Bez słowa - Rosie Walsh

23 lis 2018


Pewnego dnia na swojej drodze Sarah spotyka Eddiego - w dość nietypowej sytuacji, bowiem rozmawia z....owcą. Samo spotkanie jest zabawne i pełne humoru. Dobrze się im rozmawia, więc postanawiają przenieść się w inne miejsce.
Rozmawiają dalej i czują się tak, jakby znali się od zawsze. Na tym krótkim spotkaniu się nie kończy - spędzają ze sobą siedem dni. Są zgodni co do tego, że ten cały tydzień był najlepszym w ich życiu i że coś ich połączyło. Muszą jednak się rozstać...
Obiecują sobie, że będą utrzymywać kontakt, dopóki nie znajda rozwiązania. Jednak Eddie nie dotrzymuje tych słów. Znika bez słowa. Nie ma żadnego odzewu, Sarah nie dostaje żadnych odpowiedzi. Czuje, że to nie był kaprys z jego strony, że ten tydzień znaczył coś więcej niż przelotny romans.
Wszyscy jej radzą, by zapomniała o tym mężczyźnie, ale Sarah nie potrafi. Próbuje go odnaleźć, ale poszukiwania nie dają skutków. Mijają tygodnie, aż pewnego dnia wszystko się wyjaśnia i okazuje się, że po części miała rację...

Okładka jest prześliczna. Jestem wzrokowcem i w pierwszej kolejności zwracam uwagę właśnie na nią. Potem czytam opis i jeśli mnie zaciekawi, biorę się za lekturę.

Sarah jest po rozwodzie i nie planuje kolejnego związku. Nie przypuszczałaby też, że w ciągu siedmiu dni jej życie uczuciowe tak bardzo może się zmienić. Traci głowę dla Eddiego i to ze wzajemnością. Można powiedzieć, że czują się i zachowują jak nastolatki, pierwszy raz zakochani.

Ciężko napisać mi o każdym z bohaterów osobno, bo tak naprawdę łączy ich wiele i z początku nie zdają sobie z tego sprawy. Pewna tajemnica wychodzi na jaw i to właśnie przez nią Eddie postanawia zerwać kontakt. Sarah orientuje się w tym wszystkim dość późno - wtedy, kiedy znów się spotykają i mówią sobie wszystko. To jedno wydarzenie próbuje skreślić ten związek, ale los ma wobec ich inne plany, bowiem znów zamierza wywrócić ich życie do góry nogami...

Tak, wiem - ta recenzja jest dość tajemnicza, ale nie bez powodu. Jest to piękna historia, którą warto przeczytać samemu. Choć z początku Sarah mnie irytowała, to z czasem zrozumiałam, że była po prostu zakochana i pragnęła szczęścia - wewnętrznego spokoju. Czuła, że to właśnie Eddie jej go zapewni. On sam, kiedy zniknął, nie potrafił sobie poradzić z sytuacją. Ciągle myślał o kobiecie i walczył ze sobą, by się nie odezwać.

Choć dużo tutaj opisów i przemyśleń bohaterów, to nie przeszkadzają w czytaniu. Czytało mi się dobrze, strony same się zmieniały. Autorka zaciekawiła mnie od samego początku.

Bez słowa pokazuje, że zniknięcie bez słów boli najbardziej. Niedopowiedzenia potrafią sprawić, że sprzed nosa ucieknie nam prawdziwe szczęście. A czasem najtrudniejsza prawda okazuje się być warta przebaczenia, bo potem możemy zaznać szczęścia i spokoju.

Tytuł: Bez słowa
Autorka: Rosie Walsh
Ilość stron: 444

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.





23 komentarze:

  1. Okładka rzeczywiście zwraca swoją uwagę. Książka mnie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka rzeczywiście piękna, chociaż nie zwróciłaby mojej uwagi w księgarni. Niemniej sama książka zapowiada się naprawdę nieźle. ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiele słyszałam o tej książce. Z chęcią ją przeczytam :) Pozdrawiam :) www.wspolczesnabiblioteka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się podobała ta książka, miło ją wspominam. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przedstawiłaś tę książkę tajemniczo... ale mnie to właśnie zaintrygowało. Mam teraz ochotę na tę historię i podziwiam bohaterkę, że jednak szukała i się nie poddała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam i dla mnie ta książka była naprawdę wyjątkowa.:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tajemnicze recenzje mają w sobie coś wyjątkowego... może i ta ksiązka właśnie taka okazałaby się dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeżeli pomimo dużej ilości opisów, książkę czyta się bardzo przyjemnie i z zaciekawieniem to znaczy, że warto się nią zainteresować :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem mega ciekawa czemu odszedł bez słowa. Pierwsza myśl to że miał żonę na boku.. :D. Ale skoro ta historia jest piękna, to na pewno było to bardziej skomplikowane ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fakt, okładka jest cudna. Ciekawi mnie też ta rozmowa z owcą :D

    OdpowiedzUsuń
  11. JAkoś niedawno i mnie okładka przyciągnęła w empiku, ale nie czytałam o ksiązce, więc jednak odłożyłam, chociaż fabuła zapowiadała się dobrze. Ale teraz z większą chęcią poznam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam pozytywne opinie, ale jakoś ksiązka do mnie jeszcze nie dotarła ;)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz! Staram się odwiedzać Wasze blogi na tyle, na ile pozwala mi czas. Jeśli macie pomysł na jakiś post inny niż recenzje książek - jestem otwarta na sugestie. Mogą to być posty związane z nauką języków obcych, tłumaczeniem seriali, czy innego typu.
Jeśli masz pytania to zapraszam do kontaktu: misako.amaya@wp.pl

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia