14 mar 2020

Na lodzie - Małgorzata Falkowska



Lena jest łyżwiarką figurową. Dość ambitną i nie wyobraża sobie życia bez łyżew. Pracuje bardzo ciężko i wysiłek się opłaca, bo razem z partnerem (nie tylko tym na lodzie, bo i w życiu) ma zawalczyć o medal olimpijski.

Pech chciał, że dochodzi do wypadku, który uniemożliwia Lenie wzięcie udziału w Olimpiadzie. Dziewczyna niezbyt dobrze sobie radzi z tym faktem, zwłaszcza, że Jacek ma nową partnerkę i to z nią ma zawalczyć o medal, nie wspierając przy tym Lenę w rehabilitacji.
Ojciec postanawia ją zapisać na terapię do Krzyśka, który z własnego doświadczenia wie, przez co przechodzi dziewczyna.

Czy terapia przyniesie zamierzony skutek? A może znajomość z Leną okaże się być dla Krzyśka jego własnym lekarstwem?

***

Kiedy pojawiła się zapowiedź tego tytułu, a także okładka, zrobiło się trochę głośno, bowiem oprócz łyżwiarstwa figurowego miał pojawić się również hokej. Czytelnicy obawiali się, czy Autorka poradzi sobie z tym, bo hokej to wymagający sport. Cóż, mogę jedynie powiedzieć, że na pomyśle tylko się kończy, bowiem hokeju tam jest tyle, że w trakcie lektury czytelnik o nim po prostu zapomina. Czy to jest na plus, czy minus? Ciężko mi powiedzieć, ale muszę się przyznać, że chyba do połowy książki, to ja byłam pewna, że Krzysiek miał więcej wspólnego z piłką nożną niż z hokejem XD

Lena od dziecka marzyła o byciu łyżwiarką i to marzenie udaje jej się spełnić. Jest ambitna, nie ma żadnego planu awaryjnego na przyszłość, gdyby coś się stało. Przy tym jest bardzo narcystyczna, aż się ulewa. Uważa się za najlepszą, stawia siebie w superlatywach i zachowuje się momentami jak rozpuszczona dziewczynka, raniąc przy tym innych. Oj nie polubiłam się z nią. Bardzo mnie irytowała, bywała nawet momentami pusta. Coś było nie po jej myśli, to tylko czekać jak strzeli focha i tupnie nóżką.
Więc taki wypadek był dla niej katastrofą. Owszem, nie miała wsparcia ze strony Jacka, który był także jej partnerem życiowym. Ze strony ojca również go nie było i to jest przykre, naprawdę. Jednak nic nie usprawiedliwia jej zachowania.
Może i z czasem zachodzi w niej wewnętrzna przemiana, ale ona do mnie akurat nie przemówiła.

Krzysiek z kolei to były hokeista. Jeden wieczór sprawił, że został zmuszony do zakończenia kariery, a jego skutek odczuwa po dzień dzisiejszy. Hokej był dla niego wszystkim i dlatego też ciężko mu się pogodzić z jego brakiem. Cierpi na depresję, która znika i wraca jak bumerang. Wspiera go jedynie matka, ojciec udaje, że go nie ma i rzadko przebywa w domu. Z Krzyśkiem jest raz lepiej, raz gorzej. Prowadzi grupę wsparcia, choć czasami wątpi w jej słuszność, bo sam nie świeci przykładem.
Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jaka jest Lena. Widzi także jej ból spowodowany nieszczęśliwym wypadkiem na lodzie. Jest też dla niego trudna w relacji, ale potrafi go pozytywnie zaskoczyć.

Jeśli chodzi o techniczną część, to książka podzielona jest na bardzo krótkie rozdziały - czasem mnie to irytowało, bo miałam wrażenie, że historia biegnie za szybko. Narracja prowadzona jest z perspektywy Leny oraz Krzyśka. Dialogi są proste, styl Autorki jest łatwy w odbiorze. Przez to wszystko czyta się naprawdę szybko - może to i dobrze. Jednak przeszkadzały mi czasem wykrzykniki przy myślach bohaterów. Było to dla mnie takie nienaturalne i raziło mnie w oczy.

Poruszana jest tutaj depresja, ale przez chwilę pojawia się również problem samobójstwa. Jest o nim tylko wzmianka, ale dość ważna. Cała historia pokazuje, że wypadek, czy rezygnacja z marzeń, to nie koniec świata. Nie powinno się dusić w sobie uczuć, tylko głośno o nich mówić. Powinno się wyrzucić z siebie to, co nam leży na sercu, bo to naprawdę wiele daje.

Na lodzie to po prostu dobra książka. Nie jest jakaś wybitna. Sama chyba jednak spodziewałam się czegoś lepszego i ambitniejszego, ale koniec końców nie żałuję lektury.

Tytuł: Na lodzie
Autorka: Małgorzata Falkowska
Ilość stron: 280

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Inanna.



27 komentarzy:

  1. Raczej sobie daruję, bo tylko wkurzałabym się postawą głównej bohaterki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to taka zwyczajna historia, drugi raz już po nią bym nie sięgnęła :)

      Usuń
  2. Książka przypomina mi trochę jakiś film, którego tytułu nie pamiętam, ale to coś pokroju disneya było. Też była łyżwiarka, która na wskutek wypadku, nie może jeździć - ogólnie spoko, ale nic szałowego. I myślę, że takie same odczucia miałabym z tą książką. Może być na chwilę, coby się odmóżdżyć. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka lektura jednego pokroju, drugi raz po nią bym nie sięgnęła :)

      Usuń
  3. To chyba taka lektura odpowiednia na jakiś leniwy dzień.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mogłabym przeczytać tę książkę ewentualnie w wakacje. 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Póki co nie jest to książka która jest priorytetem. Być może skuszę się na nią w lecie :)
    Pozdrawiam :)
    www.wspolczesnabiblioteka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Na ten moment nie ciągnie mnie do tego agtunku. Moe kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja skłonna byłabym dać tej książce szansę 😉

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam jedną książkę Falkowskiej i niestety nie przypadła mi do gustu, więc nie mam ochoty na więcej.

    OdpowiedzUsuń
  9. fajnie, że autorka poruszyła temat depresji i tego, że rezygnacja z marzeń czy realizacji planów nie musi oznaczać końca świata ale szkoda, że poza tym ważnym tematem książka jest przeciętna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Planuję poznać twórczość autorki. Jeśli mi się spodoba to sięgnę również po tę książkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Całkiem dobrze zapowiada się :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam w planach już kilka książek, więc tą sobie raczej podaruję:)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. MAm w planach książki tej autorki, ale tę chyba sobie jednak odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. dzięki dr ADELEKE za sprowadzenie mojego męża do mnie! Jestem bardzo szczęśliwa, że już nigdy nie wierzę, że będę z mężem. Mój przyjaciel powiedział mi o dr ADELEKE więc postanowiłem spróbować i to działa przed 48 godzin mój mąż zadzwonił do mnie i błagał mnie, aby wybaczyć mu to było jak marzenie dla mnie. Skontaktuj się z nim na wezwanie / WhatsApp +27740386124 lub e-mail: aoba5019@gmail.com i dziękuję później.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz! Staram się odwiedzać Wasze blogi na tyle, na ile pozwala mi czas. Jeśli macie pomysł na jakiś post inny niż recenzje książek - jestem otwarta na sugestie. Mogą to być posty związane z nauką języków obcych, tłumaczeniem seriali, czy innego typu.
Jeśli masz pytania to zapraszam do kontaktu: misako.amaya@wp.pl

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia