Jude na wygnaniu wbrew pozorom nie zajmuje się nic nie robieniem. Przyjmuje drobne zlecenia związane z magicznym światem - nie tylko z powodu pieniędzy, ale i nudy, która jej towarzyszy w ludzkim świecie.
Pewnego dnia odwiedza ją Taryn. Siostra bliźniaczka prosi ją o pomoc. Z początku Jude zamierza odmówić, ale w tym momencie dostrzega swoją okazję, by móc wrócić tam, gdzie jej miejsce oraz skonfrontować się z Cardan'em, który ją przecież oszukał.
Powrót do Elysium nie jest łatwy, bowiem Jude musi stanąć przed poważnymi wyborami. Czy inni zobaczą w niej kogoś więcej niż zwykłą śmiertelniczkę? Czy jej uczucia zostaną odwzajemnione? Czy przełamie klątwę?
***
Ten tom tylko utwierdził mnie w przekonaniu, jaka to świetna seria! Przy pierwszym nie do końca byłam przekonana, ale zaintrygowana na tyle, by sięgnąć po drugi tom. Ten okazał się dużo lepszy, a autorka zaserwowała nam takie zakończenie, że nie wyobrażałam sobie nie sięgnąć po finał. A finał...No cóż. Prawdziwy sztos!
W tym tomie nawet polubiłam Jude, choć więcej zalicza tutaj potknięć niż wcześniej. Sądzę, że głównie dlatego, iż do głosu dochodzą również uczucia. Nie ukrywajmy, do tej pory dziewczyna kierowała się jedynie rozumem i rozsądkiem. A teraz doszły jeszcze uczucia i to wszystko czasami się wykluczało.
Jude jest uparta, bardzo uparta. Jak już coś sobie postanowi to dąży do tego. Stara się znaleźć jak najlepsze rozwiązanie, jeśli chodzi o klątwę, która się uaktywnia, a o której nie chcę zbyt wiele pisać, żeby nie zaspojlerować.
W tej części także polubiłam Cardan'a i stwierdziłam, że nawet mogłabym się z nim zakolegować. Zmienił się na przestrzeni tej historii, choć uważam, że z niego trochę taki głupiutki elf, któremu tylko głupoty w głowie. Sam też się przyznaje, że nie jest najlepszy, ale kiedy zachodzi taka potrzeba, to potrafi wybrać to, co dobre i najważniejsze.
Jak Taryn wcześniej nie lubiłam, tak do tej pory to się nie zmieniło. Nikt mnie nie przekona do jej przemiany, niestety.
Mamy tutaj wiele wątków i fajnie, że wszystkie się ze sobą wiążą w jakiś sposób i nie są zapychaczami. Wszystkie również znajdują swoje zakończenie, co bardzo mi się podobało. Nie brakuje tutaj spisków, intryg, zasadzek i zaskoczeń. Autorka naprawdę się postarała przy finale. Czytałam z zapartym tchem, do samego końca nie wiedziałam, na jakie zakończenie możemy liczyć. Czyta się szybko, a to za sprawą stylu autorki, który jest prosty w odbiorze. Przestały mi nawet przeszkadzać te wszystkie dziwne nazwy, na które wcześniej zwróciłam uwagę :)
Jeśli macie ochotę na świetną fantastykę - polecam wszystkie trzy tomy. Nie gustuję w tym gatunku, więc cała seria okazała się być dla mnie przyjemną niespodzianką i cieszę się, że mogłam poznać tę historię :) Gorąco polecam!
Tytuł: Królowa niczego
Autorka: Holly Black
Ilość stron: 374
Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.










