23 maj 2018

Chłopak taki jak ty - Ginger Scott



Tytuł: Chłopak taki jak ty
Autorka: Ginger Scott
Ilość stron: 352
Wydawnictwo Kobiece

Tego jednego dnia rodzina Josselyn się rozpadła. Oprócz tego powinna też zginąć, ale uratował ją Christopher - chłopak, odrzutek, dziwadło dla innych. Wszyscy go unikali, śmiali się z niego, a jedynie Joss okazywała jakieś zainteresowanie, czy traktowała go normalnie. I to właśnie on ją wtedy uratował. Ale zaraz potem zniknął.
A dziewczyna się zmieniła. Osiem lat później, Joss mieszka z ojcem, który nadużywa alkoholu. Matka odeszła, więc musi sobie sama radzić z problemem ojca. Co weekend się upija i dzwoni do niej, a ona go ogarnia.
W szkole spotyka nowego chłopaka, który wydaje się być bardzo znajomy. Mimo że przedstawia się jako Wes, to Joss jest pewna, że to jest własnie ten Christopher, który ją wtedy uratował. Ale Wes nie ma zielonego pojęcia, o czym mówi dziewczyna. W dodatku Wess znów nie jeden raz ją ratuje, dba o nią i to on jest w tych najgorszych chwilach. Czuje się przy nim dokładnie tak samo jak wtedy, kiedy uratował ją mały chłopiec.
Czy Wes i Christopher to faktycznie ta jedna i ta sama osoba? Czy Joss poradzi sobie z problemami? Czy może jednak los jej nie da spokoju i pozwoli, by życie znów ją skrzywdziło?

Powiem szczerze, że mam mieszane zdanie na temat tej książki. Nie do końca chyba też wiem, co powinnam o niej myśleć. Czuję się troszeczkę zagubiona. Miałam wielkie oczekiwania do tej książki, bo zapowiadała się świetnie, a w sumie wyszła to trochę taka średnia pozycja. Miała dobry potencjał, ale nie jestem pewna, czy został dobrze wykorzystany.

Joss próbuje sobie radzić z całą tą sytuacją na swój sposób. Niestety, sięga po używki, ale z czasem na szczęście z nich rezygnuje. Ojca praktycznie nie ma. Wiecznie jej coś wypomina, że za mało się stara, że coś tam, że nie powinna marnować czasu. Nie czuje się kochana. Ba, uważa, że jej ojciec lepiej traktuje chłopaków z drużyny niż własną córkę. Przychodzi weekend i zalewa się w trupa. Do kogo dzwoni po pomoc? Tak, do tej złej Joss. Wspomnienie Christophera jakoś ją utrzymuje przy normalności.

Wes czasami czuje się zagubiony. Dziwią go niektóre sytuacje i z początku czytelnik nie rozumie, dlaczego tak się dzieje. Wydaje się, ba, jest odpowiedzialnym chłopakiem. Dba o Joss, stara się ją chronić, ale jak to sam mówi - nie jest w stanie ją ochronić przed samą sobą. Jest spokojniejszy w porównaniu do swojego przyszywanego rodzeństwa.

O co tutaj tak naprawdę chodzi? Joss odnajduje jakiś spokój przy chłopaku. W dodatku dzięki niemu stara się uwierzyć w to, że jej ojciec próbuje się zmienić. Czasami mam wrażenie, że ukryty tutaj jest jakiś wątek paranormalny, ale nie wiem, czy to nie mój wymysł (spojler: chodzi mi o sytuacje, kiedy wydawałoby się niemożliwe, że Wes ratuje Joss przed krzywdą; np przed uderzeniem w twarz, czy podczas wypadku samochodowego, gdzie nie dzieje mu się zbyt wielka krzywda). Momentami myślałam, że może okaże się być duchem ha ha :D

Niestety, los nie jest łaskaw dla Joss, bowiem pewnie wydarzenia sprawiają, że jej życie zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. I nie ma wtedy przy niej najważniejszej osoby.

Styl autorki nie jest wyszukany, aczkolwiek mam wrażenie, że momentami było za dużo opisów. Myślę, że mogłyby być trochę krótsze. Nie jest skomplikowany, jest prosty w odbiorze i czyta się nawet szybko.

Książka kończy się w takim momencie, że jestem bardzo ciekawa, co dalej. Jak sobie Joss poradzi z nową sytuacją, czy znajdzie to, czego szuka. Osobiście trzymam za nią kciuki :)

Jak mogę ją podsumować? Jest to historia o tym, jak człowiek zmaga się z przeszłością, przez którą nie czuje się bezpiecznie. Próbuje sobie poradzić z teraźniejszością i trzyma się osoby, przy której jako jedynej czuje się jak w domu. I wcale nie jest to rodzina.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Kobiece.





Czytaj dalej »

21 maj 2018

Cała ja - Augusta Docher PRZEDPREMIEROWO


Tytuł: Cała ja
Autorka: Augusta Docher
Ilość stron: 429
Premiera: 23.05.2018
Wydawnictwo OMG Books

Historię przedstawioną w książce poznajemy z perspektywy dwóch dziewczyn - Mileny i Pauli.
Wydawałoby się, że Milena jest szczęśliwa. Ma przecież chłopaka, ale nie odpowiada jej to, że ten wciąż powstrzymuje się przed jakimkolwiek dotykiem. Próbuje się z nim skonfrontować w tej sprawie, bowiem myśli, że ona po prostu go nie pociąga. Janek wyjaśnia jej swoje poglądy i to wyjaśnienie Milena kupuje. Jakie jest jej zdziwienie, kiedy na domówce jego przyjaciela, cała ta wymówka okazuje się być kłamstwem. Dziewczyna czuje się oszukana. Na pomoc przyjeżdża przyjaciel jej rodziny, dużo od niej starszy, Jacek. Milena jest w kiepskim stanie, więc zabiera ją do siebie i tak dziewczyna doznaje olśnienia w stosunku do mężczyzny. Odnajduje w nim to, co brakuje jej rówieśnikom. Jest pewna, że odnalazła swoje szczęście.

Paula próbuje się pogodzić z tragedią, która ją dotknęła. Przeprowadza się do innego miasta, gdzie próbuje zagłuszyć swój ból ciężką pracą. Naprawdę się stara, a jednocześnie żyje samotnie. Nie chce zbytnio specjalnie nawiązywać kontaktów, a już nie wspominając o nowych związkach. Ale czy będzie w stanie trwać w swoich przekonaniach, kiedy na jej drodze stanie pewien tajemniczy chłopak? Zwłaszcza, że w nowym miejscu znów ktoś chciał ją skrzywdzić?

Na początku miałam mieszane zdanie. Przyznam szczerze, że nie lubiłam Mileny. Przede wszystkim nie kupiłam tego, że nagle sobie uświadomiła, iż czuje coś do Jacka, przyjaciela rodziny. To zdarzenie wydaje mi się być mało prawdopodobne. W dodatku sam Jacek też mnie zirytował (serio uwierzył Milenie na sto procent, że ta się zabezpiecza? Dla mnie jej wyznanie na ten temat było mało przekonujące, tak czy siak powinien zadbać o jakieś zabezpieczenie, bo przecież nastolatki są różne).

Dużo bardziej interesowała mnie Paula. Milena pragnęła prawdziwego uczucia po tym, jak została oszukana. Uważam, że była w tej kwestii aż zdesperowana, przez co nie zachowywała się mądrze. Zaś Paula...widać było, że ma za sobą jakąś tragedię, z którą nie potrafi się pogodzić. Jest w stosunku do ludzi nieufna, a już na pewno do Pawła, którego poznała w miejscu pracy (jakby nie patrzeć to on też troszeczkę ją okłamał, ale ja mu wybaczyłam :D). Paula pracuje, ile jest w stanie, byleby nie myśleć. Dopiero w pewnym momencie poznaje swoją sąsiadkę i ta relacja też jej pomaga.

Nie pomyślałabym, że autorka tak bardzo skomplikuje sytuację Mileny. Według mnie matka dziewczyny już dawno powinna wyjawić swoją tajemnicę, oszczędziłoby to wiele bólu dziewczynie i stresu. Nie chcę za bardzo wyjaśniać, o co chodzi, bo powinniście sami przeczytać. Uwierzcie mi, będziecie zaskoczeni.

Ja sama byłam bardzo zaskoczona, kiedy zrozumiałam, jaki jeszcze jeden zabieg zastosowała autorka. Dopiero potem zrozumiałam niektóre rzeczy i stwierdziłam, że byłam głupia, by ocenić tę historię po kilku rozdziałach. Myślę, że to również zaskoczy Was tak samo, jak mnie.

Język, jakim posługuje się autorka, jest przyjemny dla oczu. Nie jest skomplikowany, jest prosty i łatwy w odbiorze. Szybko się czyta, nie ma do czego się przyczepić.

Cała ja to historia pełna bólu, straty uczucia, które wydawałoby się być całym życiem. To także próba spojrzenia w przyszłość pozytywnie i odnalezienia się w nowej sytuacji. Próba pokochania człowieka, kiedy nie jest się pewnym, czy będzie się w stanie kochać kogoś tak bardzo, jak kiedyś innego.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwo OMG Books.





Czytaj dalej »

19 maj 2018

The Field Party Tom 2 Jesteś moim światłem - Abbi Glines


Tytuł: Jesteś moim światłem
Autorka: Abbi Glines
Ilość stron: 352
Wydawnictwo Pascal

Jest to drugi tom serii The Field Party. Cała historia kręci się wokół trójki bohaterów. Willa, Brady i Gunner przyjaźnili się ze sobą już w dzieciństwie. Jednak w pewnym momencie dziewczyna wyjechała razem z matką. Wcale nie była szczęśliwa, bo na każdym kroku czuła, że jest niekochana i niechciana. Willa popełniła błąd, którego konsekwencje były trudne. Wróciła jednak do miasteczka, w którym się wychowywała. Przyjęła ją z powrotem babcia. Dziewczyna postanowiła sobie, że będzie przykładną uczennicą, wyjdzie na prostą a babcia będzie z niej dumna.
Odnawia kontakt z Brady'm i Gunner'em, mimo iż jej babcia tego nie pochwala. Ta trójka dorosła i okazuje się, że nie łączy już ich tylko przyjaźń...
W dodatku wychodzą na jaw tajemnice. Czy poradzą sobie z nimi i ich konsekwencjami?

Według mnie Willa poniosła olbrzymie konsekwencje tego, co się wydarzyło - specjalnie nie mówię wprost, o co chodzi, bo nie chcę odbierać przyjemności z czytania. Nie jestem pewna, czy uważam podobnie jak inni, że ona też była odpowiedzialna. Według mnie ją okłamano, więc skąd mogła wiedzieć, że coś jest nie tak? Wiem, brzmi to dziwnie, ale nie umiem inaczej, nie zdradzając przy okazji, co takiego się wydarzyło.
A to zdarzenie ją złamało. Myślę, że kiedyś była dużo bardziej uśmiechniętą dziewczyną, pełną radości. Teraz ostrożnie analizowała każde swoje zachowanie, pilnowała się, by nie zranić swoim zachowaniem babci. Nie narzekała na to, że musiała często jej pomagać przy pracy. Naprawdę się starała. Jej miłością z dzieciństwa był Brady i powiem szczerze, że im kibicowałam!

Brady pojawił się już w pierwszym tomie Kocham cię bez słów. To do niego wprowadza się Maggie. Choć z początku był do niej sceptycznie nastawiony, tak z czasem okazał się wspaniałym chłopakiem. Tak jak wspomniałam, w dzieciństwie Willa czuła motylki w brzuchu na jego widok, a teraz miał dziewczynę. Chociaż on nie nazywał tego związkiem. A Ivy myślała oczywiście inaczej. Według mnie nie miał jaj, by powiedzieć wprost i dosadnie dziewczynie, że nie ma na co liczyć. Wydaje mi się, że po prostu bał się zostać sam. Bo obecna przyjaźń z Gunner'em nie była już taka sama jak kiedyś.

No właśnie, Gunner i Brady kiedyś bardziej się przyjaźnili niż obecnie. Sam Brady zauważył, że z czasem po wyjeździe przyjaciółki, ich przyjaźń powoli zaczęła zanikać. A obecnie Gunner to szkolna gwiazda futbolu. Jest pewny siebie, lubi zabawić się z dziewczynami, jest bogaty. Ale w rzeczywistości w domu nie jest tak kolorowo, jakby się wydawało. W dodatku wychodzą tajemnice z przeszłości, które są...po prostu okropne i naprawdę mu współczuję. Bo wszystko zwaliło mu się na raz. Jeśli chodzi o relację z Willą, to obecnie stara się ją traktować tak jak dawniej - jak kumpelę. Tyle, że teraz nie jest już takie łatwe.

Muszę powiedzieć, że końcówka książki, a raczej to, co zrobiła babcia dziewczyny, strasznie mnie wkurzyło i zirytowało! Żaliłam się dziewczynom na Instagramie i na FB. Podejście kobiety jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe i uważam, że podejmując te a nie inne decyzje, wyrządziła jej jeszcze jedną krzywdę. Nie powiem wprost, bo nie chcę niczego zdradzać, ale myślę, że nie jedną osobę to też zdenerwuje.

Styl autorki nie jest wymagający. Cechuje się prostotą i łatwością w odbiorze. Czyta się naprawdę szybko. Ja sama pochłonęłam tę książkę w jeden wieczór. Wydarzenia z przeszłości są bolesne. Sama historia pokazuje, że w walce z konsekwencjami przeszłości tak naprawdę nie jesteśmy sami. Warto podzielić się o tym z innymi. Zawsze jest wtedy choć trochę lżej.


Czytaj dalej »

17 maj 2018

Piosenki o miłości i inne kłamstwa - Jessica Pennington


Tytuł: Piosenki o miłości i inne kłamstwa
Autorka: Jessica Pennington
Ilość stron: 301
Wydawnictwo Jaguar

Cam przyjeżdża do małego miasteczka po tragicznych wydarzeniach, które dotknęły jego rodzinę. Jego rodzice zginęli w pożarze, a on przeżył - co prawda jego początkowy stan był bardzo bolesny, ale uszedł z życiem.
W miasteczku mieszka jego babcia, a dokładniej przebywa ona w domu opieki. Cam ją odwiedza, pomimo że przez większość czasu kobieta nie pamięta, kim on jest. Babcia ma sąsiadkę, do której przychodzi młoda dziewczyna. Cam zaczyna co nie co podsłuchiwać z ich rozmów. Dziewczyna go interesuje, bowiem śpiewa i gra na gitarze. Chce ją poznać, więc postanawia się zgłosić na casting do zespołu muzycznego.
Ich relacja szybko przeradza się w coś większego, chociaż nie każde z nich jest wobec siebie szczere. To Cam nie mówi wszystkiego Virginii. Jednak nic nie trwa wiecznie. Ich związek się rozpada.
Dwa lata później spotykają się ponownie podczas trasy koncertowej zespołu, któremu pomaga Vee. Czy Virginia mu wybaczy? Czy Cam zbierze w sobie siłę, by być całkowicie szczerym?

Pierwsze, co chcę powiedzieć, to że okładka skradła moje serce. Bardzo mi się podoba, a ja jestem typowym wzrokowcem. Jeśli okładka mi się podoba, to czytam opis. Więc tak, okładka jest dla mnie ważna!

Bardzo polubiłam Cam'a. I nawet chyba jestem w stanie zrozumieć jego zachowanie. Chciał zacząć na nowo, nie dzieląc się swoją przeszłością, która była dla niego bardzo bolesna. Głównie dlatego, że był święcie przekonany, że jego rodziców nie było w domu w czasie pożaru. Jego mina, kiedy zobaczył ich auto...Czuł się okropnie.
Przed Vee otwierał się na swój sposób, choć przez większość czasu umiejętnie zmieniał tematy. Ale prawda jest taka, że jego uczucia wobec dziewczyny były szczere i tutaj nie mam najmniejszych wątpliwości. Szkoda tylko, że wtedy kiedy Vee potrzebowała go najbardziej, on postanowił odejść.

Vee to świetna dziewczyna, choć mało pewna siebie. Od zawsze przyjaźniła się z Loganem, z którym przez chwilę łączyła ją fizyczność. Ma świetny głos i potrafi grać, ale nie jest do tego przekonana. Zmienia zdanie dzięki Cam'owi, aczkolwiek dzieje się to małymi kroczkami.
Virginia ma problem z tym, by wybaczyć Cam'owi. Prawdę o jego rodzicach poznała sama. Zbywa go, kiedy ten się stara, ale z czasem zaczyna zmieniać zdanie.

Warto też wspomnieć o babci Vee, która jest sąsiadką babci Cam'a w domu opieki. Ta starsza pani jest świetną babeczką i ma naprawdę dobry kontakt ze swoją wnuczką!

Książka ta jest idealna na jeden wieczór. Nawet się nie zorientowałam, kiedy minęły dwie godziny, a ja kończyłam ją czytać. Styl jest prosty, łatwy w odbiorze, dialogi są w porządku, czyta się świetnie. Jest to dobra historia, z którą polecam się zapoznać :).

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.



Czytaj dalej »

14 maj 2018

Właśnie tak! - Anna Szafrańska PRZEDPREMIEROWO


Annę Szafrańską poznałam dzięki Dziewczynie ze złotej klatki, która bardzo mi się podobała i nawet skradła moje serce. Zwłaszcza, że autorką tej historii była Polka. A ja od dłuższego czasu daję szansę naszym rodakom, jeśli chodzi o pisanie. Czy tym razem się nie zawiodłam? Zapraszam do recenzji!

Tytuł: Własnie tak!
Autorka: Anna Szafrańska
Ilość stron: 302
Premiera: 07.06.2018
Wydawnictwo NOVAE RES

Stefania ma dwadzieścia cztery lata i poukładane życie. Z wyróżnieniem skończyła studia dziennikarskie, a obecnie pracuje w prestiżowym piśmie kobiecym i w dodatku pisze książki dla nastolatek, które cieszą się ogromną popularnością. Zawiera w nich cudowne historie o miłości, ale sama nie może nawiązać z tym do swojej osoby. Mieszka w centrum Warszawy, uwielbia markowe ciuchy i szpilki. Ale brakuje jej jednego - nie ma drugiej połówki. W dodatku ograniczyła kontakty z rodziną, którą zostawiła w Drzewicy.
Pewnego dnia dostaje zaproszenie od swojej kuzynki, która wychodzi za mąż. Za jej dawną miłość. Stefcia jest przekonana, że jest na tyle silna, by tam wrócić i móc uczestniczyć w tej uroczystości. Nie zdaje sobie sprawy, że nie będzie to jednak takie łatwe. Koniec końców wybiera się w rodzinne strony.
Wszyscy, a szczególnie jej kuzynka, Agnieszka, cieszą się, że odwiedziła ich Stefcia. Na początku wszystko idzie dobrze, ale w pewnym momencie cała ta sytuacja ją przerasta. Wszyscy dopytują się o jej życie w Warszawie i czepiają się tego, że jest sama. Ma tak bardzo dość, że była gotowa wrócić do Warszawy. I wtedy też poznaje Pana Wolno-Mi-Wszystko. Wydaje jej się, że to tylko jedno spotkanie, ale los jest przewrotny i okazuje się, że jest to drużba oraz najlepszy przyjaciel jej dawnej miłości, Pawła. Michał jest także lekarzem, który przeprowadził się do Drzewicy z własnych problemów. Można powiedzieć, że również uciekał od przeszłości. Myślę, że pewnie wszyscy się domyślają, iż Stefanię i Michała zaczyna ciągnąć do siebie. Ale czy Stefania będzie w stanie ponieść się uczuciu i zrezygnować z tego, do czego sama doszła?

Muszę przyznać, że z początku ta książka mnie nie porwała. Przez pierwsze pięć rozdziałów nudziłam się, ale chciałam dać jej szansę. Całe szczęście, że tak postanowiłam, bo potem nie mogłam się od niej oderwać!
Stefania jest twardo stąpającą po ziemi kobietą. Chociaż jak na mój gust została troszeczkę na siłę wykreowana na starszą osobę niż w rzeczywistości była. Trzeba jednak przyznać, że jak na dwadzieścia cztery lata to osiągnęła bardzo duży sukces. Spełniała się zawodowo i w dodatku sprawiało jej to radość.
Jest bardzo wrażliwa i stara się kryć z uczuciami. Śmierć matki miała na nią ogromny wpływ. W dodatku nie mogła patrzeć na własną ciotkę (tutaj nie zdradzę, dlaczego), więc postanowiła wyjechać do najlepszej przyjaciółki mamy, która się nią zaopiekowała. Jest poukładana, nigdy nie szalała za facetami. I tak naprawdę nie pogodziła się z przeszłością. Robi to dopiero, kiedy wraca w rodzinne strony. W dodatku to, co zaczyna się rodzić między nią a Michałem uznaje za niepotrzebne komplikacje. I usilnie stara się tego trzymać.

Michał jest pewny siebie, wie czego chce. Mimo że dźwiga za sobą przeszłość, to chce podjąć ryzyko. Przekonuje do tego Stefanię, choć nie do końca jest nią szczery. Jest też bezpośredni, z początku trochę skryty, ale kurcze, to taki typowy przystojniak, dla którego każda z nas straciłaby głowę! W dodatku gotuje i nieźle mu to wychodzi! Pod koniec cała historia się komplikuje przez jego zatajoną prawdę, a koniec historii jest...według mnie druzgocące. Czytelnik cieszy się poprzednim wydarzeniem, a tutaj kolejne, które to niszczy i człowiek się zastanawia, co z tym Michał zrobi?

Jeśli chodzi o innych bohaterów, to autorka poświęciła im wystarczająco uwagi. Agnieszka jak dla mnie jest rozpuszczona i ślepo zapatrzona w miłość. Uważa, że każdy powinien być zakochany. Jasne, nie neguję tego, bo miłość jest cudowna, ale nie można zmuszać kogoś do miłości. Paweł stara się być na nowo przyjacielem Stefci, choć nie ma co ukrywać, że kiedyś ją zawiódł. Babcia jest niesamowitą kobietą, która również nosi na swoich barkach ciężar przeszłości. A ciotka i wujek to typowi mieszkańcy wsi. Nie możemy zapomnieć również o Beacie, która zaopiekowała się główną bohaterką po śmierci jej matki. Ta kobieta jest świetna. Bezpośrednia, twardo stąpa po ziemi. Bardzo dobrze wychowała Stefcię.

Styl autorki jest lekki i prosty, dzięki czemu szybko się czyta. Język jest z życia codziennego, co bardzo mi się podobało. Udało jej się też oddać klimat życia na wsi. Widać, że postaci faktycznie tam mieszkają. Muszę przyznać, że koniec końców historia skradła moje serce, a zakończenie sprawiło, że nie mogę doczekać się dalszych losów naszych bohaterów.

Właśnie tak! to historia o tym, że warto przewrócić swoje życie o sto osiemdziesiąt stopni, ponieważ czeka na nas uśmiech za wszystkie wylane łzy. Pokazuje również, że w tym najmniej spodziewanym momencie możemy spotkać kogoś, dla kogo zburzymy swój uporządkowany świat.

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu NOVAE RES za możliwość przeczytania.



Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia