12 gru 2019

Po drugiej stronie jeziora Tom 1 - Agnieszka Karecka


Mia Lang nie przepada za imprezami czy szumem wokół swojej osoby. Jej życie jest bardzo poukładane. Jednak w swoje osiemnaste urodziny życzy sobie, aby w tym poukładanym życiu w końcu coś się zmieniło. Zdmuchuje świeczki, przyjmuje prezenty, a potem idzie się przejść nad jezioro, gdzie traci przytomność.

Budzi się w innym świecie, a dokładniej w tajemniczej krainie Locus, gdzie wszystko wydaje się być sprzed ery technologii. Żeby wrócić do swojego świata, Mia zostaje wciągnięta w misję wyzwolenia Krainy Pięciu Miast. Nikt nie zna prawdy o jej osobie, a dowódca wyprawy, Zayn, wyjątkowo daje jej odczuć to, jak odstaje od grupy. Problem polega na tym, że mimo iż chciałaby go nie lubić, to w rzeczywistości chłopak działa na nią w drugą stronę. A z czasem okazuje się, że nie jest to jednostronne.

Czy przez nowe uczucie Mia będzie chciała wrócić do swojego świata i poukładanego życia? Czy misja się powiedzie?

***

Fantastyka to gatunek, po który rzadko sięgam, a jak już to fabuła musi mnie naprawdę zaciekawić. W tym wypadku był jeszcze dodatkowy powód, bowiem Autorkę poznałam prywatnie (świat jest mały :D) i sprezentowała mi swój debiut, więc nie mogłam odmówić czytania i przy okazji podzielenia się opinią :)

Mia Lang ma poukładane, spokojne życie. Nie ma w nim miejsca na szaleństwo, nie lubi być też w centrum zainteresowania. Jest grzeczna, ułożona, ma szacunek do swojej rodziny. Jednak brakuje jej trochę szaleństwa i w dzień osiemnastych urodzin życzy sobie, żeby w końcu coś się zmieniło. Nie pomyślałaby, że takie niewinne życzenie faktycznie zmieni jej życie i to w dodatku tak mocno, bowiem przenosi się do tajemniczej krainy Locus, gdzie nic nie jest takie samo jak w jej prawdziwym życiu.
Odnajduje ją Kleo, której to wujek postanawia pomóc Mii wrócić do swojego świata. Kleo i Mia szybko znajdują wspólny język, choć momentami odnosiłam wrażenie, że Kleo była bardziej dziecinna, trochę niedojrzała, ale muszę przyznać, że mimo wszystko bardzo ją polubiłam.

Mia, żeby móc wrócić do domu, zostaje wciągnięta w misję wyzwolenia Krainy Pięciu Miast. Wraz z innymi uczestnikami wyrusza w podróż, która od początku nie idzie im tak jak sobie zaplanowali. W jej trakcie Mia wyjątkowo zwraca uwagę na przywódcę wyprawy, Zayn'a. Wiecie, przystojniak, małomówny, a jak już coś się odezwie to jest arogancki i niegrzeczny. Jego głos przyprawia Mię o gęsią skórkę i co tu dużo mówić - podoba się jej, no! Zwłaszcza, że nie raz ratuje ją z tarapatów a nawet trochę ją szkoli z walki. A z czasem się okazuje, że ona sama nie jest mu obojętna...

Pozostałych członków wyprawy też da się lubić. Każdy jest inny, każdy odgrywa jakąś rolę w tym wszystkim. Autorka stworzyła naprawdę fajnych bohaterów, aczkolwiek trochę bym się przyczepiła do ich zachowania. Chociażby do takiego Zayn'a. Na początku przedstawiony jest jako arogancki typ, małomówny, trochę wycofany i odstający od grupy, a kiedy przyznaje się Mii, że nie jest mu obojętna, to się zmienia i ta zmiana wypadła w moich oczach sztucznie. Ogólnie czasami zachowania czy reakcje bohaterów wydawały się być sztuczne, nie potrafiłam tego poczuć i kłuło mnie to w oczy.

Mamy tutaj też dużo opisów, dla mnie - niestety. Nie lubię książek, gdzie to właśnie opisy przeważają - ale to akurat kwestia gustu. Zdania często są bardzo długie, aż za długie i występują też powtórzenia.
Narracja większości rozdziałów prowadzona jest przez główną bohaterkę, ale zdarzają się i takie, gdzie głos przejmuje Kleo.

Jest jeszcze coś, co mi zapadło w pamięć, ale nie jestem pewna, czy to mi umknęło, czy może nie doczytałam, ale nigdzie nie znalazłam wyjaśnienia dlaczego bohaterka nazywa się Mia Lang. Jest Polką, mieszkającą we Wrocławiu, rodzice mają polskie imiona, a ona nam się tutaj bardzo wyróżnia i nie za bardzo wiem dlaczego.

Ogólnie pisząc, nie jest to zła książka. Wiem, że ma już swoich fanów. W moim odczuciu całość jest po prostu średnia. Przyznaję, że Autorka miała fajny i ciekawy pomysł na fabułę. Nie brakuje tutaj akcji, przygód a nawet wątku miłosnego. Zadbała też o to, by końcówka zaciekawiła czytelnika na tyle (w tym mnie), by ten niecierpliwie czekał na drugi tom. Na pewno po niego sięgnę, żeby się przekonać, czy warsztat i reszta się poprawiła :D A z tego co widziałam na Instagramie Agnieszki, to zaczęła prace nad drugim tomem :)

Tytuł: Po drugiej stronie jeziora
Autorka: Agnieszka Karecka
Ilość stron: 380


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Autorce :).



Czytaj dalej »

9 gru 2019

Macochy -Danuta Awolusi



Nadia i Anita już w dzieciństwie jako siostry nie potrafiły się ze sobą dogadać. Różniły się od siebie tak bardzo, że aż się nienawidziły. Ich kontakt szybko się urwał. Rodzice nie byli najlepszym autorytetem.

Teraz po kilku latach spotykają się znów i to w najmniej spodziewanym miejscu. Okazuje się, że obecnie coś ich łączy. Nie znoszą dzieci z poprzednich związków swoich partnerów. Dlatego też postanawiają uczęszczać na spotkania grupy wsparcia kobiet z podobnymi problemami.

Wzajemna obecność sióstr okropnie na nie działa, co odbija się na grupie. Z tego powodu muszą podjąć się wspólnej terapii, choć bardziej decydują się na to, by zrobić sobie na złość. Żadna z nich nie spodziewa się, że ta terapia to początek poprawy relacji. Żadna również nie sądzi, że ich życie będzie pełne problemów.

***

Jak widzicie tematyka tej książki jest mało spotykana, co właśnie zachęciło mnie do zapoznania się z nią. Po pierwszych kilku stronach obawiałam się, czy Autorka na pewno sobie poradziła, ale szybko uznałam, że ta historia jest naprawdę dobra. I prawdziwa. Skończyło się na tym, że przeczytałam ją w dwa wieczory. I wiecie, co? To naprawdę kawał bardzo dobrej książki.

Nadia to starsza z sióstr i ta bardziej poukładana. Pilna, ambitna, wiecznie zajęta nauką. Z resztą rodzice dbali o to, by ich córki miały dobrą przyszłość a ich czas był w pełni wykorzystany na naukę. Nadia miała problemy z odżywianiem się, które bardzo na nią wpłynęły, a z których Anita potrafiła się śmiać.
Dzisiaj to kobieta biznesu, której do szczęścia brakuje miłości. Sądzi, że znajdzie ją u boku Olafa. Wszystko się komplikuje, kiedy jego córka z poprzedniego małżeństwa pojawia się u nich w domu co weekend, a potem nawet zamieszkuje. Nadia nie potrafi się dogadać z dziewczyną. Obie robią sobie na złość, spiskują, prowadzą wojnę. Kobieta najchętniej by ją wyrzuciła, ale bała się stracić Olafa.

Anita jest młodszą siostrą Nadii, buntowniczką. Nie miała najlepszych ocen, większość dodatkowych zajęć to były korepetycje. Imprezowała, nie słuchała się rodziców, robiła im na złość. Jedno jest pewne - siostry były ogromnym przeciwieństwem. Nie czuły się ze sobą związane i wcale tutaj też nie chodziło o dużą różnicę wieku. Kiedy niespodziewanie jej życie wywraca się do góry nogami, rodzice tylko pokazują, jak niewygodny jest problem, którego należy się tylko pozbyć. Więc Anita ucieka do ciotki.
Dziś jest manikiurzystką i za chwilę wychodzi za mąż za Szymona. Nie ma co kłamać, Anicie zależy na tym, by facet miał kasę. Również musi znosić obecność syna z poprzedniego małżeństwa męża. Dzieciak działa jej na nerwy - jest ślamazarny, sam nie umie się ubrać, zjeść ani podetrzeć. Szymon przez długi czas nie widzi problemu, ale kiedy syn przebywa z nimi dłużej, jego zachowanie i podejście do niego zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni, co przestaje się podobać Anicie.

Autorka porusza tutaj jeszcze wiele innych problemów, z którymi muszą się zmierzyć nasze bohaterki. Nie będę spojlerować, ale mogę zagwarantować, że nie jest tego za dużo jak na jedną książkę. Problemy te wynikają z jeszcze innych problemów, taki efekt domina, bo wszystko jest ze sobą powiązane. A co najsmutniejsze - jest prawdziwe. To, co nam przedstawiła Autorka to historie z życia wzięte, taka jest rzeczywistość. Surowi rodzice, którzy nie interesują się swoimi dziećmi - od tego można by było powiedzieć, że się zaczyna.

Styl autorki jest dobry w odbiorze. Rozdziały zaczynają się od dzienników uczuć Anity i Nadii (które swoją drogą nie są przypadkiem), więc mamy narrację z ich perspektywy. A za chwilę wraca ona do trzecio osobowej i wbrew pozorom jest to ciekawy zabieg. Myślałam, że będzie mi to przeszkadzało, ale powiem szczerze, że teraz nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. To taki wstęp, by poczuć to, co te kobiety.

Nie pozostaje mi nic innego jak szczerze polecić Wam tę pozycję. Nie ma tutaj łatwych tematów. Bije od niej prawdziwość i okrutna rzeczywistość. Jednak w całym tym bólu jest również promyczek nadziei, że będzie lepiej. Wystarczy dać sobie i innym szansę. Spróbować zrozumieć błędy przeszłości i nie pozwolić, by teraźniejszość je powtarzała.

Tytuł: Macochy
Autorka: Danuta Awolusi
Ilość stron: 477


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.



Czytaj dalej »

7 gru 2019

Wszystko, czego pragnę w te święta - Anna Langner


Życie Ewy jest bardzo poukładane. Nie ma w nim miejsca na spontaniczność. Ma świetną pracę, mieszkanie bez kredytu, pokaźną sumę na koncie i fajne auto. Brakuje jej za to przyjaciół, nie ma czasu dla bliskich, a o randkach już nie wspominając.

Co roku na święta wyjeżdża do rodziców, którzy mieszkają w rodzinnej wsi. Tym razem planuje odpocząć, a czas przeznaczyć na to, by rozgryźć, czego tak naprawdę chce od życia. Dołącza do niej jej brat bliźniak, Adam, który dopiero co rozstał się z dziewczyną. Ewa jednak nie spodziewa się, że Adam przywiezie ze sobą kolegę. Przystojnego kolegę.

Bruno to pewny siebie przystojniak, który od pierwszej chwili działa jej na nerwy i w dodatku mówi wprost, że jeszcze przed świętami Ewa wyląduje u niego w łóżku. Jak on tak śmie?! Jednak Bruno od razu rozgrywa Ewę - czyta z niej jak z otwartych kart, a ona sama nie ma pojęcia, czy jej się to podoba.

Spokojne święta? Nie w tym roku. Okazuje się, że jej rodzice mają własny problemy, tak samo jak Bruno, który przytargał je ze sobą z Katowic. Faktycznie jest łobuzem, który może zniszczyć życie Ewy. Jednak ryzyko wydaje się warte gry, bowiem Bruno wyciąga Ewę ze swojej skorupy...

***

Ewa to taka przysłowiowa kobieta z kijem w tyłku - to stwierdzenie pojawia się wiele razy i pada głównie z ust niegrzecznego przystojniaka, jakim jest Bruno.
To kobieta sukcesu, który zawdzięcza ciężkiej pracy. Zaczynała od zwykłej sprzedaży telefonów, a skończyła na wysokim stanowisku. Ma pieniądze, kawalerkę bez kredytu, droższe autko. Brakuje jej tylko przyjaciół i miłości, choć sama co do niej nie jest pewna. Nie ma nawet na to czasu, bo ciągle praca i praca.
Rodziców odwiedza dwa razy w roku, na święta. Tym razem ten czas chce poświęcić na przemyślenia i odetchnięcie od życia, które zaczęło ją po prostu męczyć. Widok nieznajomego w domu rodziców jej nie uszczęśliwia, zwłaszcza, że przyłapują ją na czymś, czego nikt by się po Ewie nie spodziewał (a specjalnie nie napiszę o co chodzi :D). Od początku widać, że Ewa mu się podoba i choć z początku ona zaprzecza, że również na niego leci, to szybko się orientuje, że tak jest faktycznie. Ciało ją po prostu zdradza. Ale Ewa się powstrzymuje od szaleństwa, za każdym razem spławia mężczyznę, ale jej upór słabnie.

Bruno to taki pewny siebie, arogancki przystojniak, który nie boi się powiedzieć tego, co sądzi. Ale pod tą całą maską skrywa się uczuciowy mężczyzna, szanujący kobiety. Czytelnik dość szybko się przekonuje, że ma za sobą ciężkie przeżycia, nieciekawą przyszłość i próbuje poskładać swoje życie na nowo. Można powiedzieć, że Ewa go tylko zachęciła do tego i zaczęło mu zależeć. Jest uparty, trochę denerwujący, ale go polubiłam. To takie przeciwieństwo Ewy, choć sam przyznaje, że jakiś czas temu był dokładnie taki sam, dlatego tak łatwo potrafi rozgryźć tę kobietę.
Ma za sobą przykre wydarzenia, których z pewnością żałuje. Do dnia dzisiejszego próbuje sobie z nimi poradzić i robi to na swój sposób. To z nimi związana jest również zmiana sposobu życia.

Adam to postać drugo planowa i powiem szczerze, że pod koniec książki bardzo mnie zaintrygował - zadbała o to Autorka, nie ma co. Wydaje się być poukładanym bratem, nie wyszło mu z dziewczyną, jest świetnym architektem. A tym czasem okazuje się, że to tylko pozory. Cicha woda brzegi rwie... Mam nadzieję, że pojawi się kolejna część, bo jestem baaaaardzo ciekawa, co z niego za ziółko.

Muszę przyznać, że Wszystko, czego pragnę w te święta to udany polski debiut. Trochę obawiałam się tej lektury, ale jak się okazało - zupełnie niepotrzebnie. Autorka naprawdę bardzo dobrze sobie poradziła. Miała fajny pomysł, wykorzystała go, a bohaterów przedstawiła w ciekawy sposób. Styl jest prosty w odbiorze, łatwo i szybko się czyta, a to dla mnie najważniejsze cechy. I choć obiecałam sobie, że nie sięgnę już po kolejną świąteczną książkę, to cieszę się, że zdecydowałam się na ten tytuł.

Wszystkiego, czego pragnę w te święta to historia o tym, że poukładane i idealne życie nie jest wystarczające, by osiągnąć pełnię szczęścia. Pieniądze, praca, czy inne przedmioty materialne nie zastąpią nam najważniejszego - uczuć i bliskich.

Tytuł: Wszystko, czego pragnę w te święta
Autorka: Anna Langner
Ilość stron: 399


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.



Czytaj dalej »

4 gru 2019

Zbiór miłości niechcianych - Edyta Folwarska


Wydawałoby się, że Oliwia ma wszystko - przyjaciół, pracę dziennikarki w znanym dzienniku, pieniądze, urodę... Ale w tym wszystkim brakuje jej prawdziwej miłości.
Ma za sobą rozwód, a jej małżeństwo wcale tak długo nie trwało. Już w noc przed ślubem zastanawiała się, czy przypadkiem coś jest nie tak. Przeczucie miała dobre, bo szybko się okazała, że dla niego nie była tą jedyną.

I od czasu rozwodu wszystko się psuje. Oliwia trafia na samych idiotów. Za każdym razem, kiedy sądzi, że trafił się jej lepszy facet, ten okazuje się być jeszcze gorszy od poprzednika. Czy Oliwia nie ma już szansy na prawdziwą miłość?

***

Nie ma co ukrywać, że w Internetach pojawiają się raczej niepochlebne recenzje tej książki. Mnie to jednak nie zniechęciło. Chciałam się sama przekonać, więc negatywne opinie zostawiłam za sobą, a sama zaczęłam czytać. I owszem, pierwsze rozdziały mnie zniechęciły i już się bałam, że to faktycznie będzie porażka. Ale całe szczęście po tych kilku rozdziałach wszystko się odwróciło, a ja naprawdę się wciągnęłam w perypetie Oliwii.

Ciężko mi powiedzieć, czy z główną bohaterką się polubiłam, czy też nie. Nie poczułam jakiegoś specjalnego przywiązania do niej. Wydaje się, że ma wszystko, czego potrzebuje. Pieniądze, karierę, przyjaciół - całe szczęście jej przyjaciele nie są fałszywi. Naprawdę może na nich liczyć. Brakuje jej jedynie prawdziwej miłości. Nie sądziła, że po ślubie tak szybko weźmie rozwód, że była tak ślepa i nie dostrzegła zakłamania. Szybko się jednak po nim podniosła i wróciła do gry. Nie przypuszczała jednak, że każdy kolejny typ faceta okaże się taką porażką.
Jedynie czasami odnosiłam wrażenia, że niektóre reakcje, czy wypowiedzi nie pasowały do Oliwii, do jej osoby. Wydawały się trochę sztuczne, ale takich sytuacji całe szczęście było niewiele.

Cóż, Oliwia ma po prostu pecha do facetów. Mam wrażenie, że zaczęła przyciągać do siebie samych najgorszych typów, którzy tylko ją wykorzystywali. A ona za każdym razem miała nadzieję na coś prawdziwego - nadzieja matką głupich. I choć w pewnym momencie wydawało mi się, że za dużo tych wpadek, to po głębszym zastanowieniu stwierdziłam, że to prawdziwe życie. Nie każda z nas ma takie szczęście, że od razu trafia na tego jedynego. Czasem faktycznie musi trafić na dziesięciu idiotów, by w końcu znaleźć tego swojego jedynego rycerza na białym koniu.

I wbrew pozorom nie mamy tutaj happy end'u. Zakończenie jasno daje do zrozumienia, że będzie kolejna część i zapowiada wielką zmianę, jaka zajdzie w Oliwii. Wcale jej się nie dziwię. Sama miałabym dość.

Styl autorki jest prosty. Znalazło się trochę powtórzeń w kilku rozdziałach, których nie dało się nie zauważyć, ale to chyba jedyny minus. Poza tym czytało mi się dobrze i choć cała historia wydaje się błaha, irracjonalna, czy nawet według niektórych słaba, to mnie się podobała. Rozumiem, że są gusta i guściki, ale nie rozumiem, dlaczego się wiesza psy na tej pozycji i porównuje do innych książek, które tematycznie się różnią. No cóż.

Tak czy siak, ja polecam Zbiór miłości niechcianych. Jest to coś innego od tego, co nam prezentuje obecnie rynek wydawniczy. Pokazuje typy facetów, którzy naprawdę istnieją na tym świecie. Nie ma tu nic zmyślonego.
Może nie jest to lektura wysokich lotów, ale na pewno nie jest też to gniot jak to inni się o niej wypowiadają. Ja na pewno sięgnę po kolejną część :)

Tytuł: Zbiór miłości niechcianych
Autorka: Edyta Folwarska
Ilość stron: 223


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Burda Media Polska.



Czytaj dalej »

1 gru 2019

Zgryźliwe wiadomości - Vi Keeland, Penelope Ward


Charlotte była zmuszona sprzedać swoją suknię ślubną, bowiem jej narzeczony okazał się skończonym, niewiernym idiotą. Nie przypuszczała jednak, że wróci z inną suknią ślubną, a to wszystko za sprawą niebieskiej wiadomości, którą znalazła przyczepioną do materiału. Jej nadawca wydawał się prawdziwym romantykiem, uczuciowym facetem. I pewnego wieczoru, kiedy procenty szumią, Charlotte postanawia wygooglować go w Internecie. Następnego dnia ma z nim spotkanie, które z pewnością nie toczy się po jej myśli.

Jedyny plus jest taki, że dostaje nową ofertę pracy od Iris, która jest świadkiem załamania dziewczyny. Kobieta jednak widzi w niej dawną siebie i oferuje pomoc. A skoro Charlotte jest bez pracy, to się bez wahania zgadza.

Cóż, nie spodziewa się jednak, że znów spotka Reed'a - tym razem jako jej przełożonego. Okazuje się, że jest wnuczkiem Iris i będzie miał nową asystentkę. Z początku nie ukrywa tego, że mu się to nie podoba. Z czasem jednak to się zmienia, choć ciężko mu to przyznać. Tym bardziej, że on sam ma za sobą trudny związek, przez który ogrodził się murem.

Charlotte jednak nie zamierza się poddać i powoli przebija się przez ten mur. Tylko czy Reed jej na to pozwoli? Czy ta dwójka poradzi sobie ze skrywanymi tajemnicami, które złamią im serca?

***

Kto nie lubi duetu tych Pań? :D Trzeba przyznać, że Vi Keeland i Penelope Ward tworzą wspólnie świetne historie. I choć wydawałoby się, że Zgryźliwe wiadomości to kolejny typowy, pikantny romans z ich strony, to w rzeczywistości otrzymujemy coś więcej. Ta historia to o wiele więcej niż seks (którego tutaj mało jak nigdy), to coś o wiele poważniejszego i głębszego, co bardzo mnie zaskoczyło. Pozytywnie - inaczej być nie mogło.

Charlotte to taka pozytywnie nastawiona bohaterka. Mimo że nie miała szczęścia w ostatnim związku, o mało co nie wyszłaby za zdradzieckiego głupka, to do życia podchodziła naprawdę pozytywnie. Jest też bardzo zwariowana i pokręcona, nie wstydzi się tego, jaka jest. Mówi otwarcie, a choć chciałaby skłamać, to tak na dłuższą metę nie potrafi. Jest w stanie wiele poświęcić dla bliskich. To naprawdę ciepła dziewczyna, którą bardzo polubiłam.

Reed to przystojny, ale i arogancki mężczyzna. Nie skrywa swojej niechęci do Charlotte, choć za tym kryje się tak naprawdę coś więcej. To nie jej wina, bo on stworzył mur wokół siebie, a to wszystko przez rozstanie z Allison. Oprócz tego chodzi też o coś więcej, coś o czym Reed na co dzień nie mówi, a ukrywa to. Nie zdradzę, co to jest, bo tak naprawdę ja sama się tego nie spodziewałam. Ale jest to dość ważne i zmienia to sens całej tej historii.

To, co bardzo mi się podobało, to że ich relacja rozwijała się powoli. I choć ciągnęło ich do siebie, to jednak Reed nie chciał posuwać się za daleko. A Charlotte jak to Charlotte, nie dawała za wygraną. Nawet, kiedy poznała prawdę. Seks nie odgrywa tutaj pierwszych skrzypiec i w sumie tak jak pomyślę, to chyba była tylko jedna scena, albo może dwie. Ale powiem szczerze, że bardzo mi się to podobało. To było po prostu odpowiednie.

Narracja prowadzona jest z perspektywy Charlotte i Reed'a. Autorki bardzo dobrze oddały to, co bohaterowie przeżywali i czuli. Czuć prawdziwość tego wszystkiego.

Czytało mi się naprawdę bardzo dobrze. Styl jest łatwy w odbiorze, historia wciąga a czas spędzony przy lekturze mija naprawdę szybko.

Po raz kolejny ten duet mnie nie zawiódł. Ba, zaskoczył mnie jeszcze bardziej, bowiem Zgryźliwe wiadomości to coś więcej niż zwykły, przeciętny romans. To życie, które nie zawsze bywa kolorowe.

Tytuł: Zgryźliwe wiadomości
Autorki: Vi Keeland, Penelope Ward
Ilość stron: 304


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editiored.



Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia