27 sty 2020

Wszystko albo nic - M.S.More PRZEDPREMIEROWO


Wydawałoby się, że Natalie nie ma na co narzekać. Ma znane nazwisko, bogatego ojca, przyjaciółkę Gen, która jest dla niej jak siostra, oraz znajomości. Bawi się na imprezach, często wraca pijana i w dodatku niedawno rozstała się ze swoim chłopakiem. Ale na horyzoncie pojawia się nowy przystojniak, który z początku niekoniecznie zaprząta jej myśli. Częściej ją denerwuje niż interesuje, ale z czasem to się zmienia.
Czy czeka ich gorąca znajomość?

***

Książka zapowiadała się naprawdę dobrze. M.S.More to pseudonim Polki, Magdaleny Łopąg, która swoją historię publikowała na Wattpadzie - tam zdobyła popularność. Czy faktycznie była tak dobra, by ją wydać w postaci książki? 

Natalie nie narzeka na biedę. Ma znanego ojca, jest bogata, aczkolwiek jakoś tym specjalnie nie szpanuje. W opisie zaznaczone jest, że ma krąg znajomych, a jak tak teraz się zastanawiam, to nie przypominam tego sobie. Jej znajomość ograniczona się w głównej mierze do przyjaciółki Gen i jej brata. Może mi to umknęło, ale tak jak wspomniałam, nie przypominam sobie, żeby było inaczej.
Razem z Gen, mimo że wciąż uczęszczają do liceum, to bardzo dużo imprezują z bratem Gen w towarzystwie studentów. W sumie życie po szkole Natalie opiera się głównie na imprezach, piciu, spędzaniu czasu z Gen. Z jednej strony się nie dziwię, bo w domu jest jeszcze nowa kobieta ojca, która definitywnie leci na jego kasę i chce się pozbyć dziewczyny, a z drugiej strony...Trochę za dużo tych imprez...

Blaise to z początku dość tajemnicza postać. Pojawia się trochę znikąd, jest przyjacielem brata Gen i to taki pewny siebie przystojniak, który często rzuca dwuznacznymi tekstami. Autorka próbowała chyba stworzyć z niego takiego śmieszka i powiem szczerze, że trochę średnio to wyszło. W ogóle pomysł na jego postać to dla mnie średni wypał. Nie chcę spojlerować, co się dzieje w książce, ale ta tajemnica, która wychodzi na jaw, to jest tak trochę nie powiem skąd wzięta i pociągnięta w stronę mało realną....

Choć Blaise na początku częściej irytuje Natalie, to z czasem ta zaczyna zmieniać zdanie. Chociaż jak sobie przypomnę, to dojście do tego etapu trochę jej zajęło i momentami się zastanawiałam, kiedy to ruszy dalej. W między czasie przewija się postać jej byłego chłopaka, który jest totalnym zapychaczem. Nic takiego nie wnosi i w sumie mogłoby go nie być. Jest też po prostu dziwny.

Motyw wiecznych imprez dość szybko brzydnie. Natalie i Gen praktycznie non stop wybierają godzinami ciuchy, imprezują i są pijane. Szybko się to nudzi i powiem szczerze, że miałam ochotę kilka razy odłożyć książkę i już do niej nie wracać, bo nic ciekawego się nie działo. Niby tajemnica Blaise'a miała być takim bum i w ogóle, a ja totalnie tego nie poczułam. Nawet ciężko mi powiedzieć, o czym tak naprawdę jest ta historia.

Styl jest prosty, zwykły, niczym nie zachwyca. Jakbym czytała po prostu jakiś fan fick. Równie dobrze ta historia mogła zostać w Internecie, nie widzę sensu, by była wydawana jako książka, bo nic takiego nie wnosi. Powtarzalność wydarzeń bardzo zniechęca.

No cóż, spodziewałam się czegoś o wiele lepszego. Nie jest to nawet średniak. Według mnie jest dużo poniżej średniaka. Historia nic nie wnosząca, postaci trochę sztuczne i nieprzemyślane. Według mnie jej miejsce powinno zostać na Wattpadzie.

Tytuł: Wszystko albo nic
Autorka: M.S.More
Data premiery: 29.01.2020
Ilość stron: 320




Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editiored.


37 komentarzy:

  1. Dzięki takim opiniom wiem, na które książki nie marnować czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że tak słabo...ja nie lubię nadmiaru opisów w książkach, ale imprezowanie też może czytelnika zanudzić. Raczej sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczę, na początku wydawała mi sie to ciekawa książka, ale ufam Ci, bo w większości przypadków po przeczytaniu książki, mam podobne przemyślenia co Ty ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że summa summarum, książka cię nie zachwyciła.

    OdpowiedzUsuń
  5. To przykre, kiedy książka nie spełnia naszych oczekiwań.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakiś czas temu czytałam książkę, w której też były głównie imprezy i w zasadzie nic poza tym, ale nie pamiętam już tytułu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja podziękuję. Wolę nie marnować swojego czasu.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  8. Są dwie rzeczy, które natychmiast mnie odrzucają od książki. Pierwsza to kretyńskie pseudonimy (ludzie, co jest nie tak z waszymi nazwiskami???), druga to Wattpad. Szanuję samą ideę tego serwisu i szanuję wszystkich, którzy usiłują spełnić swoje marzenie o pisaniu. Nie rozumiem tylko dlaczego wydawcy wybierają do publikacji najnędzniejsze romansidła zamiast prawdziwych perełek, jakie można tam znaleźć....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama nie rozumiem co to za moda na te pseudonimy tak szczerze. Nie powiem, niektóre historie z wattpada są naprawdę spoko ale niektóre, tak jak ta, to porażka.

      Usuń
  9. W sumie to nawet mam ochotę na tego typu książkę, może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam napisać, że może lepiej byłoby gdyby pozostało to na wattpadzie, a tu czytam ostatnie zdanie i jest. :D

    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
  11. I mamy kolejny przykład wattpadowskiej "książki", która została wydana wyłącznie dla jarających się fanfickami małolatów. W tym momencie kompletnie nie rozumiem (i po części również nie szanuję) wydawnictw lecących na ilość pobieżnych "czytelników", a nie na jakość wydawanego pod swoim logo produktu. Mi byłoby się wstyd podpisać - no, dobrze, stwierdzę to, jeśli przeczytam książkę. O ile w ogóle to zrobię. :)

    Pozdrawiam
    www.pomistrzowsku.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie przekonuje mnie do siebie ta książka, więc nie wiem czy ją przeczytam. Jeszcze się zastanowię. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. myślałam, że książka warta uwagi, ale później doczytałam, że jednak nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam ją, mi również niezbyt podpasowała.

    OdpowiedzUsuń
  15. To raczej nie będę się za tą książką rozglądała :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie mam zamiaru sięgać po ten tytuł, gdy na rynku jest tyle ciekawszych pozycji. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakoś mnie nie przekonała do tego abym po nią sięgnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja spojrzałam na okładkę i już mi to nie pasowało xD
    Ugh, jak opisujesz, co one robią - wybieranie ciuchów, ciągłe imprezy i bycie pijanym (i pewnie ciągły kac) to już mi niedobrze... xD

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz! Staram się odwiedzać Wasze blogi na tyle, na ile pozwala mi czas. Jeśli macie pomysł na jakiś post inny niż recenzje książek - jestem otwarta na sugestie. Mogą to być posty związane z nauką języków obcych, tłumaczeniem seriali, czy innego typu.
Jeśli masz pytania to zapraszam do kontaktu: misako.amaya@wp.pl

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia