30 kwi 2018

Kiedy zniknę - Agnieszka Lingas-Łoniewska


Tytuł: Kiedy zniknę
Autorka: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Ilość stron: 298
Wydawnictwo Novae Res


Co zrobiliście tamtego lata?
Mateusz to utalentowany gitarzysta i autor pięknych piosenek. Razem z matką i siostrą mieszka w niewielkiej Rokietnicy. Kiedy otrzymuje szansę na zrobienie kariery rockowej, nie waha się ani chwili, aby wyrwać się z dusznego, przeoranego podziałami miasteczka i zapewnić sobie lepszą przyszłość.
Jednak gdy wszystko wydaje się wreszcie układać, na jaw wychodzi tajemnica z przeszłości. Mateusz, chcąc nie chcąc, będzie musiał się z nią zmierzyć i ponieść konsekwencje wydarzeń, które miały miejsce jeszcze przed jego narodzinami.
"Kiedy zniknę" to pierwsza część dylogii o dawnych sekretach i dramatycznych decyzjach, oraz o tym, że dzieci nie powinny odpowiadać za grzechy rodziców.

Specjalnie zacytowałam tekst, który jest z tyłu książki. Powiem szczerze, że gdy się z nim zapoznałam, a potem zaczęłam czytać książkę, to pomyślałam: Mateusz to główny bohater? Powiedziałabym, że prędzej Leon... No właśnie. Na początku mamy w ogóle rozpiskę bohaterów. Kto jest kim i ona naprawdę ułatwia zrozumienie historii. Zwłaszcza przy pierwszych stronach, bo można się pogubić, kto jest kim. W rzeczywistości mamy grupkę znajomych, którzy są jakoś ze sobą powiązani. Albo znajomością, albo przeszłością, albo dopiero będą grupką. Mamy dwa rodzeństwa: Matyldę i Mateusza oraz Wojtka i Weronikę. Matylda jest trochę skryta, Mateusz ma marzenia i jest gitarzystą, zdarza mu się śpiewać. Wojtek to szkolna gwiazda, taki troszkę bad boy, Weronika moim zdaniem niczym się nie wyróżnia. Kosma i Leon przyjaźnią się z Mateuszem. Ewelina to przyjaciółka Mateusza, nie boi się mówić, co myśli. No i mamy jeszcze Lenkę, spokojną dziewczynę. Każde z nich ma jakieś problemy w rodzinie, np. matka Mateusza i Matyldy sięgnęła po narkotyki, nie potrafiła się podnieść po śmierci ukochanego. Małżeństwo rodziców Kosmy tak naprawdę jest fikcyjne.
Wśród tych osób zaczynają tworzyć się pary. Jednym z nich to się podoba, innym nie. I muszę powiedzieć, że tych par trochę nie kupiłam. Głównie dlatego, że nagle zaczęli ze sobą chodzić i od razu sobie już miłość wyznawali. Tego totalnie nie kupiłam.
Kiedy zaś ich rodzice dowiadują się o związkach, wszyscy im zabraniają. Okazuje się, że dorośli skrywają własne tajemnice i tak naprawdę wszyscy się znali, w czasach liceum się kolegowali. Więc nasi bohaterowie postanawiają się dowiedzieć, o co chodzi. I tutaj właśnie wysuwa się postać Mateusza - bo to on traci to, co uważał w tej chwili za najważniejsze.

Ogólnie książka podoba mi się i to bardzo. Sam pomysł miał potencjał i po części został wykorzystany. Niestety, nagłe wyznania uczuć mnie nie przekonały do siebie. Akcja raz toczyła się za szybko, a raz się wlokła. Jednak muszę przyznać, że pierwszy tom kończy się w takim momencie, że człowiek ma ochotę sięgnąć po kolejną część.

Styl autorki jest prosty, szybko się czyta. Wbrew pozorom idzie się wciągnąć. W dodatku do tej dylogii nagrano piosenki, które również można przesłuchać na youtube autorki. Mamy też na końcu playlistę, bowiem każdy rozdział miał swoją piosenkę.

Kiedy zniknę pokazuje, że kłamstwa w końcu ujrzą światło dzienne i trzeba będzie się zmierzyć z ich konsekwencjami, które mogą być bardzo bolesne. Jednak nie jest to koniec świata. Trzeba podnieść się, jakoś dalej iść, bo tak miało być.

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu NOVAE RES.




Czytaj dalej »

27 kwi 2018

Jedno z nas kłamie - Karen M. McManus


Tytuł: Jedno z nas kłamie
Autorka: Karen M. McManus
Ilość stron: 412
Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Na tę książkę natknęłam się u kogoś na blogu. Przeczytałam opinię i stwierdziłam, że z chęcią sama zapoznam się z historią. Zwłaszcza, że klimatem porównywana jest do Riverdale czy Pretty Little Liars (ja sama oglądam ten pierwszy serial, PLL mnie nie wciągnęło). I wiecie co? Wcale nie żałuję!

Pewnego popołudnia piątka uczniów liceum zostaje po lekcjach za karę. Myślałam, żeby zdradzić Wam, co takiego zrobili, ale stwierdziłam, że jednak nie, bo to też jest element całej tej układanki.
Można nawet powiedzieć, że ta piątka to takie stereotypy:

Bronwyn - kujonka, chce się dostać na Yale, nie łamie zasad
Addy - ślicznotka, dziewczyna popularnego chłopaka w szkole
Nate - diler, ma kuratora na karku
Cooper - sportowiec, gwiazda szkolnej drużyny
Simon - outsider, twórca aplikacji, która rozpowszechnia plotki o uczniach.

Niestety, tej kary nie przeżyją wszyscy. Simon umiera, a policja uznaje, że jego śmierć nie jest przypadkowa. Ba, uważa, że to czwórka pozostałych uczniów jest w to zamieszana. Bo jakby nie patrzeć, to rzekomo każdy miał motyw, tylko oni byli wtedy w tej sali. Czy faktycznie któryś z uczniów jest mordercą? A może zostali wrobieni?

Muszę przyznać, że książka bardzo mnie wciągnęła. Nie nudziłam się przy niej. Każdy z bohaterów reprezentował pewną "grupkę" ze szkoły. Każdy z nich miał też jakieś grzeszki na swoim koncie - nie zdradzę jakie, bo nie chcę psuć przyjemności z czytania.

Ciężko mi powiedzieć, kogo z bohaterów polubiłam najbardziej. Myślę, że wszystkich obdarzyłam sympatią tak samo. Podejrzewam, że większość może nie lubić Addy, która pozwalała, Jake - jej chłopak - narzucał jej swoje zdanie. Była troszeczkę marionetką w jego rękach.
Nate, pomimo tego, że wydaje się być tutaj czarnych charakterem (w końcu to diler), jest dobrym chłopakiem. To on miał największe jaja, by pomóc Simonowi w chwili śmierci. W dodatku, że tak powiem, ma ludzkie odruchy.
Cooper to szkolna gwiazda, wydaje się być dobrym przyjacielem. Bronwyn zaś jest ambitna. Cała czwórka sama musi udowodnić, że żadne z nich nie jest odpowiedzialne za śmierć Simona - nawet jeśli nie był lubiany przez wszystkich. Podejście policji w tej sprawie jest trochę chore, bowiem zamykają się tylko na jedną opcję.

No właśnie. Moim zdaniem Simon był outsiderem na własne życzenie. Publikował plotki na temat uczniów liceum. Czasami niektórzy sami się zastanawiali, skąd wiedział o ich grzeszkach. Ludzie nie chcieli go znać, nie chcieli się z nim kumplować. Ale sam Simon też nie był świetny.

Pojawia nam się również wątek miłosny, dwójka z podejrzanych zbliża się do siebie, ale nie powiem Wam, kto to taki :D Przyznam się jednak, że im kibicowałam!

Sam finał historii...Mógł być przewidywalny. Gdzieś z tyłu głowy miałam, że taki scenariusz może być prawdziwy, ale czytając kolejne strony, człowiek nie jest już tego taki pewien. Spodziewa się czegoś innego.

Styl autorki jest prosty i łatwy w odbiorze, przez co naprawdę szybko się czyta. Akcja nie biegnie ani za szybko, ani za wolno. Klimatem przypomina Riverdale, potrafi wciągnąć. Gorąco polecam, nie pożałujecie tego czasu, który spędzicie na czytaniu tej histori!

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.






Czytaj dalej »

25 kwi 2018

CHIODO PRO Luxury French 810 Italian Morning

Cześć!

Dzisiaj troszeczkę odbiegniemy od tematu książek, a zajmiemy się hybrydami marki CHIODO :). Wiecie lub nie, ale od kilku lat regularnie sama robię sobie hybrydę. Uważam, że fajnie to wygląda, jeśli kobiece dłonie są zadbane, a w dodatku paznokcie są pomalowane. Nie ukrywam, że jestem bardzo zapracowaną osobą. Pracuję od rana do wieczora, czasami podobnie jest w weekend, więc nie mam czasu co chwilę malować sobie paznokcie, a tym bardziej nie mam czasu, by chodzić do kosmetyczki. Więc postawiłam na hybrydy. Nie jest trudno robić je sobie samemu. Jeśli się przyłożymy do nauki, to też nie wyrządzimy sobie krzywdy :)

Ostatnio dostałam możliwość przetestowania hybryd marki CHIODO, z którą do tej pory nie miałam styczności. Twarzą tej marki jest Edyta Górniak. Nie byłabym sobą, gdybym odmówiła. Poza tym byłam ich naprawdę bardzo ciekawa, bo jeśli chodzi o ich cenę, to jest naprawdę dobra. A czy szła w parze z jakością?


Wybrałam sobie dwa kolory, a dzisiaj pokażę Wam nr 810 Italian Morning. Kolekcja Luxury French jest to szeroka gama eleganckich barw nude, skierowana do nowoczesnych kobiet z klasą oraz pasująca do każdej okazji. Powyższy kolor to taka mieszanka szarości i fioletu. Nie rzuca się w oczy, faktycznie jest delikatny i elegancki. Według mnie nie jest to jedynie kolor na zimniejszą porę roku, czy jesień. Dobrze mi się go nosiło teraz, kiedy wyszło słońce i zrobiło się cieplej.
Jeśli chodzi o jakoś to śmiało mogę przyznać tej marce piątkę. Ten kolor miałam trzy tygodnie - czyli tyle co zawsze, kiedy używam hybrydy innych marek. Nie pojawiły się żadne odpryski, hybryda nie odchodziła od brzegów. Kolor również się nie zmienił, paznokcie nie straciły swojego blasku. Sama konsystencja nie jest ani za gęsta, ani za rzadka. Łatwo się rozprowadza po płytce paznokcia. Pędzelek również jest odpowiedniej szerokości.

Jak widzicie - same plusy. Naprawdę nie miałam do czego się przyczepić. Pojemność 7 ml kosztuje 28,90 zł. Nie jest to wysoka cena, a jakość jest naprawdę bardzo dobra. Mogę z czystym sumieniem polecić markę CHIODO wszystkim dziewczynom, które uwielbiają hybrydy i szukają nowych marek. Zapewniam Was, że nie pożałujecie :)

W tym miejscu chciałabym również podziękować Markowi Ginalskiemu, który jest przedstawicielem i dał mi możliwość zapoznania się z hybrydami CHIODO :). Marka znajdziecie na FB i Instagramie.

Dziewczyny, podzielcie się - znałyście tę markę? Jeśli tak, to jak wrażenia? A może używacie innych? Dajcie znać!




Czytaj dalej »

23 kwi 2018

Słowa w ciemnym błękicie - Cath Crowley


Tytuł: Słowa w ciemnym błękicie
Autorka: Cath Crowley
Ilość stron: 288
Wydawnictwo Jaguar

Pierwsze, co chciałabym napisać, to że okładka zwróciła moją uwagę. Naprawdę bardzo mi się spodobała. A skoro przykuła moją uwagę, to zapoznałam się z jej opisem i stwierdziłam, że może to być naprawdę dobra młodzieżówka. Zwłaszcza, że pozycja była bardzo chwalona, więc dlaczego miałabym sobie ją odpuścić? A czy na pewno mi się spodobała? Zapraszam do lektury :)

Kilka lat temu Rachel zakochała się w Henrym, swoim przyjacielu. Dziewczyna musiała jednak się przeprowadzić, więc dzień przed przeprowadzką zostawiła list przyjacielowi w książce, którą lubił. Jego rodzice prowadzili księgarnię, która była dość niespotykana. Z pewnością nie była zwykła. Rachel czekała na przyjście swojego przyjaciela, ale to nie nastąpiło. Nawet się nie pożegnali.
Utonięcie brata Rachel sprawia, że dziewczyna wraca do miasta. W dodatku ma pracować w tej księgarni, gdzie pracuje również Henry. W jego rodzinnej księgarni. Dziewczyna nie pragnie niczego innego jak spokoju, bowiem codziennie powraca ból związany ze stratą brata. Czy poradzi sobie z teraźniejszością i dawnym przyjacielem, który nie potrafi zrozumieć, dlaczego Rachel go odepchnęła od siebie?
Dwójka bohaterów pracuje wspólnie, obok siebie, czytając wiadomości pozostawione w książkach. Wkrótce i oni piszą do siebie listy, które zostawiają w książkach. Czy w ten sposób odzyskają siebie?

Jedno jest pewne - Rachel była bardzo związana ze swoim bratem. Jego śmierć wstrząsnęła nią mocno. Z resztą nie tylko nią. Jej matce też ciężko było się z tym pogodzić. Jakby nie patrzeć, to można powiedzieć, że brat Rachel zmarł prawie im na oczach. Poszedł do morza się kąpać, Rachel rozmawiała z mamą i nagle sobie zdały sprawę, że coś jest nie tak. Nigdzie go nie było widać. Już go nie było.

Dziewczynie ciężko było się pozbierać. Była jedną z najlepszych uczennic, ale tragedia sprawiła, że zawaliła szkołę. Ciężko było dostrzec u niej uśmiech. Wraca do miasta i do przeszłości. Po przeprowadzce przez pewien czas utrzymywała kontakt tylko ze swoimi przyjaciółkami. O przyjacielu "zapomniała".
Rachel troszkę się pogubiła, ale uważam, że nie ma co jej się dziwić. Kto by się nie załamał po śmierci bliskiej osoby? Polubiłam ją. Nie drażniła mnie.

Henry... Henry uwielbia rodzinną księgarnię, a raczej te wszystkie historie i wiadomości, jakie pozostawiane były w książkach przez czytelników. Jest trochę zapatrzony w swoją dziewczynę, z którą chciał wyjechać w podróż. Ona oczywiście z nim zrywa i zanim się obejrzy, już chodzi z innym chłopakiem. Jest trochę naiwny, ale ma dobre serce. Też go polubiłam.

A Cal...Pomimo że zginął tragicznie to mam wrażenie, że był naprawdę dobrym chłopakiem. Nie chcę zdradzać za wiele, ale jego obecność w tej historii wyczuwalna jest niemalże przez cały czas. Jeśli sięgnięcie po tę książkę, to z pewnością połapiecie się w tym, co mam na myśli.

Styl autorki jest prosty i łatwy w odbiorze, przez co czyta się naprawdę szybko. Podobało mi się też to, że były cytowane listy bądź wiadomości osób, które je zostawiały w książkach. Jest to naprawdę fajny zabieg. Jednak uważam, że książka nie jest aż tak mega dobra, jak to się o niej mówi. Jasne, jest dobra, jest to też według mnie obowiązkowa pozycja, ale jednak jeszcze coś jej brakuje.

Podsumowując, naprawdę polecam tę pozycję. Pokazuje, że ból po stracie bliskiej osoby może nas złamać, ale po tym najgorszym okresie pojawia się światełko w tunelu na lepsze jutro. Bo tak naprawdę nikt nas nie opuszcza. Nawet jeśli odchodzi z tego świata, to pozostaje w naszych sercach. A przyjaciele zawsze wybaczą nam tę chwilę słabości. Zawsze będę przy nas.

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar za możliwość przeczytania :)






Czytaj dalej »

19 kwi 2018

Bad Boy's Girl - Blair Holden Tom 1


Tytuł: Bad Boy's Girl Tom 1
Autorka: Blair Holden
Ilość stron: 424
Wydawnictwo Jaguar

Główną bohaterką historii jest Tessa - niegdyś grubaska, a obecnie zadbana dziewczyna, jednak nieszczęśliwa. Przyjaźniła się kiedyś z Nicole, ale tej nagle coś strzeliło do głowy, że nie mogą się przyjaźnić. W dodatku zaczęła się spotykać z Jasonem - chłopakiem, który podobał się Tessie.
Dziewczyna stara się trzymać na uboczu i nie rzucać w oczy. Planuje spokojnie skończyć ostatnią klasę liceum. Nie wie jednak, że plan pozostawania niezauważoną nie wypali, bowiem do miasta wraca Cole - brat Jasona, który przez całe dzieciństwo uprzykrzał życie naszej bohaterce. Dokuczał jej, nie raz sprawił, że wylądowała na pogotowiu. Ale tym razem Cole jest inny. Nie dokucza jej, próbuje się z nią zakumplować. Czy Tessa uwierzy w jego przemianę? Musicie przekonać się sami :D

Powiem tak - z początku Cole i cała ta jego przemiana wydawała mi się być podejrzana No bo skoro przez całe życie Cole dokuczał jej, wyjechał na trzy lata (jak dobrze pamiętam), wraca i zachowuje się trochę jak gdyby nic. Jasne, przeprasza Tessę za swoje zachowanie, ale i tak wydawało mi się to podejrzane. Cole wraca jednak troszkę doroślejszy. Nie robi głupstw, chociaż zdarza mu się ponieść emocjom. No i kręci się wokół Tessy, która tego nie potrafi zrozumieć.

Tessa z kolei zachowuje się jak taki wyrzutek. Utrata przyjaciółki, według mnie, odbiła się na niej znacząco. W dodatku Nicole zaczęła ją traktować po prostu jak śmiecia. Jak na byłą przyjaciółkę przeszła samą siebie. A przez to Tessa czuje się wszystkiego winna. Dopiero z biegiem historii (i dzięki pomocy naszego niegrzecznego Cole) zaczyna siebie lubić i rozumieć, że opinia innych wcale nie jest najważniejsza.

Warto też wspomnieć o innych postaciach. Jason - to w nim Tessa była od początku zakochana, ale Nicole go jej zabrała. Zaś Jason był głupi. Był z Nicole głównie dla popularności. W rzeczywistości czuł jakieś zauroczenie do Tessy, ale zrozumiał to wtedy, kiedy było za późno i dziewczyna mu "uciekła". Wkurzało mnie to, że potem miał nadzieję, iż Tessa ot tak zmieni zdanie, zostawi faceta i pójdzie do niego. Naprawdę, głupek z niego.

No i Travis, brat Tessy. Chłopak jest po przejściach, niesie za sobą bagaż doświadczeń. Ale dzięki swojej siostrzyczce powoli staje na nogi i w dodatku udaje mu się znaleźć dziewczynę. To on zawsze opiekował się Tessą, wspierał ją. On też od początku widział, że Cole tak naprawdę zadurzył się w jego siostrze. Wszystkie te wygłupy i krzywdy były głupim pomysłem na to, by jej to pokazać. Szkoda, że odbierała to inaczej.

Styl autorki jest prosty, dialogi są prawdziwe, a opisy niezbyt długie. Tytuły rozdziałów to tak naprawdę słowa naszych bohaterów. Wciągnęłam się w tę historię i już nie mogę się doczekać na kolejny tom :).

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.



Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia