Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karolina klimkiewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karolina klimkiewicz. Pokaż wszystkie posty

31 paź 2021

Ukryte w ciszy - Karolina Klimkiewicz



Głęboko poruszająca powieść o dorastaniu, zmaganiu się z własnymi demonami i przeszłością, która nie daje o sobie zapomnieć.

Niespełna siedemnastoletnia Felicja wydaje się być zwykłą nastolatką. Lubiana, sympatyczna, jedna z lepszych uczennic. Na pozór jej życie jest idealne. Z powodu zbiegu okoliczności poznaje wybuchowego i zbuntowanego syna dyrektora – Nikodema, który nie chce podporządkować się panującym zasadom. Mimo że zupełnie różni, coś ich jednak łączy. Oboje skrywają bolesne tajemnice, które niszczą ich od środka.

Karolina Klimkiewicz przedstawia świat, który jest tuż obok, i w emocjonalny sposób ukazuje jego realia.

W ciemności poza bólem i cierpieniem jest również nadzieja, a najwięcej prawdy jest ukryte w ciszy...

Opis pochodzi od wydawcy.

***

Nie mogłam się doczekać chwili, aż znajdę czas na lekturę nowej książki od Karoliny Klimkiewicz. Lubię jej twórczość, a poza tym historia Felicji i Niko zapowiadała się być w moim guście.

I tak! Bardzo mi się podobała, choć od razu muszę zaznaczyć, że ta książka jest pełna bólu dwójki nastolatków, którzy muszą poradzić sobie ze swoimi demonami. 

Felicja szybko dorosła, by móc zaopiekować się swoją młodszą siostrą i schorowaną babcią. Przyjęła wiele na swoje barki, by mogły żyć razem, ale czy dziewczyna da radę żyć przez cały czas w kłamstwie?
Niko również kogoś stracił. Także musiał dorosnąć i ulokował swoje uczucia w młodszej siostrze. Jednak kiedy myśli, że jest już dobrze, to wszystko się wali.
Kiedy Niko wpada na Felicję, od razu widzi, że dziewczyna kłamie. Pokazuje innym to, co chcą zobaczyć. A ona aż krzyczy… Czy te dwie poranione dusze uzdrowią siebie nawzajem?

Ta dwójka to totalne przeciwieństwa. Mam wrażenie, że kreacja Felicji wypadła lepiej niż Niko, który momentami wydawał mi się sztuczny, albo jego zachowanie nie pasowało do przedstawionego wcześniej obrazu. W porównaniu do całości jest to mały mankament, naprawdę. 

Autorka świetnie przedstawiła to, z czym musieli zmagać się bohaterowie. Bardzo dobrze oddała ich uczucia i uwierzcie mi, momentami naprawdę czuć ból bohaterów. Poruszyła bardzo ważne problemy, które są częste wśród młodzieży (ale i nie tylko). 

Pomimo powagi problemów bohaterów, czyta się naprawdę szybko. Rozdziały nie są długie, a styl i język Autorki są przyjemne w odczuciu czytelnika.

Gorąco polecam. Jestem bardzo zadowolona z lektury i cieszę się, że w końcu znalazłam na nią czas. Jest to naprawdę ważna i bardzo dobra książka. Myślę, że warto ją przeczytać bez względu na wiek. 


Tytuł: Ukryte w ciszy
Autorka: Karolina Klimkiewicz
Ilość stron: 298

Znacie twórczość Autorki? Czytaliście „Ukryte w ciszy”? 




Czytaj dalej »

20 lis 2020

Piątkowe polecajki #6

Cześć!

W zeszłym tygodniu nie udało mi się dodać Piątkowych polecajek, ponieważ dopadło nas małe przeziebięnie. Na szczęście już jest wszystko ok, więc dziś nadrabiamy!

Karolina Klimkiewicz poleca:

O chorobach psychicznych wciąż mówi się za mało. Szczególnie tych, które dotyczą młodych ludzi. "Wariat", "świr", "leń"... ile jeszcze epitetów nadamy osobie, która zmaga się z depresja, zaburzeniami osobowości czy chorobą afektywną dwubiegunową.

Książka "Wszystkie jasne miejsca" w sposób wyjątkowy i ponadczasowy, pokazuje czytelnikowi jak dwoje młodych ludzi radzi sobie z przeciwnościami losu ale i wewnętrznymi ograniczeniami. Świetnie napisana, o nie łatwym ale jakże ważnym temacie. Polecam każdemu, kto szuka w książkach czegoś więcej.

Znacie ten tytuł? :)



Czytaj dalej »

18 paź 2020

Marzenia mają twoje imię - Karolina Klimkiewicz

Życie Cedricka jednego dnia legło w gruzach. Miał wszystko zaplanowane, wydawało mu się, że jest szczęśliwy i tak zostanie. Nie miał pojęcia, jak bardzo się mylił.

Letty przyjęła to, co przygotował dla niej los. I choć żyła marzeniami, to nie miała nadziei, by się spełniły.

Ta dwójka spotyka się w najgorszym i najlepszym dniu. Wydawałoby się, że to przeznaczenie ich połączyło, ale nie wszyscy w to wierzą. Czy będą potrafili cieszyć się teraźniejszością? Tym, co tu i teraz?

***

Wcześniej czytałam już jedną książkę Autorki i choć nie wywarła na mnie ona super wrażenia, to postanowiłam dać szansę przy kolejnej. Zwłaszcza, że okładka i opis naprawdę zachęcały do lektury. Czy czuję się usatysfakcjonowana? Czy mi się podobało? Zapraszam do lektury!

Cedrick wydaje się być szczęśliwym facetem. Ma dobrą pracę, ma narzeczoną, jest szczęśliwy. W ich życiu łóżkowym również się układa. Przynajmniej tak uważa, choć dostrzega, że coś się dzieje z tą jego narzeczoną. I się nie myli, bo wkrótce dowiaduje się, że ślubu nie będzie, ona go nie kocha, ma kogoś i w ogóle jest z tym kimś w ciąży. Mężczyzna jest wściekły, najchętniej kogoś by rozwalił i w takim stanie spotyka Letty.

Letty wydaje się być dobrą dziewczyną. I choć w pierwszej chwili Cedrick na niej się wyładowuje, ta się nie zniechęca. Zwłaszcza, że za jakiś czas znów spotyka tajemniczego mężczyznę z windy. Ona uważa to za przeznaczenie, a on z tego się śmieje. Nie wierzy w takie rzeczy. Tyle że na jednym spotkaniu się nie kończy. Wpadają na siebie znów i postanawiają zagrać w grę - mieć układ. Robią co chcą, mówią co myślą, skupiają się na sobie - liczy się teraźniejszość, tu i teraz.

Powiem szczerze, że miałam problem z tymi bohaterami. Do żadnego z nich nie zapałałam sympatią. Cedrick potrafi być głupkiem, trochę zadufanym w sobie. Od Letty wymagałby wiele, a sam nie daje nic. 
Letty z kolei wydaje się być wariatką - ale spokojnie, całe szczęście to nieprawda (tak nie do końca może bym powiedziała). Przez jej zachowanie przez większość lektury zastanawiałam się, czy ona w ogóle istnieje naprawdę, czy to może jakiś wątek paranormalny i zjawa, która pojawia mu się przed oczami. Dość długo człowiek nie rozumie zachowania głównej bohaterki. Popada z jednej skrajności w drugą. Jest bardzo tajemnicza, ale zmusza mężczyznę to zastanowienia się nad swoim życiem i sobą.

Niektóre wydarzenia były dla mnie tutaj na siłę i nienaturalne, jakoś nie pasujące do bohaterów. Od początku też jakoś ciężko było mi się wczuć w tę historię i poczuć to coś. Nie czytałam jej z zapartym tchem. Chwilami się nudziłam i przewracałam oczami. Brakowało mi tutaj realności, prawdziwego odczucia. Uczucia między bohaterami również do mnie nie przemówiły.

W pewnym momencie, dość późno zaczęłam uważać, że tutaj jednak chodzi o coś innego (mam na myśli Letty). Zaczęłam coś podejrzewać i te podejrzenia potwierdziły się na koniec - tutaj muszę za to przyznać Autorce plus, bo sprytnie i dobrze ukryła całą prawdę. Serio, ja przez długi czas sądziłam, że możemy mieć tutaj wątek paranormalny ^^'. A kiedy poznałam tę tajemnicę, to zaczęłam się zastanawiać nad zachowaniem Letty. Doszłam do wniosku, że ją to przytłoczyło psychicznie. Nie dała sobie też pomóc. Trwała przy swoim.

Wiem, że może Wam się wydawać to wszystko niespójne to, co napisałam, ale nie chciałam za bardzo zagłębiać się w fabułę, bo ta jednak potrafi na koniec zaskoczyć. Jeśli chodzi o styl i język to jest on w porządku, choć czasami niektóre dialogi wydają się być nienaturalne. Całościowo zabrakło mi tego czegoś.

Jedno jest pewne - ta historia pokazuje, że często zapominamy o dziś. Skupiamy się na przyszłości, a zapominamy o teraźniejszości. Warto się zatrzymać na chwilę i to zmienić. Bo nigdy nie wiadomo, jaki los nas czeka jutro, czy pojutrze.

Nie skreślam Autorki, ponieważ ma potencjał i pomysły. Z miłą chęcią będę śledzić jej postępy :)

Tytuł: Marzenia mają twoje imię
Autorka: Karolina Klimkiewicz
Ilość stron: 300

Za możliwość recenzji dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Inanna.

Na trzecie urodziny bloga będzie zorganizowane rozdanie, w którym do wygrania będzie egzemplarz tej książki :)



Czytaj dalej »

11 sie 2019

Dopóki starczy mi sił - Karolina Klimkiewicz



Zola co jakiś czas jest inną osobą - zmienia kolor włosów, oczu, charakter, imię i nazwisko, styl ubioru, zachowanie. a także miejsce zamieszkania. Obecnie jej życie to jedna wielka gra - od kilku lat co kilka miesięcy przybiera nową postać razem ze swoją ciotką Camillą. Jest to jedyny sposób, żeby dziewczyna mogła żyć dalej.

Ale kolejna przeprowadzka, tym razem do nadmorskiego miasteczka, zmienia wszystko. Zola jest zmęczona ciągłą grą i ucieczką, dlatego też ten jeden raz pozwala sobie na bycie dawną "ja" chociaż przez chwilę. Nie sądzi jednak, że ten wybryk sprawi, że zwróci na siebie uwagę całej szkoły, a to przecież ostatnia rzecz, jaka powinna się wydarzyć. Ciotka zaczyna się o nią martwić, bo widzi, jak Zola ma tego wszystkiego dość.

Czy Zola będzie miała w końcu szansę na normalne życie i powrót do swojej prawdziwej tożsamości?

***
Tak zerkam właśnie sobie na tył okładki i widzę, że to new adult. A patrząc na powyższy opis, to gdybym czytała go pierwszy raz, to w życiu bym na to nie wpadła. I tak jak się teraz zastanawiam to stwierdzam, że trochę mało tutaj tego gatunku. To takie moje pierwsze spostrzeżenie, ale wróćmy do bohaterów i fabuły!

Zola musiała uciekać przed potworem i dlatego też od kilku lat co trzy miesiące zmienia tożsamość. Z resztą nie tylko ją, bo wygląd i zachowanie również. Nie ma czasu na przyjaźnie, czy uczucia, choć prawda jest taka, że tak się nie da żyć. Za każdym razem po prostu musi zostawić to, co sobie znowu zbudowała.
Wydaje się być taką małą buntowniczką, ale i nie do końca. Ma dość takiego życia i pragnie w końcu wrócić do prawdziwej siebie. Pozwala sobie na chwilę zapomnienia i przez tę głupotę wszyscy w szkole wiedzą, że pojawiła się nowa uczennica, a jest nią właśnie Zola, a raczej Ava. W dodatku zadziera ze śmietanką szkolną i działa na nerwy Satianie, która jest siostrą Liam'a. Satiana to mam wrażenie, że jest jakąś wariatką, tak przynajmniej się zachowuje, jak jakaś porąbana dziewucha. Strasznie irytująca.

No i mamy Liam'a. Przystojniak, szkolna gwiazda sportu, tu niby dupek, ale w rzeczywistości się okazuje, że tylko takiego gra. Ava zainteresowała go swoim zachowaniem i tak jakoś wychodzi, że chłopak postanawia poznać ją bardziej. I choć Ava jest temu przeciwna, to szybko się okazuje, że ma do niego słabość. Choć doskonale zdaje sobie sprawę, że powinna zapomnieć o jakimkolwiek uczuciu.

Wkrótce prawda wychodzi na jaw, a ciotka Camilla wyjeżdża na kilka dni, bo rzekomo ma plan. Tyle, że po tych kilku dniach nie daje żadnego znaku życia i biedna dziewczyna nie wie, co się dzieje. Może jedynie liczyć na swoich nowych przyjaciół - grupkę wyrzutków.

Ze wszystkich postaci najbardziej jeszcze zirytowała mnie matka Zoli. To ona pchnęła dziewczynę do ucieczki, a koniec końców ma do niej pretensje o to, co się wydarzyło i jeszcze chce bronić potwora. Super nie?

Kiedy zaczęłam czytać tę książkę, to przez myśl przeszło mi jedno: gdzieś to już czytałam... Ciągnęło to się ze mną naprawdę długo. Jeśli chodzi o styl, jakim posługuje się autorka, to jest on dobry. Dobrze się czytało, a początek każdego rozdziału zaczyna się od cytatu, który pasuje do danej sytuacji. Są to różnego rodzaju cytaty, co bardzo mi się podobało.

Książkę oceniam na dobrą. Nie jest to literatura wysokich lotów, przynajmniej dla mnie. Oczekiwałam czegoś trochę odrobinę lepszego.

Dopóki starczy mi sił to historia, która pokazuje, jak bliska osoba może wywrócić do góry nogami całe nasze życie. Bo kto by się spodziewał, że to właśnie przez nią będziemy musieli uciekać przez kolejne lata i udawać kogoś innego? To także historia o cennej przyjaźni oraz miłości - uczuciu, które nie zawsze wygrywa.

Tytuł: Dopóki starczy mi sił
Autorka: Karolina Klimkiewicz
Ilość stron: 283

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu NOVAE RES.



Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia