostu wygaduje mu się. Posuwają się także za daleko.

Sama autorka zaznaczyła, że jest to powieść tylko dla dorosłych. I po tych słowach spodziewałam się naprawdę czegoś ostrego, niepohamowanego, niemoralnego, brutalnego... A w rzeczywistości mamy coś średniego pod tym względem. Nie ma tutaj nic takiego, co mogłoby być niesmaczne. Owszem, seks występuje, ale nie ma żadnych gwałtów, ani nic podobnego. Pod tym względem uważam, że autorka po prostu przesadziła.

Co nie zmienia faktu, że książka jest naprawdę bardzo dobra. Czytało mi się dobrze i szybko, pochłaniałam stronę za stroną. Styl jest prosty i łatwy w odbiorze. Narracja prowadzona jest z punkty widzenia Sloan, Carter'a i Asy. Zachowano również prawdziwą kolejność rozdziałów, które były wcześniej dodawane przez autorkę na portalu internetowym - na tym jej bardzo zależało.

Co ja mogę Wam powiedzieć - z pewnością nie jest to typowa Hoover, do której przywykliśmy, ale jest to naprawdę dobra pozycja i warto ją przeczytać :)

Tytuł: Too Late
Autorka: Colleen Hoover
Data premiery: 17.07.2019
Ilość stron: 408

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte.



Czytaj dalej »

6 cze 2019

Coraz większy mrok - Colleen Hoover PRZEDPREMIEROWO



Verity, sławna autorka thrillerów, zostaje sparaliżowana wskutek wypadku. Jej mąż zatrudnia pisarkę Lowen, by mogła dokończyć bestsellerową serię książek jego chorej żony. Z początku Lowen nie jest chętna na ten pomysł, ale Jeremy prosi ją, by się zgodziła. I też tak się dzieje.

Lowen wprowadza się do posiadłości Jeremy'ego i Verity, by mogła na spokojnie zapoznać się z notatkami kobiety. Przypadek sprawia, że znajduje niepublikowany dotąd materiał, który okazuje się być autobiografią Verity. Autobiografią, która w rzeczywistości jest sekretem. A sekret ten miał na zawsze pozostać tajemnicą, bowiem ukazuje wnętrze Verity.

Z każdym rozdziałem Lowen jest w coraz większym szoku. Odkrywa sekrety autorki, pogrążając się w mroku, który towarzyszył również Verity. W między czasie zbliża się do jej męża - do tego stopnia, że szybko sama staje się częścią. W dodatku dzieją się takie rzeczy, że Lowen zaczyna się obawiać o swoje zdrowie psychicznie. Nie wie, czy to prawda, czy może sen na jawie...

***

Troszeczkę obawiałam się sięgnąć po nową książkę Hoover, zwłaszcza że ostatnio zawodzę się na jej nowościach. Dla odmiany autorka napisała też thriller psychologiczny, a że ja rzadko czytam taki gatunek, to podwójnie się bałam. Całe szczęście, wszystko było daremne, bowiem lektura okazała się świetna. Pochłonęła mnie od początku, a na sam koniec sprawiła, że skończyłam czytać, nie dowierzając w ostatnie rozdziały. Jak się tak dłużej zaczynam zastanawiać to nie wiem, co z tego było prawdziwe.

Verity jest sparaliżowana wskutek wypadku samochodowego. Nie reaguje na bodźce, nie odzywa się, wszyscy sądzą, że jest rośliną. Tak naprawdę nie do końca zdają sobie sprawę z tego, co się z nią dzieje. Wcześniej była pisarką, odnoszącą sukces.

Jeremy opiekował się żoną i postanowił zatrudnić inną pisarkę, by ta mogła dokończyć serię żony. Lowen poznał już wcześniej przez przypadek -  w dodatku w przykrych okolicznościach. Patrząc na całokształt tej historii (i nie chcąc spojlerować) to muszę powiedzieć, że pomimo tego, co go spotkało i co zrobił, zachował się dobrze. Choć jeśli czytaliście już tę książkę, to pewnie myślicie - jak tak można mówić, skoro próbował TO zrobić? Wydaje mi się, że targały potem nim wyrzuty sumienia, choć na zewnątrz pokazywał złość, że się nie udało.
Nie dziwię się też, że zaczął coś czuć do Lowen. Może było to z początku pożądanie, ale dziwicie się mu? To człowiek, odizolowany od świata, który poświęca się synowi i chorej żonie.

Lowen również jest pisarką, ale nie jest tak znana jak Verity. Dopiero co zmarła jej matka, pierwszy raz wyszła do świata, a życie w zamian daje jej widok śmierci. Nienajlepsze pierwsze wyjście z domu. W ten sposób poznaje właśnie Jeremy'ego, z którym, jak się potem okazuje, ma służbowe spotkanie. I choć jest sceptycznie nastawiona do całego tego pomysłu, to się zgadza. Nawet zgadza się wprowadzić do ich posiadłości. Kiedy przegląda notatki Verity, natrafia na jej autobiografię, która...jest przerażająca. Powiem szczerze, że każdy kolejny rozdział był co raz gorszy...Nie sądziłam, że można być tak kimś mocno uzależnionym od kogoś i w między czasie kogoś innego nienawidzić.
Lowen nie zdradza mężczyźnie, że znalazła ten materiał. Sama czyta go zawzięcie, odkrywając kolejne sekrety Verity. A w między czasie zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Lowen zaczyna nawet podejrzewać, że Verity to wszystko udaje. Nie wie, czy już wariuje, czy to może jednak prawda.

Kiedy zbliżamy do końca to czytelnik utwierdza się w przekonaniu: ha! Tak myślałam! Wiedziałam to! Bo podczas lektury łatwo nabrać podejrzeń, które się potwierdzają. Ale kiedy czytamy kolejne strony, szczęka nam opada i nie wiemy, co tak naprawdę się wydarzyło. A sam Jeremy okazuje się nie być taki święty, na jaki by się wydawał.

Czy potrafię zrozumieć zachowanie Jeremy'ego? Za pierwszym razem - chyba tak. Za drugim? Nie jestem już taka pewna, choć przez chwilę myślę podobnie. Ale kiedy przeczytałam to, co przeczytała Lowen, to nie potrafię zrozumieć jej zachowania. Mam wrażenie, że pochłonął ją jej własny mrok.

Jestem świeżo po lekturze i się zastanawiam, czy Verity faktycznie była taką manipulantką, za jaką się ją uważa na sam koniec. Powiem szczerze, że naprawdę nie wiem, co sądzić o tym, co się tam wydarzyło. Jestem w kropce.

Muszę jednak przyznać, że Hoover jako autorka thrilleru psychologicznego dla mnie sprawdziła się świetnie. Nie sądziłam, że przeczytam książkę w jeden wieczór. Naprawdę, gorąco Wam polecam!

Tytuł: Coraz większy mrok
Autorka: Colleen Hoover
Ilość stron: 324
Premiera: 19.06.2019

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte.





Czytaj dalej »

31 paź 2018

Wszystkie nasze obietnice - Colleen Hoover PRZEDPREMIEROWO


Tytuł: Wszystkie nasze obietnice
Ilość stron: 320
Premiera: 14.11.2018
Wydawnictwo Otwarte

Powiem szczerze, że nie wiem, jak przedstawić fabułę tak, by nie za wiele zdradzić. Uważam, że każdy sam powinien sięgnąć po tę lekturę. Ale skoro mam już o niej opowiedzieć, to powiem tak: Quinn i Graham są małżeństwem od kilku lat. Przysięgli sobie miłość na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie. Tyle, że życie bywa o wiele okrutniejsze niż by się nam wydawało.
Na początku jest fascynacja sobą i ten żar, a z biegiem lat wpada rutyna. Ale czy ta rutyna ma pospolite podłoże? Ja uważam, że nie - że wdarła się z powodu, a raczej problemu, z którym bohaterowie starają sobie poradzić. Chcą stworzyć pełną rodzinę, ale niestety, nie jest im to dane. I bardzo ich to boli.

Czy przeszłość oraz teraźniejszość sprawią, że ich małżeństwo rozpadnie się na dobre? Czy obydwoje przestaną o nie walczyć? Czy ma jeszcze sens?

Quinn i Graham poznają się w niecodziennych okolicznościach. Obydwoje właśnie rozstali się ze swoimi partnerami. Wydawałoby się, że to sytuacja krępująca, ale rozmawiają wtedy dość otwarcie. Nie przypuszczają, że za jakiś czas znów wpadną na siebie - i tym razem będzie z tego coś więcej.

Mam straszne mieszane uczucia. Znowu. Krótko mówiąc, mam wrażenie, że autorka nie radzi sobie z opisywaniem historii dorosłych bohaterów oraz poważnych problemów. Bo tak. Problem w tej książce jest poważny. Quinn i Graham chcą zostać rodzicami, ale nie jest im to dane. I z tego też powodu mają kryzys w małżeństwie, chociaż po głębszym zastanowieniu niekoniecznie nazwałabym to kryzysem.

Historia przedstawiona jest dwutorowo. Na zmianę poznajemy to jak było kiedyś i jak jest teraz. Jak się poznali i jak sobie radzą obecnie.
Nie polubiłam się z Quinn. Nie chcę wyjść na bezuczuciową osobę, ale uważam, że Quinn przesadza. Przedstawia siebie jako jedyną ofiarę w tym wszystkim. W pewnym momencie odniosłam wrażenie, że zajście w ciążę stało się wręcz jej obsesją. Jeśli dochodziło do zbliżenia, to natychmiast liczyła, czy ma owulację. Kiedy się kochali, czekała, aż skończą. Nie odczuwała z tego przyjemności. Nie chciała, bała się, bowiem otoczyła się pewnego rodzaju murem. Miała ciągle nadzieję, ale przy okazji raniła tym swojego męża. Udawała, że wszystko jest w porządku, choć w rzeczywistości unikała Graham'a jak tylko mogła. Zachowywała pozory. Bolało mnie też to, jak zareagowała na słowa Graham'a, kiedy ten się przed nią otworzył i powiedział co go boli, co go męczy. Bo ona sama nigdy tego nie zrobiła. Nie powiedziała mu, co siedzi w jej głowie. Jak zareagowała Quinn na jego słowa? Odebrała je jako atak, że to jej wina i w ogóle. Bo przecież to nie jej wina, to nie ona tu jest najgorsza, to nie ona odpycha od siebie własnego męża. Serio? Najlepiej odwrócić sytuację? Strasznie, ale to strasznie poirytowałam się tą sytuacją.

Graham walczy o to małżeństwo. Mam wrażenie, że tylko on je stara się uratować. Bo dla Quinn najważniejsze jest zajście w ciążę. Stawia sobie to za cel. A Graham kocha ją, okazuje jej to. Chce się z nią kochać z uczucia a nie tylko w celu prokreacji. Męczy go ta cała sytuacja. Widzi, że Quinn go odpycha, ale udaje, że tego nie widzi, bo sądzi, że dla niej tak będzie lepiej. Nie narzuca się. Z czasem po prostu przestaje, bo nie widzi sensu. Tęskni za żoną, którą była kiedyś. Niewybaczalne jest to, co zrobił i nie powiem dokładnie, o co chodzi. Ale z drugiej strony - chyba mu się nie dziwię. Każdy człowiek ma swoje granice. A jego zostały przekroczone. Ale przeprosił i wyjawił, co go boli. Otworzył się - zrobił coś, czego ona nie zrobiła. I co? Został przez to zbesztany. Super!

Oboje doznają kolejnego ciosu, który w sumie jest szczytem wszystkiego. Zmusza Quinn do przemyślenia pewnych kwestii. Bo Graham wciąż jest pewien jednego - kocha swoją żonę.

Motyw drewnianej szkatułki chwyta za serce. Nie wyjaśnię Wam, o co z nią chodzi. Przeczytajcie, to się dowiecie, bo wbrew pozorom nie jest to zła książka. Porusza ważny temat, aktualny i prawdziwy. Uważam jednak, że autorka nie poradziła sobie z nim tak świetnie jak to bywało w przeszłości. Nie poczułam tego wow. Owszem, raz zaszkliły mi się oczy, ale to wszystko.

Rozdziały, które opisywały przeszłość były bardzo słodkie, wręcz przesłodzone. Ale to właśnie tak bywa na początku związku. Wszystko jest piękne, a potem zaczynają się problemy. Prawdziwe życie. Nie ukrywam, że te związane z teraźniejszością bardziej mnie interesowały.

O czym tak naprawdę są Wszystkie nasze obietnice? O tym, że czasem pragniemy czegoś tak bardzo, że się gubimy i ranimy przy tym najbliższe osoby. Popadamy w rutynę, która staje się bolesna. Ale jeśli naprawdę się kocha, to tak łatwo nie odpuści się tej drugiej połówki...

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte.







Czytaj dalej »

30 maj 2018

Without Merit - Colleen Hoover PRZEDPREMIERA


Tytuł: Without Merit
Autorka: Colleen Hoover
Ilość stron: 311
Data premiery: 20.06.2018
Wydawnictwo Otwarte

Merit nie ma normalnego życia. Jej matka mieszka w piwnicy i z niej praktycznie nie wychodzi, boi się ludzi. Z kolei na piętrze mieszka ojciec z nową żoną i dziećmi z obu małżeństw. Honor jest śliczną bliźniaczką, Merit uważa ją za tę lepszą. Brat Utah - ułożony, wszystko ma starannie zaplanowane, nie ma u niego miejsca na spontaniczność. Jest jeszcze Moby - owoc romansu z Victorią.
Dziewczyna czuje, że jest ich totalnym przeciwieństwem. Ciągle jej się coś nie udaje. W dodatku wydaje się, że rodzina zaczyna się oddalać od siebie, a wszystkiemu temu były winne tajemnice. Bo każdy z nich coś skrywał.
Merit poznaje chłopaka. Sagan wydaje się być nią zaintrygowany, a ona sama się dziwi, kiedy ten ją całuje i czuje tę chemię między nimi. Jednak wszystko to znika, kiedy się okazuje, iż chłopak myślał, że całuje Honor - jej siostrę... To dobija Merit. Czuje się jeszcze gorsza, a los wydaje się z niej kpić, kiedy w swoim domu zastaje Sagana.
Cała ta sytuacja i te wszystkie tajemnice zaczynają ją przerastać. Przestaje chodzić do szkoły, śpi całymi dniami, zaszywa się w pokoju. W pewnym momencie postanawia zrobić drastyczny krok. Co prawda żałuje go i całe szczęście jej się nie udaje. Czy uda jej się polubić własną siebie? Czy ich rodzina znów będzie normalna?

Pokładałam duże nadzieje w nowej książce Hoover, zwłaszcza, że It ends with us nie porwało mnie tak jak innych czytelników. Niestety, tutaj poczułam dokładnie to samo. Mam wrażenie, że jej książki z poważniejszymi zagadnieniami totalnie do mnie nie przemawiają. Nie zrozumcie mnie źle, są to poważne i ważne problemy, ale według mnie nie do końca potrafi to oddać. Nie wychodzi jej to tak dobrze, jak inni się zachwycają.

Merit nie zdaje sobie sprawy z tego, co jej dolega. Nie widzi, że tak naprawdę to wszystko ją przerasta. Rozpaczliwie pragnie normalnej rodziny, czyli takiej bez tajemnic i dziwacznych sytuacji. Nie potrafią nawet przetrwać jednego wspólnego posiłku do samego końca. Uważa się za gorszą, a Honor wydaje się jej być tą lepszą. Czuje, że gdyby zabrakło Honor, to wszyscy by to zauważyli i się tym przejęli. A gdyby ona sama zniknęła, nikt by tego nie dostrzegł.

Mam za to mieszane zdanie, jeśli chodzi o Sagana. Mam wrażenie, że autorka miała na niego jakiś pomysł, ale nie do końca go dopracowała. Czuję, jakby czegoś brakowało w tej postaci. To on uświadamia Merit, że dziewczyna musi przede wszystkim pokochać siebie, jeśli chce ruszyć dalej. Wydaje się być jej oparciem, ale odnoszę wrażenie, że to trochę takie na siłę.

Honor ma za sobą przykre wydarzenie, jeśli chodzi o uczucia. Jej siostra uważa, że ciągnie się to za nią, bo ta spotyka się z chłopakami, którym zostało już nie wiele czasu. A w rzeczywistości powód jest inny.

Utah z kolei nie jest świadomy tego, jaką kiedyś wyrządził krzywdę. Może inaczej - wie, że źle postąpił, ale myślał, że wszystko zostało zapomniane.

Jeśli chodzi o ich rodziców...Chyba nie zrozumiem zachowania ojca. Wdał się w romans, zostawił matkę swoich dzieci, która zamieszkała w piwnicy, ożenił się z Victorią, ma z nią dziecko...Ale i tak wciąż wraca do tamtej. Kocha ją. Myślę, że wszystko to zaczęło się w chwili, kiedy nie powiedział swoim dzieciom prawdy o ich matce.

Styl i język, jakimi posługuje się autorka, to nic innego jak prostota. Przez to czyta się w miarę szybko, aczkolwiek uważam, że rozdziały są troszeczkę za długie.

Nie mówię, że jest to zła książka. Jest to dobra książka, bo porusza poważny problem, na który trzeba zwracać uwagę. Pokazuje, że człowiek nie zdaje sobie sprawy, w którym momencie ta cienka granica zostaje przekroczona. Nie widzi objawów, dopóki ktoś mu ich nie uświadomi. Uważam jednak, że niestety, ale Hoover nie poradziła sobie z tym. Nie poczułam tego. Przedstawiła problem, odsłoniła wszystkich tajemnice i co? Nic. Jest to jednak moje zdanie i macie prawo się z tym nie zgodzić :).

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte,








Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia