23 lis 2021

Jak zawsze w grudniu - Emily Stone



Jeśli podobały ci się "Jeden dzień", "Zanim się pojawiłeś" i hitowy film "Last Christmas", to książka idealna dla ciebie.

Josie Morgan nigdy nie czeka na grudzień. Miesiąc ten zawsze jej przypomina o życiu, które utraciła dwadzieścia lat temu. A kiedy tylko słyszy w radiu świąteczną piosenkę, z marszu je wyłącza. Ma ochotę zrywać kolorowe łańcuchy, którymi jej współlokatorka upiera się dekorować mieszkanie. I co roku wysyła list, który wie, że nigdy nie zostanie przeczytany.

Max Carter nie spodziewał się, że kilka dni przed Bożym Narodzeniem utknie w Londynie. Nie spodziewał się, że tak trudno będzie mu się pożegnać z kobietą, którą ledwie zna. Z drugiej jednak strony nie spodziewał się, że się zakocha.

W tym jednak roku, kiedy grudniowy list Josie prowadzi ją do Maxa, przypadkowe spotkanie zmieni życie obojga w doprawdy niezwykły sposób. A ich historia dopiero się zaczyna…

Z Londynu na Manhattan, z Edynburga na angielską wieś, "Always, in December" to romantyczna podróż, której nie da się zapomnieć.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

***


Sięgając po te książkę nie sądziłam, że złamie mi ona serce. Naprawdę. Musze przyznać, że na początku obawiałam się, czy w ogóle się polubimy. Styl Autorki był dla mnie trochę specyficzny, narracja wydawała się być przegadana, ale całość mnie zauroczyła – na tyle, że naprawdę poczułam się zainteresowana historią Josie i Max’a.

Ta dwójka poznaje się w święta i to w dość zabawny sposób. Mało tego, Max zostaje skazany na towarzystwo Josie, która ma za sobą trudne przeżycia. Ta dwójka poznaje się w dobrym momencie i choć spędzają ze sobą kilka dni, to są one intensywne na tyle, by zauroczyć się sobą nawzajem. Dowiadują się o sobie nowych rzeczy, ale jedno z nich postanawia odejść bez słowa.

Owszem, po jakimś czasie znów się spotykają i nic nie jest już takie samo. Każdy poszedł swoją ścieżką, choć mają ochotę zrobić co innego. Mamy tutaj trochę sprzeczności między uczuciami bohaterów a ich zachowaniem, ale bez tego nie byłoby historii. 

Rozum mi podpowiadał, że ta historia nie skończy się dobrze, ale serce miało nadzieję na happy end. Powiem szczerze, że nie sądziłam, iż Autorka zada nam, czytelnikom, tyle bólu. Przyznaję, popłakałam się, ale na końcu książki poczułam satysfakcję z całości.

Pomimo bólu w tej historii, jest w niej także ciepło. Pokazuje, że nigdy nie jest za późno by znaleźć swoje prawdziwe „ja” i by pójść za marzeniami. Odkryć je na nowo i być szczęśliwym.


Tytuł: Jak zawsze w grudniu
Autorka: Emily Stone
Ilość stron: 320



Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Słowne.



Czytaj dalej »

18 lis 2021

Siła miłości - Anna Sakowicz



Gdzie jest granica miłości i czy w ogóle taka istnieje?

Malwina i Adam Ostrowscy, specjalistyczna rodzina zastępcza, przyjmują pod swój dach niemowlę. O chłopca przez dwa lata walczy biologiczna matka. Kiedy udaje się wreszcie ustalić sytuację prawną dziecka, na stałe trafia ono do Ostrowskich, gdyż nie ma chętnych na adopcję Kacpra. Okazuje się, że nikt nie chce dziecka z zaburzeniami intelektualnymi. Malwina z Adamem kosztem własnych dorastających dzieci wkładają wiele wysiłku, by zapewnić Kacprowi odpowiedni rozwój. Z wiekiem chłopiec ujawnia skłonności do przemocy wobec słabszych. Malwina i Adam stają przed dylematem: zakończyć opiekę nad dwunastoletnim Kacprem i rozwiązać rodzinę zastępczą czy nie? Każdy wybór niesie za sobą czyjeś cierpienie.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

***

Muszę przyznać, że byłam bardzo zaintrygowana tym tytułem. Temat rodzin zastępczych jest dość ciekawy i myślę, że mało spotykany na rynku wydawniczym. Zwłaszcza, jeśli chodzi o te specjalistyczne. W dodatku mamy notkę, że historia oparta jest na prawdziwych wydarzeniach.

Początek może mnie jakoś nie zaciekawił, ale im więcej czytałam, tym ciężej było oderwać mi się od lektury. Lilianna, dziennikarka, próbuje zrozumieć, dlaczego Malwina, wieloletnia matka zastępcza, postanawia z tego zrezygnować. Można powiedzieć, że prowadzi swoje własne dochodzenie. W między czasie zmaga się ze swoimi problemami, choć tak naprawdę nie bardzo się nimi przejmuje i jakoś jej nie zależy, by naprawić swoją sytuację.

Równolegle poznajemy historię Malwiny i Adama. Są rodziną zastępczą dla Kacpra i wszystko wskazuje na to, że zostanie u nich na dłużej, bo nikt nie chce zdjęcia z zaburzeniami intelektualnymi.

Autorka pokazuje życie Malwiny i Adama i ich dzieci, jako rodziny zastępczej. Nie jest to praca usłana różami. Wszyscy, nawet dzieci, muszą wyrzec się niektórych rzeczy. Dzieci Ostrowskich cierpią, bowiem uwagę ich matki, zabiera Kacper. W dodatku dziecko z wiekiem staje się bardzo agresywne i wszyscy po prostu obawiają się o życie zwierząt i innych osób.

To była ciekawa i interesująca lektura. To, w jaki sposób zakończyła tę książkę Autorka, bardzo mnie zaskoczył. Bowiem zadaje nam pewne pytanie, na które ja sama nie potrafiłam odpowiedzieć w chwili skończenia czytania.

Warto ją przeczytać. Gwarantuję, że skłoni Was do myślenia.


Tytuł: Siła miłości
Autorka: Anna Sakowicz
Ilość stron: 336


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Luna.



Czytaj dalej »

14 lis 2021

Nie powinniśmy - Vi Keeland


Miłość i nienawiść dzieli cienka granica – i nie powinno się jej przekraczać. Ale siedzenie na niej okrakiem może okazać się świetną zabawą.

Bennett i Annalise poznali się w najbardziej niesprzyjających okolicznościach – najpierw on widział, jak ona niszczy jego samochód podczas próby podrzucenia mu swojego mandatu, a później okazało się, że po fuzji firm, w których byli zatrudnieni, oboje konkurują o to samo wysokie stanowisko w pracy. Żadne z nich nie zamierza ustąpić, ponieważ przegrany zostanie oddelegowany do filii w Teksasie – a oboje mają bardzo dobre powody, aby zostać w San Francisco.

Rozpoczyna się bezwzględna walka o klientów. Bennett nie zwykł grać czysto – w końcu liczy się jedynie zwycięstwo. Ale jego przeciwniczka będzie potrafiła go zaskoczyć, i to nieraz. Bennett i Annalise muszą się przekonać, o jaką nagrodę w rzeczywistości warto zawalczyć.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

***

Za mną kolejna udana lektura spod ręki Vi Keeland. Wiele razy już wspominałam – po jej książki sięgam w ciemno i póki co zawiodłam się tylko raz :D Po jej lekturach zawsze wraca mi chęć do czytania, bo nie ukrywajmy, zastoje czytelnicze również się zdarzają.

Annalise i Bennet spotykają się pierwszy raz w dość zabawnych okolicznościach, ale w sumie jeszcze nie wiedzą, że to nie ostatnie ich wspólne spotkanie. Okazuje się, że będą razem walczyć o stanowisko kierownicze – przegrany będzie musiał się przenieść do Teksasu. Biorąc pod uwagę, że Annalise to piękna i inteligentna kobieta, a Bennet to pewny siebie przystojniak i czaruś, możemy być pewni, że dostarczą nam rozgrywkę.

To co mi naprawdę się podobało, to fakt, że uczucie między nimi szybko się nie pojawia. Cała ich relacja buduje się powoli, a chemia jest bardzo wyczuwalna. Oboje są uroczonymi osobami i nie da się ich nie lubić. Podoba mi się też to, że Autorka nie boi się pokazać wrażliwej strony mężczyzn. Jej bohaterowie często zmagają się z jakimiś problemami i to jest na plus. Bo przecież to nie tylko kobiety są wrażliwe, uczuciowe i emocjonalne.

Nie zabraknie tutaj emocji, ani humoru. Z przyjemnością spędziłam czas na lekturze. Może był moment, kiedy chwilowo mi się dłużyło, ale patrząc na całość, to bardzo mały mankament.

Gorąco polecam. Gwarantuję, że będziecie się świetnie bawić 😊


Tytuł: Nie powinniśmy
Autorka: Vi Keeland
Ilość stron: 400


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Niegrzecznym Książkom.



Czytaj dalej »

11 lis 2021

Don't hate me - Lena Kiefer


On ją okłamał. Ona chce o nim zapomnieć. Ale los ma inne plany. 

Kenzie przyrzekła sobie, że nigdy więcej nie będzie mieć kontaktu z klanem Hendersonów. Po tym, jak Lyall złamał jej serce, chce po prostu skupić się na nauce. Chwilę później otrzymuje jednak kuszącą ofertę od Theodory Henderson, aby pomóc w zaprojektowaniu kurortu na Korfu. Kenzie podejmuje wyzwanie nie wiedząc, czego może się spodziewać.

Lyall próbuje wszystkiego, by zapomnieć o Kenzie, po tym, jak zdemaskowała jego kłamstwo i go porzuciła. Plany dotyczące rodzinnej firmy są teraz jego najwyższym priorytetem. Kiedy matka potrzebuje pomocy przy projekcie hotelu w Grecji, nie zastanawia się dwa razy. Nie ma jednak pojęcia, jak bardzo jego serce zostanie tam wystawione na próbę... 

Drugi po „Don’t love me” tom bestsellerowej trylogii Leny Kiefer, ukazujący miłosne dylematy i emocjonalny rollercoaster, który stał się udziałem Kenzie i Lyalla. Finałowe Don’t leave me już wkrótce!


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

***

Po drugi tom sięgnęłam z wielkim entuzjazmem i muszę przyznać, że wcale się nie zawiodłam. Autorka stanęła na wysokości zadania i to, co najbardziej mi się podobało, to że Lyall i Kenzie od razu nie wpadli sobie w ramiona.

W poprzedniej części Kenzie dowiaduje się, dlaczego wszyscy uważają Lyall'a za zło wcielone. Mało tego - zdaje sobie sprawę, że została przez niego oszukana, a to zabolało najbardziej. Zwłaszcza, że nie próbował się wytłumaczył. Każde z nich próbuje o sobie zapomnieć, ale dzięki pewnej osobie, znów muszą znosić swoją obecność. I tak jak wspomniałam na początku, nie mamy tutaj od razu happy end'u. Autorka pokazała, że droga do wybaczenia potrafi być długa i wyboista. Doskonale pokazała emocje, które targała bohaterami. Nie było im łatwo, a ona wcale im tego nie ułatwiała. I to podoba mi się najbardziej, bowiem taki bieg wydarzeń jest bardziej prawdopodobny i naturalny.

Nie ukrywam, momentami ta dwójka, a z resztą nie tylko ona (pozostali bohaterowie również) doprowadzali mnie do istnego szaleństwa. Głównie swoim zachowaniem, ale było to wręcz potrzebne :D

Czyta się naprawdę szybko. Musiałam sobie dawkować tę historię, bo prawda jest taka, że ciężko było mi się rozstać z bohaterami. Plus jest taki, że przed nami jeszcze jedna część. Drugi tom kończy się w takim momencie, że człowiek ma ochotę rzucić książką w kąt. Serio!

Gorąco polecam! 

Tytuł: Don't hate me
Autorka: Lena Kiefer
Ilość stron: 440


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.



Czytaj dalej »

9 lis 2021

W drogę! - Beth O'Leary



Mały samochód. Pięcioro pasażerów. I całe mnóstwo ich historii.

Kierunek? Miłość! Najnowsza powieść autorki bestsellerowych "Współlokatorów".

Mały samochód pełen dużych dylematów. Przygotuj się na jazdę bez trzymanki!

To miała być miła podróż do Szkocji na ślub przyjaciółki. Trochę długa, bo licząca 600 kilometrów, ale Addie i Deb dobrze się do niej przygotowały, miały zapas przekąsek i specjalnie na tę okazję przygotowaną playlistę. Kiedy jednak dzień wyjazdu zaczął się od stłuczki z samochodem, który prowadził Dylan, były partner Addie, stało się jasne, że ta podróż nie będzie należała do udanych. Zwłaszcza że w dalszą drogę na ślub muszą ruszyć wspólnie.

Co może być gorszego od utknięcia na wiele godzin w wypchanym po brzegi mini cooperze ze spragnioną przygód siostrą, wciąż przystojnym, ale znienawidzonym ex, jego denerwującym kumplem i trochę dziwnym gościem z Facebooka zabranym na doczepkę? 

W małym samochodzie pełnym bagaży i tajemnic oprócz wielu kilometrów pasażerom przyjdzie również pokonać skrywane urazy, frustrację, gniew, a przede wszystkim skonfrontować się z przeszłością.

Ale być może również zdecydować o przyszłości… 

No to… w drogę!

Opis pochodzi od wydawcy.

***

Nie miałam jeszcze okazji przeczytać żadnej książki tej Autorki, dlatego też się ucieszyłam, kiedy pojawiła się taka możliwość. Zwłaszcza, że jej twórczość jest bardzo chwalona. I cóż, było dobrze, ale w sumie dla mnie to za mało. Powiem szczerze, że liczyłam na większe poczucie humoru.

Addie i Dylan utknęli ze sobą w samochodzie na kilka godzin. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nie są ze sobą od dłuższego czasu, a dla każdego z nich to rozstanie było bardzo trudne. Muszą się zmierzyć z rzeczywistością oraz przeszłością. A ich pasażerowie wcale im tego zadania nie ułatwiają.

Historię czytamy dwutorowo – akcja dzieje się obecnie oraz w przeszłości. Muszę przyznać, że jak dla mnie Addie bardzo się zmieniła i w sumie ta zmiana niekoniecznie mi się podobała. Jako bohaterka trochę mnie irytowała, zwłaszcza w teraźniejszości.

Nie powiem, to nie jest tak, że w ogóle tutaj nie mamy humoru. Owszem jest, ale sądziłam, że będzie to barwniejsze. Lektura nie była zła, ale nie była też najlepsza. Po prostu spodziewałam się czegoś innego – lepszego odbioru.

Mam nadzieję, że poprzednie, albo kolejne, spodobają mi się bardziej 😉


Tytuł: W drogę!
Autorka: Beth O’Leary Beth
Ilość stron: 416



Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.



Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia