29 wrz 2020

Requiem - Anna Bellon


Od dwóch lat Alek próbuje uciec od przeszłości i zacząć żyć teraźniejszością. Poszedł na studia, na których wydaje mu się, że wszystko wróciło do normy - poznaje nowe osoby, bywa na studenckich imprezach i zalicza kolejne egzaminy.

Łucja w końcu uwalnia się od apodyktycznych rodziców. Wybiera całkowicie inny kierunek niż dla niej zaplanowali. Nareszcie poznaje smak wolności, a w jej świecie pojawia się tajemniczy Alek. Musi zdecydować, czy zaakceptuje go ze swoim bagażem doświadczeń, czy ucieknie, chcąc mieć spokojne życie.

Alka i Łucję ciągnie do siebie i kiedy między nimi zaczyna się układać, przeszłość Alka puka do jego drzwi...Czy chłopak będzie miał odwagę jej wszystko opowiedzieć? Czy Łucja go zaakceptuje?

***

Po bardzo udanej lekturze Nigdy więcej tej Autorki, od razu bez zastanowienia sięgnęłam po Requiem. Bardzo się cieszę, że to zrobiłam, bo była to kolejna udana książka! W końcu :D

Łucja to taka trochę tajemnicza dziewczyna, z czego też nie wszyscy zdają sobie sprawę. Dopuszcza do siebie innych na tyle, ile chce. Nie jest wylewna. Niechętnie dzieli się faktami na temat swojego życia czy samopoczucia w danej chwili. Jest powściągliwa. Cieszy się na wyprowadzkę z domu, bowiem jej rodzice są bardzo zaborczy. Ustawialiby ją po kątach. Wysłaliby ją na inne studia. Zaplanowaliby jej życie w inny sposób. Ale Łucja miała tego dość i zaczęła od wybrania innego kierunku oraz wyprowadzki. W końcu zaznaje wolności, a to uczucie bardzo się jej podoba.
W dodatku pojawia się Alek - i choć Łucja bardzo się stara, by nie był dla niej ważny, to jej to słabo wychodzi.

Alek to taki normalny chłopak. Nie jest zbyt pewny siebie, choć czasami bywa, ale raczej w żartobliwy sposób. Dobry z niego kumpel, kolega z roku. Nie jest jakimś podrywaczem. Ciągnie się za nim przeszłość, z którą stara się pogodzić. Wydawałoby się, że mu to wychodzi, ale zdaje sobie sprawę, że wcale nie jest tak kolorowo, jak myśli. Zauważa jednak, że w towarzystwie Łucji czuje upragniony spokój. I choć ich znajomość zaczyna się nietypowo, to zaczynają spędzać ze sobą co raz więcej czasu.

Tak jak wspomniałam na początku - to kolejna świetna historia spod pióra Anny Bellon. Nieprzesadzona, realna, prawdziwa. Relacja między Łucją i Alkiem rozwija się w swoim tempie - ani za szybko, ani za wolno. Po prostu naturalnie tak jak to bywa w życiu. 
Nie znajdziemy tutaj nic przekoloryzowanego. Wszystko, co przedstawiła Autorka, dla mnie wyglądało bardzo wiarygodnie, z życia wzięte. Poruszyła dość ważny temat i myślę, że nietypowy. Nie chcę pisać dokładnie, o co chodzi, bo bym musiała zaspojlerować, a lepiej tego uniknąć. Powiem szczerze, że przez dłuższy czas nie wiedziałam, co takiego się wydarzyło. A kiedy poznajemy całą prawdę, możemy jedynie współczuć Alkowi i mu kibicować. Bo ciężko pogodzić się z tym, co widział na własne oczy. Zwłaszcza, że nikt nie potrafi tego zrozumieć.

Apodyktyczni rodzice to według mnie temat aktualny i chyba nigdy "nie wyjdzie z zużycia". Niestety, nie wszyscy są na tyle odważni i silni, by w jakikolwiek sposób się przeciwstawić i spróbować zawalczyć o swoje. Zwłaszcza, że w tym wszystkim taka osoba nie jest sama. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie ją wspierał. Łucja znalazła w sobie tę siłę i postanowiła zawalczyć o swoją wolność. Powroty do domu ją bolały, bo rodzice nic się nie zmienili. Dopiero z czasem po pewnych wydarzeniach coś się zmieniło, ale to i tak długa droga do normalności.

Historia Łucji i Alka wciąga od pierwszych stron. Czyta się naprawdę szybko, ciężko jest się oderwać. Język jest prosty i łatwy w odbiorze. Nie ma niepotrzebnych długich opisów. Dialogi są naturalne. Okładka również jest super i przyciąga wzrok.

Jak dla mnie ta pozycja ma same plusy. Żałuję. że nie wzięłam się za czytanie wcześniej :D Udało mi się to dopiero przy akcji @filizankazmieta - zmniejszam swój stos wstydu i hańby :D

Nie pozostaje mi nic innego jak polecić Wam tę pozycję. Dla mnie była świetna. Kibicowałam bohaterom i ich naprawdę polubiłam. Nie jest to słodka historia. To historia dwójki osób poturbowanych przez przeszłość na swój sposób. Każde z nich ma swój bagaż doświadczeń, ale nie powstrzymuje to ich od tego, by zaznać wspólnego szczęścia.

Tytuł: Requiem
Autorka: Anna Bellon
Ilość stron: 368



Czytaliście? A może macie w planach? :)




Czytaj dalej »

27 wrz 2020

Nigdy więcej - Anna Bellon

Poprzedni związek Kuby wiele namieszał w jego życiu. Zrobił to tak bardzo, że chłopak był przekonany, że w żaden inny już się nie wpakuje. Zwłaszcza, że Blanka co chwilę pojawiała się w jego życiu i mieszała jeszcze bardziej. 

Kuba tak sądził, dopóki nie poznał Igi. W jej towarzystwie czuje błogi spokój, którego tak bardzo mu brakowało. Ta dwójka spędza ze sobą coraz więcej czasu i kiedy zaczyna się rodzić między nimi uczucie, pojawia się dawna miłość...

***

Tyle czasu zwlekałam z czytaniem tej książki i po jej lekturze tak bardzo żałuję, że zrobiłam to tak późno! A cieszę się jeszcze bardziej, bo po ostatnich nieudanych historiach w końcu przeczytałam coś świetnego!

Kuba nie szuka już miłości ani związku. Ten poprzedni odcisnął na nim ogromne piętno. W dodatku wciąż odczuwa jego konsekwencje i próbuje wypracować na nowo zaufanie rodziców. Dostał nauczkę i tym razem stara się oddzielić przeszłość od teraźniejszości. Nie jest mu łatwo, bo Blanka pojawia się co chwilę, by znów namieszać w jego życiu i zniknąć. A Kuba jest tym po prostu już zmęczony.

Iga do tej pory również jakoś specjalnie nie myślała o związkach. Dopiero co właśnie zaczęła studia i studenckie życie. Wszystko dla niej jest nowe, tak samo jak i uczucie, które zaczyna się pojawiać do Kuby. Jest spokojna, wyrozumiała. Bardzo ją polubiłam, bo wydaje się być taka prawdziwa. Nie jest ani trochę przerysowana.

Poznają się na domówce, na której nie do końca dobrze się bawią. Dlatego też postanawiają razem spędzić czas inaczej. I tak nie kończy się na tym jednym spotkaniu. Widują się co raz częściej, aż zaczynają do siebie coś czuć. 

Rozwój ich relacji nie jest ani szybki, ani gwałtownie. Uczucie, które kiełkuje, rozwija się naturalnie. Ani razu nie odczułam, by coś było przesadzone, albo żeby te ich spotkania były monotonne. Po prostu prawdziwe życie. Tak samo jest z kreacją bohaterów - nie są oni przekoloryzowani, tylko prawdziwi i naturalni. O dziwo żadne z nich mnie również nie irytowało - nawet taka Blanka. 

Wspomnę również o Blance, bo choć tutaj jest przedstawiona jako negatywna postać, to uważam, że jest bardzo ważna. Blanka pogubiła się w życiu. Miała pewne problemy, z którymi nie potrafiła sobie poradzić i po prostu sięgnęła po jedyny sposób, który wydawał się jej przynieść ukojenie. Tylko bywało ono chwilowe. Zniszczyło jej życie i ją samą. I nawet gdybym chciała ją nienawidzić, czy żywić do niej negatywne emocje, to jednak nie potrafię. Owszem, jest sama sobie wszystkiemu winna, ale to tylko człowiek. A już na pewno nie spodziewałam się takiego finału, jeśli chodzi o jej osobę.

Całość czyta się szybko i super. Już od pierwszych stron wiedziałam, że to jest to - książka, która spodoba mi się po kilku nieudanych historiach. Rozdziały nie są długie. Czytelnik szybko się wciąga i ciężko jest oderwać się od lektury. 
Język, którym posługuje się Autorka, jest prosty i łatwy w odbiorze. Świetnie przedstawiła całą historię oraz oddała uczucia naszych bohaterów. Jak dla mnie wszystko na piątkę. No i ta okładka! Super, super!

Nigdy więcej to historia z życia wzięta, która może dotknąć każdego z młodych. Nie przedstawia relacji wyłącznie kolorowo. Pokazuje także te inne aspekty oraz problemy, które potrafią namieszać w życiu i to dość poważnie. Ale podkreśla również to, iż czasem trzeba zdecydować się na poważny krok, by odciąć się od toksycznej przeszłości.

Tytuł: Nigdy więcej
Autorka: Anna Bellon
Ilość stron: 336


Znacie? Czytaliście? Ja od razu sięgnęłam po Requiem tej Autorki :)


Czytaj dalej »

24 wrz 2020

Falling fast - Bianca Iosivoni

Hailee postanawia zmienić swoje życie. Obiecała swojej siostrze, że nie będzie już strachliwa tylko odważna. Będzie czerpała radość z każdego dnia i zrobi wszystkie te rzeczy, których wcześniej się bała. Nie przypuszczała jedynie, że poznanie chłopaka może wszystko zmienić. Chase sprawia, że czuje emocje, których do tej pory nie chciała, a które mieszają w jej postanowieniu. Czuje przy nim szczęście. Chce się dać ponieść emocjom, ale pewien sekret jej na to nie pozwala...

***

Do lektury tej książki podeszłam z wielkim entuzjazmem. Chyba zbyt wielkim, bo większość książki bardzo przemęczyłam. Nie znaczy to, że jest zła. Po prostu spodziewałam się, że wypadnie dużo lepiej.

Los sprawia, że Hailee zatrzymuje się w mieście, w którym miała być tylko na chwilę. Zmuszona jest zostać dłużej - całe szczęście miejscowi są dla niej bardzo mili i ma zapewniony jakiś kąt do spania oraz pracę.
Hailee w te wakacje postanowiła żyć pełnią życia i zrobić wszystkie te rzeczy, których do tej pory się bała. Chce być odważna - w końcu obiecała to swojej siostrze bliźniaczce.
Jednak poznaje Chase'a, którego pojawienie się bardzo miesza w jej postanowieniach. Między nimi rodzi się uczucie, które może sprawić, że Hailee zmieni swoje plany. Jednak z drugiej strony nie chce łamać obietnicy danej siostrze.
To taka spokojna dziewczyna, trochę zawstydzona, ale i zaskakująca. Wierna obietnicom. Troszeczkę szara myszka, ale swoim zachowaniem faktycznie potwierdza to, iż stara się być odważna.

Chase...Powiem szczerze, że nie do końca wiem, co o nim sądzę. Wyjechał na studia do Bostonu, ma pracować w rodzinnej firmie. Kryje swojego starszego brata. Nawalił jako przyjaciel. Za dziewczynami nie gania. Ze znajomymi z rodzinnego miasta nie bardzo jakoś utrzymuje kontakt. Jest zaciekawiony Hailee, ale nie jest też nachalny w jej stronę. Wydaje mi się, że ciężko jest go dobrze poznać w tej części. 

Od początku tej historii łatwo się domyśleć, o co chodzi i co zamierza zrobić Hailee - nie będę jednak tutaj spojlerować. Było to oczywiste i chyba trochę ten fakt mi przeszkadzał. 
Uczucie między bohaterami również dość szybko zaczęło się kiełkować. Niby Hailee się przed tym wszystkim broniła, ale coraz dalej przesuwała postawioną przez siebie granicę. Z czasem widać, że chciałaby, aby jej przyszłość wyglądała inaczej, ale kurczowo trzyma się tej swojej obietnicy.

Trochę ciężko mi się czytało, choć styl Autorki i język nie są jakieś wyszukane. Rozdziały są długie - przynajmniej dla mnie, gdyż preferuję krótsze (ale też nie za krótkie, jak to bywa w przypadku innych książek ^^'). Narracja prowadzona jest z punktu widzenia Hailee i Chase'a.
Wrażenie za to robi okładka - jest śliczna. Przyciąga wzrok. 

Ogólnie nie jest to zła książka, broń Boże. Porusza wiele ważnych i aktualnych problemów, które występują wśród młodzieży. Autorka pokazała, jak niektóre osoby z nimi sobie radzą bądź nie. Zwraca uwagę, że warto prosić o pomoc i że nigdy nie jest się w tym wszystkim samym.

Spodziewałam się, że ta historia wypadnie dużo lepiej. Dla mnie to taka trójka z plusem. Co nie zmienia faktu, że niecierpliwie czekam na drugi tom i mam nadzieję, że on obroni całość i wypadnie o niebo lepiej :)

Tytuł: Falling fast
Autorka: Bianca Iosivoni
Ilość stron: 440


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.




Czytaj dalej »

22 wrz 2020

Napraw mnie - Anna Langner

Amy leczy swoje złamane serce, zajadając się żelkami i oglądając Netflixa. Dopiero nowa praca sprawia, że dziewczyna ma po co wyjść z domu. W końcu widzi światełko w tunelu i możliwość poukładania wszystkiego w głowie. Zmienia jednak zdanie, kiedy się okazuje, że sprawca całego zamieszania również pracuje w tej firmie.

Barry i Amy znów się spotykają, tak samo jak i tajemnice. Napięcie między nimi rośnie. Czy uda im się naprawić zniszczoną relację?

***

Zniszcz mnie było dość specyficzne. Pamiętam też, że po lekturze nie do końca wiedziałam, o czym była ta historia i jakie było jej przesłanie. Cóż. Napraw mnie jest jeszcze bardziej specyficzne i pokręcone.

Amy jest załamana i zrozpaczona po tym, jak Barry wyjechał bez słowa. Zaszyła się w łóżku, wcina tony żelek i nie gasi Netflixa. Próbuje jakoś pozbierać swoje myśli i poskładać serduszko. Ma możliwość pracy w agencji reklamowej. Z początku nie jest chętna, ale koniec końców się zgadza. Wszystko trochę się jednak komplikuje, kiedy okazuje się, że Barry jednak wrócił i pracuje w tej samej agencji pracy.

Barry wyjechał bez słowa i tak samo bez słowa wrócił. Znalazł sobie mieszkanie, zatrudnił się w agencji reklamowej i tak sobie pracuje. Nie znosi Amy, a ta nie ma zielonego pojęcia, czym sobie zasłużyła na takie traktowanie, jakie on jej serwuje. Tym bardziej, że to on zniknął bez słowa. I jak myślałam, że Barry jest w miarę normalnych bohaterem, tak tutaj odniosłam wrażenie, że inność i dziwność Amy przeszła również na niego.

Tak jak wspomniałam na początku, ta seria jest dość specyficzna i tacy sami są też bohaterowie. Są inni niż ci, których znamy obecnie w innych historiach. Można to potraktować za plusa, bo nie czytamy znowu o jakiś postaciach, które są idealne, pochodzą z normalnego domu, etc. To bycie specyficznym po prostu ich wyróżnia na tle innych książek. Dla mnie jednak było to trochę uciążliwe. Tak samo jak ich wewnętrzne monologi, ale one przeszkadzały mi już w poprzedniej części.

I tak samo tutaj nie wiem, o czym była ta historia. Czytałam tę książkę z lekkim zmieszaniem, nie do końca wiedząc, jakie jest przesłanie. Amy i Barry najpierw się odpychają, a potem przyciągają. Jednocześnie chcą i nie chcą czuć do siebie tego, co czują.

Na pewno czyta się tę książkę dobrze, choć monologi bohaterów, czy ich przemyślenia, bywały już w pewnym momencie męczące. Zwłaszcza, że one również były specyficzne (tak, powtarzam się, wiem). Muszę jednak przyznać, że bywały chwile, kiedy naprawdę się wciągnęłam i nie mogłam się oderwać od lektury. Na plus zasługuje zakończenie, którego totalnie się nie spodziewałam, a które pokazuje, jak bardzo przewrotne bywa życie.

Wiem, że są fani tych książek, dlatego też zachęcam do lektury, by samemu się przekonać, jak wypada historia tej dwójki. Ja zaliczam ją do tych średnich.

Tytuł: Napraw mnie
Autor: Anna Langner
Ilość stron: 368


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.


P.S. Dziewczyna z okładki strasznie przypomina mi aktorkę grającą siostrę Green Arrow :D

Czytaj dalej »

20 wrz 2020

Mrok przed świtem - Claire Contreras

Blake i Cole czeka ciężka próba. Dziewczyna została porwana i gdzieś uwięziona. Próbuje się nie załamać. Przy życiu trzymają ją wspomnienia o najbliższych i o ukochanym.

Cole próbuje odnaleźć Blake, ale nie jest to takie proste. Brak postępu dobija chłopaka, który nie potrafi żyć bez dziewczyny. Ma dość swojej niemocy i postanawia zrobić cokolwiek, by znów mieć przy sobie ukochaną.

Na jaw wychodzą kolejne tajemnice i powiązania. Czy Cole odnajdzie Blake? Czy ta dwójka będzie w końcu szczęśliwa?

***

Pierwsza część Nie ma światła w ciemności koniec końców bardzo mi się podobała, a zakończenie sprawiło, że nie mogłam doczekać się kolejnego tomu. Kiedy po niego sięgnęłam, ciężko było się oderwać.

Blake nie ma lekko. Została porwana i gdzieś zamknięta. Porywacze wcale nie są anonimowi, a jeden z nich nawet dobrze ją traktuje. Dziewczynie jest ciężko. Tęskni za bliskimi, a sam fakt, że nic innego jej nie pozostaje oprócz myślenia, tylko ją dołuje. W dodatku czuje się coraz gorzej i choć zapewniają jej lekarza, to nie ma co liczyć, że uda się jej uciec.
Blake w tej części dużo cierpi. Nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Przechodzi przez trudne sytuacje, które dość długo ją potem męczą. Ma swojego rodzaju traumę. Ma problem z powrotem do normalności. Staje się zagubiona w tym wszystkim. Jedynie co mnie denerwowało, to że pozwalała chłopakowi mówić za siebie. Rozumiem, że Cole był dla niej wszystkim. Jedyną prawdziwą osobą, ale czasami narzucał jej swoje zdanie, kiedy ona potrzebowała trochę czasu na przetrawienie tego wszystkiego.

Cole odchodzi od zmysłów. Ciężko znosi całą tę sytuację. Policja sobie nie radzi, a on sam nie wie, co robić. W końcu postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i użyć każdej znajomości, jaką posiada. Cole kocha Blake i zrobi wszystko, by ją odzyskać.
W tej części za to mnie irytował. Kiedy już wszystko w miarę się ustabilizowało, "kochaniował" dziewczynie prawie co drugie zdanie (kochanie to, kochanie tamto). Strasznie mnie to raziło w oczy, bo momentami wychodziło to naprawdę sztucznie. Nie powiem, super, że otaczał ją opieką, ale czasami przesadzał. Wypowiadał się za nią. Wiem, że chciał dobrze i że zawsze mieli siebie, ale odniosłam wrażenie, że czasami Blake nie miała siły po prostu mu przerwać.

Nie brakuje tutaj akcji i tajemnic. Powiem szczerze, że chwilami gubiłam się w wyjaśnieniach i powiązaniach. Przyznam jednak, że Autorka świetnie to wymyśliła. Jej styl jest prosty w odbiorze. Czyta się naprawdę dobrze i szybko. Momentami ciężko było mi się oderwać od lektury. No i okładka jest super :)

Z całą pewnością mogę powiedzieć, że drugi tom podobał mi się o wiele bardziej :)

Polecam całą tę dylogię, bo naprawdę jest warta uwagi :) 

Tytuł: Mrok przed świtem
Autorka: Claire Contreras
Ilość stron: 376

Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu Kobiece.



Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia