Pokazywanie postów oznaczonych etykietą penelope ward. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą penelope ward. Pokaż wszystkie posty

1 gru 2019

Zgryźliwe wiadomości - Vi Keeland, Penelope Ward


Charlotte była zmuszona sprzedać swoją suknię ślubną, bowiem jej narzeczony okazał się skończonym, niewiernym idiotą. Nie przypuszczała jednak, że wróci z inną suknią ślubną, a to wszystko za sprawą niebieskiej wiadomości, którą znalazła przyczepioną do materiału. Jej nadawca wydawał się prawdziwym romantykiem, uczuciowym facetem. I pewnego wieczoru, kiedy procenty szumią, Charlotte postanawia wygooglować go w Internecie. Następnego dnia ma z nim spotkanie, które z pewnością nie toczy się po jej myśli.

Jedyny plus jest taki, że dostaje nową ofertę pracy od Iris, która jest świadkiem załamania dziewczyny. Kobieta jednak widzi w niej dawną siebie i oferuje pomoc. A skoro Charlotte jest bez pracy, to się bez wahania zgadza.

Cóż, nie spodziewa się jednak, że znów spotka Reed'a - tym razem jako jej przełożonego. Okazuje się, że jest wnuczkiem Iris i będzie miał nową asystentkę. Z początku nie ukrywa tego, że mu się to nie podoba. Z czasem jednak to się zmienia, choć ciężko mu to przyznać. Tym bardziej, że on sam ma za sobą trudny związek, przez który ogrodził się murem.

Charlotte jednak nie zamierza się poddać i powoli przebija się przez ten mur. Tylko czy Reed jej na to pozwoli? Czy ta dwójka poradzi sobie ze skrywanymi tajemnicami, które złamią im serca?

***

Kto nie lubi duetu tych Pań? :D Trzeba przyznać, że Vi Keeland i Penelope Ward tworzą wspólnie świetne historie. I choć wydawałoby się, że Zgryźliwe wiadomości to kolejny typowy, pikantny romans z ich strony, to w rzeczywistości otrzymujemy coś więcej. Ta historia to o wiele więcej niż seks (którego tutaj mało jak nigdy), to coś o wiele poważniejszego i głębszego, co bardzo mnie zaskoczyło. Pozytywnie - inaczej być nie mogło.

Charlotte to taka pozytywnie nastawiona bohaterka. Mimo że nie miała szczęścia w ostatnim związku, o mało co nie wyszłaby za zdradzieckiego głupka, to do życia podchodziła naprawdę pozytywnie. Jest też bardzo zwariowana i pokręcona, nie wstydzi się tego, jaka jest. Mówi otwarcie, a choć chciałaby skłamać, to tak na dłuższą metę nie potrafi. Jest w stanie wiele poświęcić dla bliskich. To naprawdę ciepła dziewczyna, którą bardzo polubiłam.

Reed to przystojny, ale i arogancki mężczyzna. Nie skrywa swojej niechęci do Charlotte, choć za tym kryje się tak naprawdę coś więcej. To nie jej wina, bo on stworzył mur wokół siebie, a to wszystko przez rozstanie z Allison. Oprócz tego chodzi też o coś więcej, coś o czym Reed na co dzień nie mówi, a ukrywa to. Nie zdradzę, co to jest, bo tak naprawdę ja sama się tego nie spodziewałam. Ale jest to dość ważne i zmienia to sens całej tej historii.

To, co bardzo mi się podobało, to że ich relacja rozwijała się powoli. I choć ciągnęło ich do siebie, to jednak Reed nie chciał posuwać się za daleko. A Charlotte jak to Charlotte, nie dawała za wygraną. Nawet, kiedy poznała prawdę. Seks nie odgrywa tutaj pierwszych skrzypiec i w sumie tak jak pomyślę, to chyba była tylko jedna scena, albo może dwie. Ale powiem szczerze, że bardzo mi się to podobało. To było po prostu odpowiednie.

Narracja prowadzona jest z perspektywy Charlotte i Reed'a. Autorki bardzo dobrze oddały to, co bohaterowie przeżywali i czuli. Czuć prawdziwość tego wszystkiego.

Czytało mi się naprawdę bardzo dobrze. Styl jest łatwy w odbiorze, historia wciąga a czas spędzony przy lekturze mija naprawdę szybko.

Po raz kolejny ten duet mnie nie zawiódł. Ba, zaskoczył mnie jeszcze bardziej, bowiem Zgryźliwe wiadomości to coś więcej niż zwykły, przeciętny romans. To życie, które nie zawsze bywa kolorowe.

Tytuł: Zgryźliwe wiadomości
Autorki: Vi Keeland, Penelope Ward
Ilość stron: 304


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editiored.



Czytaj dalej »

21 maj 2019

Zbuntowany dziedzic - Vi Keeland, Penelope Ward



Gia chciała jedynie pomóc swojej przyjaciółce - dlatego postanowiła zastąpić ją w barze. Obsługiwała klientów, udając, że ma pojęcie, co robi. Nie raz pomyliła drinki, zmieszała ze sobą to, co nie trzeba. Ale nie zrażała się do tego. Ba, potrafiła nawet otwarcie powiedzieć, że kogoś tylko zastępuje. Powiedziała to nawet właścicielowi, o czym nie wiedziała. A warto wspomnieć, że szef baru uchodzi za gbura i najgorszego człowieka. Nie sądziła, że ten wytatuowany przystojniak może okazał się szefem. Nie pasował do tego miejsca. Ale to tylko pozory. Wredny chłop, dziedzic fortuny, bogacz.

Rush ma ochotę coś rozwalić, kiedy widzi jak Gia zawodzi na każdym kroku. Chce nawet zwolnić jej przyjaciółkę. Ale że brakuje mu personelu, to proponuje dziewczynie, by zaczęła obsługiwać stoliki. I w ten o to sposób ratuje nie tylko posadę przyjaciółki, ale zdobywa i własną. Rush nie zraził ją swoją osobą. Zasady są proste - Rush nie umawia się z personelem, który u niego pracuje. Cóż... zasady są po to, aby je łamać, prawda?

I wtedy, kiedy nawet Gia ma na to ochotę, życie przewraca jej się do góry nogami. Bo okazuje się, że jeden wieczór może zmienić wszystko. A drugi taki sam może tylko wszystko pogorszyć.

***

Powtórzę się po raz kolejny - uwielbiam twórczość tego duetu. Nie sądziłam, że tak bardzo spodoba mi się Zbuntowany dziedzic. Spodziewałam się chyba czegoś gorszego i ciężko mi stwierdzić, dlaczego w ogóle tak pomyślałam. Może to ten tytuł?

Gia jest pisarką, ale miewa jakieś blokady twórcze. Wykorzystała już wziętą zaliczkę, a pisanie idzie jej słabo. Ma dobre serce, bo chce pomóc swojej przyjaciółce, która prawie straciła przez nią tę pracę. Ale całe szczęście Gia wszystko naprawiła. Rush jej się podoba i z czasem nie pojmuje tych jego zasad, zwłaszcza, że widzi, jak na niego działa.

Rush pokazuje się jako dupek, ale w rzeczywistości to spoko facet. Polubiłam go. Jest konkretny, pomoże, jeśli masz jakieś problemy. Jest bogaty, ale jakoś specjalnie tym się nie obnosi. Tak bardzo stara się nie wpaść w sidła nowej koleżanki, ale coś ciężko mu to idzie :D

Oczywiście coś się dzieje między nimi, ale nie może być tak łatwo. Życie dziewczyny wywraca się do góry nogami. Nie przypuszcza jednak, że może skomplikować się jeszcze bardziej i prawdopodobnie może to dotknąć Rush'a.

Jak zwykle czytało mi się super :D Uwielbiam styl autorek, nie czuje się, że pisały to dwie osoby. Historia bohaterów wciąga już od pierwszej strony, a koniec sprawia, że czytelnik ma ochotę opierniczyć autorki za to, w jakim momencie nas zostawiają :D Czekam na drugi tom!

Tytuł: Zbuntowany dziedzic
Autorki: Vi Keeland, Penelope Ward
Ilość stron: 272


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editiored.



Czytaj dalej »

15 kwi 2019

Słodki drań - Vi Keeland, Penelope Ward



Aubrey postanowiła uciec od swojej przeszłości. Była już znudzona podróżą, rozpamiętywała to, co się wydarzyło. Nie przypuszczałaby, że zwykła stacja benzynowa może okazać się tak ważnym miejscem w jej życiu. A to właśnie tutaj poznała przystojnego mężczyznę o imieniu Chance. On również odbywał swoją podróż. Nie sądził, że Aubrey zawładnie jego myślami już od pierwszej chwili. A los sprawił, że ich podróż zaczęła być wspólna.

Choć Chance na początku wydawał się jej być pewnym siebie zarozumialcem, to dość szybko przekonuje się, że to idealny kompan podróży. Przedłużają sobie tę wspólną historię, poznają się lepiej, a napięcie seksualne między nimi rośnie. Oczywiście, długo tak nie wytrzymują.

Jednak po upojnej nocy Aubrey zostaje sama. Chance ją zostawia bez słowa. Nie wraca, nie dzwoni, nie pisze. Zostało po nim tylko wspomnienie i...koza! Tak koza :D Kobiecie trudno jest ruszyć na przód, ale w końcu znajduje sobie innego partnera i żyje dalej. I wtedy właśnie, po dwóch latach znów pojawia się on. Chance we własnej osobie. Chance nie zamierza się poddać - chce zawalczyć o ich wspólną przyszłość.

***

Niejednokrotnie wspominałam już na blogu, że uwielbiam historie pisane przez ten duet pisarski. Dziewczyny tworzą świetne, zabawne historie, niepozbawione poważniejszych problemów. Tym razem było podobnie!

Wydawałoby się, że to typowy romans, a tym czasem nie do końca taki był. Owszem, można sobie pomyśleć, że pomysł z kozą był beznadziejny i opiekowanie się nią jest mało realne...Ale to było urocze, jak nasi bohaterowie traktowali je jak własne dziecko :D

Aubrey została skrzywdzona w przeszłości i wiadomo, przez to miała pewien uraz nie tylko do związków. Sam Chance miał problemy rodzinne. Zareagował impulsywnie, ale wcale mu się nie dziwiłam, i przez to musiał też ponieść karę. Ta dwójka rozumie siebie idealnie. Obydwoje sprawiają, że uśmiech pojawia się na ich twarzy. I choć znali się dopiero kilka dni, to czuli, że są sobie przeznaczeni. Gdyby Chance wtedy nie zniknął...

To zniknięcie bardzo odbiło się na Aubrey. Źle to zniosła, ale w końcu się pozbierała i ruszyła na przód. Nawet znalazła sobie partnera, choć ten ich związek był dla mnie straszny sztuczny i nie potrafiłam tego kupić. Wtedy też wrócił Chance, który z początku miał dać jej spokój, ale szybko oprzytomniał, że nie potrafi. I tutaj mamy część, która z czasem zaczęła mnie bardzo irytować. Aubrey dość długo wodzi mężczyznę za nos. Ja rozumiem, że była znudzona, ale to jej wodzenie również było już nudne z czasem...

Postaci drugoplanowe również bardzo polubiłam. Nie są po to, żeby były sobie, a wnoszą sobą coś więcej do całego kształtu.

Styl autorek jak zwykle jest niezawodny - prosty, łatwy w odbiorze, zabawny. Dialogi między bohaterami są śmieszne i czytelnik nie raz się zaśmieje :)

Co innego mi pozostaje? Tylko polecać! Czytajcie, bo nie pożałujecie :)

Tytuł: Słodki drań
Autorki: Vi Keeland, Penelope Ward
Ilość stron: 292



Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editiored.



Czytaj dalej »

9 mar 2019

Napij się i zadzwoń do mnie - Penelope Ward


Za czasów dzieciństwa Rana i Landon byli najlepszymi przyjaciółmi. Spędzali ze sobą mnóstwo czasu, bowiem jej rodzice mieszkali w lokum wynajmowanym od rodziców Landon'a. Ich przyjaźń zostaje przerwana, kiedy Rana wraz z rodzicami zostaje wyrzucona z mieszkania. Landon więcej się do niej nie odezwał, a ona uznała, że zapomniał o niej.

Teraz Rana jest dorosła, a młodzieńcza miłość do tamtego chłopca wcale jej nie przeszła. Pewnego wieczoru znów wraca myślami do niego. W dodatku pije wino, dość sporo - na tyle, by mieć odwagę znaleźć do niego kontakt i zadzwonić. Po pijaku mówi, co jej leży na sercu, a Landon ją rozpoznaje. I tak odnawiają kontakt - zaczynają ze sobą rozmawiać.

Okazuje się, że to wcale nie było tak, że jej rodzice zostali wyrzuceni. Sam Landon nie przyznaje się, dlaczego jej nie szukał. Każde z nich ma swoje tajemnice i niekoniecznie chcą je zdradzić sobie nawzajem. Jednak z każdą rozmową, są znów sobie bliżsi. Aż w końcu Rana staje na głowie, by znaleźć się obok Landon'a, kiedy ten jest w niebezpieczeństwie...

***

Penelope Ward znam głównie dzięki jej powieści pisanych wspólnie z Vii Keeland. Ich duet po prostu uwielbiam! Dlatego też bardzo chętnie sięgam po ich pojedyncze powieści. Nie ukrywam, że widząc tytuł Napij się i zadzwoń do mnie, pomyślałam sobie, że będzie to kit. Ale to przecież Penelope - dlatego też postanowiłam dać jej szansę. I całe szczęście, nie żałuję.

Styl autorki jest lekki i przyjemny. Naprawdę fajnie się czytało. Sama historia nie jest skomplikowana. Owszem, znajdziemy tutaj sceny seksu, ale nie ma ich pełno. Są umiarkowane, choć motyw seksu analnego wydawał mi się wzięty z du... - dokładnie tak, jak teraz to czytacie. Tak ni stąd, ni zowąd.

Co mogę powiedzieć o bohaterach? Każde z nich przeszło swoje i każde popełniło błędy - a co najważniejsze, obydwoje wyciągnęli wnioski i wbrew pozorom zmienili się na lepsze. Nie mamy tutaj tylko taniego romansu - znajdziemy temat buntu, zostawienia dziecka, adopcji, czy "sprzedawania się". Może trochę za dużo zdradzam, ale chcę pokazać, że pomimo feralnego tytułu, książka jest dobra.

Jest też krótka - idealna na wieczór. Więc jeśli macie ochotę na coś więcej niż typowy romans - to polecam! Nawet pomimo tej jednaj wady związanej z seksem analnym ;)


Tytuł: Napij się i zadzwoń do mnie
Autorka: Penelope Ward
Ilość stron: 288



Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editiored.




Czytaj dalej »

20 sty 2019

Playboy za sterami - Vi Keeland, Penelope Ward


Kendall Sparks ma twardy orzech do zgryzienia. Musi podjąć ważną decyzję, od której zależy wiele. Postanowiła gdzieś wyjechać, by mieć spokój i uporządkować myśli. Siedzi w barze na lotnisku, przegląda wycieczki, różne kierunki i wtedy poznaje Carter'a Clynes'a. Ich znajomość zaczyna się w dość śmieszny sposób, a za całe zamieszane odpowiedzialne są piersi kobiety...

Carter jest przystojnym flirciarzem. Kendall doskonale zdaje sobie sprawę, że romans z tym mężczyzną nie pomoże jej w podjęciu decyzji. Nie wie, dokąd ma lecieć, a Carter poleca jej Brazylię. Za chwilę też ją zostawia. A ta postanawia zaryzykować i wybiera faktycznie ten kierunek. Wchodzi do samolotu i co się okazuje? Pilotuje nim sam Carter! Nie miała pojęcia, że jest pilotem. Zdała się na niego. I tak lądują w Brazylii.

Choć Kendall bardzo broni się przed romansem z pilotem, to i tak jednak w końcu wpada. Odbywa z nim kilka lotów, podczas których lepiej się poznają. A czas do podjęcia decyzji tylko się skraca.
Razem zwiedzają świat. Ich historia jest pełna humoru, ale i uczuć - nie tylko między tą dwójką. Jednak czy są sobie przeznaczeni? Czy będą wstanie sprostać przeszłości i być ze sobą?

***

Uwielbiam duet tych autorek. Śmiało mogę przyznać, że każda książka, która wychodzi spod ich piór, bardzo mi się podoba. A Playboy za sterami zdecydowanie przebija wszystkie - na razie!

Kendall to twarda babka. Życie dało jej w kość i wiele się nauczyła. Poświęciła swoją miłość dla jej dobra. Pomimo iż jej rodzina jest pokręcona, ona sama stara się iść za głosem rozsądku - choć wydaje się to niemożliwe, patrząc na fakt, że posłuchała się obcego faceta w barze i poleciała do Brazylii. Żeby tylko tam! Kendall i Carter polecieli także do Dubaju, Amsterdamu i na Florydę.
Kobieta broni się przed uczuciami, bo nie wierzy, by ten związek się udał. Zwłaszcza, że Carter jest playboyem. W końcu to pilot, spał z większością stewardess, a może nawet i lotniska?

Carter też nie bez powodu zachowuje się w ten sposób. Ma za sobą bolesną przeszłość. Nie chce związywać się z kobietą, więc bawi się w podniebne romanse. Ale kiedy na swojej drodze spotyka Kendall, wie, że to ta właściwa. I stara się. Naprawdę się stara i daje się jej poznać.

Oczywiście nie może być kolorowo. Bohaterów czeka wiele przygód i faktów, które wychodzą na jaw. Muszą im sprostać i choć to Kendall z początku ma dość, to Carter się nie poddaje. Jednak czy na pewno zdecydują się być razem? Co takiego szalonego będę musieli jeszcze zrobić?

Jedno Wam powiem - ta książka to nie tylko romans, ani erotyk. Owszem, znajdziemy tutaj sceny seksu, ale ich dawka jest charakterystyczna dla tego duetu. Uważam, że sceny te, są idealnym dopełnieniem całej tej historii.
Nie czytamy tylko o przykrych doświadczeniach. Ich historia to przede wszystkim wspólne przygody i odkrywanie świata. Śmiech, kiedy się dowiadujemy, za co takiego wpadła Kendall w Dubaju. Widzimy, jaki naprawdę jest ten cały playboy, kiedy wraca na Florydę.

Styl jest prosty, łatwy w odbiorze. Nie ma zbędnych opisów, a dialogi się naturalne i zabawne. Czyta się szybko i przyjemnie. Pochłonęłam w jeden wieczór - tak jak każdą książkę tego duetu :)

Bardzo polecam tę pozycję! Nie pożałujecie, będziecie się dobrze przy niej bawić :)

Tytuł: Playboy za sterami
Autorki: Vi Keeland, Penelope Ward
Ilość stron: 280

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editiored.





Czytaj dalej »

12 wrz 2018

Hate Notes - Vi Keeland, Penelope Ward ZAPOWIEDŹ



Wszystko zaczęło się od tajemniczej, niebieskiej notatki wszytej w suknię ślubną.

Coś niebieskiego.

Poszłam do salonu vintage sprzedać własną suknię ślubną. Wtedy dowiedziałam się o „czymś starym” innej panny młodej.

Napisana pięknym wzorem wiadomość: Dziękuję Ci za to, że spełniły się wszystkie moje marzenia – była najlepszą, jaką kiedykolwiek przeczytałam.  

Imię, zapisane na niebieskiej papaterii: Reed Eastwood - oczywiście to największy romantyk żyjący na Ziemi. Odkryłam też, że jest zabójczo przystojny. Gdyby tylko na tym skończyły się moje wyobrażenia o prawdziwej miłości. Zwłaszcza, że dowiedziałam się jeszcze czegoś o Panu Lśnące-Oczka.

Jest arogancki, cyniczny i wymagający. Powinnam to wiedzieć. Przez zrządzenie losu jest moim nowym szefem. Jednak nic mnie nie powstrzyma przed odkryciem prawdy, kryjącej się za jego ostatnim listem. Miłosnym listem, który nigdy nie skończył się szczęśliwie.

Ale ta historia to nic w porównaniu do tego, co się dzieje między nami. Jest coraz gorącej, słodziej i bardziej zaskakująco niż mogłabym sobie wyobrazić.

Coś nowego.

Ale nie mam zielonego pojęcia, jak to się skończy…

Premiera zagranicą już 6 listopada!



Czytaj dalej »

22 sie 2018

Love online - Penelope Ward ZAPOWIEDŹ


Tytuł: Love online
Autorka: Penelope Ward
Premiera: 27.08.2018 (zagranica)

Spotkaliśmy się w najmniej spodziewanym miejscu. Zaczęło się bardzo niewinnie. Ja byłem "Bogiem ekranu", a ona "Montaną", ale oczywiście to nie były nasze prawdziwe imiona tylko wirtualne przykrywki, za którymi się chowaliśmy. 

Logowanie się w nocy i rozmowa z nią były moją ucieczką - moim azylem. 

Wkrótce się dowiedziałem, że jej prawdziwe imię to Eden.

Sparaliżowało mnie od pierwszej chwili, kiedy połączyliśmy się online.

Była uzależnieniem. 

Na początku nic nie wiedzieliśmy o naszych prawdziwych osobach. Stanowczo tego przestrzegała. Mimo to anonimowość nie wpłynęła na naszą niepohamowaną chemię. Co najwyżej mogła nas otworzyć na coś, czego nie mogliśmy mieć.

Eden była zabawna, inteligentna, cudowna - miała wszystko to, co pragnąłem, by kobieta miała. 

Ale w rzeczywistości nie mogłem jej mieć.

Musiałem zaakceptować fakt, że wszystko powinno zostać tak, jak jest - aż do dnia, kiedy natrafiłem na wskazówkę, która zaprowadziła mnie prosto do niej. 

Więc zaryzykowałem. 

I wtedy właśnie nasza miłosna historia naprawdę się zaczęła.

Ja nie mogę się doczekać i z chęcią przeczytam jej nowość, jak tylko się pojawi :D Penelope jest współautorką Drania z Manhattanu.


Czytaj dalej »

9 sie 2018

Drań z Manhattanu - Vi Keeland, Penelope Ward


Tytuł: Drań z Manhattanu
Autorki: Vi Keeland & Penelope Ward
Ilość stron: 320
Wydawnictwo Editiored

Soraya jest Włoszką z temperamentem. Pyskata, przeklina, mówi co myśli i wcale się tego nie wstydzi. Końcówki włosów farbuje sobie w zależności od humoru. Pracuje też w kąciku porad, a do pracy codziennie jeździ metrem. To właśnie tam przykuwa jej uwagę pewien mężczyzna, który dość głośno rozmawia przez telefon, a potem ten telefon zostawia w metrze. Soraya przegląda go, kilka dni zastanawia się co z nim zrobić, ale w końcu postanawia go oddać.

Graham jest finansistą. W młodym wieku ma bardzo dobrą renomę. Jest władczy, aroganci i chamski. Ludzie nie znoszą z nim pracować, a jego sekretarki zwalniają się jedna po drugiej. On tylko pamięta chyba imię tej pierwszej. Kiedy Soraya chce mu oddać telefon, słyszy jak Graham się zachowuje, pyskuje mu i w dodatku w telefonie zostawia swoje trzy pamiątkowe zdjęcia. Zwraca tym uwagę mężczyzny, który dość szybko potem łączy fakty i dociera do niego, że Soraya to ta kobieta, która podróżuje z nim metrem. Ich wymiana smsów jest bezpośrednia, niekoniecznie grzeczna, ale i zabawna. Coś ich do siebie ciągnie, ale czy to się sprawdzi, kiedy w rzeczywistości dzieli ich tak wiele?

Jak tylko zobaczyłam, że współautorką jest Keeland, musiałam ją przeczytać. Ostatnio lubię jej twórczość - co prawda na razie czytałam może jej dwie książki, ale jej styl bardzo mi się podoba. Świetnie się bawię przy jej książkach.

Soraya nie ufa mężczyznom. Boi się zaangażować w poważny związek. Co jest przyczyną? Musicie przeczytać :) Ale temperament to ta kobieta ma! Nie boi się powiedzieć to, co myśli. Jest szczera, zabawna, a jej odpowiedzi czasami są wyuzdane, chociaż pod tym względem to Graham rządzi. Soraya jest naprawdę barwną postacią i ją bardzo polubiłam. Głównie za to, że jest wyszczekana i pyskata, a te cechy są moje :D

Nie chcę tego czuć do kogoś takiego jak Ty.

Graham z kolei jest chamski, warczy na każdym kroku, nie lubi jak mu się przeszkadza. Ma nawet problem z zapamiętaniem imienia swojej sekretarki - z drugiej strony nic dziwnego, skoro te potrafią się zmieniać codziennie. Ciężko z nim wytrzymać. Jest trudnym człowiekiem do współpracy. W relacji z Sorayą jest wyuzdany, mówi jej wprost, co by chciał z nią zrobić, ale jednak ma do niej szacunek i czeka. Chociaż wariuje, kiedy tak czeka na tę kobietę. Ma też za sobą doświadczenia, te przykre. I przeszłość spowodowała to, jakim jest teraz człowiekiem, ale dzięki Sorayi staje się bardziej znośny, co zauważają również inni pracownicy.

Ich relacja zostaje wystawiona na próbę. Jedno z nich myśli, że podejmuje słuszną decyzję, ale czy faktycznie tak będzie?

Nie bój się zranienia. Lepiej wzbić się w niebo i upaść, niż nigdy nie poczuć, jak ziemia usuwa ci się spod nóg. Nawet chwilowa radość jest lepsza niż całkowity jej brak. Boisz się zranienia tak, jak ja boję się śmierci. Ale pomimo strachu zamierzam przeżyć w pełni każdy dzień, jaki mi został.

Ta historia jest zabawna. Nie raz głośno się śmiałam z zachowania bohaterów i ich tekstów. Autorki naprawdę świetnie sobie poradziły. Książka jest lekka, zabawna, szybko się ją czyta, a styl autorek tylko w tym wszystkim pomaga.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editiored.






Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia