Hunter ma wszystko - pieniądze, zapewnione stypendium na Harvardzie, dziewczynę, znajomych, imprezy. Jego styl życia jest bardzo rozrywkowy. Kręci się wokół alkoholu, narkotyków i seksu. Dziewczynę traktuje przedmioto i wcale nie zachowuje się jak prawdziwy facet. Po kolejnym wybryku jego rodzice postanawiają wysłać go do wujka i kuzynki, którzy żyją dużo biedniej niż oni. Zabierają mu karty, telefon, laptop i liczą, że dostanie szkołę życia, kiedy będzie musiał sam o siebie zadbać. Spodziewał się, że to będzie dłuuugie ciężkie latwo. Zwłaszcza, że wujek od razu zagania go do roboty. Nie sądzi jednak, że pewna dziewczyna tak bardzo go zainteresuje.
Ellison jest nieprzewidywalna. Trzeba brać na nią poprawkę i uważać, bo człowiek nawet nie wie, kiedy dziewczyna na nim się odegra. W stosunku do Hunter'a jest złośliwa i nieuprzejma, choć sytuacje w jakich się znajdują to czyste przypadki. Jednak to właśnie w jej towarzystwie Hunter spędza cale lato, a dziewczyna pokazuje mu, że może stać się lepszym człowiekiem. Hunter zaczyna w to wierzyć i dostrzega, że takie życie wcale mu nie odpowiada. Wszystko dzięki Ellison, która sprawiła, że stał się lepszym człowiekiem.
***
Liczyłam na naprawdę dobrą książkę, kiedy tylko przeczytałam zapowiedź. W rzeczywistości uważam, że czytelnik dostaje średnią pozycję. Niestety.
Zacznę od tego, że nie podobał mi się początek tej historii. Już na wstępie wiemy, co się stanie z główną bohaterką. Zastanawiamy się jedynie kiedy to będzie miało miejsce i co dokładnie się wydarzyło. Nie wiem dlaczego, ale to już bardzo mnie zniechęciło.
Wbrew pozorom nie polubiłam postać Ellison. Muszę przyznać, że dla mnie była to bardzo irytująca postać. Niby żywiołowa, pewna siebie laska, która sobie nie da, a w rzeczywistości wychodziło to trochę gorzej. Nie lubiłam jej zagrywek ani zachowania. Zachowywała się czasami jak rozkapryszona dziewczynka. Nie bezpowodu nazywała się suczą księżniczką (o ile dobrze zapamiętałam). Sądziłam, że się z nią polubię, ale się przeliczyłam. Dopiero w obliczu tragedii pokazuje jakieś emocje, ale wtedy też zachowuje się jak kretynka (według mnie).
Hunter trochę się pogubił. Nie dziwota, skoro rodzice wiecznie zajęci sobą, on ma dostęp do pieniędzy i ma dzięki temu wszystko, co dusza zapragnie. Imprezy, seks, narkotyki ma na co dzień. Pewien wybryk sprawia, że rodzice posyłają go do wujka. Z początku Hunter chce stamtąd uciekać, ale szybko się przekonuje, że to miejsce wcale nie jest takie złe. Oczywiście Ellison od razu wpada mu w oko, a jej zachowanie sprawia, że Hunter w końcu dostrzega, jakie błędy w życiu popełnia. Oczywiście, wbrew pozorom, chemia jest obustronna. Choć życie sprawia, że Ellison wcale nie chce być z Hunter'em, to los ma inne plany co do tej dwójki.
Według mnie za dużo było tutaj narracji Hunter'a, za dużo jego przemyśleń, za dużo opisów sytuacji. Nie lubię czegoś takiego, więc przez to trochę ciężej mi się czytało. Oprócz tego nic innego raczej nie mam do zarzucenia.
Z pewnością znajdą się osoby, którym ta książka bardzo się spodoba. Ja oceniam ją na taką trójkę, bo naprawdę liczyłam na coś lepszego.
Dla Ellison to historia dwójki osób, które się odnalazły przez przypadek i tak naprawdę nawzajem nauczyły się czegoś od siebie. Życie bywa przewrotne, a ta pozycja pokazuje, że warto czasami rzucić wszystko i podążyć za sercem.
Tytuł: Dla Ellison
Autorka: M.S.Willis
Ilość stron: 302
Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe.










