Tłumaczenie filmów i seriali

13 gru 2017

www.unsplash.com

Ostatnio pomyślałam, że ciekawy mógłby być wpis, w którym przybliżam Wam proces tłumaczenia seriali i filmów. Podejrzewam, że większość osób myśli, że wystarczy znać język obcy, polski, zasady pisowni i tyle. A w rzeczywistości cały proces składa się z kilku czynności. Dlatego też postanowiłam, że dzisiaj o tym opowiem. Najpierw przedstawię kilka ważnych zasad, a potem wyjaśnię jak wygląda sam proces powstawania napisów od początku do końca.

ZNAJOMOŚĆ JĘZYKA OBCEGO, JĘZYKA OJCZYSTEGO I ZASAD PISOWNI
Jest to oczywiste. Nie ma co się zabierać za tłumaczenie, jeśli nie znamy dobrze języka obcego. Jaki jest sens tłumaczenia, jeśli spędzamy pół godziny przy pięciu linijkach tekstu, ponieważ nie znamy słówek? Jasne, mi do tej pory zdarzają się pojedyncze, których nie rozumiem i sprawdzam. Ale jeśli nie znamy języka, z którego tłumaczymy, to nie ma co się do tego zabierać.

Ważna jest również znajomość języka ojczystego, w moim przypadku polskiego. Nie ukrywam, że przy znajomości kilku języków, mój polski się pogorszył, dlatego też ważna jest potem korekta, by ktoś mógł wyłapać nasze błędy. Staramy się od razu stawiać w odpowiednie miejsca znaki interpunkcyjne, poprawnie budujemy zdania. Co prawda, potem osoba zajmująca się korektą nas poprawi, ale miło będzie zmniejszyć jej robotę.

Wszelkie onomatopeje, typu aaah, awww, whoa - usuwamy. Wystarczy, że je słyszymy, nie potrzebujemy ich zapisywać. Ogólnie teksty piosenek (zwłaszcza angielskich) również są usuwane z napisów. Rzadko kiedy zdarza się, że są tłumaczone - chyba, że mają duże znaczenie.

NAJPIERW OGLĄDAMY, POTEM TŁUMACZYMY
Przede wszystkim nigdy nie tłumaczymy tekstu przed obejrzeniem filmu. Musimy przecież wiedzieć, czy dana wypowiedź jest mężczyzny, czy kobiety (stąd też często pojawiają się błędy typu "widziałem" zamiast "widziałam". EWENTUALNIE można tłumaczyć i oglądać, ale nie polecam tego, bo większe jest prawdopodobieństwo, że sto linijek dalej się okaże, iż wcześniej chodziło o coś innego :)

WAŻNY JEST KONTEKST
Powiązane jest to z tym, co pisałam wyżej. Musimy znać kontekst, by tłumaczyć. Ważne to jest akurat przy tłumaczeniu z języków azjatyckich. Bez znajomości kontekstu, dana linijka tekstu może oznaczać wszystko.

NIE TŁUMACZYMY DOSŁOWNIE
Powinno to być oczywiste. Tłumaczenie ubieramy w polskie słowa tak, by było zrozumiałe nie tylko dla nas, ale przede wszystkim dla odbiorców. Pomijamy powtórzenia, które np. w języku angielskim są bardzo częstym zjawiskiem.

SYNCHRONIZACJA NAPISÓW
Maksymalna ilość znaków w linijce to 41. Pamiętamy, żeby krótkie pojedyncze wypowiedzi scalać w dialog (przy dwóch osobach, przy wypowiedzi jednej również). Trzeba dokładnie zaznaczyć, kiedy powinna wyświetlić się linijka danego tekstu, a kiedy skończyć. Należy przy tym również uwzględnić czas wypowiedzi. Nie może być za krótki. Musi być optymalny - tak, by odbiorca mógł zdążyć przeczytać. Kolejnym częstym błędem jest właśnie brak poprawnej synchronizacji - napisy albo wyświetlają się za wcześnie, albo za późno. Totalnie nie pasują do obrazu.

Zielony kolor pokazuje, że czas wypowiedzi w porównaniu do tekstu jest odpowiedni.Niebieski - zbyt długi. Czerwony - mega za krótko. Żółto - też jeszcze krótko.


JAK WYGLĄDA PROCES TŁUMACZENIA?
Kiedy ściągniemy napisy i obejrzymy odcinek, zabieramy się za tłumaczenie. Następnie poprawiamy synchronizację napisów. Ja wtedy od razu poprawiam również błędy, albo zmieniam zdania, by lepiej brzmiały. Po synchronizacji wrzucam jeszcze tekst w worda, by wyłapał błędy, a korektor miał mniej roboty. Jeśli uznam, że już jest w porządku, to odsyłam do osoby zajmującej się korektą, która po swojej robocie odsyła mi gotowe napisy. Nie pozostaje nic innego jak dodanie ich na serwisie, by inni mogli się cieszyć z twojej pracy :)

Ja sama głównie tłumaczę kino azjatyckie, a obecnie japońską dramę Basuke mo Koi mo shiteitai. Wcześniej przetłumaczyłam serial Agent X i kilka odcinków pierwszego sezonu Queen of the South :)

Jak widzicie, nie wystarczy tylko przetłumaczyć tekst. Musimy pamiętać o synchronizacji, korekcie, a przede wszystkim o zasadach, które obowiązują przy tej pracy.

Jeśli macie jakieś pytania, to śmiało odpowiem :)

13 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy post. Pisz częściej o pracy tłumacza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nasunie mi się jeszcze coś w tej kwestii to coś na pewno się pojawi :)

      Usuń
  2. Informative post!!
    I am your new follower, hope yo will follow me back, please visit
    my blog.
    https://clickbystyle.blogspot.in/

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam każdego kto znajduje czas na tłumaczenia seriali/filmów sam z siebie. Ja kiedyś chciałam się za to zabrać, ale oprócz oczywistych umiejętności, to ten proces wymaga jednak sporo czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się sama sobie dziwię czasami, że mam czas na to przy takim natłoku obowiązków, jakie mam :)

      Usuń
  4. Fajnie poczytać co nieco o takiej pracy od kuchni. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem wdzięczna osobą, które dodają napisy do seriali, filmów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, miło się czyta takie słowa i rzadko, bo w większości są to pretensje, że napisy są późno :D

      Usuń
  6. Praca na pozór wydaje się taka prosta, a jednak tyle różnych rzeczy trzeba zrobić i pamiętać o tylu szczególnych ☺ fajnie się czyta takie wpisy, pozwalają poznać z innej strony rzeczy, o których nawet się nie myśli ☺

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak się czyta wydaje się to dość proste, ale w rzeczywistości to chyba, aż tak proste nie jest, a na pewno jest pracochłonne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim pracochłonne i czasami może to demotywować :/

      Usuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz! Staram się odwiedzać Wasze blogi na tyle, na ile pozwala mi czas. Jeśli macie pomysł na jakiś post inny niż recenzje książek - jestem otwarta na sugestie. Mogą to być posty związane z nauką języków obcych, tłumaczeniem seriali, czy innego typu.
Jeśli masz pytania to zapraszam do kontaktu: misako.amaya@wp.pl

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia